Tęsknię... Cz.33

~Vanessa~

Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i z walizkami ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Towarzyszył mi Mike, który pomagał mi wynosić bagaże.

Już mieliśmy wychodzić, kiedy nagle zatrzymał nas mój brat.

- Co ty robisz?- spytał, a ja nie miałam zamiaru mu odpowiadać. Nie po tym, jak mnie potraktował. Okazałam się mniej ważna od Vicki, a przecież byłam jego rodzoną siostrą.

- Możesz mi odpowiedzieć?- spytał, nie pozwalając mi przejść.

- Puść mnie. Wyprowadzam się.- powiedziałam spokojnym głosem. Nie miałam siły już krzyczeć, a poza tym, nic by to nie dało.

- Żartujesz?

- A wyglądam, jakbym żartowała? Nie będę mieszkać z tą dziewczyną pod jednym dachem. Wybrałeś, kto jest dla ciebie ważniejszy, więc daj mi teraz spokój.

- Nie wybrałem, ale nie możesz mi kazać zrezygnować z miłości.

- Jakiej kurde miłości człowieku? Otwórz w końcu oczy, a teraz przesuń się, bo chcę wyjść.

- I niby gdzie pójdziesz? Za co będziesz żyć?

- Jakbyś nie wiedział, to pracuję, a ty mi nie dajesz ani grosza. Zamieszmz moim chłopakiem, jak już musisz wiedzieć.- powiedziałam, doskonale wiedząc, że go to wkurzy. Już na samym początku odradzał mi związku z Mike'em. Teraz miałam głęboko w poważaniu, co on o tym myśli. Dlaczego ja bym miała go słuchać, skoro on nie liczy się z moim zdaniem?

- Jakim chłopakiem!?

- Jakbyś chociaż trochę interesował się czymś innym niż Vicki, to byś wiedział, że ja i Mike jesteśmy razem. Nie masz pojęcia, co się u mnie dzieje, i nawet nie zapytasz, co u mnie.

- Chcesz mi zrobić na złość? Jeżeli tak to odpuść.- powiedział, a ja się zaśmiałam.

- Nie robię ci na złość. Zeszliśmy się, zanim się dowiedziałam o Vicki.

- Nie zgadzam się, żebyś z nim zamieszkała.

- Nie masz tu nic do gadania. Jestem dorosła.- powiedziałam, a on nic już nie odpowiedział. Wyminęłam go i wyszłam z domu.

Wsiadłam do samochodu i czekałam na Mike'a. Po chwili też wsiadł i odpalił samochód.

- Wszystko dobrze?- spytał z troską w głosie.

- Można tak powiedzieć.- odpowiedziałam i oparłam głowę o szybę. Patrzyłam na zmieniający się krajobraz, gdy jechaliśmy do domu chłopaka.

Kiedy moja relacja z Dylanem tak się zepsuła? Kiedyś byliśmy takim zgranym rodzeństwem. Ucieszyłam się jak małe dziecko, kiedy po mnie przyjechał. Nie mogłam się doczekać, kiedy razem zamieszkamy. Teraz gdy mam taką możliwość, wszystko się popsuło. Ja wiem, że jego związek, to jego sprawa i nie powinnam się wcinać, ale nie potrafię jej zaakceptować. Nie po tym, co mu zrobiła. Ja nie chcę, żeby cierpiał.

Nie mam pojęcia też, czy dobrze zrobiłam, wyprowadzając się. Wszystko stało się tak szybko. Jestem z Mike'em dopiero chwilę... Kocham go i to jest nie wątpliwe, no ale mieszkanie razem? Niby do tej pory tak było, ale to co innego. Wtedy był kolegą brata, kimś z kim mogłam się sprzeczać, mieliśmy oddzielne pokoje itp. Teraz będzie inaczej. Jeden dom, jedna sypialnia... Nie wiem, czego się spodziewać, no i nie wiem, czy to nie za szybko.

W emocjach podjęłam tak pochopną decyzję. Powinnam była to przemyśleć. No cóż... Co będzie, to będzie.

Dojechaliśmy do pięknego, dużego domu. Widać było, że nie brakuje im pieniędzy.

- I jesteś pewny, że możemy tu zamieszkać?

- W stu procentach kochanie.- powiedział, dając mi buziaka w policzek, na co się uśmiechnęłam. Wyszliśmy z samochodu i wzięliśmy wszystkie bagaże.

Dom w środku był jeszcze piękniejszy niż na zewnątrz.

Wszystko było takie nowoczesne. Rozejrzałam się dookoła i nie mogłam w to uwierzyć.

- Podoba się?

- Nawet nie wiesz, jak bardzo.- odpowiedziałam zachwycona. Nagle Mike wziął mnie na ręce jak pannę młodą i zaczął nieść po schodach na górę. Śmiałam się, a on całował mnie po szyi. Miałam wrażenie, że mnie upuści.

Dotarliśmy na samą górę i Mike otworzył jakieś drzwi. Jednym sprawnym ruchem je zamknął, gdy weszliśmy do środka.

Mike delikatnie położył mnie na ogromnym, miękkim łóżku. Zawisł nade mną i namiętnie mnie pocałował. Odwzajemniałam każdy pocałunek. Byłam w siódmym niebie! Nie mogłam uwierzyć, że to się działo naprawdę. Mike obsypywał mnie pocałunkami, stopniowo pozbywając się moich ubrań. Oczywiście nie byłam mu dłużna.

- Jesteś pewna?- spytał między pocałunkami, zanim stało się coś, na co czekaliśmy tak długo, a przynajmniej ja czekałam.

- Tak.- odpowiedziałam i go pocałowałam.

***

Leżeliśmy wtuleni w siebie kompletnie nadzy. Było cudownie. Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo tego chciałam. To nie był mój pierwszy raz i Mike'a też na pewno nie, ale był o wiele lepszy niż ten pierwszy. Było po prostu bajecznie. Doskonale się rozumieliśmy, a nasze ciała idealnie do siebie pasowały.

Leżąc, miałam w końcu okazję rozejrzeć się trochę po pomieszczeniu. Nie było duże, ale bardzo przytulne. Całe było w kolorach, czerni, bieli i fioletu. Na środku było, duże dwuosobowe łóżko, na którym leżeliśmy. Obok mała szafka nocna z lampką i jakąś książką. Naprzeciwko była duża szafa, cała masa szafek i półek no i telewizor. Cały pokój był czysty i zadbany i co mnie bardzo zdziwiło, było dużo zdjęć i pamiątek.
Nie spodziewałam się tego po Mike'u. Ma więcej zdjęć w pokoju niż ja!

- O czym myślisz?- spytał nagle, odrywając mnie od moich myśli.

- A o niczym szczególnym.- odpowiedziałam, uśmiechając się.

- Jasne, jasne. A tak serio?- spytał, śmiejąc się.

- A tak serio, to oceniam twój pokój.- powiedziałam i poczułam pocałunki na szyi.

- Mhm- mruknął mi do ucha, przez co przeszły mnie przyjemne dreszcze.

- Ale ty jesteś niewyżyty.- powiedziałam, a on jeszcze bardziej się do mnie przysunął.

- Mi to nie przeszkadza.- odpowiedział, dalej mnie całując. Nie mogliśmy jednak leżeć cały dzień w łóżku.

- Koniec tego dobrego- powiedziałam, wstając. Usłyszałam westchnięcie z niezadowolenia.

- Oj gdzie ty idziesz?- spytał, pociągając mnie z powrotem na łóżko.

- Nie możemy tutaj leżeć przez cały dzień.
- Daj mi się tobą nacieszyć.

- Będziesz miał jeszcze tyle czasu.- powiedziałam, dając mu szybkiego buziaka. Wstałam z łóżka i narzuciłam na siebie koszulkę.

- Gdzie jest łazienka?- spytałam.

- Chętnie cię zaprowadzę.- powiedział i w błyskawicznym tempie wstał z łóżka. Zaprowadził mnie łazienki, która była tuż obok.

- No to co? Wspólny prysznic?- spytał zalotnie i już chciał wejść do łazienki, ale zamknęłam przed nim drzwi.

- Nie tą razą kochanie.- powiedziałam nieco głośniej, żeby mnie usłyszał.

- Kobiety...- usłyszałam zza drzwi.

Szybko się umyłam i wysuszyłam. Narzuciłam na siebie znowu tę samą koszulkę, bo nic innego nie miałam i wyszłam z łazienki.

Wróciłam do pokoju po jakieś ubrania. Mike'a nie było, więc zastanawiałam się, gdzie poszedł.

Korzystając z okazji, szybko się ubrałam i ogarnęłam. Potem wyruszyłam w poszukiwaniu chłopaka. Dom był tak duży, że nie mogłam się odnaleźć. Zeszłam na dół i tam zaczęłam szukać.

- Tu jestem!- usłyszałam nagle i poszłam za głosem. Trafiłam do kuchni i znalazłam Mike'a.

- Niestety lodówkę mam pustą, znalazłem tylko kawę i kakao, jeżeli masz ochotę. Będziemy musieli wyruszyć na jakieś zakupy.- powiedział, drapiąc się po głowie. Jego grzywka była ułożona we wszystkie strony. Wyglądał, jakby dopiero się obudził.

- Ogarnij się i pójdziemy na miasto.- powiedziałam z uśmiechem i jeszcze bardziej go rozczochrałam.

Po godzinie (bo tyle czasu zajęło mu ubranie się), byliśmy w drodze do sklepu. Kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Zakupy wyszły spore, więc dużo było do noszenia.

Potem zaszliśmy jeszcze do restauracji, żeby zjeść coś na szybko.

Wszystko było dobrze, dopóki nie podeszła do nas jakaś dziewczyna.

- Cześć kochanie.- powiedziała do Mike'a. Byłam w szoku i on chyba też.

- Co ty tu robisz?- spytał.

- Kto to?- zwróciłam się do chłopaka, a on złapał mnie za rękę.

- Jestem jego dziewczyną.- powiedziała. Zamurowało mnie i nie wiedziałam, co powiedzieć.

- Przestań. Nie jesteś moją dziewczyną, bo ona siedzi obok mnie. Mało ci jeszcze?- spytał dziewczyny, a ja nic nie rozumiałam. Nigdy wcześniej jej nie widziałam.

- Co przestań? Najpierw mnie podrywasz, a teraz co?- powiedziała trochę za głośno. Wszyscy na nas patrzyli. Czułam się bardzo niezręcznie.

- Nie podrywałem cię, to ty mnie próbowałaś uwieść.- odpowiedział jej Mike. Postanowiłam się wtrącić do rozmowy. Musiałam jak najszybciej się dowiedzieć, o co chodzi.

- Kto to jest?- spytałam lekko zdenerwowana. Byłam pewna, że Mike mi zaraz wszystko wyjaśni.

- Pamiętasz, jak mówiłem ci, że prawie straciłem pracę przez jedną dziewczynę?

- No tak.

- Właśnie przez tą. Mści się na mnie, że dałem jej kosza.- No i wszystko było jasne. Laska serio musi mieć nie równo pod sufitem. Na jej miejscu dałabym sobie spokój. Nic jej nie dadzą te scenki.

- Oj jak krzyczałeś moje imię, to nie brzmiało, jakbyś dawał mi kosza, a wręcz przeciwnie.

- Dziewczyno jesteś chora. Ja nawet nie znam twojego imienia. Kochanie nie słuchaj jej.- zwrócił się do mnie Mike. Nie miałam powodu, żeby mu nie wierzyć.

- Jeszcze mnie popamiętasz.- powiedziała i sobie poszła.

- Mam nadzieję, że jej nie wierzysz.

- Żartujesz? Jakaś nienormalna.- powiedziałam i zaczęliśmy się z tego śmiać.

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Dobrej nocy <3

606 czyt.
100%133
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1851 słów i 9731 znaków.

3 komentarze

 
  • Lolalalalalalalala

    Lolalalalalalalala · 5 lis 8:00 · 193629778

    Genialne

  • Iga21

    Iga21 · 4 lis 16:21

    No jak narazie wszystko dobrze ( i opowiadanie i w relacjach głównej bohaterki i jej nowego chłopaka) zobaczymy jak będzie dalej

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 4 lis 11:29

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością