Okruchy przeznaczenia - Część 70

Fioletowe płomienie tańczyły w małych metalowych naczyniach, zawieszonych tuż przy sklepieniu. Droga na wieżę, gdzie więziono niewiastę, zdawała się dłużyć w nieskończoność. Hizar czuł, jak zbierające się kropelki potu, zaczynają spływać z jego czoła. Przejechał dłonią po twarzy, wciąż koncentrując się na zaczarowanej wiedźmie, która była pod wpływem zakazanego płynu. Strażnicy najwyraźniej nie należeli do zbyt dociekliwych, gdyż przepuszczali ich ciągle na przód. Serce mu biło coraz szybciej, gdy tylko zbliżali się do celu. Przed masywnymi metalowymi wrotami, stała czwórka uzbrojonych czarnoksiężników, odzianych w szczątkowe zbroje, które pobłyskiwały w bladym świetle ognia.  
- Stać! - ryknął ponuro rosły mężczyzna, przypatrując się przybyłym.
Dreja z obojętnym spojrzeniem, zaczęła mówić słowa, które kazał jej wypowiadać Hizar.  
- Ten oto młodzieniec został schwytany, aby wyciągnąć ważne informacje od księżniczki Ferji. Wpuśćcie nas do środka.
- Na czyj rozkaz?
- Jokasty. - odparła suchym tonem czarownica, jakby była przygotowana na takie pytanie, wydobyła z kieszeni pieczęć.
- Wejść, ale nie na długo. - dodał podejrzliwie człowiek z armii.

Plan czarnoksiężnika jak do tej pory działał jak należy. Wrota zaskrzypiały, wydając nieprzyjemny dla ucha zgrzyt. Dreja pierwsza weszła do środka, a za nią młodzieniec, czując mieszankę radości, niepokoju i strachu  zarazem. Owiało ich chłodne, stęchłe powietrze. Księżniczka leżała w rogu pomieszczenia, na niedużym posłaniu, a rękoma trzymała się za głowę. Kiedy zorientowała się, że nie jest sama, prędko zerwała się na równe nogi. Gdy dostrzegła Hizara, nie wiedziała, czy ma się cieszyć, czy obawiać zemsty, za to co mu uczyniła. Niezręczne milczenie przerwał czarnoksiężnik, wiedząc jak niewiele czasu mu zostało.  
- Zapewne nie wiesz czemu po ciebie przybyłem?
- Widzę, że dogadałeś się z tą wiedźmą. - syknęła cicho, a po chwili złapała się za brzuch, jakby poczuła dziwny dyskomfort.
- Cierpisz. - stwierdził, chcąc odruchowo ją przytulić, ale musiał zachować dystans.
- Nie masz pojęcia, czuję się coraz słabsza. Była u mnie królowa, wszystko mi wyznała. - mówiła rozpaczliwym tonem, jakby szukała ratunku na jej przypadłość.
Podszedł do niej bliżej, walcząc ze sobą, aby przytomnie ocenić sytuację.  
- Wiem, że grozi ci śmierć, to znaczy tak podejrzewam, rozmawiałem z Derunem i …
- Mój brat żyje?
- Gdy odlatywałem, było z nim źle, ale Mela miała mu pomóc. Co ci powiedziała królowa? - spytał zaciekawiony, nie rozumiejąc dlaczego taka dostojniczka miałaby czegoś chcieć od dziewczyny.

Westchnęła ciężko, po czym spojrzała na niego ze strachem w oczach.  
- Wytłumaczyła mi, dlaczego moje rodzeństwo traciło po kolei życie. Rzuciła klątwę na moich rodziców, przeklęła ich. Każdy z nas jest skazany na śmierć.
Hizar zmarszczył brwi, czując jak szybko bije jego serce.  
- Muszę cię stąd wydostać, zaprowadzić do Meli. Uratowała twego brata, którego chciałaś otruć. - dodał z wyrzutem, akcentując ostatnie słowo.
- Chciałam władzy, zresztą wiesz, znasz mnie. Nic mnie nie usprawiedliwia. - dodała, spoglądając na stojącą jak nieruchomy słup Dreję. - Czemu ona tak dziwnie się patrzy?
- Długo by tłumaczyć, poczekaj chwilę.
Odwrócił się, mówiąc coś do ucha czarownicy, która została zaklęta. Tamta jak zahipnotyzowana, zaczęła uwalniać ją z przeklętego łańcucha niemocy.  
- Posłuchaj – odezwał się po chwili, przytulając do siebie księżniczkę. - Nie obchodzi mnie co zrobiłaś, nawet puszczę w niepamięć twoją zdradę. Nie powiem abym gnijąc w więzieniu był szczęśliwy. Nie wspomnę o ślubie z Helarem …
Z jej oczu popłynęły łzy, chciał wierzyć w to, że nie udawane.  
- I ty mimo to przybyłeś po mnie? Ryzykując dla mnie życiem?
- Nie umiem przestać o tobie myśleć, to moje przekleństwo, Ferjo. Nie ma dla mnie życia, jeśli ty odejdziesz. Nawet, jeśli nie czujesz do mnie …
Wtedy przyciągnęła go do siebie, całując namiętnie. Zrobiło mu się błogo, gorąco, gdy wędrowała swymi palcami po jego szyi, gładząc z czułością, niczym muśnięcie płatków delikatnego kwiatu. W momencie jednak osłabła i zsunęła się na podłoże, w ostatniej chwili ją złapał, zanim uderzyła głową o zimną powierzchnię.  
- Dreja, teraz! - zawołał, biorąc półprzytomną księżniczkę na ręce.
- Wychodzimy. - odparła stanowczo, pukając w masywne wrota.

Strażnik na widok osłabionej, ale uwolnionej księżniczki, już chciał dobyć broni, kiedy kobieta go powstrzymała. Ze stoickim spokojem i obojętnością wycedziła.  
- Przepuść mnie, księżniczka umiera, prowadzę ją do królowej.
- Ależ pani, nie możesz sama decydować. Najmroczniejsza kazała nie wypuszczać więźnia, inaczej stracimy życie.
- Księżniczka umiera. - powtórzyła kobieta, jak zaprogramowana. - Przepuść nas.
Bojowy czarnoksiężnik skinął do swych towarzyszy, którzy naradzali się chwilę. Gdy skończyli, jeden z nich przemówił.  
- Pobiegnę zawiadomić naszą panią, zaczekajcie tu.
- Nie! - wycedził Hizar, czując że nie powinien był tak ostro wkraczać do akcji.
- A ty czego, kmiotku? Z nią rozmawiamy. Nie wtrącaj się.
Widząc w jakim stanie jest Dreja, zrozumiał dlaczego nie reaguje inaczej, tylko tyle jej kazał mówić, nie był przygotowany. Postanowił improwizować. Wypuścił z rąk księżniczkę, która opadła na podłoże.  
- Pomóżcie mi, ona chyba nie oddycha! - zawołał rozpaczliwym tonem.
Dwóch z nich wbiegło do środka, wtedy zostali poczęstowani mrocznym czarem, który przytępił ich zmysły.  Gdy ich koledzy zorientowali się, w czym rzecz, wypadł na zewnątrz celi jak bestia, raniąc ich swym zatrutym sztyletem. Osunęli się z krzykiem, po czym zaczęli się zwijać z bólu, nie mogąc zrobić nawet kroku. Wrzucił ich bez delikatności do środka pomieszczenia, wziął z powrotem na ręce nieprzytomną niewiastę, wyprowadzając ją na korytarz. Od jednego z mężczyzn wziął pęk kluczy i szukając odpowiedniego zaczął zamykać ciężkie drzwi.  
- Zabezpiecz je magicznie, Drejo. - rozkazał, a kobieta jak marionetka wykonała jego polecenie.

Zaczęli schodzić w dół po krętych stopniach, kiedy zaklęta czarownica chwyciła się ręką za czoło. Zaczynała odzyskiwać kontrolę nad własnym ciałem i umysłem. Hizar nie mógł teraz wypuścić Ferji z rąk, nie wiedział co ma czynić. Plan ucieczki zaczynał się sypać, jak domek z kart, czego mógł się spodziewać.  
- Ty! Ty nędzny zdrajco! Straże …
Czarnoksiężnik zobaczył małe okno, przez które wpadało światło. Zdążył do niego dobiec, tłukąc mętne szkło na kawałki podmuchem magicznego zaklęcia. Stanął na krawędzi, trzymając kurczowo niewiastę, której fioletowe długie kosmyki szarpał wiatr, szalejący na wysokości. Dreja trafiła go ogniem w plecy, aż zachwiał się, czując palący żar, od podpalonego ubrania. Zdążył przywołać magiczny dysk, ruszając przed siebie. Czarownica nie zamierzała się poddawać, na swoim środku lokomocji podążyła tuż za nim. Nie zdążył nawet dolecieć do lasu, kiedy ponownie oberwał potężną mocą. Pojazd rozpłynął się w pył, a on wypuścił z rąk dziewczynę, która spadała, niczym kamień. Krzyknął, po czym coś nim szarpnęło. Został pojmany w przeklęte sidła niemocy, tuż nad podłożem. Ujrzał obok siebie Ferję, którą tak samo potraktowano. Wszelkie starania spełzły na niczym, jedynie pogorszył sytuację. Dreja spojrzała z nienawiścią i pogardą na młodzieńca.
- Tym razem Jokasta odpowiednio się z tobą rozprawi, dopilnuję tego.
- Ty żmijo, Ferja umiera!
- To nie mój problem. - dodała, widząc jak ku nim zmierzają strażnicy, nadlatujący ze strony zamku ciemności. - Aha, jeszcze jedno. - dodała wracając do Hizara, nachyliła się nad nim, szepcząc mu do ucha. - Nie zapomnę ci, że groziłeś mi tym sztyletem, nie będzie ci już potrzebny.
Sięgnęła dłonią do jego paska, wyciągając ze skórzanej osłony zatrute ostrze. Ferja ocknęła się, próbując się wydostać z magicznych więzów, ale na darmo. Zobaczył w jej oczach strach, paniczny. Wydobyła z siebie tylko ostatnie zdanie.
- Miałeś mi pomóc, teraz oboje zginiemy!
- Ferjo …

Wtem obok księżniczki spadł świetlisty pocisk, trafiając jednego z bojowych czarnoksiężników. Po chwili w drugiego z nich trafił czarny twór, powalając na ziemię. Hizar z spojrzał w górę i oniemiał. Mela wraz z Tejną i Celosem koncentrowali moce. Uśmiechnął się, czując przypływ energii, jakby światełko w tunelu pojawiło się tuż przed nim.  
- Mela! - zawołał rozpaczliwym tonem.
- Mówiłam, że ci pomogę, ty niedowiarku. - odparła, zniżając magiczny dysk i obserwując z uwagą Dreję.
Czarownica w tym czasie nie próżnowała, posyłając w przybyłych intruzów grad ostrych jak brzytwa pocisków z materii. Celos ledwo zdążył zrobić unik, a Tejna pojawiła się przed nim, odbijając śmiercionośne czary różdżką.  
- Prędko, uwolnijcie ich! - zawołała siostra Kansiego. - Nadchodzą kolejni!
- Nie pozwolę na to! - zawołała podwładna Jokasty, koncentrując się, aż powietrze wokół niej zawirowało niespokojnie.
Celos chcąc się zrehabilitować, aby pokazać, że on też coś potrafi, podleciał niżej, kosząc ludzi z armii ciemności, jak zboże. Mela uderzyła świetlistym promieniem w ramię wrogiej im czarownicy, ale ta nie dawała za wygraną. Syknęła tylko z bólu, po czym zrobiła korkociąg w powietrzu i uderzyła czarodziejkę bojową różdżką w plecy. Dziewczyna straciła równowagę, upadając na pokrytą popiołem ziemię. Otrzepała się prędko, widząc jak ta chce dobiec do księżniczki, aby ją zabrać. Nie mogła na to pozwolić, skorzystała z nowej zdolności, przenosząc się do miejsca, gdzie kierowała się czarownica. Dreja oniemiała, gdy Mela zagrodziła jej drogę.  
- Nie tak prędko.
- Jak ty to zrobiłaś? - spytała zdezorientowana kobieta.
- Potrafię nie jedno. - syknęła czarodziejka, uderzając przeciwniczkę potężnym czarem prosto w brzuch. Odrzuciło to wiedźmę na sporą odległość.

W tym czasie Tejna zaczęła uwalniać Hizara, który zaczynał odzyskiwać kontrolę nad kończynami. Niebawem i moc zaczynała go na nowo napełniać, jak tryskająca ze źródła woda. Pomimo wszystkich ich starań, księżniczkę Ferję niebawem otoczyła nowa fala przybywających na pomoc strażników mroku. Widocznie bali się gniewu królowej tak bardzo, że postanowili działać za wszelką cenę. W stronę Celosa, Tejny i Hizara leciały ogniste pociski i wirujące ostrza mroku. Ledwo zdołali się przed nimi obronić. Ich szanse malały z każdą kolejną chwilą. Mela wciąż musiała stawiać czoła, zdesperowanej wiedźmie, która zdawała się wypełniać rozkazy jak najlepiej potrafiła. Czarodziejka zmęczona postanowiła skorzystać z fali uderzeniowej, którą nauczyła ją kiedyś Ranza na treningu. Pojaśniała na fioletowo, po czym od jej ciała uwolniła się energia, której Dreja nie potrafiła odbić. Siła uderzenia wbiła ją w grunt, a głuchy okrzyk wydobył się z jej płuc przy zderzeniu. Mela uradowana podleciała do strażników, pomagając Celosowi i innym sojusznikom. Wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, kiedy obok nich rozległ się tępy huk. Obejrzeli się za siebie, ktoś nadlatywał, ubrany na czarno, w masce zakrywającej szczelnie twarz. Dreja podniosła się, korzystając na zamieszaniu. Nie wiedziała jednak kto to taki, choć ucieszyło ją, starał się trafiać w jej wrogów. Kolejna seria śmiercionośnych pocisków materii, uderzała obok śmiałków, robiąc nie małe dziury w podłożu. Jednak nieznajoma postać nie trafiała tam, gdzie była spętana Ferja.
- Kto to? - spytał wystraszony Hizar.

Celos zmrużył powieki, próbując skojarzyć skąd zna dziwnego przybysza. Tejna również czuła, że kiedyś już się spotkali. Wtem jej hylon za paskiem lekko zadrżał. Przybyły bez słowa posłał ku grupce czarne twory, które trafiając ich, powodowały ból, jakby raził ich piorun zstępujący z nieba. Dreja zaczęła się cieszyć, choć jeszcze nie interweniowała.  
- Przestań! Kim jesteś, sługą Helara?! - zawołała Mela, próbując zrozumieć z kim ma do czynienia.
Wtedy została trafiona bez ostrzeżenia w nogę, krzyknęła czując paraliżującą moc, przepływającą przez jej ciało.  
Celos podbiegł do niej, pomagając jej się podnieść.
- Nie prowokuj, chyba wiem kto to. - syknął do niej przyjaciel.
- Jak to? Skąd go znasz?
- To on nas pobił pod lasem, ledwo uszliśmy z życiem. Ukradł mi hylona, jak byłem nieprzytomny.
Czarodziejka podniosła się, spoglądając w górę. Sylwetka napastnika wydała się jej znajoma, jakby serce wysyłało dziwne wibracje. Dreja w tym czasie zaczęła wraz z ocalałymi strażnikami, zabierać księżniczkę w stronę zamku. Hizar krzyknął w panice.
- Ferja! Nie!
Gdy tylko chciał do niej biec, z góry dostał ognistym pociskiem, który go osmalił.  
- Uciekajcie, słyszycie? ! - zdążyła krzyknąć jasnowłosa.
- Nie zgrywaj znów bohaterki, nie zostawimy cię, rozumiesz?
- Nie, to nie wasza potyczka, jesteście nie gotowi!

W jej przyjaciół zaczęły lecieć śmiercionośne czary, musiała coś zrobić. Przywołała magiczny dysk i już miała posłać w nieznajomego czarny twór, kiedy on w tym czasie zmiótł jej znajomych, jak puch, w pobliski las. Mela nie wytrzymała, przyspieszyła aby dosięgnąć przeciwnika, ale ten z ręki wystrzelił w nią potężny promień, który posłał czarodziejkę daleko w powietrze, zanim zdążyła się obronić. Dreja wybiegła klaszcząc niespodziewanemu wybawcy, który zniżał się ku ziemi. Gdy wylądował, a kurz wokół niego opadł, chciała mu podziękować.  
- Nie wiem czy jesteś od nas z armii, czy od Jokasty, lub Helara … jednak twoja moc jest fenomenalna. Pomogłeś, księżniczka jest nadal w niewoli. Dopilnuję, abyś został wynagrodzony i …
- To zbyteczne. Zejdź mi z oczu, marna kobieto! Nie jestem po twojej stronie!
Wtem chwycił wiedźmę za rękę i przeszyła ją fala bólu, jakby to w nią trafił piorun. Zamaskowany napastnik podleciał do Ferji, zmiatając jak drobne kamienie, pilnujących strażników. Pojmał wystraszoną księżniczkę, jakby była workiem kartofli.  
- Zostaw mnie, puść! Kim jesteś?
- Boisz się? - spytał stłumionym głosem spod maski.
- Czego chcesz? - spytała ponownie trzęsąc się ze strachu.
- Brzydzę się tobą. - odparł zimnym tonem, unosząc ich oboje w powietrze.
Kątem oka ujrzała za jego paskiem mieniący się metalicznie przedmiot, przypominający jakieś zwierzę.  
- To ty, to ty jesteś tym … - chciała już dokończyć, kiedy mroczna siła odebrała jej świadomość.
Nieznajomy zniknął w okamgnieniu, odlatując w tylko sobie znanym kierunku.

406 czyt.
100%115
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2715 słów i 15180 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • Wercik

    Wercik · 6 września · 198285614

    Czekam na kolejny

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 1 września

    Mela jak zawsze pomocna i niezawodna. Udowadnia każdemu niedowiarkowi, że zawsze można na nią liczyć. Czyżby wrócił Kansi? Będzie ciekawie w kolejnej części

  • emeryt

    emeryt · 30 sierpnia · 202091556

    Dziękuję i pozdrawiam.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 30 sierpnia

    Super.Pewnie to Kansi. Tylko nie rozumiem o co mu chodzi.   

  • AnonimS

    AnonimS · 29 sierpnia

    Kandi rozgrywa swoją grę. Pozdrawiam