Okruchy przeznaczenia - Część 1

Rozgwieżdżone nocne niebo magnetyzowało swoją tajemniczością niczym porozrzucane okruchy diamentów. Z lekkiego wzniesienia majaczyły w oddali zarysy domków, których mieszkańcy pogrążeni we śnie wolni od trosk odpoczywali. Mela uwielbiała wykradać się nocą po cichu do swojego ulubionego miejsca, o którym nikomu nie wspominała. Siedząc na porośniętym trawą zboczu góry wypatrywała spadających gwiazd. Jak na dziesięcioletnią czarodziejkę radziła sobie wspaniale ucząc się pod czujnym okiem rodziców. Często siadała z mamą, która czesała jej krótkie jasne włoski poprzeplatane różowymi refleksami. Nie posiadali wiele, ale razem ze starszą siostrą tworzyli szczęśliwą rodzinę.  
Po niebie przemknęła jasna poświata, aż dziewczynka podniosła się ze zdziwienia. Gwiazdy nigdy nie wędrowały tak blisko ziemi. Za chwilę zobaczyła jak kolejny rozbłysk rozświetla nocne niebo przyćmiewając wszystko wokół. Wtem jedna ze świecących kul uderzyła w ziemię powodując okropny huk, aż malutka zatkała uszy. Spojrzała w kierunku swojego domu, ale tam wszyscy nadal spali. Już chciała biec, żeby ich zaalarmować po tym co ujrzała, kiedy pocisk z góry trafił w ich dom, a potem w kolejne z ogromną prędkością i mocą.  
- Nie! - zawołała dziewczynka zalewając się łzami.

Biegła przed siebie potykając się o wystające kamienie. Słyszała krzyki, płacze, nie rozumiała co się dzieje. Nagle nadleciała największa purpurowa kula, która zrównała z ziemią wszystkie domostwa. Wtem wszystko ucichło, tylko zapach dymu unosił się w powietrzu. Mokrymi od płaczu oczyma obejmowała ogrom zniszczenia. Przerażająca cisza odpowiadała na jej nawoływania o pomoc. Upadła na spaloną ziemię i chwytając garść w swoje drobne rączki nie mogła powstrzymać łez. W ten jeden moment całe jej życie legło w gruzach. Gdyby nie wyszła popatrzeć na gwiazdy tej nocy, zginęłaby tak samo jak wszyscy jej bliscy.  
Nagle usłyszała za sobą czyjeś kroki, odwróciła się przestraszona. Stał nad nią młody mężczyzna przyglądając się jej dokładnie. Zbliżył się do niej ostrożnie.
- Nie bój się maleńka. Weź mnie za rękę, musimy szybko stąd uciekać.
Mela przetarła mokre oczy rękawem sukienki. W górze znów ujrzała zbliżające się koszmarne światła.  
- Chodź! Migiem, nie ma czasu! - ponaglił młodzieniec.
Widząc, że dziewczynka nadal jest  w szoku pochwycił ją wbrew jej woli i biorąc na ręce zaczął uciekać w las. Nagle ustał w miejscu i spoglądając w górę zauważył jaśniejący pocisk lecący w ich stronę.  
- Teraz albo nigdy – powiedział do siebie.
Przycisnął mocniej do siebie wystraszoną i krzyczącą w niebo głosy ocalałą. Otoczyła ich mgła i zniknęli rozpływając się w powietrzu. W ich miejscu spadł wybuchający śmiercionośny pocisk rozrywając ziemię i paląc drzewa.  
Znaleźli się daleko od lasu na jakimś polu uprawnym. Nieznajomy postawił małą na ziemi i kucnął przy niej.
- Musisz być dzielna. Zawiozę cię do miasta, do kogoś kto się tobą zaopiekuje. Proszę, przestań płakać, bo nie wiem co robić.
Mela nadal zanosiła się łzami, nie mogąc się uspokoić. Wtem przywołał znów mgłę, która otoczyła maleńką sprawiając, że pogrąża się we śnie. Teraz podnosząc ją na ręce przytulił do siebie.
- Wybacz, ale tak będzie dla ciebie lepiej. Idziemy do twojego nowego domu.

Po tych słowach przywołał dziwny dysk energii. Usiadł na nim i razem z pogrążoną we śnie dziewczynką poleciał w dal. Kiedy tylko dotarł do miasta ruszył w dobrze znanym mu kierunku do jednego z mieszkań zawieszonych wysoko nad ziemią.  Podleciał wyżej na dziwnym eterycznym pojeździe. Zapukał energicznie. Otworzyła mu młoda kobieta zaspanym wzrokiem mierząc przybysza.  
- Galum co się dzieje? - zadała pytanie starając się dojść do świadomości.
Kiedy jednak zobaczyła, że trzyma na rękach maleńką dziewczynkę wpuściła go do środka i zamknęła szybko drzwi.  
- Kto to jest? Biedne dziecko, wygląda jakby płakała.
- Zajmij się nią. To jedyna ocalała z osady pod lasem.
- Co się stało?
- Nie mogę powiedzieć, to sprawy wysokiej wagi. Szkoda, że przez decyzje tych tam na górze cierpią niewinni, a zwłaszcza takie niewinne dzieci.
Kobieta pomogła ułożyć pogrążoną w letargu Melę na posłaniu, w którym sama spała.
- Dobrze, zajmę się nią jakiś czas. Tylko, że potem masz jej znaleźć prawdziwy dom. Rozumiesz mnie? - mówiła kobieta chwytając za rękę przybysza.
- Wiem, ale co miałem zrobić, ty jedna teraz przyszłaś mi na myśl. Kobieta o złotym sercu, moja Araja. - dodał całując ją delikatnie.
Nagle mała poruszyła się, jakby miała się zaraz obudzić.  
- Pójdę już. Jeszcze raz dziękuję ci.
- Trzymam cię za słowo.
Mężczyzna wyszedł cicho przez drzwi, a kobieta położyła się delikatnie koło dziewczynki przytulając ją mocno. Pogłaskała ją po główce.
- Mama … - wyszeptała przez sen dziewczynka.
Kobieta spojrzała na nią z czułością, po czym sama zapadła w świat sennych marzeń.

1 972 czyt.
100%377
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 942 słów i 5158 znaków. Tag: #fantasy

7 komentarzy

 
  • Wercik

    Wercik · 5 września · 287366575

    Takie w stylu anime, podoba mi się:3

  • mydream2017

    mydream2017 · 1 sie 2018

    Pięknie napisane. Kto nie lubi marzyć i wyobrażać sobie dalekiej przyszłości?

  • Duygu

    Duygu · 28 kwi 2018

    Pięknie    Przeniosłaś mnie w inny, magiczny, kolorowy świat    Masz wielki talent do pisania, chylę czoła. Wieeelka łapa w górę!  

  • Obca

    Obca · 26 kwi 2018 · 201233482

    Smutne ale chwyta za serce   łapeczka!

  • AlexAthame

    AlexAthame · 21 kwi 2018

    Bardzo ładne i trochę smutne...

  • sadstory

    sadstory · 15 kwi 2018

    Ciekawy początek.

  • AnonimS

    AnonimS · 11 kwi 2018

    Coś Ty wymyśliła? Wychodzi że jakaś daleka przyszłość skoro lata się na dyskach energii.