Okruchy przeznaczenia - Część 26

Chłodny podmuch powiał znad gór, unosząc w powietrzu skalny kurz. Wydawało się jakby temperatura powoli spadała, a słońce przebijało się z jeszcze większą trudnością przez gęsta zawiesinę z grafitowych chmur. Kapitan spojrzał na czarodziejkę, nie wierząc temu co przed chwilą  wypowiedziały jej usta. Z pozoru wyglądała zupełnie normalnie, ale on podejrzewał, że ktoś umyślnie namącił jej w głowie.  
- Jestem twoim nauczycielem, trenuję cię na próbę, która czeka cię za półtorej roku.
- Ah tak, coś sobie przypominam. Kobieta o imieniu Ranza uczyła mnie magii, pamiętam, że strasznie się nade mną pastwiła.
- Pamiętasz ją, to wspaniale!
- Niestety ciebie nie, jak masz na imię?
Mężczyzna podniósł lekko brwi, wydawało się, że mówi prawdę, widział to w jej oczach. Nachylił się nad nią, zbliżając się do niej, chcąc złożyć na jej ustach pocałunek. Wtem dostał tworem energii, aż poleciał do tyłu, wpadając w wysuszone krzewy.  
- Nie ze mną takie numery! Chcesz wykorzystać samotną dziewczynę, ale na słabą nie trafiłeś. - dodała Mela, podnosząc się na równe nogi.
- To nie tak, myślałem, że sobie przypomnisz jak …
Nie dokończył mówić, kiedy koło jego ucha przeleciał pierwszy pocisk czarnej energii. Widząc, że nadlatuje drugi, zrobił unik, odskakując na pewną odległość. To nie mogły być żarty, gdyż dziewczyna biła się, jakby od tego zależało jej życie. Kansi ledwo bronił się, przed rzucanymi zaklęciami, schował się za skałę, obmyślając co dalej robić.  
- Wychodź! Nie boję się ciebie!
- Jestem Kansi, kapitan, przestań!
- Możesz być nawet samym królem, nie obchodzi mnie to. - dodała ciskając mocnym pociskiem w skałę, krusząc ją z łatwością.

Mężczyzna wyskoczył, przywołując dysk energii, szybko podleciał do czarodziejki i bardzo precyzyjnym ruchem, pozbawił ją przytomności. Chwycił na ręce wiotkie ciało dziewczyny i unosząc się w powietrze zaczął lecieć w kierunku zamku. Nie mógł darować, że ta młoda istota traktuje go jak nieznajomego, którego pierwszy raz widzi na oczy. W tej chwili  nie myślał o Ranzie, ani o swoim stanowisku w armii. Czuł ból w sercu, którego nie potrafił teraz uciszyć. Szybując pośród chmur, czuł mocne podmuchy, które targały jego rozpuszczonymi włosami. Wyglądał niczym żebrak, ale musiał wrócić, pomimo tego iż odniósł porażkę w walce. Wylądował przed bramą, odwołując swój magiczny pojazd. Z nieprzytomną czarodziejką w dłoniach, zbliżył się do strażnika.  
- Wpuszczaj natychmiast!
- Ktoś ty? - ryknął zdziwiony mężczyzna, przykładając do niego broń.
- Kapitan Kansi, otwieraj, albo się policzymy …
Brama drgnęła, skrzypiąc głośno. Kansi wpadł do środka, kierując się najpierw do swojej komnaty. Swoim wyglądem wzbudzał zainteresowanie, ale nikt nie odezwał się do niego nawet słowem. Wpadł do pokoju, w którym zamieszkiwał, kładąc czarodziejkę na miękkim łóżku. Wszedł do umywalni, doprowadzając się tam do porządku. W tym czasie Mela ocknęła się, rozglądając się po pomieszczeniu. Wydawało się jej, że kiedyś tu była, ale obraz jawił się jej jak przez mgłę. Słyszała lejącą się wodę, więc ostrożnie zbliżyła się za ścianę, odsłaniając ciężką kotarę. Kansi mył się pod strumieniem wypływającej ze ściany wody, nie zauważając, że nie jest sam. Dziewczyna patrzyła na niego, zupełnie się nie krępując. Odwrócił się, po czym oszołomiony zastygł bez ruchu.  
- Czy ty mnie wykorzystałeś?! - zabrzmiał głos dziewczyny, z poważną nutą.
- Nie. Nawet cie nie dotknąłem, jestem twoim nauczycielem magii, kapitanem w zamku.
- To masz szczęście. Gdzie mogę się przebrać, masz czyste ubranie?
- Zobacz w szafie, kiedyś przywiozłem tam kilka strojów dla ciebie.
Dziewczyna na powrót zmierzyła go od głowy w dół. Poczuł się dziwnie, gdyż zwykle Mela wstydziła się go, pomyślał, że naprawdę ją podmienili. Skończył toaletę wokół siebie i ubrał się w czysty strój. Czarodziejka wkroczyła po nim do umywalni, słyszał tylko szum lejącej się wody. Korciło go, żeby zajrzeć do środka, ale bał się reakcji odmienionej uczennicy. Długo jej nie było, ale w końcu wyszła. Ubrana elegancko w długą sukienkę, nowe buty i płaszcz, przyglądała się mu uważnie.  
- Odprowadzę cię do Geldy, muszę wracać żeby poinformować króla o mojej porażce.
- Porażce? Ktoś cię pobił?
- Tak. Przegrałem, teraz czas na konsekwencje, to nie dotyczy ciebie oczywiście.

Wyszli z pomieszczenia, jakby byli dla siebie obcymi ludźmi. Czarnoksiężnik ciężko znosił takie traktowanie, ale domyślał się, że to nie celowe postępowanie dziewczyny. Zostawił ją pod drzwiami  czarownicy, a sam kroczył zdenerwowany korytarzem w kierunku siedziby samego króla. Mela zapukała, otworzyła jej czarownica, z miną jakby zobaczyła zjawę.
- Wróciłam.
- Mela, nie było cię ponad miesiąc, co się stało?
- Nie wiem, nie pamiętam.
- Wejdź i usiądź.
Zatroskana kobieta, usiadła na łóżku obok, przyglądając się współlokatorce. Widząc w jakim stanie są jej włosy, chwyciła za grzebień, pomagając rozczesać dwukolorowe kosmyki.
- Geldo, pamiętam tylko, że leżałam na jakiejś polanie i podszedł do mnie mężczyzna, który przedstawił się jako kapitan.
- Przecież to Kansi, twój nauczyciel.
- Też mi tak powiedział, ale widziałam go pierwszy raz w życiu.
- Co? Pomieszało ci się w głowie?
- Nie wierzysz mi?
Czarownica przerwała czesanie, patrząc na czarodziejkę dokładniej niż przed chwilą. Gdy ujrzała, że jej oczy lekko zmieniły barwę tęczówki na szarawą, zrozumiała co się stało. Ktoś rzucił na nia urok, wymazując z jej pamięci kapitana, tylko po co. Najpierw przeszło jej przez myśl, że mogła to być Ranza, aż przeszedł ją dreszcz.  
- Wierzę ci. Połóż się i odpocznij, muszę na chwilę wyjść, wrócę szybko.
- Jestem trochę zmęczona, może masz rację. - powiedziała, opadając na posłanie.
Gelda pospiesznym krokiem skierowała się do pokoju, gdzie siedziała zamyślona Ranza. Zapukała   z całych sił, a wrota drgnęły.
- Witaj żmijo, co cię sprowadza w moje progi?
Czarownica w czerwono-czarnej sukience, wparowała do środka, rzucając rywalką o ścianę.
- Mów co zrobiłaś Meli jędzo.
- O co ci chodzi? Ta ofiara się odnalazła?
- Jaki urok na nią rzuciłaś? Tylko ty byłabyś zdolna do czegoś takiego …
- Przestań, jaki urok?
- Mnie nie oszukasz, Kansi wrócił, a ona nawet nie wie kim on jest.
- Kapitan jest w zamku? Idę do niego.
Kobieta chwyciła ja mocno,  nie dając przejść dalej.  
- Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie powiesz co zrobiłaś tej biednej dziewczynie. Nie wie co się z nią działo przez miesiąc, porwałaś ją?
- Odczep się ode mnie! Mam użyć magii? Tego chcesz? Nic jej nie zrobiłam, może to twoja sprawka co?
- Jeśli Mela nie odzyska pamięci, Kansi nie będzie jej ćwiczył, a wiesz co stanie się jak nie przejdzie próby. Ona nawet go nie poznaje.
- Puść mnie, idę do niego! - krzyknęła wiedźma, wybiegając z pomieszczenia.

Po drodze biła się z myślami. Kapitan nie pobił Ledona, wiedziała, że czekają go za to konsekwencje. Zdziwiło ją, że dziewczyna się nagle odnalazła, ale jak to możliwe, że nie pamięta czarnoksiężnika. Nagle wpadło jej do głowy, że to dla niej lepiej, bo ostatnio spędzali ze sobą ciągle czas. Odetchnęła z ulgą. Znalazła się pod salą, gdzie przesłuchiwano Kansiego. Nie chciano wpuścić wiedźmy do środka. Usiadła więc na skalnej ławce, opierając się o ścianę. Za chwilę wrota się otworzyły i wybiegł z nich Helar, z miną jakby chciał kogoś zabić.  
- Co się stało, generale?
- Ten pyszałek ma więcej szczęścia niż rozumu. Król mu wybaczył i jeszcze go pochwalił, że tak dzielnie chciał schwytać tego przeklętego zdrajcę.
- Zważ na słowa, to ciągle mój ojciec.
- Wiem, współczuję ci, ale ten człowiek zginie prędzej czy później. A swojego kochasia pilnuj drugim razem, bo dopilnuję, żeby władca potraktował go surowo.
Mężczyzna zniknął w korytarzu, a Kansi wyszedł ze spuszczoną nisko głową. Kobieta rzuciła mu się w ramiona, nie chcąc puścić.
- Ranzo, uspokój się, bo wszyscy się domyślą!
- Wybacz. - dodała puszczając go nagle.
- Ledwo uniknąłem gniewu króla, ale przeinaczyłem swoją porażkę na korzyść. Chyba ostatni raz mi się to udało.
Szli jak najdalej od sali audiencyjnej. Gdy znaleźli się na zewnątrz zamku, czarownica wciągnęła go za wysoki mur ogrodu, ukrywając ich pośród pnączy.  
- Tęskniłam za tobą, słyszałam że biłeś się z moim ojcem.
- Ten drań nie ma litości!
- Wiem, wszystkim zalazł za skórę.
- Nie mówmy już o tym.
Wtedy wiedźma spojrzała na czarnoksiężnika, całując go namiętnie. Kansi również oddał jej swoje usta, ale w myślach wciąż krążyły mu wspomnienia o Meli. Nie rozumiał dlaczego, gdy powiedziała mu, że go nie zna, on jeszcze bardziej o niej zaczął myśleć. Oderwali się od siebie, a kapitan skierował się w głąb ogrodu.
- Zbliża się zima, nie ma co, Ledon wyrwał się na razie z moich rąk, ale gdy nadejdzie ciepło, odnajdę go. Upokorzył mnie jak nikt.
- Przestań się zamartwiać. Nawet moja matka go nienawidzi, więc sam sobie na to wszystko zasłużył.
- Ale ty inaczej na niego patrzysz, prawda?
- Mnie nie zrobił nic złego. Skończmy już ten przykry temat. - dodała kobieta przejeżdżając mu dłonią po karku.
- Co sugerujesz?
- Brakowało mi ciebie, chcę się na nowo nacieszyć swoim mężczyzną. Dziś w nocy nie zamykaj wrót. - odparła zalotnie, a wiatr rozwiewał jej długie kosmyki.

Tymczasem w zamku Mela ocknęła się, widząc siedzącą nad sobą Geldą. Czarownica zaczytana w księdze magicznej, usłyszała poruszenie na łóżku obok.
- Ocknęłaś się ze snu. Wypoczęłaś?
- Trochę, ale nadal boli mnie głowa.
- To minie, wiesz, że niebawem bal przywitania zimy?
- Bal, to znaczy tańce?
- Tak. Pora byś kogoś poznała, nie możesz żyć zupełnie sama.
- A moje nauki?
- Nie uciekną, w dodatku Ranza też idzie tam z Kansim, więc przykro by było, żebyś podpierała ścianę.
- Muszę się przejść. - dodała Mela wychodząc na korytarz.
Idąc korytarzem, kierowała się do wyjścia. Chłodny wiatr owiał jej ciało, a ona przekroczyła próg. Gdy znalazła się na placu przed ogromną ciemną budowlą, podeszła do skraju muru. Spojrzała w dół, obserwując nurkujące nad jeziorkiem stwory. Wtem poczuła czyjąś obecność w pobliżu. Nie czekając na nic, wymierzyła czarny twór prosto w mężczyznę, który padł na ziemię od jej czaru. Podbiegła do niego, koncentrując nadal siły.
- Witaj nieznajoma.
- Kim jesteś?
- Jowin, spotkaliśmy się kiedyś przypadkiem.
Czarnowłosy krótko ostrzyżony czarnoksiężnik, uśmiechał się podnosząc się powoli.  
- Możliwe, chciałeś mi coś powiedzieć, ale ktoś nam przerwał.
Mela odwołała swój czar, siadając na murku nad przepaścią. Mężczyzna towarzysząc jej, również usiadł obok. Robiło się coraz chłodniej.
- Nie jest ci zimno?
- Na razie nie.
Jego dłoń powędrowała wzdłuż jej pleców. Tym razem się nie broniła, gdyż to było dość przyjemne.  
- Niedługo jest bal, masz z kim iść?
- Nie, ale czemu pytasz?
- Pójdź ze mną. Nie daj się prosić, doskonale tańczę, nie chwaląc się.
Czarodziejka zaśmiała się głośno.  
- Każdy tak może mówić, a potrafisz dobrze czarować?
- Co?
Wtem uderzyła go, aż zaczął spadać w przepaść. Skoczyła za nim przywołując latający dysk. Mężczyzna ledwo utworzył swój pojazd, kiedy znajdował się prawie nad wodą. Dogonił dziewczynę, wrzucając ja do jeziora.  
- A więc tak pogrywamy. - dodała Mela, wymierzając w niego czarny promień.
Z jego pojazdy zrobił się pył, a on również wpadł do zimnej wody, aż wszystkie stwory pouciekały spłoszone z okolicy.  
Czarodziejka zanosiła się śmiechem, a on podpłynął do niej, uśmiechając się szelmowsko.  
- To jak z tym balem? Dasz się namówić?
- Jak mnie dogonisz. - odparła dziewczyna, płynąc w stronę brzegu.
- Co za dziewczyna – powiedział do siebie czarnoksiężnik, zaczynając kierować się za nieobliczalną czarodziejką.

711 czyt.
100%225
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2294 słów i 12442 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • emeryt

    emeryt · 1 sie 2018 · 202081569

    Nareszcie jakieś przyspieszenie akcji. AuRoRa, każdemu potrzeba odrobinę magii. To zmienia człowieka. Tak jak Ciebie potężna dawka weny. Pozdrawiam i czekam na następne odcinki twojej twórczości, oby były tak wspaniałe jak dotychczas.

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 1 sie 2018

    Oho zmiany były nieuniknione...czy miłość powróci? Kolejna, wspaniała część

  • AnonimS

    AnonimS · 1 sie 2018

    Wolę tą nową Melę. Konkretną, pewną siebie. Pozdrawiam

  • Mmakao

    Mmakao · 1 sie 2018

    Niezły zwrot akcji.
    Tylko czekać aż Kansi zostanie pokonany przez Mele podczas ćwiczeń, lub zamiast Kansiego jakiś generał.
    Powodzenia w pisaniu

  • AlexAthame

    AlexAthame · 1 sie 2018

    Super. Co można więcej powiedzieć.