Dramione - niechciany obrońca rozdział 15

Draco podniósł nagle głowę i jak zahipnotyzowany spojrzał na odbijające srebrzyste promienie Księżyca czarne fale morza.
- Malfoy, ty idioto! - skarcił niespodziewanie sam siebie. - Co ci do tego tępego łba strzeliło, co?... Użalasz się nad sobą jak stara czarownica! I na dodatek myślisz o tej szlamie, Granger? No już chyba kompletnie cię pogrzało, gościu!
Wstał szybko z mokrego piasku i z irytacją kopnął w niego, wysyłając w górę dużą fontannę drobinek. Nagle w jego myślach odezwał się przerażony głos Granger:
"Malfoy, ratuj!"
Otworzył szeroko oczy ze zdumienia. Nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że dziewczyna skontaktowała się z nim za pomocą telepatii, choć nie miał bladego pojęcia, jak tego w ogóle dokonała! I czuł, że dzieje się coś niedobrego! Doskoczył do swego konia. Szybko znalazł się w siodle i ostro spiął wierzchowca do biegu. Lady z miejsca ruszyła galopem.
Tymczasem, kiedy on zastanawiał się usilnie nad swymi skomplikowanymi uczuciami, dziewczyna siedziała samotnie w swej niewielkiej sypialni i też rozmyślała. Nad zachowaniem chłopaka. Nie mogła nic z niego zrozumieć. W jednej chwili był dla niej stosunkowo neutralny, a w drugiej gnoił ją na czym świat stoi. Nie potrafiła go rozszyfrować. Na dodatek ta informacja, że jego matka nie żyje, bo odeszła na stronę Dumbledore'a. Hermiona sądziła, że cała rodzina Malfoyów służy Voldemortowi! Ponadto przerażało ją to, że ich szpiedzy zostali zdemaskowani, a ten od Głównego Śmierciożercy, jak to zwali go w Potterwarcie, nadal przebywał spokojnie wśród członków Zakonu Feniksa! Świadomość tego, że wie o nich wszystko, przerażała ją.
Z ponurych rozmyślań wyrwał ją szczęk klamki w drzwiach prowadzących z korytarza głównego do komnaty Dracona. Ostrożnie podniosła się z łóżka i na palcach podeszła do własnych drzwi i wyjrzała do salonu. Nie spodobało jej się to, że ktoś próbuje otworzyć drzwi na siłę. Żałowała, że nie ma w tej chwili przy sobie swojej różdżki. Jak najciszej zamknęła własne drzwi i oparła się o nie z całej siły. Z przerażeniem wsłuchiwała się w chrobotanie klamki, aż w końcu podskoczyła na dźwięk huku, jaki towarzyszył wywarzeniu wejścia, prawdopodobnie z pomocą zaklęcia.
- Granger, gdzie jesteś, suczko!? Czas się trochę zabawić! - dreszcze przebiegły jej po plecach, gdy usłyszała w salonie pijany głos Grabba oraz szatański śmiech Notta. Przełknęła ślinę, modląc się, by jak najszybciej sobie poszli! Nawet nie chciała myśleć o tym, co jej zrobią, gdy ją znajdą.
- Granger, ty tępa kurwo, gdzie jesteś? - wydarł się tym razem Nott, po drodze najpewniej przewracając coś, bo rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Z mocno bijącym sercem wsłuchiwała się w odgłosy płynące z salonu. Zdawała sobie sprawę, że pewnie powoli przeczesują pomieszczenia, w poszukiwaniu jej, bo ich głosy raz były cichsze, a raz głośniejsze, gdy wracali do salonu. Wiedząc, że nie zostało jej dużo czasu do odkrycia jej kryjówki, cichaczem zasunęła maleńki łańcuszek i uciekła do własnej łazienki, którą też zatarasowała ciężarem własnego ciała, a następnie w myślach zaczęła przypominać sobie wszystko, co wiedziała na temat komunikacji niewerbalnej na duże odległości, czyli o telepatii. Podejrzewała bowiem, że Malfoy musiał gdzieś wybyć, skoro te krzyki i rumor jeszcze go tu nie ściągnęły! W końcu skoncentrowała się na postaci chłopaka i zaczęła rozpaczliwie wzywać jego imię w tej samej chwili, w której z zawiasów wyleciały drzwi do jej sypialni. Załkała cichutko.
- Granger, nie myśl, że się przed nami ukryjesz, szmato! Wychodź z tej łazienki, wiemy, że tam jesteś, szlamo! - głos Notta dobiegał tuż zza pomieszczenia, w którym się skryła. Wtedy też wykrzyknęła rozpaczliwie w myślach: "Malfoy, ratuj!"
W chwilę później została brutalnie odepchnięta przez drzwi, które otwarły się z głośnym trzaskiem.
- Ach, tutaj jesteś, szlamo — rzekł Grabbe, powoli wkraczając do łazienki. Hermiona cofała się przed nim, aż nie natrafiła na zimną ścianę stykającą się z kolejną. Zapędzili ją w róg, osaczając z dwóch stron. Wiedziała, że nie ma żadnych szans na ratunek. Pokryte obleśnym potem ręce Grabba wyciągnęły się zachłannie w jej stronę. Wrzasnęła rozdzierająco i z całej siły kopnęła go w goleń. Zaklął szpetnie, łapiąc ją za gęste włosy i brutalnie sprowadził do parteru.
- Zapłacisz mi za to, dziwko! - jęknął. - Jeszcze zobaczysz, co to znaczy mieć w dupie mojego chuja! Będziesz mnie błagać, bym w tobie skończył! Ale żebyś nie była zanadto ruchliwa i nas nie pokąsiła, kilka lin się do tego przyda.
Czuła, jak oplatają ją wyczarowane przez niego sznurki. Nott zaśmiał się obleśnie i zajął się rozpinaniem własnego rozporka spodni. Ścisnęło ją w gardle. Starała się odwrócić wzrok, ale Grabbe uderzył ją w twarz, by tego nie robiła.
- Jesteś niewolnicą, Granger, a one nie mają wyboru! Więc ty spokojnie będziesz patrzeć na to, jak mój przyjaciel będzie walił sobie konia, podczas gdy ja będę rżnąć cię od tyłu! - powiedział spokojnie, brutalnie zrywając z niej krótkie spodenki, w które była ubrana i przewracając ją na brzuch. Towarzyszył temu kolejny odgłos rozsuwanego rozporka, a tymczasem tuż przed nią masturbował się już Teodor.
Tymczasem Draco wciąż popędzał swego konia. Jeszcze nigdy o nikogo się tak nie bał, jak właśnie o nią! Słabo robiło mu się na myśl, co może tam zastać, gdyby jego przybycie było zbytnio spóźnione. W końcu jednak podkute kopyta rozpędzonego rumaka zadźwięczały ostro na wybrukowanym podjeździe. Ściągnął gwałtownie wodze i zeskoczył na ziemię. Biegnąc już w stronę swych komnat, skontaktował się ze swym skrzatem, nakazując mu zająć się zmęczoną klaczą. W połowie drogi wyciągnął swą różdżkę, gotowy do odparcia jakiegokolwiek ataku ze strony ewentualnego nieprzyjaciela. Gdy dobiegł na miejsce, pierwszym co ujrzał były roztrzaskane drzwi do jego komnat. Zgrzytnął zębami na ten widok. One kosztowały go masę galeonów, bo wcześniej znajdowały się tu jakieś inne, nie warte funta kocich kłaków!
Ostrożnie omijając kawałki drewna, wszedł do pomieszczenia. Rozejrzał się, nie bardzo wiedząc, w którą stronę powinien iść. Nie miał w ogóle pojęcia, co się tutaj stało! W końcu jednak wychwycił czyjeś dziwne sapanie i postękiwanie. Niepewny co to znaczy, ruszył w stronę źródła dźwięku i wtedy zorientował się, że drzwi do sypialni dziewczyny także są wyłamane. Mamrocząc pod nosem jakieś przekleństwa, wszedł do środka i wtedy oniemiał. Stamtąd gdzie stał, miał doskonały widok na to, co rozgrywało się w łazience Gryfonki. Krew w nim zawrzała, gdy zorientował się, że jego przyjaciele gwałcą jego służącą. Na dodatek brzemienną służącą! Doskoczył do wejścia i krzyknął:
- Expelliarmus! - zaklęcie nie tylko odebrało chłopakom różdżki, ale też rozłożyło obydwu na podłodze.
- Pogrzało was kompletnie? - zgrzytnął zębami, patrząc na nich karcącym wzrokiem. - Pijani włamujecie mi się do komnat i pod moją nieobecność gwałcicie mi służącą?
- Stary, no sorry, nie sądziliśmy, że masz ją tylko na wyłączność! - powiedział mniej pijany Nott. - Poza tym mógłbyś po przyjacielsku się nią podzielić!
- Zdurnieliście! - skwitował ich. - Nie mam zamiaru się nią dzielić! Należy do mnie i wam wara od niej!... O wszystkim porozmawiamy z resztą przy Czarnym Panu. Jestem bardzo ciekawy, jak zareaguje na wieść, że brukacie czyjąś własność!
Mroczny cień strachu padł na obydwu obezwładnionych chłopaków. Tymczasem Draco wprawnie pozbył się krępujących dziewczynę więzów i używając własnego szlafroka, który ściągnął zaklęciem ze swej sypialni, okrył ją, a następnie zaniósł na swoje łóżko.

2 338 czyt.
100%31
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1474 słów i 8149 znaków, zaktualizowała 14 gru 2016.

1 komentarz

 
  • chaaandelier

    chaaandelier · 10 wrz 2016

    Tego to bym się nie spodziewała. Panna Ułożona będzie miała dziecko... Robi się coraz ciekawiej.