Okruchy przeznaczenia - Część 10

Na wpół przytomny mag dawał sobą pomiatać, nie wiedząc czy śni, czy ma zwidy. Czarodziejki nie mogły przychodzić do ich części mieszkalnej, podobnie jak magowie nie mogli zaglądać do dziewczyn, a tym bardziej w nocy. Zimne powietrze powiało z uchylonych na korytarzu okien, aż Celos wrócił do rzeczywistości. Wyrywając się z uścisku dłoni przestraszonych dziewcząt zatrzymał się na środku holu.  
- Wytłumaczy mi któraś, co tu się wyrabia?
- Nie ma na to czasu !  – zawołała Mela rozglądając się gorączkowo.  
- Też nie wiem co się dzieje, ale żebyś widział to co ja … ta ręka na oknie …
- Jaka ręka? Efra?
Nagle na końcu korytarza pojawiła się ciemna postać, która jak upiór sunęła po granitowej posadzce.  
- Spójrz. – powiedziała Mela odwracając mu na silę głowę i pokazując dłonią na napastnika.
Mag otworzył szeroko oczy i widząc monstrum zaczął biec przed siebie zostawiając w tyle koleżanki.  
- I masz ci los, bohater od siedmiu boleści – odezwała się czarodziejka widząc plecy chłopaka.
- Bierz z niego przykład – dodała czerwonowłosa biegnąc przed siebie, nie patrząc na nic.
Czarodziejka z bijącym szybko sercem przywołała świetlistą kulę, którą cisnęła w twarz zbliżającego się napastnika.

Ryknął głośno, po czym wysłał w jej kierunku purpurowe ostrza, które wirując w powietrzu z niesamowitą prędkością leciały prosto na nią. Zasłoniła się rękami gotowa przyjąć na siebie atak, kiedy usłyszała świst przed nią. Hizar odważnie odbił przeznaczony dla dziewczyny czar.  
- Uciekaj! - krzyknął do osłupiałej czarodziejki.
- Nie sama … chodź! Przydasz się! - zawołała na siłę ciągnąc go ze sobą.
Dziwny stwór nadal unosił się nad posadzką i zaczął zbierać moc, na kolejny atak. Zrozumieli, że muszą jak najszybciej uciec z budynku. W ich kierunku już leciały kolejne demoniczne, śmiercionośne twory. Mag uchylał się lub skakał, a Mela powtarzała jego ruchy, chodź w koszuli nocnej trochę się krępowała. Celos i Efra wołali do nich gdzieś z dołu, nie mogli czekać dłużej i biec po schodach, bo potwór był o krok od nich. Chłopak pociągnął czarodziejkę na parapet jednego z okien.
- Skaczemy! - krzyknął.
Mela nie protestowała, tylko wykonała skok z pierwszego piętra budynku, tuż na stertę zbutwiałych roślin, które zostawili ogrodnicy po porządkach. Miękki lądowanie na mokrych łodygach zamortyzowało upadek. Z okna patrzył na nich stwór łypiąc swoimi purpurowymi oczami.  
- Brońmy się, bo ile można uciekać, to coś lata. - zawołał Hizar.
- Żartujesz?
- No pokaż Celos, co potrafisz. - odparła Efra trzęsąc się ze strachu.
Mela nie mogła patrzeć na niezdecydowanego chłopaka i wychodząc do przodu zaczęła ciskać w napastnika oślepiającymi jak słońce, rozbłyskami. Hizar dołączył do niej, uderzając czarami wiatru, które wepchały do środka budynku potwora. Niestety za chwilę pozbierał się, więc szybko zaczęli uciekać do ogrodu. Znajdując się blisko fontann Celos czuł się jak w swoim żywiole. Mocą wody zaczął ciskać w napastnika, Efra pomogła mu ogniem. Nic jednak nie robiło wrażenia na dziwnym stworze.

Mela nagle chwyciła za figurkę nietoperka i podnosząc go wysoko do góry skierowała tak, żeby potwór go zobaczył.
- Tego szukasz?!
Stwór nagle uspokoił się, mierząc wzrokiem czarodziejkę.  
- Jak chcesz to go sobie weź!
- Co ty wyprawiasz? On nas zabije! - zawołał Celos chcąc wyrwać jej z ręki przedmiot.
Napastnik leciał bardzo szybko w ich kierunku, nagle coś w niego trafiło z potężną siłą. Pisnął jak zranione zwierzę. Wtem Mela zobaczyła koło siebie Galuma, który pojawił się tam nie wiadomo skąd.  
- Wujku, jak to?
- Zaraz się nim zajmę. - powiedział mężczyzna szykując się do ataku.
Przywołując latający dysk energii zaczął nacierać na potwora z całą siłą. Tamten nie chciał szybko ustąpić, unosząc się w powietrzu. Wtedy Galum przywołał świecący łuk i strzałę. Wycelował i trafiając napastnika wyrzucając go poza mury. Kiedy zorientował się, że zażegnał niebezpieczeństwo przyleciał z powrotem do wystraszonych nastolatków.  
- Mówiłem ci, że nie dasz sobie rady, tego najbardziej się obawiałem.
- Ja nie chciałam prosić o pomoc, wiesz o tym.
- Tak, ale naraziłaś nie tylko siebie, twoi koledzy mogli zginąć.
- Nie wiedziałam, rozumiesz.
- A co ty masz w ręku? - spytał Galum widząc jak czarodziejka ściska w ręku figurkę.
Mela przerażona, że generał również będzie miał kłopoty, odsunęła się.  
- Nie dotykaj tego przedmiotu. On jest przeklęty, ale pomaga.
- Ty wiesz co to jest dziecko?

Znajomi popatrzyli dziwnie na dziewczynę, a potem na mężczyznę, który miał przerażenie wypisane na twarzy.  
- Wyrzuć to, pozbądź się szybko! Narażasz nas wszystkich na niebezpieczeństwo.
Czarodziejka spojrzała na figurkę, która mieniła się na granatowo. Nie potrafiła pozbyć się znaleziska, to było od niej silniejsze.  
- Nie! Nietoperek jest mój! - krzyknęła nagle widząc jak mężczyzna wyciąga rękę, aby go odebrać.
W jej oczach Galum ujrzał dziwny odblask, ale nie rozumiał skąd nagle taka zmiana. Mężczyzna wiedział coś ważnego, ale za nic nie mógł się z nikim tym podzielić. Wtem korzystając z okazji wyrwał figurkę z dłoni czarodziejki i przywołując na powrót latający pojazd poszybował w powietrze bardzo szybko. Mela roniąc łzy również skorzystała z przywołanego dysku. Chciała dogonić Galuma, ale nie dała rady. Zniknął gdzieś nad przeklętym miejscem. Mela czuła się jakby ktoś wyrwał część jej duszy. Łzy płynęły jej po policzkach jak rzeka, nie rozumiała dlaczego tak bardzo brakuje jej przedmiotu, który znalazła gdy była mała. Wróciła do ogrodu i odwołując pojazd padła na trawę.  
- Dobrze zrobił Mela – dodał Celos chcąc ją pocieszyć.
- Nic nie rozumiesz! To on zrobił błąd. Bez tego grozi mi większe niebezpieczeństwo. Nietoperek mnie chronił i was też!
- Wracajmy do pokoi, spać mi się chce – dodała Efra ziewając.

Deszcz rozpadał się mocniej, a dziewczyna leżąc na trawie zachowywała się jak dziecko, któremu ktoś zabrał słodycze. Celos również machnął ręką obojętnie i odszedł do siebie. Tylko Hizar patrzył na spazmującą czarodziejkę, jakby jej współczuł.  
- Idź, tak jak oni.
- Ja cię rozumiem.
Mela spojrzała na maga, który również przemoczony do suchej nitki trwał nadal przy niej.  
- Jak to?
- Mam coś, co również jest tu zakazane, ale cicho – powiedział uśmiechając się porozumiewawczo.
Czarodziejka podniosła się, jakby ktoś dodał jej sił w momencie. Podał jej dłoń pomagając wstać.  
- Jutro spotkajmy się, to wszystko ci wytłumaczę, ale nikomu o tym ani słowa. Przysięgasz?
- Przysięgam – skinęła głową Mela.
- Znajdę cię, a teraz kładź się spać i o nic nie martw.
Czarodziejka trzęsąc się z zimna chciała wracać do pokoju, kiedy przyleciał Galum. Wylądował koło niej zadowolony, ale ona miała poważny wyraz twarzy.  
- Od kiedy to miałaś? Pytam się ciebie, dziecko.
- Od kiedy mnie uratowałeś, jak mogłeś mi to odebrać.
- To dla twojego dobra, to pochodziło z krainy ciemności. Myślisz, że ten stwór, to przypadkiem tu przyszedł?
- Gdzie on jest? Mów!
- Nie dowiesz się, powiem tyle, że nie po naszej stronie.
- Tyle mi wystarczy. Znajdę go.
- Nie pozwalam ci. Mela nawet o tym nie myśl …
Czarodziejka popatrzyła na swojego opiekuna jak na wroga. Oddaliła się nawet nie żegnając się z nim, jakby nagle stracił w jej oczach autorytet. Po chwili obejrzała się za siebie, ale nikogo już nie było. Wróciła do siebie. Efra przebrana w nową koszulę, spała już smacznie. Mela umyła się i przebrała w suche ubranie, po czym położyła się. Zasnęła nie wiadomo kiedy, pogrążając się w świat sennych marzeń.  

Krople rosy świeciły się jak perły na trawniku, a poranna mgiełka unosiła się przy ziemi niczym majestatyczna tkanina. Czarodziejka ukradkiem przebrała się w strój wyjściowy i widząc, że jej współlokatorka jeszcze odsypia, wymknęła się z pomieszczenia. Przemykając się po korytarzu jak duch, stąpała lekko w miękkich, lekkich bucikach. Wpadła do rajskiego ogrodu rozkoszując się śpiewem ptaków i szemraniem wody w fontannach. Wtem usłyszała jak ktoś się do niej zbliża. Ciemno-różowe włosy chłopaka odznaczały się wśród zieleni. Podszedł do niej ciągnąc ją bez słowa do starej części ogrodu. Szli dobrze znaną Hizarowi trasą pośród omszałych rzeźb i starych drzew. Weszli w labirynt z żywopłotu, Mela przeraziła się trochę.  
- Dokąd idziemy? Znów chcesz mnie wrzucić do jakiejś zapadliny?
- Nie. Wiem jak cię to przeraża. Zaufaj mi.
Czarodziejka opanowując emocje szła dalej w nieznane. Nagle znaleźli się w miejscu, gdzie dawniej był skwerek. Teraz był zniszczony i zaniedbany. Chłopak spoczął na kamiennej ławce i zaprosił Melę, żeby usiadła koło niego. Nagle wyciągnął przedmiot, który chował przed wszystkimi w sekrecie. Czarna figurka kruka mieniła się w świetle metalicznie. Oczy miał zrobione z rubinów.  
- Niesamowite, jak go zdobyłeś?
- To on znalazł mnie. Kiedyś przechodziłem koło zakazanego miejsca i potknąłem się o coś. Zauważyłem ten przedmiot w trawie i podniosłem go. Od tamtej pory słyszę to, czego nikt inny nie rozumie.
- To tak jak mój nietoperek.
- Wiem, ten kruk uratował mnie nie raz. Nie rozumiem tylko, dlaczego przedmiot z tamtego świata miałby ratować magów białej magii. Może nie tylko my mieliśmy okazję coś takiego znaleźć? Może tych figurek jest więcej?
- Jedno jest pewne, ja swojej nie mam. Czuję się bez niej jak bez ręki, jakby ktoś odebrał mi cząstkę mnie. Musze odnaleźć ten przedmiot, bo nie wytrzymam.
- Doskonale cię rozumiem, wiem co czujesz. Raz zgubiłem mojego kruka, wpadł mi do strumienia.
- Jak go znalazłeś?
- Pomyślałem o nim i nagle wiedziałem dokąd mam iść. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale ty pewnie masz podobnie.
- Dzięki za radę! Jesteś wspaniały.
Mela przytuliła mimowolnie Hizara, on poczuł przyjemne ciepło.  
- Zawsze do usług – dodał chowając kruka do kieszeni.
Chciał ją złapać za dłoń, ale ona nagle gdzieś zniknęła.

Mela leciała na swoim latającym energetycznym dysku w stronę krainy ciemności. Koncentrowała się mocno, przywołując swojego nietoperka w myślach. Strach mieszał się z ciekawością, ale musiała to zrobić. Teraz nie ważny był Galum, szkoła czy znajomi. To było silniejsze od niej, jak płynąca swym nurtem rzeka, której ktoś chciał zmienić koryto. Nagle przypomniała sobie, że Hizar też miał różowe włosy, ale bez żadnych refleksów, czyżby to coś znaczyło. Zbliżając się do czarnej jak smoła chmury zakrywającej krainę mroku, Mela poczuła przypływ adrenaliny, a serce zabiło szybciej. Kiedy zatopiła się w ciemności, jej podniebny pojazd zaczął zanikać. W końcu upadła z dużej wysokości na spaloną ziemię. Krzyknęła, gdyż poczuła ból po całym ciele. Podnosząc się ostrożnie przywołała świetlistą kulę, która dała jej pogląd na okolicę. Przypomniały się jej sny, a raczej koszmary, które powracały do niej co jakiś czas. Ciemna jak smoła ziemia, zniszczone i wyschnięte drzewa oraz krzewy nie napawały optymizmem. Wiatr zerwał się nagle targając jej włosy, ledwo szła do przodu o własnych siłach. Nagle dostała cios w plecy nie wiadomo skąd. Odwróciła się i ujrzała mężczyznę z koszmarów. Długie czarne włosy miał spięte wysoko w kucyk. Cały ubrany na czarno i szaro w długim płaszczu, przyglądał się jej. Dolną część twarzy zakrywała ciemna maska. W dłoni dzierżył długą broń, zakończoną ostro jakimś przezroczystym kamieniem.  
- Jak śmiesz wchodzić do naszego świata czarodziejko! - zagrzmiał jego głos.
Pożałowała w mig swojej decyzji, ciężko oddychała szukając drogi ucieczki. Cofnęła się chcąc wrócić, ale dostała kolejny cios, po którym padła na ziemię tracąc przytomność. Teraz otoczyła ją ciemność i nastała cisza.

784 czyt.
100%174
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2254 słów i 12308 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • Fiolka

    Fiolka · 20 maj 2018 · 211927078

    Nastolatki  zawsze są madrzejsze od dorosłych:-) Wszystko wiedzą i robią najlepiej.
    Mela nie jest w tym odosobniona. Podoba mi się. Pozdrawiam:-)

  • AlexAthame

    AlexAthame · 20 maj 2018

    No teraz to dopiero zrobiło się ciekawie. Super.

  • AnonimS

    AnonimS · 18 maj 2018

    Mała szuka guza. I obrywa. Ciekawe czy i kto jej pomoże bo narazie kiepsko to wygląda. Pozdrawiam

  • Margo1990

    Margo1990 · 18 maj 2018

    Biedna Mela oby nic jej nie było😉