Okruchy przeznaczenia - Część 29

Zimno owiało kapitana, ale jeszcze większy chłód czuł w sercu. Na pozór twardy i nieugięty, zrozumiał swój błąd. Przypomniał sobie Melę, gdy pierwszy raz ujrzał ją w lesie, gdy bronił jej przed straszliwą bestią. Nie mogło być przypadkiem, że odnaleźli się wtedy, a po latach trafiła do jego świata. Na widok obejmującego dziewczynę początkującego czarodzieja, zagotowała się jego krew, buzując coraz bardziej. Pozornie opanowany, zbliżył się do nich. Chwycił mocno Melę, przyciągając do siebie.  
- Co wyrabiasz ty …
- Dokończ – dodał spokojnie Kansi, patrząc na Jowina z pogardą.
- Kapitanie, myślałem że to jeden z tych czarodziejów, co mnie nie lubią.
- Dobrze myślałeś, bo też cię nie trawię – dodał, zrzucając go w przepaść.
Dziewczyna wyrwała się z uścisku mężczyzny, zaglądając w dół przerażona. Jowin szybko przywołał latający dysk, wzlatując w powietrze.  
- Oszalałeś? Zostaw go!
- Nie wtrącaj się ofiaro! - ryknął Kansi, przypominając sobie dawne czasy.
- Nie jestem ofiarą, to ty masz jakiś problem. - dodała patrząc na niego swoimi zaklętymi oczami.
- Chcę ci przypomnieć, że zależysz ode mnie, należy mi się szacunek!
- Jeszcze czego, jesteś słaby, pobiłabym cię bez problemu.
Jowin przyleciał, osiadając niedaleko, wpatrywał się w pogrążonych w kłótni, nie rozumiejąc co się dzieje. Ranza przybiegła, patrząc osłupiała, zastanawiając się dlaczego Kansi znów rozmawia z ofiarą.  
- To pokaż na co cię stać, skoro tak się odgrażasz …
- Mówisz masz! - zawołała podwijając rękawy sukni.

Skoncentrowała siły, uderzając w mężczyznę sunącym po ziemi czarem. Czarna mgła spowiła jego stopy, unieruchamiając na chwilę. Dostał ciosem z mrocznego tworu, aż krzyknął z bólu.  
- A więc tak pogrywasz, spróbuj tego.
Kapitan wyrwał się, unosząc się lekko nad ziemią. Przywołał czarne jak smoła czarodziejskie sznury, które sunęły wprost na dziewczynę. Czarodziejka odskakiwała, aż zaczepiła suknią o wystającą mroczną rzeźbę. Potargała z wściekłością materiał, jakby był zwykłą szmatą do podłogi. Gelda aż otworzyła szeroko oczy, żałując kreacji. Kansi próbował ją złapać, ale młoda skakała, niczym gazela, unikając spętania.  
- Nie ze mną takie numery, korzystasz, że nie mam zbroi.
- Dobry mag bije się we wszystkim. - dodał przekornie, przywołując kulę mocy.
Trafił w czarodziejkę, powalając ją na posadzkę, a misternie wykonana fryzura, zniszczyła się bezpowrotnie. Przeczesała dłonią kosmyki, atakując wręcz. Chwyciła za ozdobną broń, wiszącą na tarasie, nacierając na Kansiego. Kapitan odskoczył, chwytając za miecz, który zdobił jeden z posągów. Szczęki metalu rozchodziły się echem po okolicy, a zaciekawieni obserwatorzy, nie mogli przestać dopingować walczącym. Mela zraniła rywala w nogę, czując satysfakcję. Mężczyzna zrobił przewrót w powietrzu, przecinając jej ramiączko od sukni, które opadło swobodnie, a z rany zaczęła się sączyć krew.  
- Chcesz mnie zabić, ale źle się do tego zabierasz.
- Chcesz mnie pouczać, kapitana straży?
- Jesteś zerem. - wycedziła czarodziejka, podcinając mu nogi.
Padł na pokrytą śniegiem posadzkę tarasu, patrząc z niedowierzaniem na rywalkę. Chciał ją złapać, ale nie zabić. Dmuchnął jej podstępnym czarem w twarz, odskakując w dal. Znów starli się w walce, mieli zadać kolejny cios, kiedy na miejsce bójki dotarł sam król.
- Stać!
Zapanowało grobowe milczenie, jakby tajemnicza siła działała z ogromną mocą. Obserwatorzy rozeszli się przerażeni, a Kansi obrócił się za siebie. Przeszły go ciarki na widok stojącego nad nim władcy.  
- Panie, wybacz …
- Dość! ... To twoja uczennica magii?
- Tak panie …
- Bije się wzorowo, myślę, że możemy przyspieszyć jej próbę.

Mela spojrzała na mrocznego władcę, nie rozumiejąc o co chodzi. Podeszła do nich również królowa mroku, obserwując zza ramienia męża, dzielną czarodziejkę.  
- Nie ma co przedłużać, masz rację o Wielki. - dodała dostojna kobieta z diademem na głowie.
Kansi ukłonił się do ziemi, nie wiedząc co się dalej wydarzy.  
- Gdy stopnieje śnieg, przyjdziecie do mnie, a wtedy się przekonamy, czy ta ofiara, będzie walczyć po naszej stronie. Teraz doprowadźcie się do porządku, to jest bal, a nie wojna! - ryknął król mroku, snując się ponuro po ziemi.
Muzyka znów zabrzmiała z ozdobnej sali, a Kansi usiadł na murku, próbując opatrzyć sobie zranioną nogę. W głowie miał plątaninę myśli, które nie dały się uciszyć. Mela szybko wyleczyła sobie ramię, patrząc na to co zostało z jej sukni. Poszarpane kawałki porządnego materiału, wydawały się przypominać zniszczone nadzieje. Jowin podbiegł do niej, zabierając poszkodowaną ze sobą. Przytulił czarodziejkę, patrząc z pogardą na kapitana. Ranza szybko zbliżyła się do Kansiego, zabierając go do budynku.  
- Co ty najlepszego narobiłeś, zginiesz wcześniej, ona nie przejdzie tej przeklętej próby.
- Uspokój się wiedźmo, daj mi spokój. - dodał zdenerwowany.
Otworzył okno w pomieszczeniu, po czym skoczył w dół, przywołując latający dysk.
- Kansi, dokąd lecisz?
Nie odpowiedział, zniknął gdzieś w oddali, odlatując w kierunku powykręcanych drzew. Ranza opadła zrezygnowana, nie spodziewała się zepsucia tak wspaniałej uroczystości. Wyszła z powrotem na salę, gdzie bawili się w najlepsze pozostali czarnoksiężnicy. Natychmiast odnalazł ją generał, obserwując bacznie.
- Znów sama?
- Nie będę ci się tłumaczyła. - prychnęła wiedźma, wypijając spory łyk napitku.
- Bal wciąż trwa, pamiętaj, jestem wolny – wyszeptał jej na ucho, oddalając się powoli.
Ranza nie wiedziała co ma o tym myśleć, usiadła na zdobionym krześle, chcąc uspokoić stargane nerwy.
Mela czuła chłód, a zniszczona kreacja powiewała na wietrze. Jowin chciał z nią porozmawiać, ale wybiegła z sali. Patrzyła w stronę osnutych śniegiem górskich szczytów, które majaczyły w oddali. Skąd zna wszystkie zaklęcia, jak zdobyła takie umiejętności. Działający urok zamazywał wspomnienia, które wydawały się pokryte tajemniczą płachtą niepamięci. Rozbolała ją głowa, Jowin objął ją swoim ramieniem.
- Nie przejmuj się, ten pyszałek prędzej czy później dostanie za swoje. Nawet jego ludzie przestają się z nim liczyć.
- To nie o to chodzi, on ciągle mnie prześladuje, tak jakby wiedział coś. Miałam w górach wypadek, od tego czasu mam luki w pamięci.
Czarnoksiężnik przyciągnął ją do siebie, patrząc prosto w oczy.  
- Jesteś cudowna, jak mogłem wcześniej nie wiedzieć o twoim istnieniu.
Znów zbliżył swe usta, ale Mela się odsunęła.  
- Jestem zmęczona, pójdę spocząć. Wybacz Jowinie.

Wyrwała się, wybiegając korytarzem, prosto na szerokie schody. Mijając rozbawione pary, chciała zrozumieć, co się z nią dzieje. Nagle usłyszała głos, który wydawał się świdrować jej skroń. „przyjdź … chodź ...”. Zaintrygowana, podążyła za tajemniczym głosem, który wydawał się znajomy. Znalazła się pod drzwiami komnaty Kansiego, drzwi były szczelnie zamknięte.  
- Nie przejdę, czego ode mnie chcesz?
„Wejdź … otwarte”. Dziewczyna znów nacisnęła na klamkę, a wrota drgnęły lekko, wpuszczając ją do wnętrza. Zza nocnej szafki emanował granatowy blask, zbliżyła się tam, odsuwając z mozołem mebel. Nietoperek leżał zaplątany w pajęczynę, z obrzydzeniem wzięła go w dłoń. Lepka pajęcza nić, w końcu ustąpiła, a hylon wydawał się na nią patrzeć.  
- Znam cię, ciągle do mnie mówisz, ale nie rozumiem czym jesteś.
„Iść … pokazać … już czas” - odezwał się głosik. Przedmiot uniósł się w powietrzu, prowadząc czarodziejkę w głąb zamku. Zaintrygowana, szła za tajemniczą figurką. Znalazła się w nieznanym jej skrzydle zamczyska. Blade światło rzucane przez nietoperka, ledwo oświetlało drogę. Znalazła się w końcu przed czarną ścianą. Figurka wydawała się czekać na jej kolejny ruch.
- Tu nic nie ma.
„Naciśnij … tu” podpowiadał hylon, pokazując na poluzowany ociosany głaz. Chropowata powierzchnia, odróżniała się nieco, od wypolerowanych płyt, którymi wyłożono resztę ściany. Pod dotknięciem jej dłoni, coś drgnęło, ukazując ukryte wejście. Podążyła za figurką, zatapiając się w ciemnościach. Nagle dotarli do większego pomieszczenia, w momencie na ścianach zapaliły się pochodnie, fioletowym ogniem. W dużej misie, wykonanej z kamienia, znajdował się przezroczysty płyn. Hylon zawisł nad nim, jakby trafił do celu swojej podróży.  
- Jeszcze raz zapytam. Kim lub czym jesteś?
Figurka zgasła, wpadając raptownie do cieczy. Mela odskoczyła, obserwując co się będzie działo. Nagle z cieczy zaczęła unosić się para, formując w kształt, przypominający człowieka. Duszek przypominał postać młodej dziewczyny, o delikatnych rysach twarzy. Zwiewna postać otworzyła oczy, które świeciły jaśniej od pochodni.  
- Jestem pradawnym duchem dawnego świata. Dawniej wszyscy byliśmy jednością, nie istniał podział na czarną i białą magię. Jest nas więcej, zostaliśmy zaklęci przed rozłamem w figurki, poświęcając nasze życie, dla przywrócenia porządku. Nadchodzą mroczne czasy, nie można do tego dopuścić …
- Czemu mi to mówisz?
- Ty jesteś owocem miłości obu krain, musisz położyć kres nadchodzącej wojnie. Pokazać potęgę miłości, zwyciężyć nienawiść, rozwiać mrok, przywrócić nadzieję. W świecie światła jest mrok, w świecie ciemności jest światło. Musisz poświęcić najcenniejsze, nie możesz się wahać, czy jesteś gotowa?
- Nie rozumiem, na co gotowa?
- Zrozumiesz gdy nadejdzie czas, słuchaj wewnętrznego głosu, będziesz wiedziała. Będę strzec cię, ale nie mogę za ciebie nic zrobić, to ty jesteś wyrocznią. Wybierz mądrze.

Eteryczna postać, zaczęła powoli się rozpływać. Czarodziejka chciała pochwycić ją w dłoń, ale jak dym, rozwiała się nad cieczą. Spojrzała na dno misy, leżał tam bezwładnie nietoperek, nie dając żadnych znaków. Ostrożnie zanurzyła rękę, czując nieznośne pieczenie. Cofnęła dłoń, widząc że tworzą się na niej rany. Okropny ból wydawał się nie do zniesienia. Poleczyła się, ale nie chciała zostawiać hylona w tym miejscu. Zacisnęła zęby i znów szybkim ruchem zanurzyła dłoń. Wyciągnęła figurkę, prawie krzycząc z bólu. Upuściła przedmiot na skalna posadzkę, a czarami regeneracji, niczym balsamem, uśmierzała cierpienie. Ciężko łapiąc powietrze, czuła się dziwnie. Może jej matka miała rację, mówiąc że jest wybrana przez los. Przypomniała sobie o próbie, nie wiedziała na czym polega, ale przechodziły ją ciarki. Chwyciła hylona, wracając tą samą drogą, którą przyszła. Ściana za nią się zamknęła, schowała figurkę pod ubranie, wracając z ponurego miejsca. Wtem w jednym z korytarzy, dobiegły jej odgłosy kroków. Schowała się za posępnym posągiem, nasłuchując. Przez korytarz  przemknął ubrany na czarno mężczyzna. Za chwilę usłyszała rozmowę.  
- Jakie masz wieści?
- Generale, znalazłem odpowiednią osobę, ale próba dopiero za rok …
- Nie, tuż po zimie, sam słyszałem. Hizarze, złap go, będzie idealny, liczę, że mnie nie zawiedziesz.
- Jak bym mógł, gwarantuję, że jak go ujrzy, nie przejdzie próby.
- Ale czy uda ci się go pojmać?
- Bez problemu, zaufaj mi.
Nagle Mela chciała się cofnąć, potrącając stojący obok kamienny wazon. Przedmiot zachwiał się i zanim go złapała, upadł z hukiem na posadzkę.  
- Ktoś tu jest! Łap go! - krzyknął Helar.
Dziewczyna zaczęła biec przed siebie, ledwo łapiąc równowagę na zakrętach. Wiedząc, przez kim ucieka, jeszcze bardziej obawiała się rozpoznania. Znała sztuczki Hizara, więc potrafiła wyprowadzić go w pole. Niestety pogubiła się w zamku, trafiając na wejście do ponurych lochów. Bojąc się zamkniętych pomieszczeń, nie potrafiła się tam schować. Coraz głośniejsze kroki, zwiastowały nadejście młodego czarnoksiężnika. Serce biło jej coraz szybciej, a nie mogła się wrócić tą samą drogą. Znajdowała się w ciemności, więc musiała szybko coś wymyślić, ale co robić. Obok stała figura, pokryta czarną płachtą. Narzuciła ją na siebie, czekając na nadejście wroga. Dawno tak się nie bała, ale nie zamierzała poddać się. Koncentrowała moc, czekając w skupieniu, „teraz albo nigdy”, pomyślała w duchu.

726 czyt.
100%224
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2255 słów i 12707 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • Almach99

    Almach99 · 13 lis 2018

    Wrocilem do tego opowiadania.  Coraz wiecej dowiadujemy sie o Meli, a jednoczesnie coraz wiecej wyzwan I tajemnic do odkrycia.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 20 sie 2018

    Wiedziałem, że to nietoperek.  

  • AnonimS

    AnonimS · 18 sie 2018

    ..... proszę jak nasza Mela coraz bardziej się rozwija i bierże udział w centrum wydarzeń. Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt · 18 sie 2018 · 202081569

    @AuRoRa, wspaniale, pozdrowienia i czekam na dalszy ciąg. Ty droga  Autorko masz dar do tworzenia tak wspaniałych opowiadań.