Okruchy przeznaczenia - Część 20

Biegnąc boso po czarnym, drobnym piasku, czuła jak zimna woda muska jej stopy. Wtem z nieba zaczęły spadać purpurowe pociski, rozbryzgując słoną wodę w stronę dziewczyny. Nagle przed nią pojawił się czarny twór, unosząc się w powietrzu. Złapał mocno ściskając gardło, niczym nieczuły zabójca. Traciła oddech, kiedy zerwała się z posłania, zlana zimnym potem.  
Dopiero świtało, a ponurą komnatę spowijał jeszcze półmrok. Mela podniosła się ostrożnie i bardzo cicho podkradła się do śpiącego Kansiego. Z uchylonymi lekko ustami, pogrążony we śnie, wyglądał niewinnie. Długie czarne włosy, opadały niedbale na poduszkę. Wpatrywała się w niego, jak zahipnotyzowana. Dotknęła delikatnie ręką jego ramienia, a on nagle przewrócił się na bok. Przerażona skoczyła pod łóżko, kiedy zorientowała się, że nadal śpi, wyprostowała się znowu. Przy jego pasie zauważyła nietoperka. Chciała mu zrobić na złość i sięgnęła ręką do figurki. Wtem czarnoksiężnik ocknął się, otwierając szeroko oczy. W mgnieniu oka rzucił w nią mocnym czarem, który rzucił nią o przeciwległą ścianę. Syknęła z bólu, podnosząc się powoli.  
- Mówiłem ci, żebyś go zostawiła, hylon nie jest dla ciebie.
- Nie trzeba było tak ostro – wymamrotała czarodziejka, poprawiając swoją koszulę nocną.
Zaczął się jej przyglądać, jakby przyszła do niego po raz pierwszy.  
- Możesz tu podejść? - spytał spokojnym tonem.
- Przecież przed chwilą sam mną rzuciłeś, zdecyduj się.
- Wybacz.

W bladym świetle wpadającym przez okno, wyglądał zupełnie inaczej, niż zwykle. Zbliżyła się do niego, niczym wiedziona niewidzialną nicią. Podniósł się lekko z posłania, nie spuszczając z niej wzroku.  
- Wiesz, że od ciebie zależy moje życie?
- Tak, niestety jesteśmy na razie na siebie skazani.
- Nienawidzisz mnie, prawda?
Mela spuściła wzrok, jakby nie wiedziała co ma powiedzieć. Chciała odwrócić się i odejść na swoje posłanie, kiedy on chwycił ją za rękę, wciągając do swojej pościeli. Przeraziła się, kiedy patrzył na nią swoimi zagadkowymi oczyma. Biło od niego ciepło, którego nie mogła pojąć. Jej wróg, czy przyjaciel, tego do końca nie wiedziała. Niepewność odbierała jej zdrowy rozsądek. Leżała pod jego ciepłym ciałem, kiedy nachylił się składając na drżących ustach, zaskakująco delikatny pocałunek.  
- Co robisz?
- Kiedy cię zobaczyłem wczoraj, tego nie da się opisać. Jesteś taka niezwykła i … piękna.
Czarodziejka czuła jak jej serce szybko bije. Chciał jeszcze raz ponowić to co zainicjował, ale rozległo się pukanie do wrót. Mela wyrwała się szybko z objęć kapitana i schowała się w umywalni.  
Mężczyzna poszedł otworzyć, spodziewając się zabłąkanego strażnika, który pomylił wrota. Za drzwiami stała Ranza, wyglądała bardzo kusząco.  
- Chciałam cię przeprosić, za wczorajszy wybuch złości, odwiedziła mnie matka.
- Widziałem, że nie byłaś sobą, wybaczam ci.  – odparł chcąc pozbyć się czarownicy.
- Gdzie odesłałeś tą ofiarę? Nigdzie jej nie widziałam.
- Poradziłem sobie, zaczekasz chwilę? - dodał zamykając na chwilę drzwi.

Pospiesznie chwycił za posłanie Meli, wrzucając je do umywalni, gdzie chowała się czarodziejka. Na nowo otworzył wrota, a Ranza rzuciła się na kapitana, niczym wygłodniała lwica. Niepohamowane pożądanie wybuchło między nimi. Dziewczyna siedziała za kotarą, czując jak zbierają się jej do oczu łzy. Wybiegła z ukrycia, nie mogąc znieść tego, co robi jej siostra. Ranza oderwała się od mężczyzny, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia.  
- Co to ma znaczyć?
- Przecież ją sama do mnie wrzuciłaś, nie pamiętasz?
- Spała w umywalni, ciekawe.
- Przecież wyrzuciłaś ją z pokoju, do pioruna. Najpierw coś sama zrobisz, a potem zrzucasz na mnie.
Czarodziejka stała przerażona za drzwiami, zbierając myśli. Kiedy wrota się otworzyły, wyszła do niej czarownica, patrząc na nią podejrzliwie.  
- Kansi mówi, że spałaś w umywalni, czy to prawda?
- Posłał mi na podłodze, odczep się wreszcie ode mnie. Wyjaśnijcie między sobą.
- Wyjaśnimy, bądź tego pewna.
- Mam dla ciebie nowinę, Kansi mi znalazł nowe lokum.
- Doprawdy? Niby gdzie?
- U Geldy, sama go zapytaj, jak mi nie wierzysz.
Kobieta wparowała do pomieszczenia, skąd dobiegały dzikie krzyki. Mela pokładała się ze śmiechu pod ścianą.  
W końcu Ranza wybiegła na powrót obruszona, a Kansi zawołał dziewczynę, mając skwaszoną minę.  
- Koniec tego dobrego, ubieraj się! - krzyknął oschłym tonem.

Chciała z nim porozmawiać, ale jego humor sprzed momentu, znikł jak bańka mydlana. Spojrzała na stertę rzeczy, które wyjął dla niej z szafy kapitan. Musiał je wcześniej przygotować. Dostała czyste ubranie, które porwała ze sobą natychmiast za kotarę. Dostała długą sukienkę, czarno – różową, z rozcięciami od bioder w dół. Na nogi ubrała porządne czarno – srebrne , wysokie buty. Na ramiona i piersi założyła srebrne fragmenty czarodziejskiej zbroi. A od deszczu miała ją chronić ciemna peleryna z kapturem. Na dłonie włożyła ciemne rękawiczki, a włosy upięła wysoko. Kapitan oniemiał, kiedy ją ujrzał, wyglądała kobieco. Szli do pokoju Geldy, licząc na to, że ich nie odeśle z powrotem. Mężczyzna zapukał stanowczo i za chwilę w drzwiach pojawiła się czarownica.
- Witam panie kapitanie. Cóż za  zaszczyt mnie spotkał.  
- Przyjmiesz moją ofiarę. Ranza wyrzuciła ją z komnaty.  
- A to ciekawe – uśmiechnęła się chytrze – W takim razie nie będę protestowała.
- Doskonale, niebawem do ciebie wróci, teraz czas na trening. - odparł kłaniając się szarmancko.
Załatwiwszy ważniejszą kwestię, udali się w miejsce, gdzie czarodziejka miała poznać podstawowe zaklęcia. Znaleźli się na placu, otoczonym wysokim murem.  
- Koncentruj siły – dodał poważnym tonem Kansi, zakładając na twarz maskę.
- Będziemy się bić?
- Nie. Nauczę cię jak kontrolować i uwalniać twoją nową moc. Patrz na mnie i powtarzaj moje ruchy.
Wokół kapitana zadrgało powietrze, wykonał powoli gest dłońmi, który uwolnił czarną kulę materii. Cisnął nią o murek, zostawiając smolisty ślad.
- Teraz ty próbujesz, aż do skutku. Jak to opanujesz, to pokażę ci następny czar.  
Czarodziejka kilka razy pomyliła się, ale w końcu stworzyła taką samą kulę.  

Niestety nie radząc sobie z kontrolą nad ciemną mocą, balansowała próbując ją okiełznać. Nagle zachwiała się i zaklęcie poleciało wprost na Kansiego. On szybko wykonał unik, odskakując dalej.  
- Robisz to specjalnie?
- Nie, to nie jest proste. Czuję jakby ta moc mną rządziła, a nie ja nią.
- Eh, nie powiedziałem ci najważniejszego, powinnaś pomyśleć o czymś, co wywołuje u ciebie gniew. O wydarzeniu wyprowadzającym cię z równowagi.
- Mam się wściekać?
- Dokładnie, inaczej twoje czary są nic nie warte. Nie jesteś w kolorowym świecie, gdzie latają motylki! Wróć na ziemię, masz być czarownicą!
- Teraz wiem, dlaczego z Ranzą szło mi o wiele lepiej. Wywoływała we mnie strach i złość.
- A widziałaś mnie w takim stanie?
- Nie.
- Musisz się nauczyć nie okazywać prawdziwych uczuć na zewnątrz, rozumiesz?
- To jest zbyt skomplikowane, jak jestem zadowolona to się śmieję, jak się denerwuję to krzyczę.
- Problem w tym, że masz wzmagać w sobie gniew, ale przeciwnik nie może tego zauważyć. Dla niego masz być oazą spokoju, która nie wiadomo co uczyni za chwilę. Zademonstruję ci.
Kapitan stał naprzeciwko Meli i patrząc jej głęboko w oczy, koncentrował siły. Zaczął jaśnieć purpurowym blaskiem, a powietrze znów zawirowało. Wtem rozłożył szeroko ręce, uderzając w czarodziejkę falą mrocznej energii. Padła jak długa, otrzepując się z kurzu.  
- Nie wiedziałam kiedy zaatakujesz, ani co zrobisz.
- I o to chodziło – zaśmiał się szyderczo Kansi, spod swojej maski.
- Spróbuję jeszcze raz od początku, jak to robiłeś z rękami?

Kapitan na nowo zaczął uczyć ją tworzenia kuli, stanął tuz za nią, żeby go na powrót nie trafiła. Chwycił ją za ręce i poruszając razem z nią dłońmi, udało im się stworzyć pożądany twór. Mela uderzyła nim w mur, ciesząc się jak dziecko.  
- Zrobiłam to, naprawdę się udało!
- A teraz sama.
Nauka czarnej magii szła opornie, aż z placu treningowego unosił się kurz. Czarnoksiężnik cierpliwie znosił niepowodzenia dziewczyny, ćwicząc się przy okazji w unikach, od źle wymierzanych ataków. W końcu Mela rzuciła falą czarnej materii, która odepchnęła ją do tyłu z impetem i wpadła na Kansiego, przewracając go na ziemię.  
- Powoli kończy mi się cierpliwość – mruknął kapitan, zdejmując z siebie czarodziejkę.
Wtem zobaczył czyjś cień, który padał na niego. Obejrzał się za siebie i ujrzał generała. Helar spoglądał na niego z pogardą, jakby chciał go wgnieść w twardą glebę.  
- Można się dowiedzieć, co tu robisz kapitanie?
- Wykonuję rozkaz króla.
- A ja myślałem, że bałamucisz tą niewiastę.

Kansi podniósł się szybko, gdyż męczyło go towarzystwo zadufanego w sobie czarnoksiężnika.  
- Mów prosto, po co przychodzisz.
- Wrócił nasz szpieg, nadal nikt nie zorientował się, kim jest.
- A gdzie on jest? Może mam do niego się pofatygować.
- Nie ma potrzeby, zaraz go zawołam.
Generał podniósł wysoko rękę, wykonując zamaszysty gest. Wtem zbliżył się do nich młody chłopak. Mela osłupiała, kiedy wyszedł z cienia, rzucanego przez mur. Zarzuciła szybko kaptur na głowę, obserwując przybysza z ciekawością.  
- Witaj kapitanie, mam nowe wieści.
- Doskonale Hizarze, pozwól z nami.
Wtem czarodziejka odwróciła się plecami do mężczyzn, udając że ćwiczy czary.  
- Zaraz wrócę, potem pokażesz mi czego się nauczyłaś – odparł Kansi.
Mela jednak nie miała zamiaru go słuchać, tylko zakradła się pod murek, gdzie cała trójka zaczęła swoją tajemniczą rozmowę. Nie mogła uwierzyć, dlaczego kolega Celosa, współpracuje z ich wrogami.

1 123 czyt.
100%344
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1823 słów i 10194 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 30 cze 2018

    No to Ranza ma poważny problem. Meli chyba też podoba się Kansi. No i mamy szpiega. Zupełnie jak w życiu. Fajnie się czyta.

  • emeryt

    emeryt · 29 cze 2018 · 202081569

    @AuRoRa, w pełni popieram AnonimS że pomysłów masz bez liku. Oby tak dalej. A i mnie będzie przyjemniej czekać na kolejne odcinki twoich opowiadań.  Pozdrawiam - emeryt-.

  • AnonimS

    AnonimS · 29 cze 2018

    No faktycznie masz tych pomysłów bez liku. Jak w realnym życiu zawsze ktoś zdradza czy donosi. Odcinek ciekawy . Pozdrawiam

  • Margo1990

    Margo1990 · 29 cze 2018

    Robi się coraz ciekawie. Bardzo mi się to podoba czekam na kolejną część 😁