Okruchy przeznaczenia - Część 21

Wysoki mur miejscami opleciony wyschłymi pnączami, wydawał się jedynym punktem, z którego mogłaby obserwować spotkanie z Hizarem. Wspięła się cicho, niczym łasica i z góry lekko wychylona, śledziła trójkę rozmówców. Błagała w duchu, żeby zniszczona roślinność, utrzymała ją na tyle długo, aby nie spadła z wysokości.  
- Jakie wieści przynosisz?
- Generale, nikt mnie nie rozpoznał, wkradłem się do pałacu.
- Doskonale, widziałeś się z księżniczką?
- Krótko, gdyż sama musiała się ukrywać. Od kiedy zniweczono plany pozbycia się księcia, został otoczony podwójną ochroną …
- Kto taki wykrył nasz plan? - spytał z ciekawością Kansi, ściskając pięść.
- Ponoć jakaś młoda czarodziejka, ale Ferja nie zapamiętała jej imienia. Podobno uleczyła Deruna, jak zwykle to musiał być leczący mag.
Mela struchlała na te słowa, chociaż spodziewała się, że coś w pałacu było nie w porządku. Gdyby zapamiętano ją dokładniej, pewnie próbowano by się jej pozbyć. Teraz to nie miało znaczenia, gdyż znajdowała się po drugiej stronie konfliktu.  
- Tępimy te kanalie, palę ich żywcem, a oni wciąż gdzieś się pojawiają – zmarszczył brwi Helar.
- Dobrze, że Ferja z nami współpracuje, łudzi się, że dostanie część królestwa tylko dla siebie. - zaśmiał się Hizar, poprawiając rozczochrane włosy.
- Czyli nadal nie wiedzą, że jesteś czarnoksiężnikiem? - spytał ponownie Kansi.
- Nie, nie mają pojęcia o drugiej linii rodu, z której pochodzę. Nie jest nas dużo, ale wtapiamy się z naszym kolorem włosów w otoczenie.

Czarodziejka czuła, jak szybciej bije jej serce. Przypomniała sobie rozmowę z kolegą Celosa, który pokazywał jej hylona, którego rzekomo znalazł pod lasem. W jej duszy wezbrała się wściekłość, jak mógł ich tak perfidnie okłamywać. Może nawet miał plan, żeby się jej pozbyć, z niepewności przeszły ją dreszcze.  
- Na razie siedź tam spokojnie i dalej obserwuj. Nie możemy sobie pozwolić na błąd, trzeba się dobrze przygotować do wojny. - skwitował generał chwytając się za brodę.
- Najgorsze, że Galum ciągle krzyżuje nasze plany – wtrącił się kapitan stanowczym tonem.
- Mam jeszcze jedną nowinę, szukają pewnej czarodziejki, która zginęła z naszej szkoły. Widać, że Galumowi bardzo zależy na jej odnalezieniu, podobno ją wychowywał.
- Wiesz jak wygląda? - spytał Kansi patrząc na chłopaka wyczekująco.
- Tak, rozmawiałem z nią, ona …
Wtem Mela usłyszała, jak podtrzymujące ją gałęzie pnączy puszczają i spadła z hukiem na pokrytą popiołem ziemię.  
- Co się tam dzieje do pioruna! - wrzasnął kapitan, kierując się na miejsce treningu.
Dziewczyna leżała twarzą do podłoża, cała umorusana w ciemnym pyle. Zarzuciła szybko na głowę kaptur, podnosząc się niemrawo.  
- Twoja uczennica jest do niczego – prychnął Helar.
Chłopak zaczął przyglądać się Meli, jakby znał ją z wyglądu, ale coś mu nie pasowało.
- Co za niezdara – zaśmiał się różowo – włosy widząc jej stan.
Mela miała ochotę dać mu do wiwatu, zwłaszcza, że ostatnio sporo się nauczyła, ale musiała powstrzymać nagromadzone emocje tym razem.  
- Przestańcie ją obrażać – oburzył się nagle Kansi, aż czarodziejka otworzyła szeroko usta.
- Skąd ją wziąłeś kapitanie, to przybłęda? - dopytywał nadal Hizar, widząc jej umorusaną twarz i włosy.
- Śmiejcie się, jak ją wyszkolę, to powali was obu.
- Jego to może, ale ze mną nie ma szans, zresztą nawet ty nie dasz mi rady – prychnął generał.
- Chcesz się przekonać?
- Chętnie .
Mierzyli się wzrokiem, niczym dwie wściekłe bestie, gotowe skoczyć sobie do gardeł.

Hizar obserwował ich w skupieniu, zapominając na chwilę o dziewczynie. Mela korzystając z okazji, uciekła za mur. Nie mogła dać się rozpoznać chłopakowi, gdyż teraz kompletnie mu nie ufała. Wpadła rozpędzona na Ranzę, która szła rozgniewana w ich stronę.  
- Powstrzymaj ich, prędko! - krzyczała Mela.
- Kogo?
- Helara i Kansi, chcą się bić.
- O nie! Nie mogą, inaczej ich zdegradują …
Siostra czarodziejki wpadła na plac treningowy, stając pomiędzy rozwścieczonymi mężczyznami.  
- Przestańcie! Jeżeli król zobaczy co robicie, każe was obu zabić!
- Odsuń się wiedźmo! - krzyknął generał, wywracając podmuchem przerażoną kobietę na ziemię.
- Co ty jej robisz? - oburzył się kapitan.
- Spójrz, twoja kochanka jest tak samo bezsilna jak ty …
Wtem w stronę Kansiego, poszybował pocisk czerwonej energii. Zrobił szybko unik, a mur ukruszył się, podnosząc kurz. Chciał zadać mu drugi cios, kiedy Ranza skoczyła na niego z impetem, wywracając o podłoże. Spojrzał na nią wściekłym wzrokiem, ale po chwili uspokoił się, patrząc na oszołomionego kapitana. Chwycił czarownicę i wpił się w jej różowe usta, jakby była jego własnością. Kansi podbiegł do nich, wyrywając generałowi swoją ukochaną z objęcia.  
- Przesadziłeś, igrasz z ogniem …
- Gdybym tylko chciał, byłaby moja, ale jest nic nie wartą pustą kobietą, którą każdy może mieć. - odparł Helar spluwając z pogardą.
Hizar patrzył na zaistniałą sytuację, nie wiedząc co ma robić. W końcu z obawy o swoją skórę, obrócił się na pięcie.  
- Wracam, bo się zorientują, że mnie nie ma. Nie przeszkadzajcie sobie.
- Czekaj, dokąd to?! - wrzasnął Helar, ale chłopaka za chwile już nie było.

Kapitan przytulił do siebie Ranzę i spojrzał na generała, jakby chciał go zabić wzrokiem.  
- Zobacz co najlepszego narobiłeś, przez ciebie ten podlotek uciekł. Wara od Ranzy, bo sprawię, że król spojrzy na ciebie inaczej.
Helar zaśmiał się głośno, zbliżając się do nich.  
- Wracam, ale lepiej się pilnuj i tej dziewki też.
Generał zarzucił płaszcz, aż kurz podniósł się w powietrze. Czarownica mocniej przytuliła się do kapitana, czując wstyd, z jej oczu poleciały łzy.
- Uspokój się, wiem że tego nie chciałaś, dziękuję, że stanęłaś w mojej obronie. - odparł Kansi, zdejmując z ust maskę.
- To działo się tak szybko … dobrze, ze król nie widział jak …
Nagle czarnoksiężnik dotknął namiętnie jej ust, ona oddała mu pocałunek, czując falę gorąca. Mela podbiegła do nich i kiedy ujrzała parę zastygniętą razem w czułościach, poczuła ból w sercu. Pierwszy raz zrozumiała, że Kansi nie jest jej obojętny. Najgorsze, że nie mogła stanąć na drodze własnej siostrze, ale czemu to ona miała cierpieć? Wezbrała w niej wściekłość, o której mówił jej wcześniej kapitan. Zaczęła jaśnieć na purpurowo, a powietrze wokół niej zawirowało. Stworzyła w dłoniach ciemny twór i cisnęła nim tuż nad głowami całujących się jeszcze ludzi. Trafiła w mur, który skruszył się podobnie, jak od ciosu Helara. Kansi oderwał się, nie wierząc własnym oczom.  
- Udało ci się wreszcie.
- Tak, ale to nic wielkiego, korzystałam z twoich porad – odparła czarodziejka obojętnym tonem.

Mężczyzna wyrwał się z objęć wiedźmy, unosząc na rękach do góry Melę. Zakręcił nią koło w powietrzu, jakby dokonała czegoś wielkiego. Ranza stała jak słup soli, nie rozumiejąc co się dzieje.  
- Ona jest niesamowita, widziałaś to?
- Zniszczyła murek, co w tym niezwykłego. - dodała kobieta krzyżując ręce na piersi.
- Nie to, wreszcie mnie słucha. Jak tak dalej pójdzie, król mnie oszczędzi.
- Puść mnie, kręci mi się w głowie – zawołała czarodziejka, widząc jak Ranza świdruje ją swoim spojrzeniem.
Poszli wszyscy na obiad, świętując małe zwycięstwo kapitana. Potem Kansi nadal uczył ją czarów, ale tym razem przyglądała się im bacznie jej siostra. Krępowało to czarodziejkę, ale udawała, że to ją nie rusza. W końcu przyszła pora, aby udać się na spoczynek, więc dziewczyna skręciła w stronę pokoju Geldy.  
- Idziesz do tej żmii ?
- Gdzieś muszę mieszkać – odparła spokojnym tonem Mela.
- Uważaj, ja bym przy niej spokojnie nie usnęła – zaśmiała się Ranza, odchodząc w głąb korytarza.
Dziewczyna zapukała i od razu otworzyła jej czarownica, ubrana w czerwono – czarną suknię. Wpuściła ją, zamykając szybko wrota za nią.  
- Już po treningu?
- Jak widać po moim wyglądzie, to tak.
- Idź się umyj, to sobie porozmawiamy.
Czarodziejka skorzystała z umywalni, dostając nową koszule do spania.  

Przypomniała sobie o tym co się wydarzyło i westchnęła głęboko. Woda spływała powoli po jej ciele, a ona miała przed oczami obraz dzisiejszego poranka. Zrozumiała, że nie jest już dawno dzieckiem, a jej wygląd wskazuje na to, że powinna zacząć zwracać uwagę na damsko – męskie sprawy. Siostra czy nie, nie zasługiwała na to, żeby z tego powodu spotykało ją upokorzenie. Nie chciała nigdy więcej widzieć, jak Kansi obejmuje Ranzę. Wytarła się do sucha i stając przed lustrem, spojrzała na siebie  jeszcze raz. Nie jest brzydka i będzie walczyć o niego, ale najpierw musi nauczyć się walczyć magią. Ubrana usiadła na łóżku, które jej wskazała Gelda, zaczekała na czarownicę, szczotkując za ten czas swoje dwukolorowe włosy. Kobieta zjawiła się niebawem, gasząc fioletowe ogniki, rozświetlające pomieszczenie. Już miały kłaść się spać, kiedy czarownica sama zagaiła rozmowę.  
- Jak poszło na treningu?
- Owocnie, nauczyłam się nowych zaklęć.
- On dalej cię ćwiczy, co?
- Jest w tym dobry, nadzwyczaj cierpliwy, chociaż na to nie wygląda.
- Nie uważasz, że jest przystojny?
Mela aż poczuła dreszcz, który przeszedł po jej ciele, na wspomnienie kapitana.  
- Nie mam porównania, u nas czarodzieje wyglądają inaczej. A co, podoba ci się kapitan? - dopytywała czarodziejka, bojąc się, że jeszcze jedna kobieta o niego chce zabiegać.
- Nie pogardziłabym nim, gdyby mnie poprosił o coś. - rozmarzyła się opadając na łóżko – Niestety ma trudny charakter i ciężko trafić w jego serce.
- A jak można trafić w serce, trzeba uderzyć czarami?
- Aleś ty naiwna, to nie tak się robi. Gdzie oni cię chowali, w piwnicy? Nigdy nie próbowałaś korzystać ze swoich wdzięków?
- Co masz na myśli?
- My kobiety, mamy coś, czego płeć przeciwna ciągle pragnie, posłuchaj mnie, bo wstyd, że do tej pory nie wiesz.
- Kiedyś wspominałaś, że możesz mnie podszkolić, tylko nie wiem w czym.
- Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jak działać na mężczyzn, to trafiłaś na idealną nauczycielkę. Jak ode mnie wyjdziesz, to już nigdy nie będziesz taka sama jak dawniej, więc co ty na to?
- Ciekawość mnie zjada od środka, zamieniam się w słuch – odparła Mela patrząc na starszą od niej czarownicę.
Liczyła na to, że wreszcie zrozumie, dlaczego Kansi tak bardzo zwraca uwagę na Ranzę, a może dzięki poradom Geldy, będzie mogła nawet z nią konkurować. Nie podda się bez walki, to wiedziała na pewno. Teraz nie żałowała, że trafiła do świata czarnej magii.

883 czyt.
100%236
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2009 słów i 11039 znaków. Tag: #fantasy

6 komentarzy

 
  • enklawa25

    enklawa25 · 8 stycznia

    jestem pod wrażeniem

  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 lip 2018

    Aha. Czekam niecierpliwie by się dowiedzieć co takiego mają kobiety

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 12 lip 2018

    Pisanie w Twoim wypadku to jak dla mnie wypicie szklanki wody, no tak łatwego "pióra" można tylko zazdrościć  

  • Margo1990

    Margo1990 · 11 lip 2018

    Jestem ciekawa jak to Mela rozegra. Ranza się wścieknie jak Mela jej odbije kapitana ...

  • AnonimS

    AnonimS · 11 lip 2018

    Kobieta zmienną jest "Teraz nie żałowała, że trafiła do świata czarnej magii" ....dość szybko zmienia front jak na mój gust. Odcinek emocjonujący , ciekawe co dalej.... Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt · 11 lip 2018 · 202081569

    @AuRoRa,  wspaniale, i w taki upał kolejny odcinek, zwłaszcza o coraz bardziej rozwijającej się akcji. A więc dziękuję i łapka w górę na tak.