Okruchy przeznaczenia - Część 59

Mgła snuła się po łąkach, a deszcz pozostawił na trawie kropelki rosy. Królowa światła spacerowała po ogrodzie, obserwując mury pałacu. Nagle spostrzegła, że okno w komnacie księcia jest otwarte na roścież. Wiedziała jak bardzo przeszkadza mu wilgotne powietrze, więc zaniepokojona ruszyła do bramy. W korytarzu mijali ją goście, którzy kłaniali się z szacunkiem. Odpowiadała im uśmiechem i lekkim skinieniem głowy. Gdy wreszcie wkroczyła po marmurowej posadzce tuż pod drzwi księcia Deruna, zapukała w nie nerwowo. Odpowiedziała jej cisza, ponowiła próbę. W końcu odezwała się zaniepokojona.
- Synu, to ja, śpisz?
Zapukała mocniej, ale głucha cisza stawała się wręcz nieznośna. Popchnęła wrota, które lekko drgnęły, weszła do środka i gdy ujrzała puste łoże z pomiętą pościelą poczuła strach. Książę nigdy by nie wyszedł z komnaty w ciągu nocy, coś musiało się wydarzyć. Chłodne powietrze poranka wiało do środka, podeszła do okna, aby je zamknąć, kiedy ujrzała strzępek sukni, którą bardzo dobrze znała. Na posadzce leżał przewrócony świecznik, wybiegła na korytarz biegnąc do męża. Król siedział dostojnie w sali jadalnej, wraz z Galumem.  
- Mój syn, nie ma go! - krzyknęła na całe gardło.
- Co? Jak to, nie ma go? - spytał władca, podnosząc się z miejsca.
- Weszłam do komnaty, okno było otwarte, ale po mym synu śladu nie zostało. Nie wyszedłby w środku nocy, nigdy tego nie robił. - dodała, zakrywając twarz rękoma.
- Pani, pokaż mi to miejsce, szybko. - odezwał się generał, spodziewając się najgorszego.
Ruszyli szybkim krokiem do nieszczęsnego pomieszczenia, a Galum przywołał magiczny amulet, który zaczął mienić się na fioletowo w pobliżu okna. Królowa wskazała na fragment materiału, który utkwił przy futrynie. Kamień zmienił barwę na czarną, a mężczyzna natychmiast ścisnął go w pięści.  
- Niedobrze.
- Mów, co odkryłeś – odparł zatroskany król.
- Ktoś z mrocznego królestwa tu był i używał magii, to z pewnością należało do niego.
- Galumie, moja córka miała na sobie suknię wykonaną z tego materiału, w dzień, kiedy nas zdradziła.
- Czyżby to ona za tym stała? - dopytywał władca.
- Tego nie wiem, może ktoś z nią był, bo przecież ona nie może władać magią mroku. Tylko jakby się przedarli przez straże, podwoiłem je ostatnio.
- Może ktoś z tych przeklętych czarnoksiężników jej pomagał? - zauważył dostojnik, marszcząc brwi.
- Dowiem się, jednak jeśli mamy szpiega, to na pewno się nie przyzna.
- To Mela ich tu przyprowadziła, z całym szacunkiem generale, ale czy możemy jej ufać?
- Ręczę za nią, zaraz z nią porozmawiam królu, nie martw się, odnajdziemy twego syna.
- Dlaczego to zrobili, może dowiedzieli się o tym, że chciałem na nich napaść?
- Możliwe, przepraszam, muszę działać. - powiedział poddenerwowany, wychodząc z pomieszczenia.

Kroczył wśród rozmawiających ze sobą magów, których było wielu. Bił się z myślami, nie dopuszczając do siebie myśli, aby Mela mogła kogokolwiek zdradzić. Gdy wreszcie znalazł się przy komnacie, w której nocowała, zauważył uchylone wrota. Siedziała na oknie, a obok niej Efra. Czerwonowłosa na widok generała zeskoczyła szybko na podłogę, kłaniając się.  
- Mela, pozwól.
Czarodziejka z uśmiechem na twarzy rzuciła się na Galuma, przytulając się do niego.  
- Właśnie rozmawiałam z Efrą o jej rodzinie i …
- Potem mi opowiesz, chodźmy. To ważne. - odparł poważnym tonem, który natychmiast wzbudził czujność dziewczyny.
- To ja już pójdę, poszukam Celosa, chyba, że się znów próbuje wkraść w łaski Tejny.
- Pilnuj go, biedak się ostatnio zatracił – zaśmiała się Mela, żegnając się z koleżanką.
Wyszła za swoim opiekunem, poprawiając jasno – fioletową suknię, którą dostała od Zaniry. Szli w stronę komnaty księcia, pomyślała, że pewnie Derun ma do niej jakąś prośbę. Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu, nietoperek zaczął lekko drgać przy jej pasku.  
- Mela, wybacz że to powiem, ale król ci nie ufa. Zaginął książę, a wyczułem tu działanie mrocznej magii.
- Jak to?
- Nie mówię, że to ty, ale może ktoś z twoich nowych przyjaciół. Mieli nam pomagać, a nie robić takie rzeczy.
Nagle dziewczyna przypomniała sobie, jak Ranza się do niej odnosiła. Niby im pomagała, ale czy byłaby zdolna do porwania księcia?
- Mroczna magia? Spokojnie, to nie mógł być nikt z nich. W królestwie cienia są skazani na śmierć, rozumiesz? Nie odważyliby się tam zbliżyć.
- A może to ten zuchwały młodzieniec, który ostatnio zawrócił ci w głowie?
- Mówisz o Kansim? Nie, on by nie mógł tego zrobić, jego sam Helar by zabił własnoręcznie, gdyby tylko pojawił się w zamku.
- A może po to uciekł, żeby się z nimi porozumieć?
- Przestań! Jak śmiesz go oczerniać! - oburzyła się, odpychając Galuma.
- Przejrzyj na oczy, we wszystkich szukasz przyjaciół, ale mamy wojnę. Martwię się o ciebie!

Dziewczyna wydobyła zza paska figurkę, którą uniosła wysoko nad głową. Skoncentrowała się, zbliżając się do łoża, a potem do okna. Hylon zaświecił na granatowo i usłyszała głosik „Ostrzeżenie … wróg … wczoraj”.
- Wiem, mówiłaś mi, ale nikogo nie widziałam, sprawdzałam z Zanirą.
Generał patrzył na podopieczną, która znowu zdawała się mówić do siebie.  
„Zapytać … Celos … widzieć” - ponownie odezwał się głosik.  
- Celos? Ten łamaga od siedmiu boleści? A niech ci będzie, spytam.
- O co chodzi?
- Nietoperek mi podpowiada, że Celos coś wie. Pójdę z nim porozmawiać.
- Czekaj, nie powiedziałem ci jeszcze czegoś, spójrz na to. - dodał mężczyzna, podając kawałek materiału dziewczynie.
- Co to?
- Kawałek sukni, tkwił przy oknie, królowa mówi, że jej córka była ubrana w podobny.
- Idę, dowiem się kto porwał księcia, nie po to go ratowałam, żeby teraz go ktoś miał skrzywdzić.
Czarodziejka wybiegła z sali, czuła się podle. Nie wiedziała czemu król wciąż jej nie ufał. Skoro z nią mieli taki problem, to co pomyśleć o czarownikach i czarownicach, których ze sobą przyprowadziła. Łudziła się, że wreszcie uda się przełamać stereotypy. Marzyła o świecie, w którym obie nacje mogą żyć w zgodzie, ale do tego wciąż było daleko. Pomyślała o Kansim, tyle czasu go nie widziała, ale nie do pomyślenia, aby miał się skumać z Helarem. Prędzej by któryś z nich zginął. Nagle coś sobie wyobraziła i struchlała. Przecież Kansi był synem królowej mroku, może go przeciągnęła na swoja stronę. Musiała działać, nie zaśnie spokojnie, dopóki nie odnajdzie księcia i Kansiego, tak sobie postanowiła.  

***
Tymczasem w królestwie mroku padał rzęsisty deszcz, zmywając z ziemi wszechobecny pył. Tu nadejście wiosny nie wiele zmieniało, jedynie rośliny lekko odżywały, ale ich czarne jak smoła kwiaty, zachwycały tylko miejscowych. W długiej czarno – szarej sukni z głębokim dekoltem, szła do lochów Dreja. Niosła jakiś pakunek w ręku, zawinięty szczelnie kaszmirowym suknem. Strażnicy przeszywali ją wzrokiem, ale dumnie kroczyła przed siebie. Z sufitu kapały drobne krople, a zapach pleśni unosił się w powietrzu. Dotarła pod celę, gdzie więziono Hizara.  
- Wpuścić do więźnia, natychmiast! - rozkazała kobieta.
- A pozwolenie? To chroniony zdrajca ojczyzny.
Czarownica wydobyła zwój, gdy mężczyzna zobaczył podpis Jokasty i jej pieczęć, natychmiast zmienił wyraz twarzy.  
- Dobrze, ale co to za podarek?
- Jedzenie.
- Chcę zobaczyć.
Czarownica odwinęła materiał, ukazując upieczony placek na drewnianej podstawce.  
- Skąd taki pomysł, aby dokarmiać tego nieszczęśnika?
- Nie może nam paść zbyt wcześnie. - zauważyła kobieta.
Niechętnie otworzył ciężkie wrota, wtedy Dreja wkroczyła do środka zatęchłej i wilgotnej celi. Na ścianie paliły się fioletowe płomienie, a zapach kadzielnicy zaczął ją dusić. Hizar blady i wychudzony, leżał na brudnym posłaniu. Przez zaniedbanie włosy miał długie i zapuścił brodę, a przez cienie pod oczami, wyglądał jak syn samej śmierci.  
- Czego tu chcesz? Pastwić się nade mną psychicznie, czy na tortury?
- Ani to, ani to. Mam prezent od Jokasty.
Wydobyła pachnący wypiek, od którego żołądek zaczął mu grać melodię głodu.  
- To musi być zatrute, wolę jaszczurki – prychnął.
- Jak wolisz, mogę to wyrzucić, ale jest pyszne. - dodała próbując przy nim ciasta, aż zaczęła mu cieknąć ślinka na sam widok.
- Daj! - ryknął, wyrywając kawałek placka z rąk kobiety.

Gdy łapczywie jadł, czarownica odezwała się znowu.  
- Zapewne nie wiesz co zrobiła Ferja.
- Nie rozumiem. Co z nią?
- Wszystko dobrze, w przeciwieństwie do ciebie. Złe towarzystwo dobrałeś, tylko współczuć.
- Co chcesz mi przez to powiedzieć.
- Księżniczka jest wolna jak ptak, to znaczy chodzi po zamku jak gdyby nigdy nic, podczas gdy ty …
Hizar chwycił ją za ubranie, przyciągając do siebie.  
- Została wiedźmą i bierze ślub- dodała z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
- Z kim?
- Z Helarem, mój drogi.
- Nie! Kłamiesz! Pastwicie się nade mną, znam wasze sztuczki!
- Tym razem to szczera prawda. Mam dla ciebie propozycję od Jokasty, jeśli na nią przystaniesz, to będziesz wolny.
- O nie, ona jest równie kłamliwa jak Helar! Wolę zgnić tu, niż z nią pertraktować!
- Jak wolisz, no cóż, przynajmniej nie zobaczysz jak Ferja przysięga oddanie Helarowi.
Już miała wychodzić, kiedy on ją zatrzymał, dobiegając do podłej znajomej Jokasty.  
- Zrobię to!
- Doskonale, powiem mojej pani, aby cię wytłumaczyła przed królem. Niebawem siły światła ruszą na nasze ziemie, każda moc nam się przyda.
- Jak to, co ty mówisz?
- Będziesz miał okazję zemścić się. Przecież tak ich nienawidzisz, nieprawdaż?
Wyszła, zamykając za sobą ciężkie wrota. Upadł na zimną, mokrą posadzkę, łzy mu zaczęły zbierać się nieproszone. Nie zdarzało mu się płakać, ale na wieść o zdradzie Ferji, coś w nim pękło. Obiecywała mu tyle, pamiętał jej pocałunki, płomienne, ciepłe. Na myśl o tym, co może robić z nią Helar, brało go na wymioty. Wiedział, że gdy obieca służbę Jokaście, będzie miał za plecami pomoc w walce z Helarem, ale wtedy straci niezależność na zawsze. Uderzył pięściami w skalną ścianę, przypominając sobie słowa matki, zanim uciekł z domu „Każdy wybiera drogę, którą później podąża”. On wybrał zbyt krętą, wiedział co to oznacza i dokąd go prowadzi, ale nie mógł zawrócić, dla niego było zdecydowanie za późno.

512 czyt.
100%104
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1986 słów i 10769 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 22 marca

    Kansi i Helar w jednym zespole? Choć brzmi niedorzecznie to ja kupuję taki układ   
    Przed Hizarem trudna decyzja mogąca zaważyć na jego przyszłości. Nie lubię szantażu ale będzie musiał się opowiedzieć po jednej ze stron.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 22 marca

    To jeszcze nie koniec. Co tam czarny mag zamyśla tego nie wie nikt. Tylko Nietoperek

  • Almach99

    Almach99 · 21 marca

    Wierze w pomyslne zakonczenie. I tak juz zginelo zbyt wielu

  • emeryt

    emeryt · 21 marca · 202091556

    Zakręcony jest ten świat. Czy kolejne dziecko Króla Światła ma stracić życie?  Dobro i zło zawsze chodzą w parze. Bez jednego nie byłoby drugiego. A tobie Droga Autorko życzę, abyś ciągle miała takie wspaniałe pomysły.