Dramione

-Ale jak to jestem w ciąży?!- spytała z oburzeniem Hermiona.

-Proszę się uspokoić. Jest to początek 3 miesiąca.  

-Ale... ale jak to możliwe... Przecież zabezpieczałam się.- szlochała brązowooka.  

-Obie wiemy skąd biorą się dzieci. - powiedziała spokojnie pani ginekolog.- Zapraszam za miesiąc na wizytę kontrolną. - dodała po chwili.  

-Dziękuję. Do widzenia. - powiedziała ledwo słyszalnie.  

-Do widzenia.  

Dobrze pamiętała ten dzień kiedy on odszedł, kiedy skreślił to wszystko co razem zbudowali przez wszystkie miesiące. Tak po prostu odszedł.  

-Hermiono musimy porozmawiać.- powiedział wchodząc do salonu i zdejmując kurtkę.

-Coś się stało? - spytała.

Cisza.

-Draco, co się stało? Wszystko w porządku?.- spytała lekko przestraszona.  

-Hermiono... to... to nie ma sensu. - powiedział uważnie na nią patrząc.

-Co nie ma sensu? - spytała choć wiedziała co odpowie.  

-Nasz związek nie ma sensu. Nie kocham Cię. - mówiąc to patrzył beznamiętnie w jej zaszklone oczy.  

-Ale... ale... przecież jeszcze wczoraj zapewniałeś mnie o swoich uczuciach. Draco proszę Cię... - wyszeptała.  

-Kłamałem... Zresztą od początku bawiłem się tobą. Byłaś naiwną zabaweczką w moich rękach. - wycedził.  

-Ufałam Ci... Nie wierzę... - szlochała. - Jak możesz... Ja... ja Cię kocham. - wybuchła płaczem.  

-Przykro mi. Nic dla mnie nie znaczysz. Jeszcze dzisiaj masz się spakować i wynieść z mojego domu. - spojrzał pustym wzrokiem w jej załzawione oczy.  

-Dobrze zniknę z twojego domu i życia, ale spójrz mi w oczy i powiedz, że mnie nie kochasz.

Podniósł głowę, ich wzroki się łączyły. Jego stalowo-niebieskie oczy z jej czekoladowymi.  

-Nie kocham Cię. - powiedział.  

Brunetka przez chwilę patrzyła na niego z nadzieją, że to głupi żart, ale jego wzrok mówił sam za siebie. Wstała i poszła do sypialni spakować swoje rzeczy. Blondyn westchnął i ukrył twarz w dłoniach. Nie mógł inaczej postąpić.

-To dla twojego dobra. - pomyślał.

^^^^^

Wrzucała ciuchy do walizki. Nie dbała o to, że nie są poukładane. Łzy spływały po jej zaróżowionych policzkach. Zaufała temu dupkowi a on tak ją zranił. Usiadła na łóżku. Schowała twarz w dłoniach, płakała, szlochała. Po chwili spojrzała na szafkę nocną, było na niej zdjęcie jej i Draco z tegorocznych wakacji z Grecji. Wzięła je do ręki przejechała kciukiem po zdjęciu, by po chwili odłożyć je.  

Żegnaj kochanie. - powiedziała sama do siebie. Po czym wyszła z ich pokoju, z pokoju Draco.

^^^^^^^

Słyszał jej kroki, słyszał jak schodzi po schodach. Widział ból jej oczach. Przez moment chciał podejść do niej i wyznać jej całą prawdę, ale skarcił się za takie myśli. Usłyszał jej cichy szept.  

-Kocham Cię.

Wyszła. Zamknęła za sobą drzwi przez które nie wejdzie już nigdy więcej. Nigdy więcej nie wróci do tego co było. Wszystko się skończyło. Teraz pora na nowy rozdział, w którym ona ułoży sobie życie na nowo i poczuje smak szczęścia.  

Łzy spływały jej po policzkach. Obiecała sobie, że już nigdy więcej nie będzie przez niego płakała. Że już nigdy nie będzie rozpamiętywała tamtego okropnego dnia. Ale zdała sobie sprawę z tego, że tak się nie da. Nosiła w sobie cząstkę jego. Cząstkę, która już zawsze będzie jej o nim przypominała. Położyła dłoń na jeszcze płaskim brzuchu. Delikatnie go pogłaskała.  

-Kocham Cię skarbie. Tak bardzo Cię kocham. - łzy od nowa spływały stróżką po jej policzkach.

Hermiona teleportowała się przed swój rodzinny dom. Jej rodzicie przepisali go na nią, po tym jak dziewczyna zwróciła im pamięć, a sami przeprowadzili się do Australii. Popatrzyła przez chwilę na budynek po czym weszła do środka. Nic się nie zmieniło od czasu jej ostatniej wizyty w rodzinnym domu. Zdjęła płaszcz i powiesiła go na wieszaku.  

Jesteśmy w domu kochanie.- wyszeptała.

Natychmiast wzięła walizkę i poszła się rozpakowywać.  

^ ^ ^  

Draco przez chwilę patrzył się w drzwi przez które wyszła Hermiona. Westchną po czym wstał i udał się do kuchni, nalał sobie Ognistej do szklanki i wypił całą jej zawartość.  

-Spieprzyłem swoje życie na własne życzenie! Wyśmienicie! Już nigdy jej nie zobaczę! Cholera! - gorączkowo myślał.- Ale to dla jej dobra. Tylko w ten sposób będzie bezpieczna.  

Wypił jeszcze dwie szklanki po czym poszedł wziąć zimny prysznic. Musiał się rozluźnić po ciężkim dniu.  

^ ^ ^ ^^  

Gdy tylko Hermiona się rozpakowała postanowiła wysłać sowę do Harrego. Czuła, że tylko na nim może polegać. On jako jedyny zaakceptował jej związek z Draco nie licząc Molly, Artura, Bliźniaków, Billa, Charlie'go, Percy'ego oczywiście swoich rodziców.

Nie wiedziała dlaczego Ron i Ginny nie mogli zaakceptować jej wyboru. Chociaż teraz mieli by racje, że Draco mnie skrzywdzi. Już słyszę * a nie mówiłem*. Nie, nie chce ich teraz widzieć. Oni jako przyjaciele skrzywdzili mnie bardziej. - pomyślała.  

Chwyciła za pióro. Przez chwilę zastanawiała się co ma tak naprawdę napisać, czy powiedzieć prawdę czy też skłamać.  

Gdy skończyła pisać.

Zwinęła pergamin w rulonik i przyczepiła go do nóżki swojej czarno-białej sowy.  

Leć do Harry'ego Potter'a .- szepnęła.

Ptak ugryzł ją lekko w palec na znak, że zrozumiał. Hermiona otworzyła okno i już po chwili widziała jak czarna sowa znika w ciemności. Westchnęła po czym zamknęła okno i udała się do salonu. Pozostało jej tylko czekać na odpowiedź od Harry'ego.  

^ ^ ^^^^  

W jednym z domów na Grimmauld Place 12 paliło się jasne światło. Harry wraz ze swoją dziewczyną jedli kolacje, tą chwilę przerwało im ciche stukanie w okno. Ginny otworzyła okno i wpuściła sowę do środka. Ta wleciała i usiadła na oparciu krzesła wyciągając nóżkę w stronę Harry'ego.  

Chłopak odczepił list i dał ptakowi kawałek chleba . Sowa chętnie sięgnęła po pieczywo i zaczęła je dziobać. Sam rozwiną pergamin i zaczął czytać.  

Drogi Harry!

Co u Ciebie? (U mnie w porządku). Nie, nic nie jest w porządku! Potrzebuje Cię się komuś wyżalić. To wszystko jest (dziwne) chore, nie wiem co mam robić. Tak strasznie mi (Was) . Was? Dobre pytanie... Czy Ron i Ginny postrzegają mnie jeszcze jako przyjaciółkę? Nie powinnam się dziwić zasłużyłam sobie na to. (Byłam) Nadal jestem naiwna i głupia! Och Harry! Proszę Cię wpadnij do mnie.  

Hermiona.  

-No chyba tam nie pójdziesz?- spytała zła.

-Oczywiście, że tam pójdę nie myślisz chyba , że ją tak po prostu zostawię. - powiedział oburzony.  

-Ona nas zdradziła! Rozumiesz?! ZDRADZIŁA! - krzyczała.  

-To ty tak uważasz! Ona nie jest niczemu winna, każdy ma prawo do miłości. - powiedział już nieco spokojniej.  

-Miłość?! Jaka miłość?! Do cholery on się tylko nią bawi, jak mu się znudzi znajdzie sobie nową -zabawkę.! Ale nie myśl sobie, że będę ją pocieszała po tym wszystkim.

-Wiesz Ginny to świadczy o tym jaką przyjaciółką byłaś. Hermiona ona... ona by Cię wspierała mimo twoich wyborów. Ciebie i Rona ta przyjaźń przerosła.- powiedział ze smutkiem.  

-Idź! Proszę bardzo! Droga wolna! - wykrzyczała mu prosto w twarz.  

-A żebyś wiedziała, że pójdę. Cześć.  

Machnęła zdenerwowana ręką i udała się do sypialni. Harry teleportował się przed dom przyjaciółki. Domyślał się, że brunetka jeszcze nie spała ponieważ w salonie świeciło się światło.  

Postanowił nie tracić czasu i podszedł do drzwi, zapukał. Po chwili otworzyła mu Hermiona.  

-Mionka?

-Wejdź, proszę. - wyszeptała ledwo słyszalnie.  

Zielonooki wszedł do środka, zdjął kurtkę i buty.  

-Napijesz się czegoś?  

-Nie dziękuję. Mionuś co się stało? Co ten kretyn Ci zrobił? - dopytywał się.  

-Draco... on... on... odszedł. Zostawił mnie... Po... Po tym wszystkim tak po prostu mnie zostawił. - nie wytrzymała i rozpłakała się. Harry bez zastanowienia przytulił przyjaciółkę.  

-Ciii... Ten dupek nie był Ciebie wart. - głaskał ją po plecach i włosach. Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie.  

-Ja go kocham... Tak bardzo chcę, żeby tu był. - szlochała.  

-Wiem. Wszystko będzie dobrze. Jestem przy tobie. - pocałował ją w czubek głowy.  

-Harry jest... je... jeszcze coś. Ja... Ja... jestem w ciąży.- jąkała się. Chciała mieć już tą rozmowę za sobą.  

-Jak to jesteś w ciąży? Czy on o tym wie?  

Pokręciła przecząco głową i mocniej wtuliła się w przyjaciela. Płakała coraz mocniej.  

-Spokojnie Mionuś. Nie zostawię Cię samej. No już nie płacz.- wziął ją na ręce, usiadł na kanapie kładąc ją sobie na kolanach.

-Niech to zostanie między nami. Pro... Proszę Harry. - popatrzyła na niego błagalnie.  

-Co tylko zechcesz. - pocałował ją w czoło.  

Jeszcze przez jakiś czas siedzieli i rozmawiali aż Hermiona zasnęła wtulona w Harry'ego. Niewiele myśląc wstał i delikatnie wziął jej drobne ciało, po czym zaniósł ją do pokoju. Przykrył kołdrą i wyszedł gasząc wcześniej zapaloną lampkę.  

Po cichu zszedł po schodach i położył się na kanapie.  

To był męczący dzień. -Ona nie może zostać sama. Zajmę się nią i jej dzieckiem. - z takimi myślami zasnął.  

*********************

Witam. Jest to moje pierwsze opowiadanie, może po części się to komuś spodoba jeżeli tak to będę pisała dłuższe części.  

Opowiadania jest pisane według mojej własnej wyobraźni. Więc nie wszystko będzie się upodabniało do innych *Dramione* Z góry przepraszam za błędy i inne niedoskonałości. 

Hermionka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1757 słów i 9660 znaków.

4 komentarze

 
  • Martysia18

    Osobiście nie przepadam za potterem ale to opowiadanie mnie zaciekawiło

  • chaaandelier

    To już chyba trzecie opowiadanie opisujące związek Hermiony i Draco. Chętnie przeczytałabym o kimś innym. ;) Ale będę śledzić losy tej dwójki u ciebie. ;)

  • Hermionka

    @chaaandelier na weekendzie postaram się napisać Harrmione ;] ciągnie mnie na ten paring ;] Ale nic nie obiecuje  :cool:

  • :):)

    Super! Czekam na kolejną część :) Mam nadzieję, że dodasz ją jak najszybciej :)

  • Koteczka

    Zapowiada się bardzo ciekawie :)