Okruchy przeznaczenia - Część 63

Pod ponurym zamkiem unosiła się wieczorna mgła. Stwory zaczynały wychodzić na żer, a ledwo widoczne słońce chowało się nad przeklętym lasem. W fortecy zapalano fioletowe płomienie, które rozświetlały pomieszczenia. Grupka bojowych czarnoksiężników, prowadziła Ferję do strzeżonej komnaty. Na powrót została pojmana, na rozkaz samego władcy ciemności. Pomimo mocy jaką posiadała, nie chciała uciekać, nie miała po co i dokąd. Umieszczono ją w wysokiej wieży, zabezpieczając wrota magią. W oknach znajdowały się mocne kraty, które miały dodatkowo zabezpieczać przed ucieczką. Księżniczka chwyciła za zimne pręty i spojrzała w dół. Wiatr hulający na wysokości, owiewał jej twarz i targał fioletowymi kosmykami. Padła zrezygnowana na posadzkę, zakrywając rękoma twarz. Wtem usłyszała szczęk otwieranych wrót. Wyprostowała się, przecierając lekko wilgotne oczy. Ujrzała królową ciemności we własnej osobie. Długa ciemna suknia ciągnęła się za nią, niczym całun śmierci. Na głowie pobłyskiwała w fioletowych płomieniach korona z czarnego kryształu. Zimnym wzrokiem spojrzała na Ferję, jakby chciała wgnieść dziewczynę w podłoże.  
- Zdajesz sobie sprawę z tego co uczyniłaś?
- Nie żałuję, zawsze uważałam, że nie pasuję do mego królestwa.
- Myślisz pewnie, że zmieniając magię, jaką władasz, unikniesz strasznego losu, ale muszę wyprowadzić cię z błędu. Tak samo ty, jak i książę Derun, zginiecie i nic na to nie poradzisz.
- Nie obchodzi mnie mój brat.
- Wiem co zrobiłaś, chciałaś go otruć. Tu akurat mi zaimponowałaś – zaśmiała się chytrze mroczna królowa.
- Jemu poświęcano najwięcej uwagi, bo jest mężczyzną, a mnie pozostawało tylko uczestniczenie w balach i dobre maniery. Wszelkie decyzje mógł podejmować tylko on, nie mogłam tego znieść.
- Wiesz dobrze, że do tej pory wszystkie dzieci króla zmarły, tylko wy z bratem wciąż żyjecie. To klątwa, którą rzuciłam dawno temu, ale król o niej nie wie, myśli, że to przeznaczenie.

Ferja spojrzała z niedowierzaniem na okrutną kobietę, jakby nie rozumiała co się dzieje.  
- Nie, to nie możliwe, przecież to tylko król ciemności może … czemu mi to mówisz, po co?
- Nie mogę ci tego wyznać, przykro mi. Mogłabym cię teraz zamienić w pył, ale tego nie zrobię. Przypominasz mi siebie, nosisz w sobie tyle nienawiści, ale kiedy dowiedziałam się kim jest Helar, zwyczajnie nie mogę mu pozwolić żyć. Nie mogę pozwolić nikomu, aby przejął władzę w tym królestwie, bo to ja sprowadziłam ciemność na te krainę.
- Myślałam, że to brat mego ojca …
- Otóż nie. Czy gdybym uwolniła cię od tej klątwy, pozwoliła żyć, byłabyś zdolna aby wystawić mi swoją rodzinę? Brata już próbowałaś się pozbyć.
- O nie, matka mi nic nie zrobiła, ojciec nie raz był niesprawiedliwy, ale nie chcę ich śmierci.
- Niedobrze, jeszcze masz sumienie, nie przydasz mi się w takim razie. Ciesz się ostatnimi oddechami, bo wiedz, że twój czas jest policzony, żegnam.
Księżniczka miała mętlik w głowie, słyszała opowieści o tym, że jej rodzeństwo odchodziło z tego świata w podobnym do niej wieku. Nikt nie umiał ich uratować, nawet leczący magowie, którzy niegdyś żyli w szczęściu. Nagle przypomniała sobie o Meli, która ocaliła Deruna. Zrozumiała, że ona obeszła tę klątwę. Gdyby ją odnalazła, mogłaby uniknąć strasznego losu, ale tkwiła w wieży, strzeżona przez armię ciemności. Nie mogła się zgodzić na propozycję królowej, gdyż nie wierzyła jej jeszcze bardzie niż Helarowi czy Jokaście. Przypomniała sobie, że o mało nie związała się ze swoim kuzynem, przeszły ją dreszcze. Położyła się na posłaniu, zamykając oczy. Ból jaki czuła, nie dawał jej spokoju, ale czasu cofnąć nie potrafiła.  

***
Tymczasem pośród pasm górskich, w jednej z przepastnych jaskiń, tkwiła pojmana Mela. Obserwowała cały czas Hizara, który chodził tam i z powrotem po skalnym podłożu. Widziała strach w jego oczach, kiedy Jokasta mu groziła, postanowiła coś zrobić, przecież musiał mieć jakieś uczucia.  
- Czy ty współpracujesz z nimi? Nie z Helarem?
- Nie twoja sprawa, ofiaro!
- Widziałam się z twoją matką, martwi się o ciebie i tęskni.
- Doprawdy? Zdrajczyni naszego ludu, jest podobna do Ledona. Jokasta opowiadała mi …
- To co ci mówili, to wszystko po to, aby cię zmanipulować. Helar również cię wykorzystał, abyś mu służył. Chodziło mu o przeciągniecie księżniczki, a ty … ją kochasz, tak?
Odwrócił się, a w jego oczach ujrzała błysk, który potwierdził jej przypuszczenia.  
- Przestań, wiem co chcesz zdziałać. Pewnie zaraz mi powiesz, abym cię uwolnił, to uratujesz księżniczkę, ale to nie możliwe, ona sama wybrała drogę, wolała wyjść za generała, stając się wiedźmą, nie wiele brakowało, a by to zrobiła. Nie chcę jej znać.
- Pamiętasz jak razem z Celosem i Efrą robiliśmy wypady do ogrodu? Jak dobrze się dogadywaliśmy, wtedy co myśleliśmy, że jesteśmy wszyscy z kraju białej magii?
Podszedł do niej, zaczynając szarpać nerwowo czarodziejkę za sukienkę.  
- Przestań! To nic nie znaczyło, miałem misję. Nie zależało mi na was.
- Akurat. Widziałam, jak dobrze dogadywałeś się z Celosem. On cię lubi, nadal o tobie wspomina, pomimo tego co mu uczyniłeś. Jesteś potężnym czarnoksiężnikiem, ale nie potrafisz w siebie uwierzyć, jesteśmy spokrewnieni. Jeśli masz choć cząstkę tego co ja, wiem, że nie chcesz dalej tego ciągnąć. Walcz o siebie, o miłość, o wolność, możesz sam o sobie decydować. Pomogę ci, tylko daj mi szansę.
- O nie, nie omamisz mnie. Nie mam zamiaru ginąć razem z tobą, przeklęty mieszańcu!
- Wierzę w to, że Ferja cię kocha. Matka również, masz przyjaciół. Walcz o to, Jokasta, ani Helar cię nie uratują, jak tylko zrobisz co miałeś wykonać, niechybnie się ciebie pozbędą.

Chwycił się za głowę, która pulsowała coraz bardziej. Wspomnienia wróciły, niczym fale rozbijające się o skalisty brzeg. Widział uśmiech matki, żarty z Celosem, a potem ujrzał Ferję, która zbliżała się ku niemu, aby złożyć na jego ustach płomienny pocałunek, czuł jej dotyk, zapach. Potem przypomniał sobie jak Helar go dusił, jak poniewierał nim za każdym razem, więzienie, w którym dostawał ochłapy i marznął. Wybiegł na chwilę na zewnątrz, stając nad przepaścią. Nastała noc, zdawało mu się, że chce skoczyć w czysty mrok i wtedy noga mu się poślizgnęła na kamieniu. Z ledwością złapał się krawędzi, ujrzał we wspomnieniach ojca, który zawsze mu powtarzał jak był mały, aby się nie poddawał. Łzy pojawiły się nieproszone. Zebrał się w sobie i podciągnął się mozolnie. Po chwili ciężko łapiąc powietrze zaczął iść w stronę Meli. Gdy był już przy niej czarami mroku utworzył wirujące ostrza, które uwolniły ją z więzów magicznych. Pomógł jej zdjąć obręcz zapomnienia, a wtedy ona padła mu w ramiona. Przytuliła go jak brata, którego nigdy nie miała. Płakał jak dziecko, a ona razem z nim. Wtem przetarł łzy i powiedział łamiącym się głosem.  
- Jestem już martwy.
- Nie, nie jesteś. Uciekajmy stąd, zanim wiedźma wróci. Udowodnij, że potrafisz sam o siebie zawalczyć.
- Zrobię to i odzyskam Ferję, choćbym sam miał oddać życie, muszę ją jeszcze raz zobaczyć.
Podnieśli się i korzystając z okazji, wylecieli z pieczary w przenikliwą ciemność. Mela czuła, że musi działać, bo coś jej podpowiadało aby się nie zatrzymywała. Wyczuwała wrogą energię gromadzącą się w okolicy. Jednak chciała najpierw uwolnić księcia, nie miała czasu na zbieranie posiłków, gdyż Helar okazał się być potężniejszy, niż sądziła na początku.  

***
Przez mroczne korytarze snuł się król ciemności, a za nim podążał generał. Wręcz nie mógł uwierzyć, że w jego żyłach płynie krew, która daje mu potężne moce. Szli dość długo, aż dotarli do zablokowanej magią komnaty, wykutej w skale. Władca wciąż mając na twarzy srebrną maskę, która nie zdradzała emocji, wypowiadał jakieś słowa. Blokujące przejścia pieczęcie, ustępowały jedna po drugiej. Wrota drgnęły, a ze środka biło purpurowe światło. Po podłodze snuła się szara mgła. Król wkroczył do środka, a za nim jego syn. Helar podskoczył lekko na dźwięk zamykanych z hukiem wrót. W środku znajdowały się dziwne artefakty i skrzynie pozamykane magicznie.  
- Chciałem ci to pokazać, nadszedł odpowiedni moment.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej? Czemu tak się męczyłem?
- Małżonka moja jest o wiele mroczniejsza ode mnie. Czuję to, ale teraz i ona wie wszystko. Będzie chciała cię zabić, ale ty dostaniesz coś ode mnie, co powinno ci pomóc.
Wykonał koliste ruchy ręką nad jedną ze skrzyń i jej wieko drgnęło. W środku znajdowały się medaliony, chwycił jeden z nich, z srebrzystym kamieniem, który pobłyskiwał metalicznie.  
- Weź go i nie zdejmuj pod żadnym pozorem, śpij w nim nawet.
Helar założył sprezentowany przedmiot na szyję, czując jego moc rozchodzącą się po całym ciele.  
- Chcę o coś jeszcze spytać, dlaczego nosisz maskę władco?
- Moje prawdziwe oblicze widziała tylko małżonka i królowa światła, ale i ty je ujrzysz, jeśli potrafisz je znieść. Ostrzegam, to mocne przeżycie, nawet dla ciebie.
- Nie obawiam się.
- Pamiętaj, tego nie da się zapomnieć, uwierz mi, widziałem już swe oblicze i nawet mnie przeraża.

Z mozołem zaczął zdejmować srebrzystą maskę, a Helar patrzył skupiony, nie wiedząc czego się może spodziewać. Wydało mu się, że widzi zwęgloną twarz, w której miejscami przebijają ścięgna. Czerwone oczy, ciemnymi białkami wyglądały złowieszczo. Jedyne co pozostało, to czarne włosy na głowie, które jakby uchowało się od straszliwego przekleństwa, jakie dotknęło tego nieszczęsnego mężczyznę. Odsunął się odruchowo od króla, czując wstręt i strach zarazem. Mroczny ojciec nałożył z powrotem maskę, odzywając się ponurym głosem.  
- To efekt klątwy, to cena za mroczną magię i władzę.
- Dlaczego więc królowa jest zwyczajnie urodziwa, podczas gdy ty …
- To z zazdrości o mnie, wcześniej pragnąłem kobiety, która wyszła za mego brata. Z takim wyglądem zostawiła mnie, jak psa. Jednak zyskałem moc, o jakiej nikomu się nie śniło. Jednak wszystko ma swą cenę.
- Wybacz, że zapytam, ale kim jest moja matka? Nie bała się ciebie, jak to możliwe?
Westchnął, poprawiając kaptur na głowie i zaczął się przechadzać po pomieszczeniu, tonąc w purpurowym świetle.  
- Była pozbawiona wzroku, miałem potrzeby, a królowa nie zawsze była mi przychylna. Twą prawdziwą matkę oszukałem, obiecałem jej że odzyska wzrok, jeśli odda mi się.
- To podłe, nawet ja bym tak nie postąpił.
- Nie przerywaj mi! - ryknął władca, aż Helar zadrżał na dźwięk jego ponurego głosu.
- Wiele razy się z nią spotykałem, w tajemnicy przed królową. W końcu dowiedziałem się, że spodziewa się dziecka. Wychowywała cię do czasu jak miałeś dwa lata, a potem zagroziła mi, że jak nie wrócę jej wzroku, to wyda kim jesteś. Musiałem ją uciszyć.

Generał ściskał kurczowo pięść, cały czas myślał, że jest sierotą.  
- Czemu akurat ty musisz być moim ojcem? Już wiem po kim mam te odruchy, zabijanie, okrucieństwo, to sprawia mi przyjemność.
- Podziwiałem cię, gdy gromiłeś wrogów. Pomożesz mi, wiem to. Zniszczę raz na zawsze królestwo brata. Musiałem żyć ze świadomością, że to on z nią przebywa, ale zmiotę mu ten uśmiech z gładkiej twarzy. Chcą na nas napaść, zaczekam, wpadną wprost w paszczę lwa – zaśmiał się złowieszczo.
Generał spojrzał na niego, czując się pewniej.
- Panie, mam prośbę, ale taką niewielką.
- Co tylko zechcesz.
- Chcę abyś mi oddał królestwo światła we władanie, zaprowadzę tam mroczne rządy, nie zawiodę cię.
- Jak sobie życzysz, synu. Nie zamierzam ci w tym przeszkadzać.
W kącikach ust generała pojawił się lekki uśmieszek. Teraz nie bał się już o siebie tak jak dawniej, a nawet Jokasta zbledła w jego oczach. Wystarczyło tylko nauczyć się korzystać z nowej mocy, a świat stał przed nim otworem. Nie wiedział jednak, że Kansi gdzieś wciąż się ukrywa, ani kim jest naprawdę.

782 czyt.
100%116
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2287 słów i 12525 znaków. Tag: #fantasy

6 komentarzy

 
  • 1Aurofantasja

    1Aurofantasja · 19 maja

    Proszę! Wróć!

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 20 kwietnia

    Mela trochę namieszała w głowie Hizara prowokując go do wyznania tego co czuje do Ferji. I w końcu zrozumiał, że jest lepsza droga do szczęścia. Brawa dla Meli za motywację Wiadomo po kim Helar odziedziczył bezwzględność.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 18 kwietnia

    Nietoperku.Tym odcinkiem przeszłas sama siebie.        I czuje ze będą następne.

  • emeryt

    emeryt · 18 kwietnia · 202091556

    @AuRoRa, już tyle razy zastanawiałem się, skąd Ty bierzesz te wszystkie pomysły?  
    To aż fantastyczne. A przy tym zawsze zostawiasz przynajmniej małą furtkę dobru w tej walce ze złem. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia, jednocześnie życzę Tobie wesołych i zdrowych Świąt Wielkanocnych, porządnego Śmigusa Dyngusa, oraz dużo, dużo słoneczka.

  • AnonimS

    AnonimS · 18 kwietnia

    Bardzo intrygujace. Pozdrawiam

  • Almach99

    Almach99 · 18 kwietnia

    Przerazajaca jest prawda o krolowej i krolu ciemnosci.
    Za to Mela jak to ona, przekabacila kuzyna na swoja strone 😀