Okruchy przeznaczenia - Część 47

Nad dziedzińcem toczyły się walki, świetliste pociski mieszały się z czarnymi tworami, wybuchając co chwila niczym fajerwerki. Dzielni czarodzieje straży królewskiej bronili się jak mogli, ale niedoświadczony kapitan nie potrafił poradzić sobie z nadciągającymi ciągle wrogami, wydając chaotycznie rozkazy. Araja zmierzała do ogrodu, wiedziona energią magicznego naszyjnika. Efra zasłaniała uszy, gdyż odgłosy walki zdawały się zbliżać w ich kierunku, a małe odłamki kamieni opadały niczym deszcz. Ogarnął ją paniczny strach, czy uda się im ujść z życiem. Zaaferowane znalazły się przed ukrytym przejściem, czarodziejka o zielonych włosach szarpnęła za zakrywający wyłom w murze bluszcz. Przejście zdawało się lekko oświetlone bladym światłem pozostawionych magicznych punkcików, unoszących się w powietrzu.  
- Ktoś tędy przechodził, widzisz co się tu unosi? - zwróciła uwagę Araja, dotykając ostrożnie dłonią światełka.
- Czyżby to Galum zaznaczył drogę?
- Nie, to nie jego wytwór, ale kogoś z naszego królestwa, jestem tego pewna. O co tu chodzi?
- Wyczuwasz wciąż generała? - spytała zaciekawiona Efra.
- Tam, za mną! - zawołała, podążając przed siebie.
Biegły w nieznane, nie wiedząc co ich spotka. Wtem zza wnęki w murze, zauważyły wystające obuwie. Araja przerażona podbiegła do nieszczęśnika, rozpoznając w nim znajomą twarz. Galum leżał nieprzytomny, wydawał się na skraju wyczerpania. Spętany srebrnymi łańcuchami, wyglądał jak obraz rozpaczy. Na twarzy miał ślady krwi, gdyż rozbite czoło zdobiła rana. Czarodziejki zaczęły nim potrząsać, sprawdzając czy da radę wrócić do świadomości. Zaskoczony i otumaniony otworzył powoli oczy. Jego życiowa partnerka przywarła do niego, tuląc go do siebie ze łzami w oczach.  
- Gdzie księżniczka? Co jest? - wydusił, próbując poruszyć rękami.
- Skąd się tu wziąłeś?
- Głowa, okropnie boli … szukałem Ferji, słaniała się ze strachu, a potem poczułem uderzenie.
- To nie mógł być przypadek, wpadłeś w pułapkę. - skwitowała Efra, wspominając wcześniejsze przypuszczenia generała.

Mężczyzna próbował się pozbyć łańcucha, ale im bardziej się starał uwolnić, tym mocniej się zaciskał, powodując ból. Wydawało się, jakby przedmiot, który go unieruchomił wysysał z niego energię magiczną. Araja starała się mu pomóc, skoncentrowała się, aby użyć czaru, który mógł go uwolnić. Niestety gdy tylko przyłożyła dłonie do srebra, poczuła nieprzyjemne mrowienie.  
- Nie rozumiem, przecież powinno zadziałać.
- To czar z zakazanej krainy – odparła nagle Efra, przypominając sobie ostatnie zajęcia ze szkoły.
Zielonowłosa czarodziejka usiadła bezradnie obok generała, załamując ręce.  
- Pojętna z ciebie studentka, pochwaliłbym cię przed nauczycielką …
- Dziękuję, ale wygląda na to, że mogę nie wrócić do zajęć. Pomyśleć, że nie raz narzekałam, a teraz budynek szkoły stoi w płomieniach.
- Co? Kto nas broni? Muszę szybko zobaczyć się z królem! - krzyknął rozpaczliwie Galum.
Wtem usłyszeli jak ktoś podąża ku nim, gdyż kroki zdawały się coraz głośniejsze. Uciekli w głąb korytarza, nie wiedząc gdzie mają się ukryć. Galum przypomniał sobie o dawnych przejściach, z których korzystali przodkowie. Kazał Nacisnąć na wystający lekko kamień, po czym otworzyła się ukryta wnęka. Wpadli tam w mig, zamykając za sobą schowek od środka, dotykając kolejnego wyrzeźbionego kamienia. W ciemności, z bijącym sercem starali się być cicho. Ktoś biegał tam i z powrotem, jakby szukał uwięzionego Galuma.  
- Niech to … nie ma go – odezwał się kobiecy głos.
- Jak to, nieprzytomny, związany, nie mógł rozpłynąć się w powietrzu. - odparł młody chłopak, którego barwę głosu znała doskonale Efra.
- Myślałam, że to dobre miejsce, wszędzie indziej by go znaleźli.
- Pójdę sprawdzić jak im idzie atak, Helar powinien być tu niebawem.
- Idę dopilnować, aby braciszek nie pokrzyżował mi planów. - rzuciła księżniczka, a echo jej głosu niosło się po korytarzu.

Kolejne odgłosy stóp powoli uświadomiły im, że można się wydostać. Efra zaczęła ponownie klepać w zapadnię, ale nie chciała drgnąć.  
- Nie może być, przecież działało.
- Nie mam zamiaru umrzeć zamknięta żywcem. - panikowała Araja.
- Użyj zaklęcia, wiesz jakiego, tego co kiedyś w piwnicy … przypominasz sobie? - wtrącił się Galum.
Zielonowłosa przyłożyła dłonie do zaklinowanego kamienia, pojaśniał na niebiesko, po czym poruszył się. Na ich twarzach pojawiła się ulga, wydostali się łykając chłodne powietrze.  
- Udajmy się do króla, musi się dowiedzieć o zdradzie córki. - dodał generał marszcząc brwi.
- Przeklęty Hizar, słyszałam go, był z nią.
- Co ty mówisz, ten młodzieniec, co uczył się z wami w szkole? - zdziwiła się Araja.
- Ten sam, to on stoi za zniknięciem Celosa, nie zdziwiłabym się jakby porwał Melę.
- Nie czas na rozmowy, trzeba ratować władców. - zwrócił uwagę Galum, kierując się ostrożnie do wyjścia. Czarodziejki podążyły za nim, wiedząc że w tej chwili jest bezsilny, stanowiły dla niego jedyną ochronę w tej sytuacji.

***
W powietrzu unosił się zapach spalenizny, zbliżali się nieubłaganie do celu ich podróży. Pod nimi maszerowała armia potworów i armia królestwa ciemności. Latające dyski niosły ich w niezwykłą szybkością, zostali zauważeni, ale tym razem właśnie o to im chodziło. Wrogowie zatrzymali się, celując do nich z ostrych jak brzytwa pocisków, wytworzonych z czarnej materii.  
- Na mój znak, pola ochronne! - wydał rozkaz Retin, znając mechanikę ataków nieprzyjaciela.
Na razie trafili na piechotę, która postępowała według wyuczonych schematów. W dole iskrzyły się czarne groty, które w momencie poszybowały ku latającym czarnoksiężnikom.  
- Teraz! - krzyknął Retin władczo.
Bariera otoczyła sojuszników, a groty zaczęły odskakiwać od magicznej powierzchni, jakby trafiły na stal.  
- Nasza kolej, atakować! - dodał uradowany, że jego metoda działa.
Mela nie miała tym razem problemu z wysyłaniem śmiercionośnych czarów w stronę wroga. Potwory ginęły   wydając z siebie nieznośne dla ucha dźwięki. Część z nich paliła się od pocisków Kansiego, a reszta została częstowana czarnymi tworami. Gdy oddziały przerażających sług ciemności zostały odpowiednio przetrzebione, mogli lecieć dalej. Na każdym odcinku drogi napotykali na podobny opór, zbliżając się do coraz bardziej wymyślnych żołnierzy, z którymi nie szło tak łatwo, jak na początku. Mieli już lecieć dalej, starając się ich wyminąć, kiedy czarodziejka ujrzała uciekających cywili, z jednego z palonych miasteczek.  
- Pomóżmy im ! - krzyknęła przerażona, widząc jak śmierć zbiera tam żniwo.
- Nie możemy, nie ma na to czasu. - odparł Retin, wydając się nieugięty.
- Nie macie uczuć? A gdyby to byli wasi bliscy?
- Ale nie są, spójrz na pałac, na dym, co z waszym królem …
- Zwykli ludzie nie są mniej ważni niż władcy! Lecę im pomóc! - odparła czarodziejka, zniżając lot.

Kansi kątem oka spojrzał na oddalającą się od reszty dziewczynę. Widząc dokąd zmierza, podążył za nią, a w jego ślady poszedł Nort, Celos oraz Tejna.  
- Co to za akcja? - spytała siostra Kansiego.
- Nigdy nie zrozumiem czarodziejów – wycedził kapitan – niestety jej nie sposób zatrzymać, jest uparta.
- Nie zaszkodzi poćwiczyć przed spotkaniem z Helarem – dorzucił z uśmieszkiem Nort.
- Przy was się wyrobie – odparł Celos koncentrując moc.
- Dawaj młody! Pokaż co potrafisz! - dopingowała go Tejna, patrząc na niego zaczepnie.
Czarodziej uśmiechnął się speszony, ruszając do walki jakby dostał skrzydeł. Mela przywołała wirujące ostrza, które raniły bojowych czarodziei, torując drogę ucieczki dla zwykłych obywateli. Grupka potworów szarpała młodą dziewczynę, która ze strachu o mało nie zemdlała. Nort nadleciał ku nim, zeskakując z pojazdu robiąc w powietrzu efektowne salto. Bojową różdżką wykonał kilka ruchów, aktywując ostrza na końcach trzonka. Rzucił się do walki, przebijając nie spodziewających się napaści monstrów. Padli martwi na zmrożoną ziemię, szpecąc ją ciemną mazią, która płynęła w ich żyłach. Ledwo żywa uratowana niewiasta,  spojrzała ostatkiem sił na Norta. W jej oczach ujrzał wdzięczność, której nie znał wcześniej, bywając na wojnach. Jego zadaniem było napadać, zabijać, a nie ratować ludność cywilną.  
- Jesteś wolna, uciekaj – dodał pewnym siebie głosem.
- Czy ty jesteś czarnoksiężnikiem? - spytała drżącym głosem, jakby bała się zrobić krok.
- Tak. Uciekaj zanim zmienię zdanie! - ryknął, aż dziewczę podskoczyło ze strachu.
Uciekała niczym wiatr, za resztą mieszkańców. Mężczyzna poczuł w sercu uczucie, które było przyjemne. Dodało mu to sił i chęci do dalszej walki. Po jakimś czasie wokoło leżały ciała stworzeń i zabitych żołnierzy armii cienia. Mela uśmiechnęła się, wiedząc, że podjęła dobrą decyzję. Retin przyleciał ku nim, razem zresztą sojuszników, na jego twarzy malował się gniew.  
- Co ty sobie wyobrażasz? Nie dość, że narażasz ludzi, to nas spowalniasz.
- Nie zrobiłam nic złego, spójrz na tamtych uratowanych, czy nie było warto? - powiedziała Mela, wskazując ręką na znajdujących się niedaleko ludzi.
- W takim tempie nigdy nie zdążymy.
- Na twoim miejscu uszanowałbym jej wolę. - wtrącił się Kansi, patrząc groźnie na przywódcę ich sojuszniczej armii.
- Bo co ?
- Bo nie przekona króla, aby nam pomogli. Myślisz, że dopuszczą cię do niego, wiedząc kim jesteś?
- To ma sens – wydusił z siebie niechętnie Retin. - Dość już tego, lećmy wreszcie.

Mela spojrzała na Kansiego, spodobało się jej, że broni jej zdania, pomimo przeciwności. W głębi duszy posiadał wiele zalet, które przyćmiewała jego zewnętrzna opieszałość. Nawet jeśli pochodził z królestwa ciemności, wydawał się przy niej zmieniać na lepsze. Obawiała się tylko tego stanu, w który ostatnio wpadał  przy poważniejszych starciach. Nie poznawała go, zachowywał się inaczej, jakby wstępowało w niego czyste zło. Czyżby to domieszka krwi królowej ciemności, tego nie wiedziała, ale musiała na siebie uważać. Powoli zapadał zmrok, dzień ustępował miejsca nocy, gdy dolatywali nad pola okalające Pałac Światła. Jeziora, które zawsze majestatycznie odbijały zachód słońca, tym razem były częściowo zamarznięte. Na ich powierzchni lśnił obraz pożogi, z pobliskiego pałacu. Kręta górska droga została w całości opanowana przez oddziały Helara, które nieprzerwanie zmierzały ku bramom. Nagle Kansi zauważył, że wrota prowadzące do środka budowli, są otwarte, a przecież prędzej by się spodziewał, że zaatakują z powietrza. Ewidentnie coś było nie w porządku, nawet Celos był w szoku.  
- Szkoła się pali.
- Pałac też, oby król nie poległ, co z Galumem …
- Mówisz o tym pyszałku, co ciągle lał nas jak mokre żyto? - wtrącił się Kansi, podlatując koło dziewczyny.
- Broni królestwa, to wspaniały strateg. - dorzuciła czarodziejka, uśmiechając się.
- Nie raz z nim walczyłem, tak chciałem go zabić …
- Jak śmiesz tak mówić! - oburzyła się, patrząc na niego z wyrzutem.
- Co taka drażliwa?
- Jest dla mnie jak ojciec, uratował mnie przed śmiercią.
- Nie wiedziałem – wydusił zakłopotany.
- To teraz wiesz, nie waż się go tknąć, bo będziesz miał do czynienia ze mną. - rzuciła groźnie Mela, przypominając sobie opiekuna z dzieciństwa.

Kapitana przeszły ciarki, gdyż nie raz miał okazję się z nim zmierzyć, gdyby wtedy miał przewagę, z Galuma zostałoby tylko wspomnienie. Pamięta te noce, gdy wymyślał co zrobić, aby się go pozbyć. Nawet Helar nie mógł mu dać rady. Wtem jego przemyślenia przerwał podmuch, który strącił lecących niedaleko niego czarodziejów. Pikował aby złapać jednego z nich. Kolejnego złapała Zolara, męcząc się przy tym nie mało. Zrozumiał powagę sytuacji, wkroczyli nad oddziały generała ciemności. Doskonale wiedział z czym to się wiąże, sam szkolił większość z tych wojowników. Grad pocisków magicznych został wystrzelony w ich stronę, tym razem zanim część z nich zareagowała została trafiona. Młoda czarownica jęknęła z bólu, lecąc na swoim dysku, dotknęła się za brzuch. Tkwił w nim czarny kolec, a z rany sączyła się krew. Mela chciała dolecieć do niej, aby zaleczyć ranę, ale nie zdążyła. Potężna siła, jak piorun sparaliżowała czarownicę, zaczęła spadać jak kamień.  
- Nie! - krzyknęła czarodziejka z niemocy.
- Odwrót! - krzyczał władczo Retin, widząc że traci kolejnych sojuszników.
Zawrócili w kierunku pobliskiego lasu, leżącego tuż przy wielkim zamarzniętym jeziorze. Wylądowali skołowani i wściekli, niektórzy płakali nad znajomymi, którzy stracili przed chwilą życie.  
- To twoja wina, gdybyśmy nie zatrzymywali się co chwila, dotarlibyśmy tam wcześniej, a tak ponosimy straty w ludziach. - oburzył się Retin
- Nie bądź dla niej taki surowy – broniła czarodziejki Zolara.
- Jawnie się tam nie dostaniemy – odparł dowódca, patrząc na palące się budowle na wzgórzu.
- Znam Helara na tyle, że przyznam ci rację. - wtrącił się Kansi.- Jednak ma pewne wady, pojedyncze jednostki może nie zauważyć.
- Co sugerujesz? - odparła Zolara zaciekawiona.
- Zakradnę się tam sam.
- To szaleństwo! - ryknął Retin marszcząc brwi.
- Nie, zaufajcie mi.
- Nie zgadzam się …
- Pójdę z nim – wtrąciła się Mela stanowczym tonem.
- Mela, nie, to niebezpieczne.
- Muszę, ciebie król nie wysłucha, a mnie owszem, pomożesz mi tylko w razie niebezpieczeństwa. Postanowione?

Kansi spojrzał na nią, wiedząc, że ma rację. Czarodziejka czuła paniczny strach w środku, jednak starała się tego nie pokazywać na zewnątrz. Znała pałac doskonale, nie raz tam była, więc wiedziała gdzie ma się udać. Koniecznie chciała spotkać Galuma, nawet jeszcze bardziej niż samego władcę krainy światła. Niestety nie wiedziała jak blisko jest Helar, który dostał ciche przyzwolenie na kroczenie do budowli od księżniczki.  
- Zgoda, ale masz mnie słuchać, w razie gdybyśmy spotkali Helara, rozumiesz!?
- No nie wiem … niech ci będzie. - wydusiła niechętnie.
- Wyruszamy natychmiast. - skwitował Kansi, przywołując latający dysk.
Mela uśmiechnęła się lekko, wiedząc na jakie niebezpieczeństwo się narażają.  
- Retinie, wrócimy po was jak zdobędziemy sojuszników. Jak nie będzie nas do jutra, ruszajcie na własną rękę. - dorzucił kapitan, odlatując po chwili w dal.
Czarodziejka dogoniła go, czując wiatr szarpiący jej włosy na wszystkie strony. Ich zadanie nie było łatwe, ale tylko tak mogli pomóc reszcie znajomych.

608 czyt.
100%164
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2733 słów i 15119 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • mydream2017

    mydream2017 · 7 gru 2018

    Świetny opis z pola bitwy. Odważny Kansi ale Mels jak cień podąża za nim. Oby im się udało,  oby ich odwaga nie poszla na marne. Wkrótce sie tego dowiemy

  • emeryt

    emeryt · 2 gru 2018 · 202091556

    @AuRoRa, nareszcie, a już się zacząłem martwić. Nagle taka duża przerwa. lecz dzięki Tobie że już jesteś z powrotem na tym forum. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

  • AnonimS

    AnonimS · 2 gru 2018

    Ostra walka, zmieniająca sie sytuacja. Podoba mi sie. Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 2 gru 2018

    Nadal walka, a wynik jeszcze nieznany.Wspaniale opisy batalistyczne