Dramione - niechciany obrońca rozdział 2

Dramione - niechciany obrońca rozdział 2Mocno wymiętoszony i obolały Gryfon podniósł się wreszcie z podłogi i spojrzał spode łba na rywala, a następnie na byłą partnerkę.
- Powinnaś mnie za niego przeprosić! - warknął jeszcze, niepomny tego, że Bułgar wciąż w niego celuje.
- Tak, masz rację... Przepraszam za to, że nie dokopał ci jeszcze mocniej! - Hermiona wyglądała jak rozjuszona kotka.
- Ona mnie znieważa! - wydarł się Ron, zwracając się do rodziny.
- I wcale jej się nie dziwię. Jesteś kretynem, braciszku, aczkolwiek do tej pory miałem nadzieję, że zdołają cię z tego wyleczyć — powiedział Charlie, kręcąc głową. - Miałeś przy sobie tak wspaniałą kobietę, jak Miona, a doprowadziłeś do tego, że ona dużo lepiej czuje się w ramionach innego... Żal mi cię, Ron. Ponadto nie potrafisz z godnością przyjąć do świadomości faktu, że Hermiona i Viktor są razem szczęśliwi, jak widać, i robisz z siebie ofiarę losu!
W kuchni po tych słowach zapadła głucha cisza. Hermiona skryła się w ramionach kochanka, a niemal wszyscy wpatrywali się w rudzielca z dezaprobatą. Nawet pani Weasley, dla której najmłodszy syn zawsze był najwspanialszy.
- Przypominam wam, że to ona mnie zdradziła w dzień naszych zaręczyn! Ja się chciałem z nią ożenić! Teraz jednak widzę, że popełniłbym największy błąd swego życia i związał się z nic niewartą szlamą i suką!
W chwilę później huknęło i błysnęło, jakby w niewielkiej kuchni odpalono całe pudło fajerwerków Filibustera i Ron wyleciał w powietrze, obił się o sufit i futrynę drzwiową, a następnie spektakularnie i z niemałym łoskotem pierdutnął na ziemię. Wyglądał, jakby nie miał zamiaru podnosić się z niej w najbliższym czasie, lecz nie stracił przytomności, wpatrywał się w pięć wycelowanych w niego różdżek - Kruma, Pottera i trójki jego rodzeństwa: Georga, Ginny i Charliego. Jednak to, co zmroziło w nim krew, był wyraz twarzy jego ojca. Pan Weasley wyglądał, jakby dostał autentycznego ataku furii. Okulary zjechały mu na czubek nosa, a od syna odgradzała go jego własna żona, wspierana przez hogwardzką nauczycielkę.
- Jak śmiałeś, Ron?! Jak śmiałeś powiedzieć coś takiego o własnej przyjaciółce? O dziewczynie, która wiele razy ryzykowała, by wyciągnąć cię z tarapatów, w które sam się pakowałeś! - wrzeszczał, pomimo wszystko starając się wydostać zza stołu.
Bułgar tymczasem spojrzał na pozostałych Weasleyów i kiwnął im nieznacznie głową.
- My już pójdziemy. Nie jest to dobry moment na jakiekolwiek jeszcze rozmowy. Pani profesor, gdyby chciała się pani ze mną skontaktować, to będę w domu Viktora, sowa Harry'ego mnie znajdzie — powiedziała młoda dziewczyna przez mocno ściśnięte gardło.
- Dobrze, idźcie zatem. Wkrótce się odezwę, jak mniemam.
Mężczyzna szybko wyprowadził trzęsącą się Hermionę z Nory i poprowadził ją ku niezbyt odległemu wzgórzu, skąd spokojnie teleportowali się do Warny, gdzie Krum posiadał spory dom z cudownym ogrodem, a przede wszystkim biblioteką, w której młoda Gryfonka spędzała dłuuugie godziny.
Gdy tylko znaleźli się na miejscu, Hermiona zaniosła się histerycznym płaczem. Nie sądziła nigdy, że Ron może okazać się aż takim dupkiem. Pocieszała ją jedynie myśl, że przyjaciele wsparli ją w tej przykrej chwili.
- Nu, nie płacz już, maleńka. Ja jest z tobu. Nie płacz, proszu ja ciebie. - Viktor gładził ją delikatnie po miękkich włosach. Nienawidził chwil, gdy płakała. Miał ochotę wyrwać temu gnojowi serce własnymi rękami i usmażyć je na wolnym ogniu! I, kurwa, zjeść!!! Wiedział jednak, że coś takiego sprawiłoby, że resztę swego życia spędziłby w Azkabanie. Bez ukochanej. Nie mógł jej tego przecież zrobić, dlatego teraz przytulał ją mocno i szeptał jej czułe słówka. W końcu udało mu się ją uspokoić.
- Już dobrze? - zapytał, kiedy przestała łkać, patrząc w te jej cudne oczy koloru roztopionej czekolady.
- Tak — uśmiechnęła się do niego blado i pocałowała go szybko w policzek. - Dziękuję, że mnie tak bronisz.
- Jesteś ty moju dziewczyną. Ja nie pozwolę, by ktoś cię skrzywdził — odparł. - Idę pod prysznic, masz ty ochotu do mnje dołączyć?
- Poczytam sobie — bąknęła nieśmiało, a na jej policzkach wykwitły rumieńce spowodowane lekko niedwuznaczną propozycją. Chociaż miała za sobą już swój pierwszy raz, całkiem udany i to przeżyty właśnie z Krumem, to nadal płoniła się jak pomidorek, gdy tylko wspominał o seksie. Nie było w tym nic dziwnego, skoro skończyła dopiero siedemnaście lat, ale starszy Bułgar jej nie popędzał. Był od niej trzy lata starszy i doskonale wiedział czym jest przedwczesny seks i teraz po części żałował, że zaciągnął wtedy dziewczynę do łóżka. Dlatego też teraz spokojnie czekał na odpowiedni moment, by Hermiona sama doszła do wniosku, że dalej tego chce, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że czasami wręcz rozsadzała go namiętność.
Kiedy mężczyzna był pod prysznicem Hermiona siedziała na skąpanym w promieniach południowego słońca tarasie i czytała interesującą książkę. Była tak pochłonięta lekturą, że nawet nie zauważyła powrotu partnera. Podniosła wzrok dopiero wtedy, gdy cień uniemożliwił jej dalsze czytanie. Uśmiechnęła się szeroko, widząc obok siebie postawnego faceta. Z przyjemnością wciągnęła do płuc gorzkawy zapach jego żelu pod prysznic, a następnie wstała z wygodnego fotela ogrodowego i przytuliła się do kochanka.
- Kocham cię, Viktor — szepnęła, obejmując go w pasie.
- A ja ciebiu, Hermijona... Jesteś ty moim szczęściem, wiesz? Ja nie potrafię bez ciebie żyć — odparł równie cicho. Czuł, że namiętność bierze nad nim górę, a przecież stał przy młodej dziewczynie tylko w ręczniku owiniętym wokół bioder!
- Czemu się tak spiąłeś?
- Przepraszam... Nie chcu ja cię przestraszyć.
- Przestraszyć? - zdziwiła się niebotycznie.
- Da. Możesz pomyśleć, że ja chcę zbyt wiele naraz.
- Viktor, o czym ty mówisz?
- O tym, że cię kocham, Hermi — mruknął, coraz mocniej zaciskając uda.
- Co się dzieje? - Gryfonka pogłaskała go po policzku.
- Nic — powiedział szybko i uciekł do łazienki, z której wyszedł po dłuższej chwili, ubrany już w skórzane spodnie, ale bez podkoszulka. Hermiona spojrzała na niego dziwnie, gdy usiadł przy niej, przyglądając się jej badawczo.
- Chciałbym mieć ja z tobu dzieci - wypalił, zanim zdążył pomyśleć nad tym, co mówi.

2 233 czyt.
100%31
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii przygodowe, użyła 1179 słów i 6643 znaków, zaktualizowała 14 gru 2016.

1 komentarz

 
  • Kneesock

    Kneesock · 26 lip 2016

    To jest swietne!! Bardzo mi sie podoba. Jedynie, mialam nadzieje ze Hermiona bedzie z Draco a nie z Victorem :( Planujesz cos takiego???