Okruchy przeznaczenia - Część 19

Burza rozszalała się na dobre, a błyskawice przeszywały wieczorne niebo, zasnute stalowymi chmurami. Ulewa i silny wiatr, nie ułatwiały drogi czarodziejce, prowadzonej przez matkę Ranzy. Przenikliwe zimno i mokre ubranie, powodowały dreszcze na całym ciele dziewczyny. Stwory, które wcześniej czaiły się w zaroślach, pochowały się w swoich kryjówkach. W pobliskie posępne drzewo, uderzył piorun, rozszczepiając je na pół, jak zwykłą zapałkę. Mela chciała jak najszybciej znaleźć się w budowli, którą tak bardzo nienawidziła. Wydawała się teraz oazą spokoju, w porównaniu ze smaganym wiatrem lasem. Za każdym razem, kiedy tylko usłyszała grzmot, przystawała zakrywając odruchowo głowę rękami. Posępna kobieta śmiała się z jej lęku, który wydawał się śmieszny dla takiej istoty. Wreszcie dotarły pod zamek, więc Jokasta z całej siły uderzała pięścią we wrota. Otworzył im pilnujący czarnoksiężnik, mierząc przybyłe z góry na dół.  
- Kto śmie mi przeszkadzać!?- ryknął mężczyzna poważnym tonem.
Doświadczona kobieta opuściła kaptur i patrząc z wyrzutem na strażnika dodała posępnie.  
- Nie wiesz kim jestem? Nieszczęśniku …
Mężczyzna aż podskoczył, stając nagle na baczność. Potem ukłonił się nisko.
- Pani Jokasto, wybacz. Nie poznałem w mroku …
- Masz szczęście, że mam inne sprawy na głowie.
- A to kto?
- Uczennica Kansiego – odburknęła Mela, przypominając sobie co się ostatnio wydarzyło.
- W porządku, nie wychodź więcej dziewczyno na noc z zamku.
- Nie wyjdzie – zapewniła wiedźma, ciągnąc przemoczoną niewiastę do środka.

Mela nie chciała teraz protestować, w swojej sytuacji czuła, że tak będzie najlepiej. Jokasta doskonale wiedziała dokąd idzie, nie zatrzymując się nigdzie po drodze. Mijały oświetlone fioletowymi płomieniami korytarze, a dziewczynie serce waliło coraz szybciej. Co zrobi Ranza, która o mało sama jej nie zabiła. Na Kansiego też nie mogła liczyć, zwłaszcza po tym, jak się zapewne zorientował, że jego nietoperek gdzieś się ulotnił. Czarna posadzka odbijała fioletową poświatę światła, widać że ktoś ją niedawno czyścił. W końcu poznała drzwi, które prowadziły do pomieszczenia, w którym do tej pory przebywała. Wiedźma zastukała we wrota, a Meli zrobiło się słabo, na samą myśl o tym co ją może czekać. Otworzyła im czarownica, ze wzrokiem zimnym jak lód. Od razu skoczyła z wściekłością na młodą czarodziejkę, chcąc zemścić się, kiedy zatrzymała ją czarami matka.  
- Stój!
- Zabiję ją, przysięgam!
- Uspokój się córko, musimy coś wyjaśnić, potem zrobisz co będziesz chciała. - odparła stanowczo kobieta, zdejmując mokry czarny płaszcz.
Wkroczyły do środka, a Mela schowana za wiedźmą, przerażona mierzyła wzrokiem swoją siostrę.  
- Czy to prawda, że ona uczy się na czarownicę u ciebie i Kansiego?
- Tak, niestety. Mamo, to nie był mój pomysł, to …
Czarownica dostała silnym czarem od Jokasty, aż padła na podłogę wijąc się z bólu. Młoda czarodziejka na ten widok, otworzyła szeroko usta.  
- Co ja ci mówiłam, pamiętasz jeszcze?
Ranza z trudem podniosła się, krztusząc się i kaszląc.  
- Mam mieć swoje zdanie i nie dać się kontrolować mężczyźnie.
- Dokładnie, a ty co robisz? Ten lekkoduch tobą steruje. To niedopuszczalne …
- Zrozum, próbowałam protestować przed królem, niestety on przekonał pana ciemności, że ta ofiara jest nam potrzebna i zaczęło się. Przez dwa lata Kansi ma ją nauczyć naszej magii, przeszła rytuał.
- Czy ty też mówiłaś przed Najwyższym, że masz się nią zajmować?
- Nie, ale jeśli Kansi jej nie wyszkoli, to zginie i …
- On zginie, ale nie ty, więc w czym problem?
- Matko ja …
- Ty nie masz nic do tej dziewczyny i zostaw wreszcie tego nieudacznika. Mówiłam ci, że Helar się tobą interesuje, a ty mnie posłuchałaś? Oczywiście, że nie!

Czarownica podniosła się, próbując nabrać sił. Spuściła wzrok, jakby słowa rodzicielki sprawiły jej większy ból, niż rzucone w jej stronę zaklęcie. Wtem kobieta wydobyła z kieszeni medalion, który otrzymała od Meli. Ranza, aż struchlała.
- A to co ma znaczyć? Skąd go masz?
- Przecież miałam go w skrzyni, jak … - zszokowana czarownica przerzuciła wzrok z przedmiotu na Melę. - już wiem, nie zabezpieczyłam kufra.
- Zniszczę to, ojciec nie istnieje i zabraniam ci o nim nawet myśleć. Zostawił nas drań!
- Nie! - krzyknęła Ranza, ale matka zaczęła palić medalion w dłoni.
Za chwilę z pamiątki po ojcu, został tylko popiół, który rozwiał się spadając na podłogę. Teraz w oczach czarownicy, kipiała nienawiść, skierowana w stronę młodej czarodziejki.  
- Wracam, a ty poukładaj swoje sprawy, żebym nie musiała na nowo cię odwiedzać! Gdyby twój brat żył, byłby sto razy bardziej rozgarnięty od ciebie. - odparła wiedźma, chwytając zamaszystym ruchem za swoją pelerynę. Wychodząc chwyciła mocno za ramię Melę i szepnęła jej na ucho.
- Jeżeli się dowiem, że pisnęłaś coś, to zginiesz.
Za chwilę wrota zatrzasnęły się z hukiem, za stanowczą matką czarownicy. Zapanowała cisza, która zwiastowała nadejście burzy, ale nie tej na zewnątrz, była ona o wiele łagodniejsza. Ranza uklękła nad prochem leżącym na podłodze i ściskając go mocno w pięści, podniosła wzrok na Melę.
- Jak to robisz? Wytłumacz mi jak? Niszczysz moje całe życie. Skąd znasz moją matkę?
- Ja … nie wiem jak to wytłumaczyć, ale …
- Zamilcz. Nie chcę na ciebie patrzeć, przekroczyłaś granicę! Poczekam dwa lata, a potem osobiście cię zmiotę z powierzchni ziemi. Nic się ode mnie nie nauczysz, nigdy!
- Ranzo …
Niestety czarownica wręcz gotowała się w środku. Chwyciła Melę z całej siły, po czym wyprowadziła na siłę z pomieszczenia. Ciągnęła ją bez słowa korytarzem, do sąsiedniego skrzydła, gdzie mieszkali czarnoksiężnicy. Odnalazła pokój Kansiego i zapukała z całej siły. Mężczyzna zdziwiony uniósł brwi, mina czarownicy nie podobała mu się wcale.  
- Masz swoją ofiarę, zabieraj ją sprzed moich oczu. Zabraniam ci się do mnie zbliżać! Trenuj ją sam! - krzyknęła gniewnie.

Przemoczona czarodziejka wpadła do samotni kapitana, upadając na zimną czarną posadzkę.  
- Ranzo, musisz ochłonąć, mówiłem ci przecież, że …
Nie zdążył dokończyć, gdyż oberwał zamykanymi z impetem wrotami. Został sam z przerażoną Melą, która mokra trzęsła się z zimna. Mężczyzna spojrzał na nią, nie wiedząc co ma robić w tej chwili.  
- Rozgniewała się …
- Nie możesz tu zostać, jeszcze bardziej wybuchnie. Nie pozostaje mi nic innego, jak odesłać cię do celi.
- Nie, tylko nie tam! Wolę siedzieć wysoko, niż w tej stęchłej piwnicy.
- Cóż, mam cię szkolić, źle by to wyglądało. Do jutra znajdę ci lokum. Trudno, tę noc spędzisz tutaj. Ranza i tak kipi ze złości.  
Wtem Mela przypomniała sobie o czarownicy, z którą wcześniej zamieniła kilka słów.
- Kansi, a może jakaś inna osoba mogłaby mnie przygarnąć?
- Niby kto taki?
- Chociażby Gelda …
- Co? Skąd znasz to imię?
- Spotkałam ją niedawno, kiedy przyszła do Ranzy.
- One się nienawidzą, nie mogę. Nie chcę jej prowokować jeszcze bardziej.
- Jak zostanę u ciebie, to nie da mi żyć, a jak zostanę w celi, to czarownicy ci nie dadzą spokoju.
- Dobrze, przemyślę to. Na razie musisz gdzieś spać, gdzie by cię tu … zaczekaj chwilę, przyniosę ci posłanie i suche ubranie.
Kapitan wyszedł z pomieszczenia, a Mela przysiadła na krześle, które stało blisko łóżka. Pokój czarnoksiężnika wydawał się wygodnym miejscem do mieszkania. Mężczyzna nie szczędził sobie na udogodnienia. Wtem drzwi zaskrzypiały i wkroczył przez nie Kansi, targając posłanie i suche ubrania dla czarodziejki. Wdzięczny, że go uleczyła, nie chciał dla niej źle. Rzucił na podłogę dwa koce i poduszkę. Następnie położył zawiniątko z odzieniem.  
- Idź się umyj tam – wskazał na pomieszczenie wgłębi – jak skończysz wrzuć mokre ubrania do balii, która stoi w kącie.

Dziewczyna chwyciła za cienką koszulę nocną i zniknęła w umywalni. Świadomość, że za ścianą jest Kansi, krępowała ją. Zrzucając mokre rzeczy zapomniała, że ma ze sobą figurkę. Nie miała prawie nic na sobie, kiedy hylon upadł na kamienistą podłogę, powodując przy tym bardzo charakterystyczny dźwięk. Zamarła nagle, chciała go podnieść, kiedy do pomieszczenia wpadł skonsternowany kapitan. Spojrzał przez moment na skąpo odzianą czarodziejkę, po czym wyrwał jej z rąk nietoperka, wychodząc pośpiesznie na zewnątrz. Przez uchylone drzwi dodał obojętnym głosem.
- Umyj się, musimy porozmawiać.
Mela poczuła, że jej twarz pulsuje od wypieków. Nigdy jeszcze nie widział ją, w takim stanie żaden mężczyzna, prawie bez odzienia, przepełnioną wstydem. Nawet nie zaprotestowała, kiedy odbierał figurkę. Co się z nią działo, sama nie wiedziała. Cała jej upartość, stawianie na swoim, wyparowały w jednej chwili. Szybko wskoczyła pod lejącą się ze skalnej ściany wodę i nacierając się pachnącą substancją, znajdującą się w naczyniu obok, zatopiła się w myślach. Umyta, wytarła się suknem i  narzuciła na siebie długą, granatową koszulę nocną, w której miała spać. Wyszła zastając mężczyznę, który przewracał w ręku nietoperka. Odwrócił się i kiedy ją ujrzał, uniósł mimowolnie brwi.  
- Posłałem ci pod ścianą, to i tak za wiele, dobrze, że Ranza nie widzi.
- Wybaczy ci, zobaczysz. - dodała Mela kierując się w miejsce, które jej wskazał czarnoksiężnik.
Nakryła się kocem i starała się ułożyć do snu.  
- Jak zabrałaś mi hylona, co?
- Wspominałam, że należał także do mnie …
- Nigdy więcej tego nie rób! - krzyknął Kansi, patrząc na nią groźnie.
- Nie mogę obiecać – wycedziła czarodziejka, patrząc mu odważnie w oczy.
- Jutro czeka cię ciężki dzień, chcę żebyś to wiedziała. Tak mnie ostatnio poturbowali w Krainie Białej Magii, muszę im odpłacić za to.
- Kto cię tak urządził? - drążyła temat Mela.
- Ten pyszałek Galum, jeszcze mu zetrę z twarzy jego triumfalny uśmiech … śpij, mam dość pytań. - dodał Kansi kierując się najpierw do umywalni.
Mela odwróciła się plecami do skalnej ściany, zakrywając się po szyję. Przypomnienie o jej opiekunie, sprawiło jej ból. Gdyby tylko wiedział, po której stronie się opowiedziała, bałaby się jego reakcji. Nie mogłaby mu spojrzeć w oczy, nie potrafiłaby. W dodatku gdzieś w tym świecie ciemności żyje jej ojciec, którego nawet czarownice nie chcą oglądać na oczy. Już wiedziała po kim ma sposobność, by pakować się w kłopoty. Nie znała go, a jednak byli w czymś  bardzo podobni.

652 czyt.
100%213
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1993 słów i 10926 znaków

Komentarze (3)

 
  • Fiolka

    Fiolka 26 cze 2018 ip:188146110

    A ja mam nadzieję że Mela i  Ranza będą jeszcze nie rozłączne mimo zazdrości o Kansiego. Mela i Kansi a Ranze spikneła bym z. Galumem i było by po zazdrości.
    Pozdrawia i czeksm na jeszcze.

      

  • AnonimS

    AnonimS 25 cze 2018

    Walka będzie na całego . Ranzi wściekła...ja tam bym na miejscu Kansiego oddał jej Melę i patrzył co z nią    ale Ty jesteś bardziej litościwa dla swoich bohaterów... pozdrawiam

  • Mmakao

    Mmakao 25 cze 2018

    Ciekawe czy Galum też pójdzie do niewoli.
    Pozdrawiam