Okruchy przeznaczenia - Część 61

Lecieli w ciemności, czując przypływ adrenaliny, która buzowała w ich żyłach. Sierp księżyca rzucał tylko blade światło, w którym nie można było rozpoznać ilu żołnierzy ich goni. Mela odwracała się co chwila i trafiała smugami światła w napastników. Celos również pomagał jej jak mógł. Niestety w ich stronę również leciały czarne twory, przez które latające dyski traciły na chwilę stabilność.  
- Zróbmy to, razem! - krzyknęła czarodziejka, chcąc pozbyć się ogona podążającego za nimi.
Zatrzymali się raptownie i na skinienie wspólnie przywołali świetliste promienie, które trafiły wprost w przerażonych ludzi Helara. Błysk rozniósł się po okolicy i nastała cisza.  
- Udało się!
- Ciesz się, gdybyśmy nie zaczęli uciekać, pojmali by nas.
- Nie kracz, schodzimy na ziemię i przemykamy się tak jak poprzednio – zarządziła Mela, lewitując w kierunku drzew.
- Czekaj, musieli nas dostrzec, taki rozbłysk posłaliśmy …
Nie posłuchała go, tylko wylądowała uradowana na pokrytej popiołem ziemi. Mag dołączył do niej, szli przez las, w którym tym razem wydawało się spokojniej, niż ostatnio. Żadnego upiora, ani szponów, czy czerwonych oczu, jakby wszystko co tu mieszka dokądś uciekło.  
- Nie wydaje ci się, że za łatwo nam idzie? Granica tuż tuż.
- Tym bardziej dobra nasza. Przekażemy wszystko co wiemy w pałacu, a wtedy uda nam się uwolnić księcia.
- Mela … twój hylon, spójrz!
Zerknęła za pasek, ujrzała granatowe światło bijące od figurki. Wydobyła ją, patrząc zaciekawiona.
- Co jest?

Wtem Celos ujrzał lecący w ich kierunku czarny twór. Ostatkiem zdrowego rozsądku powalił czarodziejkę na podłoże, a czar roztrzaskał pobliskie drzewo na drzazgi. Nietoperek wypadł przerażonej czarodziejce z ręki, upadając kawałek dalej. Mag podniósł głowę i ujrzał kogoś, kogo by nie chciał tu zobaczyć, zwłaszcza teraz. Jokasta zdawała się jaśnieć na purpurowo, niczym ogarnięta demoniczną mocą mroczna królowa.  
- Kogo my tu mamy – odparła, koncentrując w rękach kule mrocznej energii.
- Ty! Zejdź mi z drogi! - krzyknęła dziewczyna, podnosząc się na równe nogi.
- Nie mam zamiaru. Nie przepuszczę takiej okazji – zaśmiała się złowieszczo matka Ranzy.
Biła od niej inna energia niż od Helara, ale równie potężna. Celos wyczuł to w mig, wymyślił, że odwróci jej uwagę i uciekną, nie miał zamiaru walczyć. Korzystając na zamieszaniu chwycił za hylona i przeszył go dziwny prąd. Usłyszał głosik, który wprawił go w osłupienie „przeznaczenie … czas … nie walcz”.  
- Odwrócę jej uwagę, słyszysz, uciekaj – szepnął do dziewczyny, ignorując słowa wypowiedziane przez figurkę.
- Nie, ona zabiła mego ojca – wycedziła przez zęby czarodziejka, koncentrując energię światła.
- Mela, to może poczekać, jesteśmy sami, wiejemy!
- To uciekaj …
- Mela!
Chciał ją powstrzymać, ale nie zdążył. Wysłała w wiedźmę wirujące kule światła. Tamta tylko się uśmiechnęła, odskakując z niewiarygodną prędkością. Nagle znalazła się tuż za czarodziejką, trafiając ją w plecy paraliżującymi błyskawicami nocy. Krzyknęła z bólu, padając na twarz. Celos chciał do niej dobiec, ale wiedźma skierowała w niego wirujące mroczne ostrza, które lekko go raniły. Wtem odgrodziła maga od ledwo przytomnej dziewczyny, barierą, której nie mógł przebić. Uderzał w nią swoimi najlepszymi czarami, ale rozchodziły się po dziwnej powierzchni, niczym odbijające się krople deszczu.  
- Celos, uciekaj! - zdążyła jeszcze zawołać czarodziejka.
- Nie zostawię cię!
- To zginiesz głupcze – odpowiedziała mu Jokasta, przygotowując się do ataku.

Mela z ledwością podniosła się i promieniem światła trafiła w napastniczkę. Rozwścieczona wiedźma przywołała mroczną różdżkę i wtedy jej oczy tajemniczo zaświeciły. Coś podobnego widziała, gdy Kansi nie był sobą. Jednak znała jego pochodzenie, tym bardziej zdziwiła się, że i Jokasta tak potrafi. Czar Meli wysłany w pośpiechu, jakby wchłonął się w demoniczną kobietę, która zaczęła się zmieniać na jej oczach. Skóra wiedźmy pociemniała, a paznokcie zmieniły się w ostre szpony.  
- Celos! Na niebiosa, wiej!
- Nie!
Wtedy dziewczyna zamiast walczyć z czarownicą, trafiła w maga czarnym tworem. Poczuł ból, to nie były żarty.  
- Uciekaj, albo ja cię zabiję! Masz przekazać królowi i Galumowi wszystko, słyszysz?!
- Mela! - krzyknął ze łzami w oczach.
Dotarło do niego, że nie ma wystarczającej mocy, aby mierzyć się z Jokastą. Przywołał latający dysk światła i zaczął wznosić się w górę. Obserwował bezsilny, jak podła wiedźma pojmała czarodziejkę, pozbawiając ją przytomności. Nagle otoczyła je dziwna moc i obie zniknęły niczym błyskawica z burzliwego nieba. Leciał najszybciej jak potrafił, roniąc co chwila łzy, których się nie wstydził. Udało mu się pokonać kilku strażników broniących granicy, jakby dostał nowych sił. Nie wiedział, czy to zasługa nietoperka, którego niedawno dzierżyła czarodziejka. Był wściekły na hylona, że nie pomógł im z Jokastą. Może Galum miał rację, że to nie są ich sprzymierzeńcy, a może tak miało być? W oddali wschodziło słońce, ujrzał Pałac Światła, górujący nad okolicą. Co powie wszystkim, którzy liczyli na wybraną, że tak po prostu ją porwano, jak księcia? Jakie mieli szanse, serce prawie wyrywało mu się z piersi. Jednak musiał przekazać przykrą wiadomość, obiecał to dziewczynie.  

***
W mrocznym królestwie panowało poruszenie. Generał pragnął jak najszybciej pojąć za żonę księżniczkę Ferję. Jeszcze nic między nimi się nie wydarzyło, ale wydawała mu się bliższa, niż Ranza, tylko nie wiedział dlaczego. Dreja obserwowała co się dzieje, gotowa przekazać najdrobniejsze informacje swojej pani. Helar z satysfakcją patrzył na czarownicę, mając jeszcze jeden as w rękawie. W tajemnicy przez Jokastą porwał księcia Deruna, chciał się pochwalić swoim osiągnięciem w dzień ślubu, aby utrzeć nosa matce Ranzy. Jak na złość nigdzie nie mógł ujrzeć Jokasty, jakby zapadła się pod ziemię. Wkroczył do komnaty, w której odpoczywała Ferja.
- Witaj, dobrze spałaś?
- Wyśmienicie, robisz dla mnie tak wiele.
- Zasłużyłem na buziaka, w końcu niedługo będziemy nierozłączni.
Pocałowała go w policzek, próbując wykrzesać z siebie odrobinę entuzjazmu.  
- Tylko tyle?
- Aż tyle. Ciesz się, że przeszłam na waszą stronę.
- Pamiętaj, obiecałaś mi pomoc i wstawiennictwo u króla. Jokasta już długo nie będzie się panoszyła w tym zamku.
- Nie darzysz jej sympatią.
- Sama sobie na to zasłużyła.
Do komnaty weszły służące, które ukłoniły się na widok generała.  
- Chciałyśmy wyszykować pannę młodą …
- Rozumiem, róbcie co do was należy.
Helar zdawał się zachowywać odmiennie przy księżniczce, jakby łagodniał. Ona jednak, gdy tylko wyszedł, odetchnęła z ulgą. Wydawało się jej, że coś jest w jego oczach, czego nie potrafiła pojąć. Zatopiła się w myślach, przypominając sobie o Hizarze. Dlaczego akurat teraz jego obraz przychodził do niej, niczym duch. Nie pomogła mu, a wyrzuty sumienia targały nią.  

Wreszcie przed południem wszystko było gotowe. Uroczystość miała się rozpocząć niebawem. Część ludzi króla była nieprzychylna takiemu obrotowi sprawy. Uważali, że organizowanie ślubu, po przegranym starciu, to najwyższy nietakt ze strony Helara. W ogromnej sali, obłożonej czarnymi kryształami zebrali się goście. Generał na podwyższeniu , wystrojony w najlepsze odświętne mroczne szaty, czekał na swą wybraną. Wśród gości ujrzał kroczącą na swe miejsce Dreję, ale nie była sama. Szedł koło niej młody czarnoksiężnik. Gdy zorientował się kto to taki, podniosło mu się ciśnienie. Hizar patrzył na niego spode łba, wymierzając w niego wrogie spojrzenie. Jokasty jednak nie było, co wydało mu się jeszcze bardziej podejrzane. Na tronach zasiedli władcy ciemności. Król jak zwykle  swojej srebrnej masce, nie zdradzał żadnych emocji. Za to królowa miała minę, jakby chciała zmieść z powierzchni ziemi wybrankę generała. Gdy pojawiła się Ferja, w długiej czarnej sukni z koronek i jedwabiu, mężczyzna zaniemówił z wrażenia. Urodą zdawała się przyćmiewać nawet Ranzę. Szła spokojnie, mijając gości, jednak gdy jej wzrok zabłakał się w stronę ławki Dreji, oniemiała. Hizar patrzył na nią z takim wyrzutem, w dodatku był wolny, ale jakby odmieniony. Szybko odwróciła wzrok, choć serce biło jej szybciej, na sam jego widok.  
Kiedy księżniczka podeszła do generała, pojawił się przez nimi, jak spod ziemi, wysoki szczupły upiór, trzymając w ręku księgę.  
- Przybyliśmy tu, aby połączyć tych dwoje, na wieczność. Ich związek będzie świadectwem najwyższego oddania … - kontynuowała postać.
Król zdawał się przysłuchiwać uważnie tym słowom, przebierając nerwowo palcami po dostojnym tronie. Pierścienie, które zdobiły jego rękę, dzwoniły o powierzchnię czarnego kryształu, niczym złowieszcze dzwony. Zerkał ukradkiem na gotującą się ze złości królową.  
- Czy ty Helarze, generale ciemności, bierzesz sobie tę oto Ferję za swą małżonkę na wieczność?
- Tak.
- Czy ty … Ferjo, czarownico … chcesz pojąć za męża …
Wtedy ku zdziwieniu wszystkich zebranych w sali, król powstał z miejsca, ściskając dłoń w pięść.  
- Przerwać tą farsę! - krzyknął przenikliwym głosem.
Królowa spojrzała na niego uradowana, że wreszcie coś dzieje się po jej myśli.  
- Najpotężniejszy władco, jakże to, co takiego uczyniłem, że przerywasz …
- Zamilcz Helarze! Biłem się z myślami, ale rozsądek wziął górę.
Hizar patrzył zszokowany, ale i uradowany, na niespodziewany obrót wydarzeń.  
- Panie, najmroczniejszy z mrocznych – odparł generał padając przed obliczem króla – znalazłem kogoś, z kim chcę dzielić życie, wojna niebawem rozpęta się na dobre …
- Wiem, ale tobie nie wolno wiązać się z tą niewiastą!
- Dokładnie królu, bo ona pochodzi z królestwa światła – wtórowała mu królowa, klaszcząc w dłonie z aprobatą.
- Panie, ona dobrowolnie oddała moc światła, teraz jest taka jak my, mroczna czarownica.
- Zabraniam ci mimo to! Rozgonić gości, koniec przedstawienia.
- Najdroższy, jednak skoro to prawda, to on ma prawo ją wziąć za żonę – dodała ponurym tonem królowa, znając prawa swego królestwa.

Helar ucieszył się i już chciał kontynuować, kiedy król przegnał upiora, który miał tych dwoje połączyć. Księga, którą dzierżył w dłoni, upadła w hukiem na posadzkę z czarnego marmuru. Władca podszedł do przedmiotu, zmieniając go ognistym podmuchem w pył.  
- Nie możesz jej pojąć za żonę, nie możesz jej nawet pocałować, ani dotknąć.
- Dlaczego, panie Najmocniejszy, podaj mi powód? Błagam – powiedział skruszony, padając do jego stóp.
- Bo jesteście spokrewnieni!
Królowa oniemiała, prawie mdlejąc. Zebrała się jednak i patrzyła zdziwiona na małżonka.  
- Spokrewnieni? Jak to?
- Helarze, ty jesteś moim błędem. Myślisz, że czemu tak łatwo zostałeś generałem? Myślisz, że nie było innych kandydatów na to stanowisko?
- Błędem?
Władczyni ciemności nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Wyglądało na to, że nie tylko ona dopuściła się zdrady. Przypomniała sobie, jak zanim sama wdała się w romans, król znikał wieczorami, tłumacząc się obowiązkami. Potem nie mogąc znieść tego stanu, związała się z innym czarnoksiężnikiem z ludu. Teraz zrozumiała, co było tego powodem, to on pierwszy ją oszukał.  
- Nie mogłem cię faworyzować aż nadto, ale nie mogłem się zwyczajnie ciebie pozbyć. Chciałem cię widywać. Jesteśmy połączeni więzami, o których nie wiedziałeś. Wiesz dobrze, że król światła jest moim bratem. Nie ożenisz się z kuzynką, choć jest teraz po naszej stronie i włada tą samą magią. Nie pozwolę na to!
Hizar patrzył zaskoczony, a Dreja zaczęła go ciągnąć za sobą.
- Dokąd mnie zabierasz? Co ty robisz?
- Idziemy szukać Jokasty, prędko!

431 czyt.
100%105
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2202 słów i 12343 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 9 kwietnia

    Niespodzianka za niespodzianka.  
    A nasza Mela znowu w tarapatach, znowu w niewoli.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 6 kwietnia

    No Nietoperku. Do roboty. Dziwne, że nawet tacy ludzie jak król ciemności mają sumienie. Brawo. Zawsze kończysz w takim momencie, że ... No wiesz.   

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 5 kwietnia

    Jednak Celos miał dobre przeczucie a hylon to potwierdził. Jokasta nadal zbyt mocna dla nich i niestety tak się to musiało skończyć. Pojmanie Meli było nieuniknione. I jeszcze mega niespodzianka dla Helara, choć szykował się do tego dnia tyle czasu. Jestem ciekaw jak teraz wpłynie na niego ta informacja. Tyle pytań bez odpowiedzi, ale to dobrze bo jest za czym czekać   

  • emeryt

    emeryt · 5 kwietnia · 202091556

    Ale namieszałaś w tym odcinku. Chyba większość głównych postaci  doświadcza twojej weny Droga Autorko.

  • AnonimS

    AnonimS · 5 kwietnia

    Ale fanrazyjna akcja. Lubię czytać twoje teksty bo zawsze niespodziankę wymyslisz