Okruchy przeznaczenia - Część 43

Na posypanym popiołem szczycie rozmowy powoli cichły, a uwaga zebranych kierowała się wprost na wysokiego czarnoksiężnika o ciemno – różowych włosach. Dzierżył w ręku długą srebrną różdżkę, u której zwieńczeniu prezentowała się podobizna skrzydlatego potwora. Uderzył rękojeścią w podłoże, aż wokoło rozeszła się fala magicznej mocy. Wyszedł na podwyższenie, zaczynając przemowę.  
- Zwą mnie Retin, pamiętam czasy, kiedy nasza kraina ciemności nie znała podziałów. Czasy się zmieniły, większość z nas zmuszona jest ukrywać się niczym tchórze. Zostaliśmy wykluczeni, ze względu na pochodzenie. Nadszedł koniec tyranii władcy! - krzyknął unosząc wysoko różdżkę.
W tłumie zawrzało, przemowa mężczyzny zaczynała wywoływać w nich skrajne emocje.  
- W nasze szeregi wkrada się śmierć. Brat Zolary, wielki czarnoksiężnik Ledon, został podstępnie zabity. Nasz ród padł ofiarą spisku, wszyscy którzy nie zgadzają się ze zdaniem władcy, będą eliminowani, czy godzimy się na taki porządek? Ja mówię nie!
Tłum ponownie się ożywił. Kansi obserwował mężczyznę na podwyższeniu z założonymi rękami przed sobą.  
- Postanowili rozpętać wojnę przeciwko królestwu światła, pomimo podpisanemu rozejmowi. Nikt nas nie pytał o zdanie, nikt! Jesteśmy gorsi? Jakim prawem?
- Samowola! - krzyknęła Zolara, wskakując na podwyższenie, obok przemawiającego. - Nie ma odwrotu, pora pokazać im, że mamy godność! Pokażmy im, że trzeba się liczyć z każdym, a nie tylko wybranymi.
- Ruszajmy, wypowiedziana wojna jest bezprawna. Powstrzymajmy krnąbrnego władcę i jego samolubną żonę, która tylko gromadzi skarby dla siebie. Odebrała nam majątki, dość!
Tłum zaczął wiwatować, do momentu, gdy Tejna poprosiła o głos. Zolara zrobiła jej miejsce, a wtedy odparła ośmielona.  
- Aby pokonać władców ciemności, musimy poprosić o pomoc naszych wrogów. Nie mamy wyjścia.
Okrzyki dezaprobaty podniosły się, burząc porządek tego miejsca.  
- Nigdy nie poniżymy się do tego stopnia – odezwała się wiedźma z tłumu.
- Racja, my im pomożemy, a potem nas zabiją? - dodał mężczyzna, stojący blisko.
Wtedy Tejna odnalazła w tłumie Melę, ciągnąc ją ze sobą.  
- To jest wybrana, jest mieszańcem. Połączeniem obu światów, zna sprzymierzeńców po drugiej stronie. Jeżeli im pomożemy, nie dadzą nas skrzywdzić, prawda? - spojrzała w stronę czarodziejki, która wpatrywała się z przerażeniem w tłum.

Nagle przypomniała sobie o tym, co mówił do niej hylon po przemienieniu, ścisnęła go kurczowo.
- Jestem Mela, mój ojciec zginął, moja matka również. Ich jedynym błędem było to, że pokochali się wbrew zasadom. Nie chcę żeby kolejni niewinni ginęli. Oszukałam śmierć wy też możecie, trzeba tylko przerwać tą bezsensowną wojnę. Wiem że po waszej stronie mieszkają wspaniali mieszkańcy, poznałam ich osobiście. Uwierzcie że w królestwie światła nie każdy jest taki, jak przestawiają ich wam od dziecka. Celos, podejdź do mnie. - odparła dziewczyna, wskazując ręka na czarodzieja.
Speszony nie chciał wyjść przed szereg, ale Nort go na siłę wypchnął. Ostrożnie zbliżył się do Meli.
- Ona ma rację. Straszą nas wami od małego, a poznając waszych czarnoksiężników wiem, ze jesteście tacy jak my, tylko władacie innym rodzajem magii. W dodatku macie piękne kobiety. - dodał ośmielony, patrząc na Tejnę. - Jeśli nam pomożecie, my pomożemy wam.
Rozległy się szepty, a Mela w skupieniu czekała na decyzję zebranych. Nagle młoda wiedźma stojąca bisko nich odezwała się nieśmiało.  
- Mnie nigdy żaden mag nie skrzywdził, to czarnoksiężnicy spalili mój dom – odparła smutnym tonem.
- Ja kiedyś biłem się z czarodziejem, ale robiłem to pod rozkazem. Nie znałem go wcale, bał się o swoje życie tak jak ja. - odparł inny mężczyzna.
- To co postanowiliście, pomożemy im? - spytała wyczekująco Zolara.
Po chwili usłyszeli okrzyki, które napawały ich optymizmem.  
- Pomożemy!! Pomożemy!!
Mela nie wierzyła własnym uszom, nie spodziewała się, że tak potężne postacie w świecie ciemności zechcą z nimi współpracować. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Entuzjazm aż kipiał wśród zebranych, tylko Kansi stał z boku, jakby nagle miał ochotę zaprotestować. Czarodziejka podeszła do niego, chciała go dotknąć, przytulić, ale ją odepchnął.  
- Co ci jest? Przecież po to tu przybyliśmy, mamy sojuszników.
- Nigdy nie pokonamy władców, możemy jedynie uciekać, ale w końcu nas znajdą. - dodał poważnym tonem.
- Mamy hylony, one nam pomogą przywrócić równowagę. - odparła z uśmiechem, wydobywając zza paska figurkę.
- Jak to? Nie możliwe, żeby dysponowały tak potężną mocą.
- Nietoperek mi to wytłumaczył, musi wypełnić się przeznaczenie. Rządy niesprawiedliwych władców się skończą, a wtedy będziemy wolni.
- Czy chcesz przez to powiedzieć, że zginą? - ożywił się nagle czarnoksiężnik.
- Tego nie wiem, ale to bardzo możliwe.
Wtem Kansi zmarszczył brwi i wytrącił Meli z ręki figurkę, która wpadła w leżący na ziemi pył.  
- Nie mogę na to pozwolić! - krzyknął.
Chciał podnieść hylona z podłoża, ale wtedy czarodziejka szybkim skokiem ubiegła go.  
- Oddawaj nietoperka, należy do mnie! - zawołał kapitan, jakby wstąpiła w niego nieznana siła.

Zolara z Tejną zjawiły się szybko w pobliżu zbuntowanego czarnoksiężnika. Zrozumiały, że dzieje się z nim coś niedobrego. Nort z Celosem stali z boku, nie wiedząc co mają sądzić. Kansi zaczynał koncentrować energię, szykując się do ataku.  
- Co ty robisz? Zwariowałeś? - oburzyła się Mela, przygotowując się do obrony.
- Nie mogę pozwolić, abyś skrzywdziła królową.
- Dlaczego? Przecież wszystkich gnębi. Zaczyna wojnę …
- Nie mogę powiedzieć. Znienawidziła byś mnie. - dodał przywołując ciemny twór.
Jeden z pocisków trafił obok czarodziejki, aż się przeraziła.  
- Jest ważniejsza ode mnie? - odezwała się zszokowana czarodziejka.
Wtem zebrani czarnoksiężnicy i czarownice zaczęli bronić dziewczyny. W stronę Kansiego poleciały zaklęcia, które zepchnęły go z góry w dół.
- Nie! - krzyknęła przerażona Mela. - Po co to robicie, on zginie!
Wtedy zbliżyła się do niej Tejna, miała bardzo poważną minę.  
- Nie wyznał kim jest?
- Nie rozumiem do czego zmierzasz. - odezwała się Mela zaciekawiona.
Nagle czarnoksiężnik uniósł się w powietrzu na czarnym latającym dysku, wyglądało na to, że nic mu się nie stało.  
- Skończ tę farsę. - odparła Tejna. - Wiem kim jesteś, nie ukryjesz tego dłużej, bracie.
Kobieta uniosła się na jego wysokość na podobnym pojeździe, spojrzała mu prosto w oczy. Mela obserwowała zdziwiona nie wiedząc co dalej zrobi kapitan.  
- Po co się zjawiłaś?
- Oboje moich rodziców straciło życie, w tym twój ojciec Kansi. Płynie w nas ta sama krew, czy tego chcesz czy nie. Przed jego śmiercią dowiedziałam się o tobie i postanowiłam odnaleźć. Jeśli to prawda co wiem, to nieźle się maskujesz ze swoimi zdolnościami. Mam im powiedzieć prawdę, czy się uspokoisz?
Trwali tak dłuższą chwilę, szeptali potem między sobą, po czym Kansi zaczął zniżać się ku ziemi. Wyglądał jakby tłumił coś w sobie, co go pogrąża.  
- Problem zażegnany, poniosły go nerwy, ale już dobrze! - zawołała do tłumu Tejna, uśmiechając się szeroko.

Kansi usiadł na kamieniu, wpatrując się w dal. Czarodziejka ostrożnie zbliżyła się do kapitana, z pytającym wyrazem twarzy. Nie spojrzał jej w oczy, jakby specjalnie unikał z nią kontaktu. Usiadła koło niego, nie wiedziała jak zacząć rozmowę. Wtedy on chwycił ją nagle za dłoń, odsunęła się odruchowo.  
- Myślisz że mnie znasz, ale tak naprawdę to nic o mnie nie wiesz. Ranza też nie wiedziała, tak było wygodniej. Na początku nie wiedziałem dlaczego jako dziecko przeszedłem próbę, do której zwykle podchodzili doroślejsi czarnoksiężnicy. Zawsze mnie intrygowało skąd pochodzę, myślałem że jestem sierotą, myliłem się.
- Dowiedziałeś się czegoś niepokojącego? Tak jak ja? - drążyła temat czarodziejka.  
- Odnalazłem ojca, a właściwie to on mnie odszukał. Na początku mu nie wierzyłem , ale byłem do niego bardzo podobny, nie mógł mnie okłamać. Kiedy jednak wspomniał o matce, ugięły mi się nogi z wrażenia. Byłem pomyłką, niechcianym efektem ubocznym jej kaprysu. Ukrywała się z ciążą na drugim końcu królestwa, gdy przyszedłem na świat, porzuciła mnie w obawie przed gniewem jej męża. - mówił z przejęciem kapitan.
- Ona żyje?
- Tak, spotkałaś ją nie raz. Na pewno chcesz wiedzieć, kto to taki? Znienawidzisz mnie. Chciałem to zatrzymać w tajemnicy, ale Tejna … brak mi słów.
- Nie znienawidzę cię cokolwiek powiesz, obiecuję nikomu nie wydać tego co mi powiesz.
- Przysięgasz na swoje życie? - spytał patrząc na nią wyczekująco.
- Przysięgam ci, moje uczucia się nie zmienią. Nikt się nie dowie, chyba że to ty mu o tym wspomnisz.
Kansi przytulił ją do siebie, jego ręce drżały.  
- Pamiętasz jak broniłem królowej?
- Nie … czy ty chcesz mi powiedzieć, że …
- Tak, łączą mnie z nią bliskie więzy. Nie zmienię tego. - dodał odwracając wzrok i powoli wstając.
- Czy ona wie? - spytała Mela, przyciągając go do siebie, żeby raz jeszcze spojrzeć mu w twarz.
- Dla niej umarłem dawno temu, nie ma pojęcia. Służąca mnie uratowała, tak wyznał mi ojciec. Królowej powiedzieli, że byłem bez tchu. Wyobrażasz sobie gniew władcy, gdyby dowiedział się, że go zdradziła ze zwykłym czarnoksiężnikiem z ludu?
Mela nie wierzyła w to co słyszy, nie mieściło się jej to w głowie. Kochała Kansiego, ale nie miała pojęcia, że nosi w sobie taką spuściznę. Według prawa był księciem tej krainy, musiał władać potężną mocą, przeraziła się.  
- Spójrz na mnie, Mela proszę. - dodał przyciągając ją do siebie.
W oczach zebrały się jej łzy, według hylona miała doprowadzić do równowagi obie krainy, ale doskonale wiedziała z czym to się wiąże. Wiedziała, że panujący władcy nie oddadzą rządów po dobroci, a to wiązało się z walką. Nie mogła być pewna, czy Kansi nagle nie stanie po stronie matki. Nie mogła zrezygnować z uczucia, zakochała się w nim wcześniej. Ta wiadomość nie mogła odmienić jej serca, za wiele razem przeszli.

658 czyt.
100%214
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1942 słów i 10571 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • Almach99

    Almach99 · 14 lis 2018

    Ciekawe jak wybrniesz z tej sytuacji. Sytuacja niezle sie skomplikowala.

  • mydream2017

    mydream2017 · 12 lis 2018

    Mela na straży pokoju bo tylko ona może to ogarnąć. No nie wierzę ale Kansi ma teraz dylemat. Musi odzyskać władzę w królestwie!

  • emeryt

    emeryt · 9 lis 2018 · 202091556

    @AuRoRa,  coraz bardziej mnie zaskakujesz. Nie chcę Tobie ciągle prawić komplementów, bo to z czasem może stać się nudne. Lecz pomysłowość w twoim wydaniu jest na najwyższym poziomie. Więc niech tak już zostanie, a ja będę czekał na kolejne odcinki twoich opowiadań. Przesyłam pozdrowienia i oczywiście łapka w górze.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 8 lis 2018

    Och ,pomyliłem się. To jego matka.To jeszcze bardziej utrudnia mu działanie. Ciekawe jak się wszystko dalej poroczy