Okruchy przeznaczenia - Część 48

Ciemności rozświetlały płomienie, wydobywające się z niższych partii pałacu światła. Armia Helara przedostała się na dziedziniec, czyniąc spustoszenie i niosąc ze sobą śmierć. Odgłosy walki rozchodziły się echem ze wzniesienia. Kansi pędził na przód lawirując na latającym dysku, aby zbliżyć się do murów. Mela nie zostawała w tyle, dzielnie podążając za czarnoksiężnikiem. Potwory korzystały z dróg, ale kapitan wiedział, że nie mogą podążać w ich kierunku. Musieli przedostać się możliwie najsprytniej jak to tylko było możliwe w ich sytuacji. Kiedy znaleźli się tuż nad skalną półką, Kansi odwołał pojazd, skacząc niczym tygrys w dół. Czarodziejka zrobiła to samo, ale poślizgnęła się na skruszonych kamieniach. Mężczyzna błyskawicznie reagując, chwycił jej dłoń.
- Trzymam cię!
Mela spojrzała w dół i momentalnie zakręciło się jej w głowie. Zwykle nie miała problemów z wysokością, ale latające nad ich głowami palące się pociski, potęgowały uczucie niepewności. Dziewczyna wzięła głęboki oddech, zaczynając się podciągać, opierając się o silne ramię kapitana. Wpadła na niego przywierając do wybawiciela jak mokry śnieg do szyby.  
- Mało brakowało.
- Spójrz w górę, widzisz otwór w murze? - wskazał czarnoksiężnik ręką.
- Mówisz o tym wyłomie? To piekielnie wysoko i stromo!
- Co to dla nas – odparł, jakby robili to setki razy.
- Może pomóżmy sobie magią? - skwitowała Mela, próbując przywołać jakiś pomocny czar.
Nagle poczuła jak mężczyzna ją powstrzymuje.  
- Nie możemy, mieliśmy nie zwracać na siebie uwagi. Helar jest wyczulony, jak nas zlokalizuje, to nie dotrzemy do króla. Rozumiesz mnie?
- Mamy się skradać jak złodzieje? Myślałam, że możemy się wspomagać, chociaż troszeczkę. - dodała błagalnie czarodziejka, pokazując na palcach o jak małą moc jej chodzi.
- Nie, nic z tych rzeczy, zapomnij! I nie patrz tak na mnie, wyobraź sobie, że masz na sobie obręcz zapomnienia i nie możesz czarować. Chcesz spotkać Galuma czy nie?
- Dobrze, ale jak się potknę, to przywołuję dysk.
- Tak, ale dopiero nad samą ziemią – odparł Kansi, zaczynając się powoli wspinać.
- Niech ci będzie. - mamrotała dziewczyna pod nosem, parodiując mowę kapitana.

Ruszyli w ciemnościach, starając się ostrożnie stawiać każdy krok. Mela czuła jak trzęsą się jej ręce i nogi, o patrzeniu w przepaść nie mogło być mowy. Na szczęście znajdowali się na północnej ścianie, która zdawała się najmniej atrakcyjna dla wroga. Silny wiatr rozwiewał im włosy, a zimno dawało się we znaki po pewnym czasie. Dłonie bolały, jakby ktoś wbijał w nie szpilki, ale musieli wytrzymać, dla dobra przyjaciół. W pewnym momencie w ich pobliżu przeleciał zabłąkany purpurowy pocisk. Czarnoksiężnik ujrzał z przerażeniem, że uderzy koło nich. Ignorując własne zasady, wybił go ręką, zmieniając jego trajektorię lotu.  
- Co ty robisz! Mieliśmy nie używać …
- Wiem, ale gdyby nas trafił, sama pomyśl.
- Zasady są po to, aby je łamać, tak?
- Co zamierzasz?
Mela skoncentrowała siły, chcąc przyspieszyć drogę w górę. Lekko lewitując zaczęła szybciej wspinać się ku wyłomowi w murze. Kansi zaśmiał się tylko pod nosem. Rozejrzał się, czy w pobliżu nie ma ludzi Helara i poszedł w jej ślady. Gdy oboje znaleźli się u celu, padli zmęczeni na pokruszone kamienie.  
- Ryzykujesz, miałaś mnie słuchać.
- Ale nie ślepo, kiedy da się, to korzystam.
- Ostatni raz, słyszysz? Wyraziłem się jasno?
- Jak oni z tobą wytrzymali w tym wojsku – obruszyła się dziewczyna, otrzepując ubranie z drobinek skał.
Rozejrzeli się po częściowo zniszczonej komnacie, która należała do służby. Roztrzaskane kawałki mebli walały się po podłodze, a łóżka zostały doszczętnie spalone od impetu czaru. W kącie odkryli przysypaną kobietę bez tchu, Mela odwróciła wzrok, wiedziała, że nie sposób jej już pomóc. Wtem w pobliską ścianę trafił kolejny mocny czar, a sklepienie nad nimi zaczęło niepokojąco się kruszyć. Kansi w mig pojął, że musi zareagować, chwycił pewnym uściskiem czarodziejkę w pasie, po czym razem z nią wyskoczył do kolejnego pomieszczenia. Usłyszeli za sobą potworny huk, a kurz przykrył ich, aż zaczęli kasłać.  
- Skąd wiedziałeś?
- Ważne, że żyjemy, nie ma czasu na żale, to niebezpieczne miejsce. Orientujesz się może, jak dotrzeć do komnat króla?
- Mniej więcej, chodź za mną. - odparła dziewczyna, przemykając pomiędzy kolejnymi ruinami.

Gdy wyjrzała przez dziurę w murze, z przerażeniem zorientowała się, że to nie to miejsce, do którego zmierzali. Chwyciła się za głowę, aby przemyśleć dalsze postępowanie.  
- Co się stało, źle się czujesz?
- Szlag i jeszcze raz szlag! To szkoła, nie pałac.
- Co? Przecież nie mogłem się pomylić.
- A jednak, kapitanie. W tym miejscu zdaj się na mnie. Znam je doskonale, bez mocy wydajesz się bezbronny – skwitowała Mela, wydostając się do ogrodu.
- Gdybym prowadził inwazję, to używałbym magii.
- Mieliście wstępne plany, prawda? - odezwała się ponownie, obserwując go zaciekawiona.
- Jasne, ale Helar najwyraźniej je zmodyfikował, jak zwykle działa po swojemu. Nie ważne, ruszajmy.
Mieli udać się w stronę muru, dzielącego ich od pałacu, gdy usłyszeli przeraźliwe krzyki z głównego budynku szkoły. Potwory biegały po tym terenie dość swobodnie, jakby powoli przyzwyczajały się, że tu zamieszkają.  
- Ktoś tam jest. - odezwała się czarodziejka patrząc za siebie.
- I co z tego, mamy zadanie.
- Nie mogę przejść obojętnie, chodź za mną.
- Mela, na niebiosa! Miałaś mnie słuchać, stój, słyszysz!
Kansi zrozumiał, że kolejny raz zbuntowana czarodziejka działa na własną rękę. Pobiegł za nią, wbiegając do częściowo zawalonego holu, zauważył jak wbiega na górę po masywnych marmurowych schodach. Zlokalizował ją błyskawicznie, stała przed wejściem do jednej z komnat, ze spalonymi wrotami. Dwie bestie warczały na nią, gotowe rzucić się w każdej chwili, ukazując rząd ostrych jak brzytwa zębów. Wydobyła zza paska nietoperka, chcąc aby się aktywował.  
- Postradałaś zmysły? Mówiłem, bez czarów! Hylon też się do tego zalicza.
- Bez obaw, spójrz jak na niego patrzą. Boją się.
Kapitan nie podzielał poglądu czarodziejki, na wszelki wypadek dobył broni. Potwory skoczyły znienacka ku dziewczynie, która zamknęła oczy, czekając na pomoc figurki. Nic się nie wydarzyło, nawet nie zaczęła się świecić, Kansi zrozumiał, że musi wkroczyć.  
- Uparta … - syknął skacząc na potwory, wbijając w ich brzuchy przenikliwe ostrze z dużą wprawą.
Stwory upadły martwe, wydając ostatnie tchnienie. Mela otworzyła oczy, spojrzała na hylona uradowana.  
- Dziękuję, nietoperku.

Mężczyzna pokiwał tylko z politowaniem głową, nie chcąc wyprowadzać towarzyszki z błędu. Za chwilę ponownie odezwał się czyjś błagalny głos. Mela podbiegła w głąb pomieszczenia, widząc znajomą twarz kobiety. Leżała zakrwawiona, przywalona ciężkim biurkiem. Długie pofalowane fioletowe włosy, zostały zmierzwione od impetu uderzenia. Czarodziejka przywołała leczące zdolności, podtrzymując ją przy życiu. Zielona poświata spłynęła jak balsam, uśmierzając cierpienie kobiety. Kansi dobiegł do poszkodowanej, odrzucając ciężki mebel, niczym bohater. Zmiażdżone nogi wydawały się nie do uratowania, ale Mela zaczęła mocniej koncentrować siły.  
- Nie mam wyjścia, muszę użyć magii, bo ona zginie.
- Nie pierwsza, nie ostatnia, spieszymy się, czy muszę przypominać ci to na każdym kroku?
- Kansi, to ważna osoba. Najmądrzejsza, to Zanira we własnej osobie!
Czarnoksiężnik spojrzał jeszcze raz na cierpiącą twarz doświadczonej czarodziejki. Powoli dzięki zdolnościom Meli, zaczynała wracać do normalności, a ulga pojawiła się niczym upragniony poranek..  
Dostojna niewiasta podniosła się po pewnym czasie, jakby dostała nowej energii. Na widok kapitana, na jej twarzy pojawił się strach, już chciała skoncentrować moc, aby uderzyć jednym z zaklęć, kiedy młoda czarodziejka ją powstrzymała.  
- Nie, on nam pomaga!
- Wolne żarty! Ty wiesz kto to jest? To …
- Wiem, kapitan z królestwa ciemności. - dokończyła dziewczyna spokojnym tonem.
- Pamiętam cię, to ty sprawiałaś nam kłopoty, a potem zniknęłaś! Jesteś ubrana jak oni, o co tu chodzi, mów, bo nie będę ci przychylna!
- O Najjaśniejsza, o Zaniro, pomóż nam dotrzeć do króla. Po drodze ci wszystko wytłumaczymy, błagam, uspokój się. Jesteśmy po waszej stronie, choć trudno w to uwierzyć, wiem. Księżniczka nas zdradziła i nie tylko ona. Pamiętasz Hizara?
- Mówisz o tym zdolnym magu, co władał wiatrem?
- Tak, to nie mag, to czarnoksiężnik, ale długo by opowiadać … chcę odnaleźć Galuma, to sprawa życia lub śmierci. Nie ratowałabym cię, gdybym chciała twej śmierci, czy to nie oczywiste.
Zanira odwołała zgromadzoną moc, jej potargana suknia powiewała na wietrze. Wyglądała jakby nad czymś głęboko myślała, po czym westchnęła głęboko.  
- Ufam ci, zawsze byłaś szczera, aż za bardzo. Pomogę wam, ale koniecznie domagam się wyjaśnień.
- Oczywiście, po drodze wytłumaczę wszystko. - dodała czarodziejka wychodząc z pomieszczenia za Kansim.

Ruszyli szybkim krokiem do zniszczonego ogrodu. Mela szeptem snuła opowieść o tym, co ją spotkało. Doświadczona mistrzyni białej magii chłonęła jej słowa, analizując w myślach jak mogło do tego dojść. Kapitan nie odzywał się, koncentrując się na bezpiecznym dostaniu się do tajemnego przejścia w murze. Przemykali jak cień, omijając patrolujące okolicę stwory i straż ciemności. Gdy wkroczyli do tunelu, prowadzącego do pałacowych korytarzy, zatrzymali się na chwilę w jednej z wnęk, odpoczywając. Czarodziejka skończyła mówić o jej perypetiach, a wtedy Zanira spojrzała na nią przychylnie.  
- Jak ty to wszystko przeżyłaś, wprost niebywałe. Rozumiem, że jesteś mieszańcem, podejrzewałam to, ale nie miałam pewności. Przepowiednia, a więc to prawda … ty możesz władać dwoma rodzajami magii jednocześnie.
- Nie, bo odebrano mi dostęp do magii światła.
- Wiem co zrobić, abyś na powrót mogła jej używać. Zasługujesz na to.
- Chcesz powiedzieć, że Mela stanie się na nowo czarodziejką, a co ze zdolnościami mroku, utraci je? - wtrącił się zaaferowany czarnoksiężnik, przypominając sobie z jakim mozołem ją szkolił.
- Nie, przecież to mieszaniec, uniesie obie moce. Nie ma czasu do stracenia, ratujmy króla. - dodała kobieta stanowczo.
Wyszli z powrotem na drogę prowadzącą tajemnym korytarzem w murze, czując powagę każdego kroku. Im dalej zagłębiali się, tym odgłosy walki zdawały się głośniejsze, roznosząc się echem. Wtem ujrzeli blade światło, jakby ktoś je przywołał. Przy wyjściu z tunelu stało kilka postaci, które próbowały się wydostać na zewnątrz, tylko nie mogły wyczuć odpowiedniego momentu. Mela nagle poczuła dziwne ukłucie w sercu, jakby znajdował się wśród nich ktoś drogi. Podeszła ostrożnie bliżej, aż zaparło jej dech z wrażenia. Nie mogła uwierzyć czy to sen czy jawa. Wtedy postacie spojrzały na nią, ich oczy się spotkały w magicznym momencie. Łzy same popłynęły z oczu dziewczyny, jakby tylko czekały na te okazję.  
- Galum – odparła cicho, nie kryjąc wzruszenia.
Mężczyzna spętany łańcuchami osunął się lekko na ziemię. Araja z Efrą podtrzymały go w momencie. Na widok Meli stały jak zaczarowane, nie wiedząc jak mają zareagować. Dziewczyna dobiegła do przybranego ojca, obejmując go jak dawniej.
- Ty żyjesz – wydusił z siebie.
- Żyję, ty też, to cud.
- Objął bym cię, ale nie dam rady, wybacz …
- Co to za łańcuch?  Kto ci to zrobił? - odparła zszokowana, gdyż srebrny przedmiot przywołał wspomnienia z początków pobytu w krainie ciemności.
- Zdrajcy – odparł marszcząc brwi.- Nie daliśmy rady tego zdjąć, Araja próbowała, ale bez skutku.
- Nie da rady tego zdjąć, to łańcuch niemocy – wtrącił się Kansi, wychodząc z cienia korytarza.

Na jego widok cała trójka struchlała, odsuwając się odruchowo.  
- To ty … zabójca! - odparł drżącym ze zdenerwowania głosem Galum.
- Co za spotkanie, generale Galum.
- Nie boję się śmierci, tylko nie krzywdź Meli, słyszysz potworze!
Kansi zbliżył się do mężczyzny, miał poważną minę. Araja ani Efra nie potrafiły zareagować, jakby nieznana siła je sparaliżowała. Kapitan nachylił się nad magiem, który gotowy był na śmierć. Całe życie zaczęło przemykać mu przed oczami. Wtem czarnoksiężnik westchnął głęboko, aktywując moc.  
- Nie wierzę, że to robię. - mruknął jakby do siebie.
Galum gotowy na najgorsze, czekał na przebieg wypadków. Wtem poczuł, jak pętające go łańcuchy puszczają uścisk, opadając dźwięcznie na kamienną posadzkę. Otworzył szeroko usta, odsuwając się odruchowo. Ich oczy się spotkały, zrozumiał, że odzyskał moc, już miał zszokowany uderzyć w czarnoksiężnika, kiedy Zanira wyszła mu naprzeciw.  
- Generale, jesteś wolny, on cię oswobodził – odparła delikatnym głosem.
Opiekun Meli nie wiedział jak się ma zachować, to czego doświadczył przeczyło jego poglądowi na świat jaki znał do tej pory. Czyżby wróg mu pomagał, tylko dlaczego? Pytania powstawały w jego głowie, jak lawina spadająca z górskiego szczytu. Mela podeszła do Galuma, przykładając mu dłonie do zranionego czoła. Wszelki ból mijał, tak samo jak wściekłość na czarnoksiężnika. Zielona poświata jak balsam leczyła jego ciało i uspokajała ducha, oczami wyobraźni przypomniał sobie małą wystraszoną dziewczynkę, która bała się purpurowych świateł z nieba, wtedy to on ją uspokajał.  
- Galumie, należą ci się wyjaśnienia, ale najpierw prowadź do króla, jeśli zależy ci na przyszłości tej krainy. - wycedził Kansi stanowczo, patrząc na niego uważnie.
W jego oczach było coś tajemniczego, wyczuwał ukrytą moc, tylko nie wiedział, czy ma służyć dla ich dobra czy zguby.

777 czyt.
100%215
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2556 słów i 14336 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • mydream2017

    mydream2017 · 15 gru 2018

    Uff całe szczęście, że Kansi zareagował w porę bo bez Meli opowieść straciłaby zbyt dużo.  Nie wiem jaka Kansi sobie poradzi z tak niepokorną Melą ale to domena odważnych, że ignorują zasady i niebezpieczeństwo. Kolejny odcinek zapowiada się równie ciekawie. Lekkość pisania to Twoja wspaniała cecha

  • emeryt

    emeryt · 11 gru 2018 · 202091556

    @AuRoRa, odcinek wspaniały. Dziękuję Tobie za niego. Pozdrawiam Cię i w dalszym ciągu chciałbym aby ta akcja była tak wartka jak do tej pory.

  • AnonimS

    AnonimS · 11 gru 2018

    Ale się stworzyły koalicję.  Wartka akcja tak jak lubię.  Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 11 gru 2018

    Jak zwykle super, Nietoperku. Czyta się to jakby się jadło pyszny deser. Piszesz tak lekko i obrazowo. Dzięki.

  • Almach99

    Almach99 · 10 gru 2018

    Odcinek bogaty w wydarzenia.  
    Niespodziewanie dowiadujemy sie o istnieniu przepowiedni. Fajno