Okruchy przeznaczenia - Część 5

Dotarli pod masywne drzwi wykonane z masy perłowej. Nauczycielka, która przyprowadziła zbuntowanych nastolatków zapukała mocno, czekając na odzew.
- Wejść – odpowiedział stłumiony głos wydobywający się ze środka.
Ostrożnie stawiając kroki Mela weszła rozglądając się zaciekawiona. Na podłodze leżał miękki dywan, na którego padało kolorowe światło z pobliskiego okna ozdobionego witrażem. Ściany z każdej strony zagospodarowane były księgami magicznymi. Na wprost przy drewnianym, błyszczącym biurku siedziała kobieta. Fioletowe, kręcone włosy opadały jej swobodnie na ramiona. Misternie wykonana suknia z ręcznymi zdobieniami dawała poczucie, że jest kimś ważnym w tym miejscu. Okazały srebrny medalion z przezroczystym kamieniem, który miała zawieszony na szyi, pobłyskiwał pod kątem kolorami tęczy. Rzucając okiem na przybyłych oderwała się od czytania jednego z pism.
- Ranso, co takiego cię do mnie sprowadza – odezwała się dostojna kobieta.
- O Najmądrzejsza, tych dwoje zniszczyło dziś ogród, zachowując się skandalicznie.
Mela struchlała kiedy wzrok kobiety skierował się na nią.  
- Celosa znam, ale kim ty jesteś?
- Mela, przybyłam …
- Wiem, od Galuma, to niezwykłe. Nie zdążył cię wyszkolić z manier?
- To mój pierwszy dzień, nie wiedziałam …
- To nie jest wytłumaczenie! Gdyby każdy, kto do nas przybywa niszczył nam posesję, to co by z niej zostało? Jaki przykład dajecie innym? Pomyślą, ze wszystko tu wolno! - dodała dobitnie dostojna kobieta chodząc tam i z powrotem po gabinecie.
- Przepraszam, to się więcej nie powtórzy – odezwał się Celos wyrywając się na przód.

Mela spojrzała na niego dziwnie, wyglądał jakby się podlizywał, chcąc ugrać coś dla siebie. Wzrok Najwyższej znów utkwił na dziewczynie, jakby czekała na jej reakcję.
- Ja przepraszam za moje zachowanie całą Akademię Białej Magii … poza nim – wskazała na chłopaka, który nie kryjąc zdziwienia otworzył szeroko oczy.
- Jakże to? To nie jest skrucha. - dodała Najwyższa podchodząc bliżej.
- On też nie mówi tego szczerze. Sam zaczął ze mną awanturę, to ma.
Celos gotował się w środku, wiedząc, ze dziewczyna dolewa oliwy do ognia, zamiast łagodzić ich sytuację.  
- To nie tak. Ja nie chciałem nic złego, to były niewinne żarty i …
- Spokój! Nie chcę słuchać więcej, to do niczego nie prowadzi. Oboje poniesiecie karę, ale taką, żeby wszyscy zapamiętali. Pomożecie ogrodnikom pałacowym! Naprawicie swoje zniszczenia, a oprócz tego zajmiecie się innymi pracami porządkowymi i to przez tydzień! I zero pomocy magii, wszystko ręcznie!
Mag załamał się na te słowa, a Mela stała nieugięta jakby nic się nie stało. Przypomniała sobie jak pomagała tacie dookoła domu, kiedy jeszcze była dzieckiem. Mieszkała blisko lasu, dlatego taka kara była dla niej znośna.  
- Owocnej pracy o Najmądrzejsza – odparła nauczycielka wyprowadzając nastolatków.
- A i jeszcze jedno – dodała dostojna kobieta – Niech się przebiorą, wyglądają jak obdartusy, wstyd dla szkoły.
- Zrozumiałam, dopilnuję tego – powiedziała spokojnie Ransa wyprowadzając na siłę zbuntowanych rozrabiaków.
Kazano im się przebrać, zjedli obiad i od razu zabrano ich pod opiekę ogrodników. Dostali narzędzia do pracy, ubranie ochronne i wyprowadzono ich do ogrodu. Celos kipiąc ze złości zakopywał dziury w ziemi, a Mela sadziła nowe rośliny biegając przy tym z konewką.  

Nagle zauważyła zadeptaną przez nich roślinę i ukradkiem zaczęła ją uzdrawiać, tak żeby się z tym nie afiszować. Mag popatrzył na nią zdziwiony, gdyż nie widział nikogo, kto używa takich czarów.  
- Mógłbym na ciebie donieść, ale pierwszy raz widzę takie czary.
Czarodziejka szybko podniosła się chwytając chłopaka za szyję.  
- Jak komuś o tym powiesz to załatwię ci taką scenę, że dostaniesz karę do końca szkoły.
- Spokojnie, żartowałem, co z tobą jest? Zaczynam się ciebie bać. - odparł wyrywając się.
Spojrzał na nią podejrzliwie i dalej wrócił do swoich zajęć. Dzień minął im błyskawicznie, ale efekt ich pracy został doceniony przez pracowników ogrodu. Wracając już do swoich pokoi rozstali się bez słowa. Jednak idąc korytarzem słyszała za sobą śmieszki. Podeszła do starego lustra i kiedy obejrzała co ma na plecach, zagotowała się ze złości.  
- Celos nie daruję ci, ty magu od siedmiu boleści – wycedziła widząc obraźliwy napis wykonany magią, wyśmiewający jej osobę.
Wparowała do pokoju padając ze zmęczenia na łóżko. Współlokatorka czytała jakąś księgę podnosząc leniwie wzrok.  
- Wróciłaś. Cała szkoła o tobie aż huczy.
- Trudno, sam sobie szkodził, to ma. - odparła czując bolące mięśnie od pracy.
- Tobie też się oberwało, ale podziwiam twoją głupotę, bo trzeba nie mieć rozumu.
- Ktoś musi być oryginalny Efro, nie każdy musi być taki sam jak ty.
- Kłóciłabym się z tym, ale rób tak dalej, a wylecisz stąd szybciej. - dodała kąśliwie podchodząc do okna.
- Widzę, że nie możesz mi darować, że się pojawiłam. Nie jestem ślepa.
- To dobrze widzisz. - odparła wychodząc z pokoju.
Mela przebrała się, umyła i kładąc się spać odwróciła się plecami do współlokatorki. Chciała jak najszybciej zasnąć, miała wszystkiego dość. Tęskniła za Galumem, który zastępował jej ojca i ich wspólnymi treningami oraz wyprawami. Zamknęła oczy pogrążając się w sennym świecie.  

Tej nocy przyśnił się jej koszmar. Biegła po zakazanym lesie, tak jak dawniej, kiedy była mała. Tym razem jednak goniło ją więcej bestii. Zaczęła się wspinać po skałach, żeby przed nimi uciec, ale śliskie kamienie nie ułatwiały jej zadania. Poślizgnęła się spadając w dół ocierając się o twarde głazy. Wtem zobaczyła czyjąś postać, która zbliżała się do niej. Krzyczała o pomoc, ale niewzruszony nieznajomy ani drgnął zostawiając ją na pastwę potworów, śmiejąc się przy tym szyderczo. Dosięgły ją  ostre jak brzytwa pazury. Obudziła się z krzykiem. Efra przewróciła się na drugi bok, na szczęście nie budząc się. Wymknęła się po cichu z pokoju, chcąc wyjść na zewnątrz, aby ochłonąć. Uwielbiała podziwiać niebo, a tej nocy nie znalazła ani jednej chmurki. Siedząc w ogrodzie w koszuli nocnej śledziła drobne światełka porozrzucane po czarnym firmamencie. Wtem usłyszała głos, który nie raz ją prześladował „chodź za mną”. Rozejrzała się dookoła, ale nikogo nie było, wszyscy pogrążeni byli we śnie. Cisze odgłosy świerszczy uspokoiły ją na chwilę. Pomyślała, że pewnie jej się to wydawało. Chciała już wracać, kiedy na nowo usłyszała to samo „chodź za mną”. Wtem koło niej pojawiła się żółta iskierka unosząc się jak maleńki świetlik w powietrzu. Chciała go dotknąć, ale ręka przeszła przez niego jak przez ducha. Zaczął się poruszać goniąc w stronę ogrodu. Zaciekawiona podążyła za dziwnym zjawiskiem, chcąc zrozumieć o co chodzi. Ogród nocą sprawiał mroczne wrażenie, rośliny nie były już takie kolorowe. Szemranie wody w fontannach uspokajało ją, ale nie pozbawiło czujności. Szła przez morze kwiatów, które pachniały słodko, przypominając o utraconym domu. Miała dość dręczącego ją głosu, chciała dowiedzieć się skąd pochodzi. Dotarła na skraj terytorium szkoły, ale twór prowadził w stronę pałacu, gdzie nie wolno jej było się zbliżać. Ustała pod masywnymi murami. Światełko wróciło zaraz do niej zachęcając do dalszej drogi.  
- Nie mogę tam iść. Daj mi spokój.
Wtedy na nowo usłyszała „To nie twoje miejsce, poznaj swoje przeznaczenie, chodź”. Dziewczyna zdenerwowała się, nie chcąc na nowo dostać kary zaczęła wracać. Chyłkiem uciekła do budynku i po cichu wchodząc do pokoju położyła się do łóżka. Nagle rzeźbiony nietoperz, którego schowała pod poduszką poruszył się.  

Podniosła do góry puszysty przedmiot i zauważyła dziwną poświatę wokół figurki. Wydawała się metaliczna, a blade granatowe światło biło od jej powierzchni. Usłyszała na nowo ten sam głos „nie zwlekaj, poznaj swe przeznaczenie”. Tym razem nie wytrzymała i wrzuciła przedmiot do swoich ubrań w szafie.  
- Teraz przestaniesz do mnie mówić.  - powiedziała szeptem.
Wtem znów odezwał się głos „poznaj swe przeznaczenie”.  
- Zamilknij, nie mogę spać. - dodała głośniej.  
Efra podniosła się z łóżka nieprzytomna.  
- Nic nie mówiłam, a to ty nie dajesz mi spać! - podniosła ton głosu.
- To nie do ciebie, zresztą nie ważne, już jestem cicho. - dodała kładąc się.
W tym momencie Mela chciała pozbyć się znalezionego przedmiotu, żałując że go zabrała. Zdawała sobie sprawę, że pochodził z przeklętego lasu wypadając tajemniczemu chłopakowi. Obiecała sobie, że jak tak dalej pójdzie zrobi z tym porządek. W końcu pogrążyła się na powrót we śnie ze zmęczenia. Tydzień kary minął jej nadzwyczaj szybko, co nie można powiedzieć o Celosie, który narzekał na czym świat stoi. W ostatni dzień pracowali popołudniu, gdyż wcześniej mieli zajęcia z magii. Słońce już zachodziło i zaczęły je przykrywać chmury, zwiastujące deszcz.  
- Wreszcie koniec tej katorgi. Moje plecy! - narzekał mag.
- Sam jesteś sobie winien.
Nagle dziewczyna zauważyła, jak w oknie od ich pokoju siedzi Efra trzymając w ręku rzeźbionego nietoperza. Zdenerwowana, że grzebała jej w rzeczach zaczęła krzyczeć.  
- Zostaw to! Skąd to masz?
- Ciekawe, wygląda na nietutejsze. - odparła czerwonowłosa przebierając przedmiotem.
Wtedy Celos podłapując zamysł Efry podbiegł pod okno.  
- Daj mi to, zaraz to wyrzucę za mury!
Czarodziejka siedząca w oknie zamachnęła się i porozumiewawczo patrząc na chłopaka rzuciła mu przedmiot. Mela biegła szybko, ale nie udało się jej złapać przedmiotu.  
- A teraz zobaczymy, czy umie latać, nietoperze potrafią, co nie?
- Zostaw to, albo pożałujesz! - krzyknęła dziewczyna biegnąc za podążającym w kierunku muru magiem.
Nagle zaczęło mocno padać i powiał chłodny wiatr.  
- Co mi zrobisz? Jak użyjesz magii to cię ukażą. Po co trzymasz ten śmieć?
- Zostaw to! - błagała Mela. - Nie wiesz co trzymasz w ręku.
- O już nic. - odparł zamachując się zamaszyście, a figurka poszybowała ponad skalnym wzniesieniem obronnym.
Czarodziejka przywołała dysk energii, bagatelizując słowa Galuma.  
- Teraz przesadziłeś ty magu od siedmiu boleści.
Chłopak otworzył szeroko usta, patrząc jak dziewczyna nad nim przelatuje z dużą prędkością. Tajemniczy przedmiot wiele dla niej znaczył, ale nie wiedziała dlaczego. Poszybowała ponad murami w dół smagana deszczem nie patrząc na jakiekolwiek konsekwencje. Liczyło się „tu i teraz”.

1 286 czyt.
100%225
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1991 słów i 10934 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • AnonimS

    AnonimS · 5 maj 2018

    Bardzo dobry odcinek. Jakoś go ominąłem dopiero ukazanie się części 6 , uświadomiło mi że nie czytałem 5. Czytam na luzie i mnie to odpręża . Pozdrawiam

  • Margo1990

    Margo1990 · 28 kwi 2018

    Nie lubię tego typu opowiadań, ale muszę przyznać że to jest świetne. Już sie nie mogę doczekać kolejnej części, jestem ciekawa co spotka Mele....

  • Obca

    Obca · 28 kwi 2018 · 201233482

    Odważna ta Mela. Pisane lekko i czytelnie. Wspaniale

  • emeryt

    emeryt · 27 kwi 2018 · 202081569

    @AuRoRa, wspaniale, odniosłem wrażenie że trąci jakimś  nutką sentymentalizmu. Ja naprawdę lubię ten  klimat twojego opowiadania. Pisz w tym  stylu dalej, a ja z niecierpliwością będę wyczekiwał twoich dalszych odcinków tego opowiadania.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 27 kwi 2018

    Super cześć. Piękne opisy świata.przeplatane zwykłymi sprawami. Kogoś mi przypomina ta Mela.Wulkan uczuć. Wulkan mocy która jest w niej ale jeszcze nie wie jak Wielka jest.A przy tym jeszcze dziecinnie pragnąca żeby ktoś ją przytulił .Bo przecież Jej przyjaciel Galum chcby chciał nie mogl jej dać miłości matki i ojca. Wielka lapa