Tęsknię... Cz.8


~Vanessa~
Rozglądałam się podziwiając śliczne ozdoby, obrazy i inne cuda kiedy nagle ktoś na mnie wpadł.   
- Do trzech razy sztuka jak to mówią- powiedział znajomy głos. Od razu się odwróciłam i uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Jake!- powiedziałam radośnie i przytuliłam go na powitanie  
- Ciebie też miło widzieć. Śledzisz mnie?- spytał śmiejąc się  
- Oczywiście, że tak. Coś muszę robić- odpowiedziałam również się śmiejąc.
- Widzę, że już się poznaliście- powiedział ktoś kogo bardzo długo nie słyszałam.  
- Cześć ciociu!- krzyknęłam i przytuliłam kobietę. Co prawda nie jest to moja prawdziwa ciocia tylko przyszywana ale naprawdę bardzo ją lubię. Znam ją odkąd  tylko pamiętam bo to koleżanka mojej mamy i często u nas bywała jak byłam mała. Szkoda, że potem się wyprowadziła. Dawno jej nie widziałam.  
- Witaj Van- odpowiedziała również mnie przytulając
Gdy się odsunęłyśmy od siebie zauważyłam, że Jake nam się przygląda co trochę mnie speszyło.
- Ja już będę wracać do pracy. Widzimy się potem?- spytał patrząc na mnie a ja kiwnęłam głową. On mrugnął do mnie okiem i poszedł.  
- Naprawdę fajny chłopak. Skąd się znacie?- spytała po chwili ciocia Emily
- Z kręgielni. Spotkaliśmy się przypadkiem i ciągle na siebie wpadamy.- powiedziałam szczerze
- Pracuje u mnie dosyć długo. Porządny i pracowity chłopak. Twoja mama coś wspomniała o pracy dla ciebie tutaj u mnie.
- Tak. Przydałoby mi się trochę pieniędzy- odpowiedziałam.  
- Myślę, że na bank coś się znajdzie. Chodź porozmawiamy u mnie w biurze. Amy! Zrobisz dwie kawy?- spytała nagle jakiejś dziewczyny za barem.
- Tak i przyniosę do biura- odpowiedziała uprzejmie i zajęła się pracą.  
- Każdy tu jest taki uprzejmy?- spytałam rozglądając się dookoła  
- Tak. Ci ludzie to tak naprawdę moja druga rodzina.- Powiedziała i weszłyśmy do jakiegoś pomieszczenia.
- No więc jaka praca cię interesuje? Mogę ci zaproponować posadę kelnerki na sali i czasem możesz mi pomóc w przygotowywaniu pokoi w hotelu. Co ty na to?
- Jasne, mi pasuje- powiedziałam od razu i nagle do biura weszła niska blondynka o krótkich włosach, ta sama co stała za barem.
- Przyniosłam kawę- powiedziała i postawiła na biurku.  
- Amy to jest Vanessa. Będzie z nami pracować.- powiedziała ciocia a ja wstałam z krzesła żeby się przywitać. Dziewczyna była mojego wzrostu więc nie będę jedyną niską osobą tutaj.
- Miło mi- powiedziała i podała mi rękę  
- Mi również- odpowiedziała.
Z ciocią wypiłyśmy nasze kawy a potem ona musiała wracać do swoich obowiązków. Ja miałam zacząć pracę od jutra więc na dziś to było wszystko.  
Zaczęłam zbierać się do wyjścia i przy okazji wysłałam wiadomość do Dylana, że może po mnie przyjechać.  
- Już idziesz?- usłyszałam za sobą więc się odwróciłam  
- Tak. Ale od jutra się mnie nie pozbędziesz
- Będziesz z nami pracować?- spytał zaskoczony
- Tak- odpowiedziałam z uśmiechem  
- Napewno ci się spodoba. Jutro mogę cie oprowadzić a dziś zapraszam cie na jakieś dobre jedzenie wieczorem co ty na to?- czy on tak serio? Zaprasza mnie na randkę?!  
- Serio?- spytałam zdziwiona całą sytuacją  
- Tak. Uważam, że skoro trzeci raz całkiem przypadkiem na siebie wpadliśmy to jest to przeznaczenie. Jesteśmy sobie pisani księżniczko- powiedział i obydwoje się roześmialiśmy.  
- Oczywiście królewiczu a teraz muszę już iść bo brat na mnie czeka.
- Poczekaj! Już ostatnio miałem wziąć od ciebie numer ale wyleciało mi z głowy a przecież jakoś muszę się z tobą skontaktować w sprawie naszej randki- powiedział i puścił mi oczko.
- Przecież znasz mój adres. Po prostu powiedz o której przyjdziesz.- powiedziałam śmiejąc się  
- Oj no a numer?- spytał udając rozczarowanie
- Jak zasłużysz to dostaniesz- powiedziałam i puściłam mu oczko
- No dobrze. Będę po ciebie o dwudziestej.- odpowiedział a ja skierowałam się prosto na parking gdzie czekał już mój brat.  
Otworzyłam drzwi i omal nie krzyknęłam ze zdziwienia. Na miejscu kierowcy wcale nie siedział Dylan tylko Mike. Aż dziwne, że mój brat dał mu swoje maleństwo.  
- Co ty tu robisz?- spytałam zapinając pasy
- Twój brat bał się prowadzić bo wypił ze trzy piwa
- Przecież od razu mu mówiłam, że będzie musiał po mnie przyjechać- powiedziałam zdenerwowana. Teraz całą drogę będę musiała wytrzymać z tym kretynem. Napewno nie będzie to spokojna trasa. Jestem pewna, że będzie się starał mnie wkurzyć.
- Oj daj spokój, będzie fajnie- powiedział a ja na niego spojrzałam  
- Nie umiesz kłamać- odpowiedziałam uśmiechając się  
- Jedziemy do domu czy masz ochotę gdzieś zajechać?
- Co masz na myśli?
- Nie wiem ale ja mam ochotę na lody. Co ty na to?- powiedział a mnie mocno zdziwił ten pomysł. Myślałam, że będzie chciał jechać prosto do domu.  
- Możemy się przejechać- odpowiedziałam ze szczerym uśmiechem i ruszyliśmy.
Po paru minutach byliśmy pod jedną z lodziarni. Stwierdziliśmy, że zjemy w samochodzie bo na dworze było strasznie gorąco.  
- Na jakie masz ochotę?- spytał wychodząc  
- Weź jakieś dobre a ja tu poczekam- powiedziałam a on poszedł  
Czekając w samochodzie na moje lody dostałam wiadomość od nieznanego mi numeru.
Nieznany: Hej księżniczko. Już nie mogę doczekać się naszej randki ;)  
Po tej wiadomości już wiedziałam kto to.
Ja: Jake? Skąd masz mój numer?!  
Jake: To moja słodka tajemnica ;)  
Już miałam coś odpisać ale wrócił Mike z naszymi lodami.
- To dla ciebie- powiedział i podał mi lody Oreo z czekoladową polewą.
- Postarałeś się- powiedziałam i zaczęłam się zajadać. On tylko się uśmiechnął i zabrał się za swoje lody. W przeciwieństwie do mnie on miał jakieś owocowe i w błyskawicznym tempie połowa z nich zniknęła.
- Trochę mi się spieszy więc będę powoli jechać a ty jedz okej?
- No dobra ale jak ubrudzę ukochany samochód Dylana to ty będziesz sprzątać
- Chyba śnisz- powiedział i ruszył z piskiem opon.
Droga mijała spokojnie do czasu kiedy Mike nie zaczął sobie żartować. Co chwilę gwałtownie hamował bez potrzeby co nie dawało mi skończyć lodów. Zaczęło mnie to mocno wkurzać bo prawie całe mi się rozpuściły.
- Jeszcze raz tak zrobisz to przysięgam, że cie uduszę i sama wrócę do domu- powiedziałam na co on tylko zaczął się śmiać  
- Chcę to zobaczyć
- Uwierz, że nie chcesz- odpowiedziałam a on w tym samym czasie znowu zahamował. Cały lód wylądował na mojej koszulce...
- Mike ty debilu!- zaczęłam się wydzierać a on tylko się śmiał.  Szukałam czegoś czym mogłabym się wytrzeć i po chwili wpadłam na pewien pomysł.  
Kiedy Mike skupił się na drodze ja zgarnęłam całego loda z koszulki na chusteczkę.  
- Już się wytarłaś? A do twarzy ci było- powiedział udając smutnego ale ja już miałam plan zemsty.
Przysunęłam się do niego co chyba zauważył. Położyłam mu jedną rękę na udzie. Uśmiechnął się ale nie odwrócił wzroku od ulicy. Przesunęłam rękę trochę wyżej i cały się spiął.  
Przybliżyłam się do jego twarzy a mój oddech na jego policzku sprawił, że aż westchnął. Nie spodziewałam się takiego efektu ale jest jeszcze lepiej. Kiedy chciał mnie pocałować ja przyłożyłam mu chusteczkę umazaną lodem do twarzy i przejechałam nią od samej buzi po krawędź koszulki. Jego mina bezcenna! Chłopak był tak zdziwiony, że nie wiedział jak zareagować.  
- Kiedy zrozumiesz, że wojna ze mną jest bez sensu bo i tak zawsze będziesz tym przegranym?
- To się jeszcze okaże o ile wcześniej cię nie zabije! To była nowa koszulka do cholery.
- Ojej, biedactwo. Na twoim miejscu teraz bardziej przejęłabym się innym problemem- powiedziałam patrząc znacząco w dół na jego namiocik. Mike zaniemówił.
Po chwili zajechaliśmy pod dom.
Weszliśmy do środka cali brudni a w progu przywitał nas Dylan.
- A wam co się stało?- spytał zdziwiony
- Mike przekonał się jaka mogę być zła- powiedziałam i zaczęłam iść w stronę łazienki żeby się ogarnąć.  
- Mam nadzieje, że mój samochód na tym nie ucierpiał- powiedział wystraszony
- Po za tym, że całe fotele są w czekoladzie to nie- odpowiedziałam chcąc go trochę oszukać a on wybiegł jak oparzony. Ja i Mike zaczęliśmy się śmiać słysząc jak wyklina mnie za to, że go oszukałam.
- Van już nie żyjesz!- krzyknął  
- Oj bo się jeszcze zdziwisz- odpowiedziałam i poszłam do łazienki  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Tak jak wczoraj wspominałam miałam małe problemy z internetem za co bardzo przepraszam. A oto i obiecana część. Postaram się jeszcze coś napisać podczas tych najbliższych dni ale to będą święta więc nie wiem jak to będzie więc niczego nie obiecuje.

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1697 słów i 8921 znaków.

2 komentarze

 
  • Lilu

    Ulala czyżby Mike próbował zdobyć naszą Van 😀

  • nasiaaa

    @Lilu co to będzie, co to będzie 😁

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością 😙😙😍😍😊😊💋💋💖💖

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana ❤😍