Okruchy przeznaczenia - Część 55

Nastał świt, ale zamglone słońce zdawało się blednąć, niczym za mleczną zasłoną. Przez lekko uchylone okno wpadało chłodne powietrze, które muskało Melę po policzkach. Nie przypominała sobie, aby otwierała okno. Zerwała się zawinięta w koc, aby domknąć okiennicę. Sięgnęła za pasek ciemnej sukni, z przerażeniem zorientowała się czego brakuje. Zajrzała pod posłanie, powywracała poduszki, wczołgała się pod łóżko, ale na próżno. Nietoperek zniknął, jakby rozpłynął się w powietrzu. Przypomniała sobie, jak zadawała mu zbyt wiele pytań naraz, może przesadziła ze słowami. Czuła się, jakby ktoś odebrał jej cząstkę duszy. Wtem usłyszała miarowe pukanie w drewniane wrota.  
- Śpisz? - rozległ się stłumiony kobiecy głos.
- Nie – odparła poprawiając posłanie.
Tejna wkroczyła do środka, niosąc na częściowo wyszczerbionym talerzu śniadanie. Nadworny kucharz wciąż działał w swoim fachu, zapach placków wypełnił natychmiast pomieszczenie.  
- Nie musisz tego przynosić, poszłabym sama, przecież mam ręce. - oburzyła się czarodziejka.
- To nie kłopot, wiedząc kim jesteś, podziwiam twoją odwagę. Jak tylko zjesz, pójdziemy do Zaniry, ma dla ciebie niespodziankę.

Kolejny raz młoda adeptka sztuki magicznej zaczęła pochłaniać pachnące krążki ciasta. Przypomniała sobie jak z Galumem eksperymentowali w kuchni, wymyślając różne wypieki. Książka kucharska nie raz była zabrudzona mocno mąką, uśmiechnęła się na samo wspomnienie. Zanim wyszła z pomieszczenia, przemyła twarz wodą i uczesała niesforne kosmyki. Wreszcie przekroczyły próg, Zanira rozmawiała z Galumem, wydawała się przejęta czymś, gdy ujrzała czarodziejkę, natychmiast do niej podeszła.  
- Jesteś, chodź za mną.
- Dokąd? - dopytywała Mela, starając się dowiedzieć czegokolwiek.
- Zobaczysz, bez obaw to nic złego.
Ufając Najmądrzejszej ze Szkoły Białej Magii, pożegnała się z Tejną i generałem światła. Już kroczyły przed siebie, aby wejść w jeden z korytarzy, gdy kątem oka ujrzała Kansiego. Wstał pierwszy, był bez Ranzy, chciała skorzystać z okazji i do niego biec, ale Zanira chwyciła ją za ramię.  
- Idziemy, potem będziesz miała czas dla siebie. - dodała stanowczo.
- Tylko na chwilę …
- To nie może czekać dłużej.
- Co? - spytała roztrzęsiona widokiem kapitana, do którego nie mogła podejść.
- Zadajesz za dużo pytań. - odparła, kręcąc z politowaniem głową, a jej fioletowe loki sprężyście poruszały się w rytm jej ruchów.
Zrezygnowana czarodziejka podążyła za kobietą, zaciekawiona i wystraszona zarazem. Nienaruszona część pałacu zachwycała przepychem. Mijane rzeźby, zdawały się rzeczywiste, a wysadzane kryształami ściany, lśniły we wpadającym przez okna dziennym blasku. W jednym z pomieszczeń wrota zostały uchylone, wkroczyły do środka. W niedużym pomieszczeniu znajdowało się bardzo dużo ksiąg. W podłodze na środku posadzka posiadała wgłębienie, w którym znajdowała się ciecz. Gdy Mela przyjrzała się dziwnemu płynowi, wyglądał niczym płynne złoto.  
- Co to?
- Twoje wybawienie na kłopot z magią światła. - odparła kobieta, zamykając za sobą wrota.
- Nie rozumiem.
- Zdejmij odzienie i zanurz się po szyję. - nakazała poważnym tonem.
Czarodziejce przypomniało się, jak Kansi z Ranzą wrzucili ją do paskudnej ciemnej cieczy, ale wtedy nie musiała nic zdejmować.
- A nie mogę w ubraniu?
- To konieczne, to magia światła, nie ciemności. Odwrócę się, jak się krępujesz.

Mela zrozumiała, że Zanira nie odpuści, zaczęła powoli ściągać kolejne części garderoby. Wreszcie przeszedł ją dreszcz, ale powoli zanurzyła stopę w cieczy. Zdawała się ciepła, niczym podgrzewana, chociaż w komnacie panował chłód. Zrobiła tak, jak zaleciła jej Najmądrzejsza, westchnęła tylko.
- Już.
- Doskonale, mogę działać.
W dłoniach dostojniczka przywołała energetyczny punkt, który rozszerzał się formując w kulę. Biło z niego niewyobrażalnie oślepiające światło, aż czarodziejka przymrużyła powieki.  
- Teraz zanurz się cała! - zawołała unosząc wysoko ręce.
Zrobiła posłusznie tak, jak nakazywała Zanira, wtedy jej ciało przeszło mrowienie. Po kilku minutach zaczęło brakować powietrza, wynurzyła się, wypluwając resztki magicznej wody.  
- Dokonało się, masz, wytrzyj się tym. - odparła podając jasny miękki w dotyku materiał – jak skończysz ubierz się, czekam na zewnątrz.
Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale w momencie przestała się denerwować. Problemy na chwilę uleciały, jakby zostały uspokojone nienaturalną mocą. Gdy skończyła doprowadzać się do porządku, odziana w ciemną suknię odwróciła się, ale ciecz jakby wyparowała, pozostawiając we wgłębieniu złoty proszek. Wyszła na zewnątrz, wtedy Zanira uśmiechnęła się lekko.  
- Pamiętasz czary ze szkoły, prawda?
- Myślę, że ich nie zapomniałam.
- Rzuć świetlisty promień … o tam – dodała, wskazując na postument na korytarzu.
Skoncentrowała moc i po chwili czar poszybował niczym błyskawica, wprost w rzeźbę, która pojaśniała na chwilę.  
- Potrafię! - krzyknęła uradowana czarodziejka. - Zaraz , a czary mroku, mogę wciąż …
- Niestety tak, spróbuj jeśli chcesz, ale nie na mnie – syknęła Zanira, odsuwając się od młodej czarodziejki.
Mela czarny twór skierowała na ten sam postument, usłyszała huk, roztrzaskał się na drobne kawałki.  
- Musisz być wybraną, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
- Mam poznać przepowiednię … kiedy?
- Chodź – dodała kobieta, kierując się wzdłuż korytarza.

Tym razem doszły do zniszczonej części pałacu, która wyglądała jak zebrane w jedno miejsce nieszczęścia. Gdzie nie gdzie leżały jeszcze ciała stworów, ale strażnicy powoli je usuwali, krzątając się przy sprzątaniu. Przeszły przez ogród, a potem weszły przez osmolone wrota do dziwnego przejścia. Krętymi schodami zeszły w dół i znalazły się w zapomnianej części pałacu, gdzie pokryte kurzem posadzki, zdawały się je witać po raz pierwszy od bardzo dawna.  
- Król stracił nadzieję, na pojawienie się wybrańca, stąd zaniedbanie – tłumaczyła się Zanira.
- Nie dziwię mu się … chociaż mogli tu pozamiatać – zaśmiała się lekko Mela.
- To tu – dodała dostojna towarzyszka, wykonując jakieś ruchy dłońmi przed masywnymi wrotami.
Drgnęły same, jakby poruszane siłą woli. Najmądrzejsza zapaliła kryształy magicznym płomieniem, od razu jasność zagościła wszędzie. Stare manuskrypty, zakurzone księgi, oraz butelki z eliksirami stanowiły ciekawe zestawienie. Czarodziejka zaczęła dotykać przedmiotów, które zdawały się opuszczone przez czas i ludzi. Wtedy Zanira odwołała krystaliczną barierę i wydobyła z kamiennego postumentu obudowany metalicznie zwój.  
- Oto przepowiednia.
Mela ostrożnie wzięła przedmiot w dłoń, rozwijając połyskujący pergamin z przejęciem. Skoro został tak skrzętnie ukryty, musiał być dla nich cenny. Ciekawość wzięła górę, zaczęła odczytywać misternie wykaligrafowane pismo, niczym wyrocznie jej życia.  
„Dwóch królów przez podstęp podzielonych, braterska miłość rozdarta na pół. Jasność pod postacią wybranki i ciemność w urodziwą niewiastę zaklęta. Potomkowie ich umierać będą, aż nie pojawi się ten, co przyniesie zamęt. Władający siłami obu królestw, siejący niepokój, odważny, potężny. Uniknie śmierci dwa razy, mieszaniec, który nie powinien się narodzić. Pradawne duchy z nim rozmawiać będą, ujarzmi ich energię, uleczy zagubionych. Ziemia z popiołu, ogień z natury, los rozstrzygnie. Wyboru dokona, z przeznaczeniem się zmierzy, pokona samego siebie. Nastanie nowy świt, po poległych łzy lać się będą. Harmonia, połączenie, noc i dzień, ciemność i światło, będą obok siebie. Wyłoni się ten, co stanie na czele nowego porządku, prawda was porazi „  

Czarodziejka wypuściła zwój na podłogę, zrozumiała, że wie jeszcze mniej, niż zanim zaczęła zagłębiać się w tekst. Przypomniała sobie o hylonie, on też nigdy nie mówił wprost, co ją wręcz doprowadzało do szału. Zanira pochyliła się nad Melą, podnosząc pergamin w dłoń.  
- I co o tym sądzisz?
- Nie rozumiem, tu jest wzmianka, jakby chodziło o mężczyznę. Czemu więc mówicie, że jestem wybrana?
- Nie znam innej osoby, która jest mieszańcem naszych królestw. Zwój opisuje kogoś kto uniknął dwa razy śmierci, a z tego co wiem od Galuma i twoich przyjaciół, to w twoim przypadku by się zgadzało. Za dziecka uniknęłaś śmierci w wiosce, a potem podczas próby w zamku mroku, zdołałaś uciec. W obu przypadkach powinno cię już nie być.
- Zrozum, może to jeszcze nie o mnie chodzi, może się narodzi wasz wybraniec, ale jeszcze nie teraz. Chociaż te pradawne duchy … może to.
- Coś wiesz?
- Domyślam się, że to może chodzić o hylony. Muszę odnaleźć zgubę.
- Figurki z królestwa ciemności, co ty mówisz? Co one mają wspólnego z … one są przeklęte, żaden czarodziej ich nie dotknie.
- Jesteś uczona, ale czasem nie widzisz tego co ukryte. Popełniacie błąd, nie chcąc od nich pomocy. Musicie odnaleźć pozostałe figurki, już wiem czemu nietoperek zniknął, on chce, żebym go odnalazła. - powiedziała drżącym głosem Mela, zrywając się na równe nogi.
Zaczęła biec w stronę schodów, jakby niewidzialna siła pchała czarodziejkę przed siebie. Biegnąc przez dziedziniec, pełen gruzu i zniszczeń, dotarła do nienaruszonej części pałacu. Nie patrząc na nic i nikogo szukała Kansiego.  
- Co ci jest? Czego szukasz? - złapał ją Celos, widząc jak miota się zaglądając do kolejnych pomieszczeń.
- Gdzie jest Kansi?
- Wyszedł z Ranzą, chodź pokażę ci gdzie – dodał chłopak zaciekawiony.

Wspięli się na jedną z wieżyczek, która jeszcze nie została całkowicie zburzona. Celos ledwo nadążał za żywiołową koleżanką. Gdy czarodziejka ujrzała ściskającą kapitana siostrę, powstrzymała się, aby nie użyć czarów. Zamiast tego chwyciła złapała czarnoksiężnika za plecy, ciągnąc z całej siły.  
- Co ty wyrabiasz, ofiaro! - ryknęła Ranza.
- Nie obchodzi mnie co mu powiedziałaś, teraz jest mi potrzebny.
- Niby do czego? Po co ci …
- Nie twoja sprawa. - prychnęła Mela.
Kobieta zdenerwowana również pochwyciła za odzienie kapitana, ciągnąc go w swoją stronę. Przepychały się, aż Kansi nie wytrzymał, bojąc się, że spadnie w przepaść.  
- Spokój! Co z wami jest?
- Kansi, ona postradała zmysły … - obruszyła się Ranza, wskazując na dziewczynę z wyrzutem.
- Pójdź ze mną, to ważne! - krzyknęła Mela, patrząc błagalnym wzrokiem na kapitana.
- Nie chcę, daj mi spokój – odparł czarnoksiężnik, bojąc się reakcji jej siostry.
- Chcesz, a ja ci udowodnię jak bardzo. - powiedziała z desperacją w głosie, po czym bez przywołania magicznego dysku, rzuciła się w przepaść.
- Mela! - krzyknął, widząc że nie aktywuje pojazdu, wyrwał się od Ranzy, skacząc za czarodziejką przerażony.
Celos struchlał, podchodząc do krawędzi, już chciał razem z nim lecieć aby pomóc koleżance, kiedy czarownica szarpnęła go z całej siły, odpychając na bok.  
- Nie kompromituj się, wystarczy że ja to robię.
- Czy wy jesteście normalni? Obserwuję was nie raz, z kim on w końcu jest, z tobą czy z Melą? Pogubiłem się.
- Zamknij się, ktoś cię pytał?
- Już wiem z kim on będzie, z nią, bo z tobą diabeł by nie wytrzymał.
Wtedy Ranza wściekła cisnęła w chłopaka czarnym tworem, aż o mało nie spadł w dół. Podminowana zaczęła schodzić z wieży, znikając w głębi pałacu, mrucząc do siebie.  
- I tak do mnie przyjdziesz Kansi.

Tymczasem kapitan w ostatniej chwili złapał bezwładną czarodziejkę, tuż nad ziemią, unosząc w powietrze, aż jej długie włosy powiewały niczym chorągiewka.  
- Chcesz mi narobić kłopotu?
- Nietoperek zniknął, myślałem, że powinieneś wiedzieć coś o tym.
- Nie możliwe, zgubiłaś go?
- Obudziłam się rano przy otwartym oknie, szukałam wszędzie … czy to możliwe aby ode mnie uciekł? Umiesz go zlokalizować, wiem że potrafisz takie rzeczy, błagam pomóż mi.
Spojrzał na nią, wydawała się odmieniona, czuł od jej ciała zapach świeżych kwiatów i widział drobinki złotego pyłu na włosach. Trzymając ją w ramionach zapomniał na chwilę o obietnicy danej Ranzie, teraz się nie bał konsekwencji. Zbliżył do niej swoje usta i nie pytając o nic, zaczął całować, jakby był spragnionym wędrowcem pijącym wodę pośrodku pustyni. Zamknęła oczy, a wiatr muskał ich ciała. Mela czuła bijącą od niego złowieszczą moc, ale uczucie jakim go darzyła, nie potrafiło stłumić w niej wewnętrznego ostrzeżenia. Czyżby nietoperek zniknął aby ich na nowo połączyć?

507 czyt.
100%144
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2332 słów i 13014 znaków, zaktualizowała 21 lut o 10:20. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • Palolcia

    Palolcia · 23 lutego · 193629763

    Świetne opowiadanie mega wciagajace. Życze dużo weny do pisania. I czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy. 😍😍😍

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 23 lutego

    No Mela zyskała nową moc. Ale jeszcze zyskała w ostatniej scenie w oczach Kansiego.
    I ta przepowiednia nie dająca mi przestać myśleć. Kim jest wybraniec? Będzie zagwozdka

  • emeryt

    emeryt · 21 lutego · 202091556

    @AuRoRa, nie tylko Nietoperek, ale i Ty wiesz co robić, aby twoi czytelnicy byli w pełni usatysfakcjonowani czytając tą opowieść. Serdecznie pozdrawiam i życzę aby  nie zamarzła przypadkiem Tobie klawiatura podczas tego ochłodzenia za oknem.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 21 lutego

    Super z tym pijącym co jest spragniony wody. I posuniecie Meli było doskonałe. Musiała wiedzieć, że Kansi  się przełamie. I gdzie ten Nietoperek się podział.