Okruchy przeznaczenia - Część 60

Powoli się ściemniało, a na ścianach aktywowały się jaśniejące kryształy. Przez pełne gwaru korytarze przedzierała się czarodziejka, próbując zrozumieć co się wydarzyło. Od Efry dowiedziała się, że Celos znajduje się w ogrodzie, więc skierowała tam swe kroki. Świetliki krążyły wśród kielichów różnobarwnych kwiatów, a słodki zapach roznosił się po okolicy. Gdy wśród krzewów zauważyła błękitną czuprynę, chciała przestraszyć czarodzieja, ale zauważyła, że nie jest sam. Tejna siedziała obok, opowiadając mu coś zabawnego, bo co chwilę zanosił się śmiechem.
- Tu jesteś, szukam cię od godziny – wycedziła młoda czarodziejka.
- Czego chcesz, akurat teraz?
- Porozmawiać, to ważne.
- Mów.
- Na osobności – dodała dobitnie, zerkając na zdziwioną siostrę Kansiego.
- Rozumiem, macie tajemnice. Wiem, że mi nie ufasz, nic nie musisz mówić. - syknęła czarownica, zakładając wymownym ruchem swe czarne kosmyki za ucho. Gdy zostali sami, Mela nachyliła się nad kolegą, patrząc na niego z poważną miną.
- Widziałeś kogoś wczoraj, prawda?
- Wydawało mi się, że mijałem księżniczkę Ferję, ale to niedorzeczne, skąd by się tu wzięła.
- Książę zaginął, nietoperek mnie ostrzegał, ale zignorowałam jego nawoływania. Czuję się za to odpowiedzialna, powiedz wszystko co wiesz, to bardzo istotne. Jak była ubrana ta postać, którą wziąłeś za księżniczkę światła?
- Miała sukienkę we świetliste wzory, fioletowe długie włosy …
- Spójrz na to – pokazała mu fragment materiału, znaleziony przy oknie.
- Dokładnie taki. Skąd to masz?
- Z komnaty Deruna, to nie mógł być przypadek, najgorsze jest to, że porywacz używał magii mroku, a przecież Ferja zna tylko czary światła.
- Dziwne, ale może ktoś jej pomagał?
- Też mam takie domysły. Ruszam w drogę, nie zostawię tego tak.
Wstała i już chciała odchodzić, kiedy mag chwycił ją za połę sukni.  
- Dokąd, przecież jest noc, idź spać.
- Nie ma mowy, to sprawa wagi państwowej. Wszyscy szykują się do natarcia, muszę zlokalizować porwanego, bo inaczej może mu grozić śmiertelne niebezpieczeństwo.
- Nie może się tym zająć choćby Galum?
- Jest strategiem, po drugie szkoli ludzi. Polubiłam Deruna, to sprawa prawie osobista.
- Mela, znam cię trochę, ty chcesz odnaleźć kogoś innego, nie mylę się?

Nagle uderzyła go ręką, aż zachwiał się i spadł z marmurowej ławki.  
- Ty magu od siedmiu boleści! Kogo masz na myśli?
- Dobrze wiesz. Nie puszczę cię samej, idę z tobą, nie ufam mu za nic. Prędzej bym wyruszył do boju z Nortem, niż z nim.
- Odczep się od Kansiego.
- A jednak, to o niego chodzi – zaśmiał się głośno.
Dostał czarnym tworem, aż nakrył się nogami.
- Idę sama, nie będę brała ze sobą kuli u nogi!
- Mela!
Uparcie podążył za czarodziejką, pomimo jej niechęci. Gdy dotarła pod swoją komnatę, zaczęła przeszukiwać rzeczy, wybrała coś odpowiedniego i o ciemnych barwach. Przebrała się w umywalni, po czym  spięła włosy wysoko, aby nie przeszkadzały w locie. Chwyciła hylona w dłoń i już miała wychodzić na taras, kiedy dogonił ją Celos.  
- Mówiłam, że lecę sama.
- A ja wspominałem, ze cię nie puszczę samej? Więc nie protestuj, bo mnie nie zgubisz!
- Zobaczymy.
Przywołała czarny dysk, choć mogła świetlisty i ruszyła przed siebie przyspieszając. Mag nie zamierzał pozostawać w tyle, gdyż szybko dogonił Melę na swoim pojeździe. Zaczęła wykonywać serpentyny i inne ewolucje, ale przyjaciel nie ustępował jej w umiejętnościach. W końcu zrezygnowana zwolniła nagle, aż z impetem wpadł na pobliski świerk. Klujące igły trochę go pokaleczyły, więc krzyknął.
- Co ty robisz? Widzę krew!
- Co za ciamajda – odparła czarodziejka, przewracając oczami z politowaniem.

Podleciała do znajomego, jej dłonie pojaśniały na zielono i po chwili lecząca magia zaczęła zasklepiać otarcia.  
- I już po krzyku, dlatego właśnie powinieneś zostać.
- Przestań zgrywać bohaterkę, czasem należy współpracować, zrozum.
Wylądowali na ziemi, aby na chwilę odpocząć. W lesie było ciemno, więc Celos przywołał świetlistą kulę. Mela wydobyła figurkę zza paska, zaczynając do niej mówić.
- Gdzie jest książę? Pokaż mi drogę, wiem, że znasz ją.
Nic się nie wydarzyło, więc wydobyła kawałek materiału, który należał do Ferji. Przyłożyła go do nietoperka i wtedy jego oczy zaświeciły na czerwono, aż mag przeraził się.  
„Kryjówka … las … jaskinia” - odparł głosik miarowo.  
- Gdzie?
Figurka zadrgała, unosząc się w powietrze.  
- Co się dzieje?
- Lecimy, migiem! - krzyknęła czarodziejka, przywołując magiczny dysk.
Celos ledwo ją dogonił, bo hylon leciał z zawrotną prędkością. Gdy zbliżali się do granicy królestwa, młodego maga obleciał strach. Ludzie Helara snuli się po okolicy, zapewne byli zwiadowcami, których wysłał, gdy dowiedział się o szykowanej inwazji. Mela migiem złapała figurkę w locie, stopując ją z przerażeniem. Nie mogli od tak sobie przelecieć obok wytrenowanych w boju czarnoksiężników mroku. Jedyną ich szansą było przemknięcie się niepostrzeżenie.  
- Celos, za mną, ale spokojnie – szepnęła do niego dziewczyna, chowając się w krzewach.

Skradał się jak najciszej potrafił, a serce biło mu mocno. Nagle zaczepił się o gałąź, chciał się uwolnić, ale w momencie pękła, niczym chrust do ogniska.  
- Słyszałeś? - odezwał się jeden z mężczyzn, odziany w ciemny płaszcz.
- Tak, coś tam jest, sprawdź.
Mela skuliła się, ciągnąc za sobą maga, który struchlał. Nieprzyjaciel był coraz bliżej i lada moment mógł ich wykryć. Wtem obok nich przebiegł leśny drapieżnik, a czarnoksiężnik z armii uderzył w niego czarnym tworem. Nie trafił za pierwszym razem, zamierzał się po raz drugi, ale jego druh powstrzymał go.  
- Daj spokój, głodny jesteś?
- Nie, tylko to zwierzę mnie wyprowadziło z równowagi! - ryknął mężczyzna, uderzając pięścią w pobliskie drzewo.
- Mnie też nie podoba się służba na granicy, ale Helar kazał nam pilnować tych terenów.
- Przeklęty laluś! Sam grzeje się na zamku i jeszcze ten ślub. Nie dość, ze sobie poużywa, to jeszcze z księżniczką.
Czarodziejka uderzyła w bok Celosa, który podskoczył nerwowo. Słuchali w skupieniu, gdyż zdawało się to ciekawe.  
- Nie rozumiem, po co brata się z wrogiem, przecież u nas kobietom niczego nie brakuje, mają czym oddychać, pobawić się lubią, znam taką jedną, co mogłaby w dzień i w nocy.
- Marzyciel się znalazł, czekaj, powiem twojej, to cię z domu wyrzuci …

Celosowi zachciało się śmiać, ale przypomniał sobie w jakim położeniu się znajdują. Gdy tylko strażnicy oddalili się, Mela ruszyła przed siebie. Przemknęli się przez kolejną obławę, w końcu znaleźli się w przeklętym lesie. Na szczęście nie było tu więcej ludzi generała, więc przyspieszyli kroku. Wtem coś zaczęło się za nimi snuć, niczym mgła. Celos odwrócił się i prawie krzyknął z przerażenia. Wyskoczyło na nich kilka stworów, mających ostre zębiska i pazury. Czarodziejka skoncentrowała moc i czarami światła oślepiła upiory, które rozpłynęły się w powietrzu.  
- To nie jest żadna przeszkoda, uważaj tylko na bojowych czarnoksiężników.
- Łatwo ci mówić, pierwszy raz coś takiego widziałem.
- To zobaczysz jeszcze nie jedno, widać, że nie znasz tych terenów, ale uparłeś się, aby ze mną podążać.
- Ktoś chce ci pomóc, a ty jeszcze narzekasz.
- Jak na razie, to ja ratuję nam skórę. Kansi by cię wyśmiał.
- Myślisz o nim. Między wami do czegoś doszło? Przyznaj się, nie powiem nikomu.
- O co ci chodzi? - zdziwiła się dziewczyna, poprawiając strój nerwowo.
- No wiesz, kiedy się jest sam na sam, to przychodzą różne myśli, chcesz się przytulać, a potem całować. Potem ręce wędrują w różne miejsca i nagle ubranie zaczyna przeszkadzać …
- Taki doświadczony jesteś? Prędzej Tejna by cię rozebrała, niż ty ją – zaśmiała się czarodziejka.
- Oj nie znasz mnie. Potrafię to i owo, ale ty jesteś dla mnie jak siostra, więc nie będę demonstrował …
- Bo by cię Kansi zmiótł w pył – zaśmiała się ponownie.
- A jednak coś między wami było.
- Nie! Koniec tematu!
- Spokojnie, nie chcesz mówić, to nie. Ja też ci się nie będę spowiadał.

Chciał dodać coś jeszcze, ale Mela go uciszyła, bo hylon poruszył się ponownie, świecąc metalicznie. Znaleźli się blisko wzniesień, a teren stał się skalisty. Na zboczu góry znajdowały się opuszczone jaskinie.  
- Czy to tu? - spytała duszka.
„Blisko … niebezpieczeństwo … moc” - zabrzmiał znajomy głosik i już wiedziała, ze musi mieć się na baczności. Spodziewała się, że porwany książę musi być dobrze chroniony. Zaczęli się wspinać za unoszącym się powoli nietoperkiem. Figurka tym razem poruszała się wolniej, jakby zrozumiała swój błąd. Gdy znaleźli się na najbliższej półce skalnej, usłyszeli czyjeś głosy. Grupa strażników pilnowała wejścia do pieczary, schowali się za pokaźnym głazem, a Mela schowała hylona za pasek.  
- Niedobrze, czuję potężną energię.
- Ja też, ale to nie od nich, prawda?
- Nie, oni są za słabi.
Wtem z jaskini wyłoniła się sylwetka, którą czarodziejka doskonale znała. Mroczny generał emanował pewnością siebie i najwyraźniej czuł się zdrowo. Wydawał jakieś rozkazy swoim podwładnym, uderzając ich przy tym. Po chwili wydobył z kieszeni czarny kryształ, który przyłożył przy wejściu do jaskini. Wypowiedział formułkę w nieznanym języku i magiczna bariera, niczym pajęczyna otoczyła wejście. Wojownicy przechodzili przez nią bez problemu.  
- Pilnujcie więźnia, jak wrócę i go nie będzie, zginiecie na miejscu, a potem znajdę wasze rodziny i je też zmiotę z powierzchni ziemi, zrozumiano?! – zagrzmiał ponuro.
- Generale, nie zawiedziemy cię!
Helar założył na twarz bojową maskę i przywołując magiczny dysk, odleciał w stronę lasu. Mela nie miała zamiaru czekać na nikogo, więc wyskoczyła do strażników, ciskając w nich czarami światła. Celos cchciał ją powstrzymać, ale nie zdążył, więc podbiegł jej pomóc. Walka wydawała się łatwa, gdyż po chwili pilnujący wejścia leżeli bez tchu na skalistym podłożu.  
- Co ty najlepszego narobiłaś! Trzeba było polecieć po Galuma, albo choćby po Tejnę.
- Nie ma czasu do stracenia! Wchodzimy!
- Nie! Wracamy! - szarpnął ją za ramię stanowczo.

Dziewczyna odepchnęła go, chciała przejść, ale poraziły ją błyskawice bijące od bariery. Padła jak długa, słaniając się z bólu. Celos do niej doskoczył, przerażony.  
- Posłuchaj mnie choć raz! Nie przejdziesz, nie jesteś czarownicą, tu potrzeba kogoś z ich świata, rozumiesz?
- Jak to, przecież mam moc mroku …
- Ale i światła, więc nic z tego!
Nagle z wnętrza pieczary usłyszeli jakieś męskie głosy. Musieli uciekać, więc mag pociągnął upartą czarodziejkę za sobą.  
- Co się tu dzieje?! - krzyknął jeden ze strażników mroku, widząc martwych towarzyszy broni.
- Intruzi! - zawołał drugi, widząc sylwetki Meli i Celosa przy krawędzi.
Mag zrozumiał, że to nie przelewki i pociągnął za sobą Melę. Zaczęli turlać się po zboczu, lecąc w dół. W ich stronę leciały pociski mocy mroku. Zatrzymali się w końcu na jednej ze skalnych półek, chowając się pod daszkiem ze skał.  
- Nie mam do ciebie cierpliwości – syknął czarodziej.
- Ty magu od siedmiu boleści, gdybyś ze mną nie poszedł, to poradziłabym sobie doskonale.
- Akurat! Uciekajmy, bo poślą po Helara, rozumiesz mnie?
- A co z księciem, mamy go tak zostawić?
- A co, sama ich wszystkich zabijesz? Daj spokój, potrzebujemy cię!
Ścisnęła pięść, czując się bezsilna, przypomniała sobie o kapitanie. Gdyby był z nimi, na pewno zerwałby tą przeklętą barierę, a tak nic nie mogli zdziałać.  
- Wracajmy, niech ci będzie.
- Wreszcie mówisz z sensem.
Przywołali dyski i nie patrząc na nic, zaczęli uciekać lawirując pomiędzy mrocznymi powykręcanymi drzewami. Czuła, że ktoś ich goni, ale nie mogła oglądać się za siebie, nie było na to czasu.  

527 czyt.
100%135
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2236 słów i 12376 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 29 marca

    Fajna ta nasza Mela, najpierw dziala, a pozniej sie zastanawia co narobila 😍

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 28 marca

    Można gdzieś kupić takiego nietoperka? Szukałbym złota i banknotów   
    I nawet Celos wie co jest pomiędzy Melą a Kansim. Wie, że trudno pokonać barierę i dobrze, że uświadomił to Meli. Martwa Mela nie pomoże kapitanowi.

  • emeryt

    emeryt · 28 marca · 202091556

    @AuRoRa, brawo, wspaniale opisujesz kolejne przygody tej narwanej, młodziutkiej bohaterki. Dziękuję Tobie za to, przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia i czekam na kolejne, tak wspaniałe odcinki.

  • AnonimS

    AnonimS · 27 marca

    Próba szalona.  Odważna dziewczynaale nieraz idzie na oślep.  Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 27 marca

    Nadal fascynujące. Faktycznie szkoda ze Kansiego nie ma. Mela jest odważna, ale czasem szalona. A może więcej niż czasem