Okruchy przeznaczenia - Część 64

Ciemne chmury przepływały przed bladym sierpem księżyca, zwiastując nadchodzącą z oddali burzę. Wiatr wzmagał się, utrudniając uciekinierom lot ponad wzgórzami. Musieli unikać patroli, aby ludzie Helara nie zorientowali się co zamierzają. Mela z bijącym szybko sercem, zmierzała w dobrze sobie znanym kierunku, a Hizar jedynie snuł się za nią. Zdawali sobie sprawę, że cel ich podróży zostanie podwójnie strzeżony. Wlecieli na magicznych dyskach pomiędzy powykręcane drzewa, które swoim wyglądem przywodziły na myśl umęczone dusze. Gdy wylądowali u podnóża góry, gdzie mieściła się nieszczęsna jaskinia generała, zachowali czujność. Nagle czarnoksiężnik odchrząknął lekko, przerywając ciszę.  
- Jesteś tego pewna? Chcesz to zrobić?
- Ryzykuję, ale wiem że warto. Chcesz się wycofać i lecieć do Jokasty? - syknęła omiatając go pytającym spojrzeniem.
- Co to, to nie. Zabiłaby mnie bez wahania, przecież jesteś na wolności.
- To do dzieła, za mną. - dorzuciła poprawiając nie krępującą ruchów suknię i robiąc pierwszy krok ku stromym skałom.
Nabrał powietrza w płuca i nie myśląc więcej o konsekwencjach, podążył za nią. Skradali się najciszej jak potrafili, tym razem czarodziejka nie mogła zwracać na siebie uwagi. Życie Deruna wisiało na włosku, nie chciała mieć go na sumieniu. Gdy byli już blisko skalnej półki, gdzie stacjonowali strażnicy ciemności, Mela  poślizgnęła się. Hizar szybko złapał ją, trzymając z całej siły za dłoń. Zacisnęła zęby słysząc czyjeś kroki, zbliżające się do krawędzi. Czarnoksiężnik zebrał się w sobie, pociągając za sobą przerażoną dziewczynę. Schowali się w zagłębieniu, próbując uciszyć niespokojny oddech.  
- Słyszałeś to? - odezwał się jeden z mężczyzn w ciemnym płaszczu, zaświecając bojową różdżkę przy pomocy magii.
- To wiatr, burza nadciąga – prychnął niechętnie starszy strażnik, stojący blisko wejścia do pieczary.
- Sprawdzę to.
- Służbista się znalazł – mruknął drugi.

Hizar przytulił do siebie czarodziejkę, zakrywając ją swym ciemnym płaszczem. Ujrzał blade purpurowe światło zwiadowcy, który przelatywał nieopodal na latającym mrocznym dysku. Oboje zamarli, gdy już miał zaglądać do zagłębienia. Mela koncentrowała energię ukradkiem, zaciskając pięść. Wtem w oddali pojaśniało od pioruna i rozległo się echo grzmotu.  
- Wracaj! Tam nic nie ma! - ryknął gruby głos z góry. - Mówiłem to burza!
Strażnik wzleciał wyżej, odpuszczając dawne zamiary. Niepocieszony wrócił na górę. Hizar odetchnął, gdyż dawno nie znajdował się w tak niepewnej sytuacji. Wystąpił przeciw swoim rodakom i wiedział co za to groziło.  
Pierwsze krople deszczu spadły na skały, a wiatr wzmagał się z każdą chwilą.  
- Wracamy, nie wykryli nas. - dorzuciła czarodziejka, gramoląc się na górę w strugach deszczu.
- A plan?
- Eliminować wszystko co się rusza i nie dać wszcząć alarmu.
- To wiem i bez ciebie. - odparł ponownie ruszając za dziewczyną.
W pewnym stopniu byli do siebie podobni, ryzykowali. Jednak wciąż różniło ich zbyt wiele, aby Mela mogła stwierdzić, że całkowicie ufa kuzynowi. Wiedziała, że wystarczy spotkanie z księżniczką Ferją, aby na jej skinienie zmienił się nie do poznania.  
Podkradli się w górę, chowając się za głazem smaganym ulewą. Dając sobie znaki rękoma na migi, rozdzielili się. Hizar skoczył na strażnika stojącego z prawej strony, powalając go na ziemię. Czarem otumanienia pozbawił go przytomności. Mela zaś pobiegła w lewo, robiąc szybki przewrót. Trafiła drugiego strażnika czarnym tworem, aż padł nieprzytomny. Nagle stojący przy wejściu mężczyźni, zauważyli brak kolegów. Zaczęli ich wołać, po czym zbliżali się do krawędzi z bronią w gotowości. Teraz dwoje śmiałków nie miało wyjścia, musieli działać szybko i skutecznie. Z kurtyny wody wyskoczyli na bojowych czarnoksiężników, niczym czyhające na ofiary drapieżniki. Tamci chcieli zadać im cios, ale fala uderzeniowa powaliła ich na mokrą ziemię. Hizar nie miał skrupułów, po pobycie w więzieniu, mógł na nowo rozwijać swe zdolności. Czarami wiatru odpychał od siebie napastników, skacząc wysoko w powietrze.  

Przywołał dawno nie używaną broń, trafiając po kolei w zaskoczonych sługusów Helara. Czarodziejka raz magią światła, raz ciemności gromiła każdego, kto stanął jej na drodze. W tle ich walkę zagłuszały grzmoty i ulewny deszcz. Pobojowisko pokryło się pokonanymi żołnierzami. Nie mieli wyjścia, jak tylko dostać się do środka. Niestety wejścia strzegł kryształ, pozostawiony przez generała. Czarnoksiężnik przeszedł na drugą stronę, ale Mela spojrzała na niego wymownie.  
- Nie dam rady tego przekroczyć, bo …
- Widzę, ale czy to nie jest zbyt potężna magia?
- Zniszcz to, zrób coś.
- Myślisz, że to jest zwykły kamień? To kryształ mroku, zaprogramowany przez generała …
- Szybko, wymyśl coś, przecież jesteś potężnym czarnoksiężnikiem – dodała zdruzgotana dziewczyna, a krople deszczu spływały po jej twarzy, niczym błagalne łzy.
Hizar zmarszczył brwi, próbował przesunąć kryształ, ale ten ani drgnął. Nagle przypomniał sobie o tym, co podejrzał przypadkiem przebywając z Helarem. Poruszając dłońmi tworzył kształt kwadratu na środku bariery. Pojaśniało na purpurowo i tylko w tamtym miejscu pojawiła się wyrwa.  
- Skacz, ale nie dotykaj krawędzi.
- Co? Jak mam to zrobić?
- Musisz, szybko, bo długo nie wytrzymam i przejście się zamknie.
Czarodziejka skoncentrowała się i robiąc rozbieg, wykonała skok, jakby miała nurkować w głębinach odmętu jeziora. W ostatniej chwili znalazła się po drugiej stronie, a przejście na powrót się zablokowało.  
- Sprytna z ciebie bestyjka – syknął z podziwem Hizar.
- Jeszcze mało o mnie wiesz, trochę trenowałam.
- Widać, ruszajmy po tego księcia, bo jak wróci Helar …
- Wiem, wszystko stracone.

Ruszyli w głąb, za każdym razem obserwując napotkanych przeciwników. Eliminowali ich niczym wytrawni wojownicy w akcji. Wreszcie dotarli do oświetlonej fioletowymi płomieniami groty, gdzie książę skuty w kajdany wisiał w klatce tuż nad przepastną zapadliną. Nie wyglądał dobrze, jakby generał wcześniej go torturował. Na myśl o tym w Meli zagotowała się krew.  
- Co teraz, jest ich tam sporo.
- Widzę, ale to twój plan, rusz głową.
Mela rozejrzała się uważnie, lustrując niespokojnym wzrokiem pewnych siebie strażników. Nagle spojrzała na sklepienie i gdy spostrzegła wystające z niego ostro zakończone stalaktyty,  uśmiechnęła się do siebie chytrze.  
- Wiem, widzisz to co ja?
- To znaczy?
- Spójrz na sklepienie, wystarczy je wzruszyć, aby one się oderwały – dodała wskazując na śmiercionośny najeżony skalny sufit.
- To może się udać, ale co będzie jak klatka nie wytrzyma?
- To dozuj moc.
- Powiedzmy, ale jak zabiję tego twojego księcia, to mnie potem nie wiń.
- A chciałbyś?
- Jego życie jest mi obojętne. - wzruszył ramionami, jakby chodziło o jakiś przedmiot, a nie o przyszłego władcę krainy światła.

Mela skoncentrowała się, ale czuła jak przyspiesza jej tętno. Obawiała się, że klatka odrywając się, spadnie na dno czeluści, nad którą została podstępnie zawieszona. Wokół dłoni czarodziejki pojaśniała energia, która zaczęła zmieniać się w wirujące coraz szybciej srebrne ostrza. Hizar natomiast z mroku utworzył purpurowe wstęgi, które równie szybko poruszały się, wzmagane przez magię wiatru. Wyskoczyli raptownie zza skalnej  ściany. Zdziwieni żołnierze generała zaczęli na nich nacierać. Oboje umiejętnie uniknęli ataku i prawie jednocześnie wystrzelili w górę swoje pociski mocy. Rozległ się potworny huk i trzask, po czym ze sklepienia oderwały się naturalne ostrza. Część mężczyzn uniknęła ich, ale reszta zastygła w niebycie, gdy ich ciało zostało potraktowane brutalną siłą. Czarodziejka wraz ze swoim nowym towarzyszem ochronili się barierami, które wcześniej zdążyli przywołać. Jednak obawy Meli się sprawdziły, klatka zaczęła drgać, po czym oderwała się. Dziewczyna omijając nacierających na nią ludzi Helara, doskoczyła do księcia Deruna, którego krzyk niósł się echem po pomieszczeniu. Czarami mroku unieruchomiła z trudem spadające więzienie i podlatując na magicznym dysku, zaczęła przebijać się magicznymi ostrzami, do wnętrza klatki. Tymczasem Hizar walczył dzielnie z czarnoksiężnikami, którzy w strachu przed zemstą generała, nie szczędzili mu ciosów.  
- Derun, pomóż mi, napieraj na pręty, z całej siły!
- Mela, jak mnie znalazłaś …
- To nie ważne, szybko pomóż, bo oboje spadniemy.

Czar trzymający prowizoryczne więzienie, zaczynał z każdą chwilą tracić na sile. Czarodziejka wyrwała najpierw jeden pręt, potem drugi, ale książę wciąż nie mógł się przecisnąć. Wreszcie poruszyła trzeci pręt i podała dłoń Derunowi. Chwycił ją, poddając się jej. Już był na zewnątrz, kiedy czar puścił. Mela w panice złapała w pasie przyszłego króla światła, nie puszczając go. Usłyszeli świst, a po chwili mocne uderzenie o skały. Spocony monarcha ledwo łapał oddech, a gdy spojrzał ukradkiem w dół, zakręciło mu się w głowie.  
- Mela, do pioruna rusz się, bo za chwilę mnie zmiotą!
- Już! - krzyknęła do czarnoksiężnika, widząc jak okładają go z każdej strony bojowymi różdżkami.
Postawiła księcia z dala od przepaści, każąc mu schować się za jedną ze skał.
- Wrócę po ciebie, w razie czego broń się.
- Powinienem jeszcze znaleźć siły. - uśmiechnął się lekko.
Czarodziejka ruszyła do walki, gromiąc ludzi Helara. Nie miała litości dla nikogo, wiedziała o jak wielką stawkę toczą grę. Przypomniała sobie o słowach Kansiego, który zawsze dopingował ją. Helar i tak zabiłby swoich ludzi po poniesieniu przez nich klęski, byli martwi za życia. Czary mroku uderzały w skalne ściany, czuli wibracje, które nie zwiastowały niczego dobrego.  
- Mela, spójrz na sklepienie, ono odpada!
- O nie, książę! Lecę po niego!
- Wracaj, spójrz ile ich jeszcze zostało! - krzyknął do niesfornej czarodziejki Hizar, ledwo radząc sobie z napastnikami.
- Zostaw ich, uciekamy z księciem, migiem! - zawołała doskakując do przerażonego Deruna, który ledwo stał na nogach.
- Pięknie, w co ja się wpakowałem.
Wyrwał się z otoczenia żołnierzy mroku i zaczął biec w stronę Meli. Oboje asekurując księcia, zaczęli przywoływać magiczne dyski. Biorąc go pod ręce lecieli, lawirując pomiędzy spadającymi kawałkami skał. Zewsząd unosił się pył, który zdawał się zatykać płuca. Słyszeli za sobą krzyki czarnoksiężników, część od przygniecionych, a reszta od pogoni. Wreszcie znaleźli się przed wyjściem, ale bariera z czarnego kryształu wciąż była aktywna.  
- Co teraz?
- Bij nadlatujących, a ja zrobię przejście. - rozkazał władczym tonem Hizar, koncentrując moc.
Ciężko mu było się skupić, gdyż co jakiś czas coś koło niego spadało, musiał mieć się na baczności. Gdy wywołał wyrwę, dał znak księciu, aby skoczył. Ten zbierając się w sobie, ostatkiem sił wyleciał na zewnątrz. Mela chciała wyskoczyć za nim, ale jeden z żołnierzy ugodził ją bojową różdżką w nogę.  
- Nie uciekniesz mi, ty …
- A założymy się? - odparła przez zęby czarodziejka, odwracając się w jego stronę.

Dostał w twarz czarem światła, który oślepił go, powodując nie mniejszy ból, niż ten który zadał dziewczynie w nogę. Wtedy Mela wyskoczyła przed otwór, a za nią wybiegł Hizar, któremu przejście na drugą stronę nie robiło żadnego problemu. Wtedy pieczara zawaliła się na dobre, a huk walących się głazów przytłumiły gromy burzy.  
W ulewie łapali łapczywie powietrze, leżąc zmęczeni na mokrych kamieniach.  
- Dość tego … leniuchowania … Helar …
- Wiem. Daj mi chwilę – dodała czarodziejka chwytając się za zranioną nogę.
Przywołała leczącą energię, która niczym balsam sprawiła, iż rana zaczęła się zasklepiać. Wtedy podeszła do Deruna i kolejny raz uśmierzyła jego cierpienia. Skóra na powrót zyskała zdrowy wygląd, cienie pod oczami  zdawały się znikać w mgnieniu oka, a po smaganych biczem miejscach znikał jakikolwiek ślad.  
- Wystarczy, dokończysz później! Wiejemy, chyba że chcesz spotkać …
- Helara, wiem. - dokończyła za niego dziewczyna, czując złowrogą moc gdzieś w oddali.
Zaczęli schodzić w dół po zboczu, choć momentami ześlizgiwali się razem z lawiną kamieni i błota. Nie chcieli lecieć w tej chwili, bo musieli ukryć się w gęstwinie, aby przeczekać burzę. Wreszcie dotarli do doliny, gdzie znajdowały się jamy, pozostawione przez potwory. Do jednej z nich wczołgali się wszyscy, prócz Meli.  
- No dawaj, co tak stoisz?
- Nie wejdę, to się zawali i nas zgniecie!
- Dziewczyno, to jest solidniejsze od tej groty.
- Nie wejdę i już. Boję się, ale co ja będę ci tłumaczyła …
- Czyżbym znalazł twój słaby punkt? - popatrzył na nią chytrze.
- Brawo, wcale by mnie nie zdziwiło, jakbyś chciał to wykorzystać przeciwko mnie. Ale w tej sytuacji nie mam zamiaru się kryć, nie jestem doskonała.
- Może cię to zdziwi, ale wiem o tym od dawna. - Zaśmiał się czarnoksiężnik. - Pamiętasz jak wrzuciłem cię w ogrodzie do …
- Skąd ty to wiesz?
- Obserwowałem cię od bardzo dawna, myślisz, że Helar na darmo mnie zwerbował?
- Niech cię szlag, Hizarze! - ryknął książę, unosząc się nagle. - Mela, zostawmy go i uciekajmy, słyszysz? To nasz wróg, pewnie nam pomaga, bo ma w tym korzyść.
- Nie tym razem, ale to skomplikowane – syknęła dziewczyna, wciąż stojąc na zewnątrz w strugach deszczu. - Zaczekaj tu z nim, a ja schowam się nieopodal. Hizarze, nie próbuj swoich sztuczek, bo Jokasta nie będzie twoim jedynym problemem, nie żartuję.
- Gdybym tylko chciał, już byś nie żyła. To moja dobra wola, że ci pomagam.
- Moja również i czysta głupota, bo wciąż wierzę w to, że nie jesteś taki jak oni. - dodała ciszej, oddalając się za kurtyną z gęstych kropel spadających z nieba.
Derun spojrzał z wyrzutem na czarnoksiężnika. Jednak wiedział, że to nie on, tylko Ferja zgotowała mu ten los, jaki go niedawno spotkał. Zastanawiał się co się dzieje z księżniczką światła i dokąd zaprowadziła ją jej pycha i skrywana nienawiść. Wciąż czuł smak potraw, które mu przynoszono na jej rozkazy. Niewiele brakowało, a byłby na tamtym świecie, nawet nie wiedząc z czyjej ręki ginie. Czy mógłby jej wybaczyć, czy mógłby spojrzeć w jej oczy? Jedno było pewne, chciał z nią zamienić nie jedno zdanie, bo wciąż nie rozumiał dlaczego to robiła.

1 164 czyt.
100%146
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2674 słów i 14990 znaków. Tag: #fantasy

6 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 5 czerwca

    Warto bylo czekac.

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 31 maja

    No cóż...wielki powrót po "latach (dniach)" nareszcie, bo już się zamartwiałem

  • emeryt

    emeryt · 30 maja · 202091556

    @AuRoRa, całe szczęście że powróciłaś. Co dzień sprawdzałem i wreszcie doczekałem się. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia i życzenia, abyś nigdy nie zostawiała nas tak długo w niepewności.

  • MM

    MM · 29 maja · 198284701

  • AlexAthame

    AlexAthame · 29 maja

    Długo się czekało ale było warto.Jak zawsze z klasą.  

  • AnonimS

    AnonimS · 29 maja

    No wreszcie się pojawiłaś drogą Autorko. Bardzo ciekawy odcinek. Mam nadzieję że na kolejny nie będę musiał tak długo czekać.   pozdrawiam