Okruchy przeznaczenia - Część 18

Korytarze wydawały się dla młodej czarodziejki labiryntem. Nie znając jeszcze budowli, starała się na wyczucie szukać kobiety, która wiedziała tak wiele o jej nauczycielce. Niestety większość pokoi, była pozamykana, co nie ułatwiało Meli zadania. Wtem zauważyła uchylone drzwi i otworzyła je dalej, kiedy ujrzała inną czarownicę, która polerowała magiczne przedmioty. Czując czyjąś obecność w pomieszczeniu, podniosła wymownie wzrok na dziewczynę.
- Ktoś ty?
- Mela, szukam Geldy. Wiesz gdzie jest?
- Może wiem, ale czy ty … przypadkiem nie uciekłaś z więzienia?  
- Nie jestem więźniem. Uczę się na czarownicę i …
- U kogo niby się uczysz? - spytała podejrzliwie wiedźma, o długich czarnych włosach.
- U Kansiego i Ranzy, chyba ich znasz.
Nieznajoma podniosła się z miejsca, odkładając srebrny łańcuszek na stolik. Podeszła do czarodziejki, a jej fioletowo – czarna suknia zaszeleściła w rytm kroków.  
- Każdy ich zna, ale przecież jesteś leczącym magiem i … a co to za kolor włosów, wygląda na nasz. - dodała chwytając w dłoń różowy kosmyk, opadający swobodnie Meli na ramię.
- Czemu mi się tak przyglądasz? Nie podoba mi się to. - odparła czarodziejka wyrywając się od nieznajomej kobiety.
- Pozwól ze mną.
- Zaprowadzisz mnie do Geldy?
Czarownica uśmiechnęła się do siebie. Nie sprawiała wrażenia osoby godnej zaufania, ale dziewczyna wolała już jej towarzystwo, niż widok rozwścieczonej do granic Ranzy.  
- Idziesz? - ponowiła prośbę, patrząc na młodą czarodziejkę w oczekiwaniu.
- Nadal nie wiem dokąd mam iść.
- Dobrze, więc rób jak chcesz. Skoro tak dobrze znasz zamek, to nie będę przeszkadzała.
- Czekaj, pójdę, już o nic nie pytam. W porządku?
- Idealnie. - uśmiechnęła się lekko nieznajoma i ruszyła przed siebie korytarzem.
Mela nie wiedziała, czy zostanie zaprowadzona do Geldy, ale chciała spróbować.  

Nie ufała czarownicy, ale komu mogłaby tutaj powierzyć swoje życie? W krainie czarnej magii nic nie było oczywiste, a każdy mógł coś ukrywać. Krocząc po podłodze z czarnego kamienia, tęskniła za kolorami jej świata, za jasnym pałacem, kwiatami, jedzeniem. Już narobiła sobie kłopotów, a zostało jej jeszcze niecałe dwa lata, zanim stanie przed obliczem króla ciemności. Rozmyślając po drodze, złapała się na tym, że nie wie dokąd idzie. Wychodziły z budowli na zewnątrz, teraz dopiero zrozumiała, że nie zobaczy Geldy.  
- Nie idę dalej, ty nie chcesz mnie zaprowadzić do tej osoby, o którą prosiłam.
- Po co się tak pieklić, idziemy! - krzyknęła czarownica, chwytając ją mocno za ramię.
Mela chciała się wyrwać, ale doświadczona wiedźma znała bardzo dobrze czarną magię. Wyciągnęła drugą dłoń w jej kierunku i wypowiadając jakąś formułę, sprawiła, że nie panowała nad swoimi reakcjami.  
- Co ty zrobiłaś, moje ciało mnie nie słucha!
- Ale za to idziesz tam, gdzie ja chcę. Czy to nie cudowne?
- Jak to zrobiłaś?
- Kansi ani Ranza cię tego nie nauczą – zaśmiała się kobieta zarzucając czarne włosy za ramiona.
- Wyszłyśmy z zamku, chcesz mnie zabić?
- Ja nie, ale ktoś musi cię poznać. Z pewnością mi za to podziękuje, a co z tobą zrobi? To mnie nie obchodzi.
Teraz czarodziejka przeraziła się nie na żarty. O ile kapitana trzymało słowo dane królowi, o tyle inni w tym królestwie nie mieli takich hamulców. Pożałowała, że nie zaczekała na mężczyznę, który niechcący wpakował ją w kłopoty. Weszły w las powykręcanych czarnych drzew, idąc po alejce przysypanej popiołem. Dziwne stwory czaiły się po krzakach, obserwując kto wszedł na ich teren. Zerwał się wiatr, który zapowiadał nadejście burzy.  

Zrobiło się ciemno, więc wiedźma przywołała w dłoni fioletowy płomień. Chwyciła za pobliski konar i zapaliła go, tworząc swego rodzaju pochodnię. Podmuchy były silne, ale ogień nie gasnął. W końcu dotarły do murowanego domu, który miał ze dwa piętra. Z wierzchu zakurzony popiołem, nie wyglądał zachęcająco. Zatrzymały się przy drzwiach z drewna, które miały metalowe okucia w kształcie węży. Mela nie mogła się ruszyć, a niespokojny oddech zdradzał jej zdenerwowanie. Czarownica zapukała kilka razy, po czym wrota drgnęły skrzypiąc głośno. Otworzyła im kobieta, która wyglądała na kogoś w średnim wieku. Czarne włosy miała spięte w kok, a szara suknia powiewała od przeciągu.  
- Co ty tu robisz Drejo? Zapuszczasz się do lasu?
- Przyprowadziłam ci prezent Jokasto. Spójrz co dla ciebie mam – dodała wiedźma o długich czarnych włosach, wskazując na czarodziejkę.
Dostojna czarownica podniosła brew i gestem ręki zaprosiła je do środka. Dziewczyna nie szła o własnych siłach, więc nie mogła uciec, ale serce biło jej ze zdwojoną siłą. Melę usadzono na czarnym fotelu, po czym młodsza czarownica unieruchomiła ją czarodziejskim łańcuchem, przywracając jej możliwość kontroli nad swoim ciałem.  
- Niesamowite, a jednak to prawda – powiedziała jakby do siebie Jokasta obserwując dziewczynę.
- Sama jestem zadziwiona, ale od razu musiałam ci ją przyprowadzić.
- Tyle lat minęło, a ja nadal pamiętam jaki targał mną gniew …
- Czego ode mnie chcecie? - wtrąciła się czarodziejka, próbując się uwolnić.

Kobiety popatrzyły po sobie, po czym uśmiechnęły się do siebie porozumiewawczo. Kobieta w szarej sukni nachyliła się nad Melą, chwytając za jej włosy bez cienia delikatności.  
- Ała …, to boli, przestań!
- Mieszaniec … i moje przekleństwo – wycedziła Jokasta starając się powstrzymać sama siebie przed wybuchnięciem, gromadzonych latami emocji.
- Jak ją zobaczyłam, od razu domyśliłam się co to za jedna. Zrobiłam ci niespodziankę, więc wracam, a ty możesz z nią zrobić co chcesz. - dodała czarownica, kierując się w stronę wrót.
- Idź Drejo, żeby nikt nie podejrzewał gdzie byłaś. Wynagrodzę cię sowicie, nie zapomnę ci tego.
Kobieta w czarno – fioletowej sukni spokojnie przekroczyła próg i zatrzasnęła za sobą ciężkie drzwi. Czarodziejka została sam na sam z nieznajomą wiedźmą, która przerażała ją bardziej niż Ranza i Kansi razem wzięci.  
- Co by tu z tobą zrobić, niby to nie twoja wina …
- O co chodzi, mów wredna kobieto!
Wtedy poczuła ból, jakby samą siłą umysłu, czarownica dręczyła ją w niewytłumaczalny sposób.  
- Wredna? Czy to dziwne, że chciałam walczyć o swoje racje? Prawda, ty nie wiesz kim ja jestem.
- Nie mam pojęcia, wypuść mnie.
- Kim są twoi rodzice? Mów natychmiast!
- Nie żyją, byli leczącymi magami, ale to chyba widać po moich jasnych włosach.
- Jak to nie żyją?
- Zabiliście ich! Kiedy byłam mała, cała moja wioska została roztrzaskana w pył! Mało wam?
- Przykre, … co za tragedia – dodała ironicznym głosem kobieta, bez nuty współczucia.
- Czego ode mnie chcesz, jestem sierotą, to jeszcze mało?
- Nie jesteś sierotą, chociaż nie masz się z czego cieszyć …
- Jak to? Co ty mówisz?
- Twój ojciec żyje i ma się nadzwyczaj dobrze – wycedziła przez zęby Jokasta marszcząc brwi.
- Ojciec? Skąd masz takie informacje?
- Masz jego oczy, patrzą na mnie, przywołując wspomnienia.

Czarodziejka zaczęła szybko kojarzyć fakty i teraz przypomniała sobie o medalionie, który miała przy sobie. Chciała jakoś odwrócić uwagę kobiety, która nie wyglądała przyjaźnie.  
- Rozwiąż mnie, a coś ci pokażę. Jest to coś, co z pewnością cię zainteresuje.
- Nie ma mowy, będziesz chciała uciec.
- Nie ucieknę, bo wiem kim jesteś. Twoja córka mieszka w pałacu …
- Skąd to wiesz?
- Macie taki sam charakter, obydwie uparte i mściwe.
Czarownica uległa na słowa Meli, odwiązała ją, ale nie dała całkowitej swobody ruchów. Otoczyła ją niewidzialną barierą, której nie mogła opuścić w żaden sposób. Sięgając za pasek sukni, dziewczyna wydobyła srebrny medalion, podając go do ręki dostojnej kobiecie. Tamta kiedy go ujrzała, zmieniła wyraz twarzy, jakby nad czymś głęboko myślała. Otworzyła drzwiczki i nagle wszystkie wspomnienia wróciły do niej ze zdwojoną siłą.
- Jakim cudem, skąd go masz?
- To moja sprawa.
- Wyrzuciłam go na dno przepaści, chciałam zapomnieć na zawsze. Nie mogłabyś nawet wiedzieć, gdzie to jest …
- Ranza go miała. - odparła zdenerwowana nadal Mela.
- Musiała mnie obserwować … byłam nieostrożna.
- To pani jest jedną osobą z medalionu, prawda?
- Tak … ale po co ja ci to mówię. I tak nie dożyjesz poranka.
Dziewczyna zrozumiała, że musi coś zrobić, inaczej rozgniewana wiedźma ją naprawdę zabije. Przypomniała sobie co powiedział król ciemności i postanowiła zagrać tą kartą.  
- Nie zabijesz mnie, jestem chroniona przez dwa lata przez samego władcę mroku. Jeżeli mnie zabijesz, narażasz się na jego gniew.
- Kłamiesz, król gdyby cię zobaczył, zmiótł by cię z powierzchni ziemi, zmieniając w pył.
- Więc zaryzykuj … twoja sprawa … wtedy nie zobaczysz córki, bo ona mnie ma pod swoją opieką.
- Co ty mówisz … Ranza?
- No dalej … zniszcz mnie, co ci szkodzi!

Kobieta chciała wymierzyć w Melę śmiercionośnym czarem, była dla niej wspomnieniem bolesnej przeszłości, o której chciała za wszelką cenę zapomnieć. Wtem opuściła dłoń i odwróciła się patrząc na nowo na medalion.  
- Nie wiem, czy kłamiesz, czy tylko grasz na czas, ale nie chcę śmierci mojej córki.
- Sprawdzę czy to prawda. Zaraz udamy się do zamku. Jeżeli mnie oszukujesz, nie pożyjesz długo.
Dziewczyna na chwilę odetchnęła z ulgą, widząc jak bariera, która ją trzymała zanika.  
- A więc kim jest ta druga postać, obok pani?
- Ojciec Ranzy i niestety … twój.
Czarodziejka sama opadła na fotel, koło którego stała. Nie pocieszyła ją ta wiadomość wcale, a wręcz doprowadziła do łez. Kochająca rodzina, która zginęła w strasznym męczarniach, nie była z nią w całości spokrewniona. Tylko matka, która najlepiej się z Melą dogadywała. Przypomniała sobie z bólem serca, jak siadały razem, a kobieta czesała jej długie włosy. Dlaczego zdradziła ojca, skąd przyszedł jej pomysł, żeby zapuszczać się do krainy ciemności. Może było inaczej, czarnoksiężnik odnalazł ich krainę i tam dopuścił się niecnego uczynku. Kręciło się jej w głowie, chciała zapaść się pod ziemię.  
- Jokasto, jesteś pewna, że to mój ojciec?
- Tak, przyjrzyj się malunkowi na krysztale. Macie te same rysy twarzy, ten medalion dostałam od Ledona, kiedy byliśmy w podobnym wieku, w którym ty teraz jesteś. Ile masz lat?
- Szesnaście …
- A nie, tu mamy po siedemnaście, ale nie ważne. Jak on mógł mnie zdradzić … do śmierci mu tego nie daruję. Zabiłabym cię, tak bardzo mi go przypominasz. On sam uciekł w góry przed moim gniewem, tchórz, nie potrafił mi spojrzeć w oczy.
- Jeśli Ranza się dowie, że jesteśmy spokrewnione …
- Nie dowie się, nie powiem jej o tym, a ty też nie puścisz pary z ust! To zniszczyło by ją całkiem. Niech myśli, że nie było żadnej zdrady, że to tylko plotki, a ojciec wyruszył na wyprawę, z której nie powrócił. Zaczekaj, jest coś jeszcze …

Kobieta odwróciła czarodziejkę do siebie plecami i kiedy ujrzała jej ranę na plecach w kształcie gwiazdy, ścisnęła pięść.  
- Nawet to chciał zatuszować! Szuja!
- O co chodzi?
- Ledon maczał w tym palce, pewnie chciał zniszczyć symbol łączący cię z naszym światem. Czy Ranza to widziała u ciebie?
- Nie wiem. Co to za tajemnice, nie lepiej przestać ukrywać fakty? Nie cofnie pani czasu …
Wtedy dostała magicznym pociskiem, z ręki kobiety, aż zgięła się wpół.  
- Przestań mi przypominać, ma być tak jak powiedziałam.
- Ale Ranza nie jest głupia, a co jeśli się domyśli, kim jestem? Mamy ten sam kolor włosów i …
- Masz jej to wybijać z głowy, nie ważne jak to zrobisz! Oficjalnie jesteście dla siebie obce! Zrozumiano?!
- Pojęłam.
- Wracamy do zamku.
Dostojna czarownica zarzuciła na plecy ciemną pelerynę z kapturem. Pociągnęła za sobą dziewczynę, wychodząc z domu.  
- A jak cię nazwali?
- Mela …
- Co za głupie imię – obruszyła się Jokasta, marszcząc brwi.
Mela na myśl o tym, że ma zaraz ujrzeć wściekłą jak osa siostrę, przeszedł ją dreszcz po ciele. Będzie bardzo trudno po tym co wie, spojrzeć jej jeszcze raz w oczy, z tą samą beztroską. W dodatku miała przy sobie nietoperka, a kiedy Kansi zorientuje się, też wpadnie we wściekłość.

989 czyt.
100%234
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2355 słów i 12616 znaków, zaktualizowała 21 cze 2018. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 22 cze 2018

    Bardzo ciekawy tekst. Skąd Ty dziewczyno bierzesz te pomysły?  Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 22 cze 2018

    Powoli dowiadujemy się co jest grane. Super   

  • emeryt

    emeryt · 21 cze 2018 · 202081569

    @AuRoRa, ale Ty masz przypływ weny. Moje gratulacje. Do tego jeszcze tak wartka akcja,.  przypuszczam że dotychczasowe odcinki to tylko wstęp do dużo większego cyklu. Na razie łapka w górze i  pozdrawiam.

  • Almach99

    Almach99 · 21 cze 2018

    Mela ma talent pakowania sie w klopoty. Choc tym razem dowiedziala sie sporo o sobie