Tęsknię... Cz.29

~Mike~
Siedziałem sam w domu i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Dylan gdzieś wypruł, a Vanessa jeszcze nie nie wróciła z pracy. Nie mogłem znaleźć sobie żadnego zajęcia. Skakałem po kanałach w telewizji w poszukiwaniu czegoś ciekawego, kiedy nagle drzwi od domu się otworzyły. Do środka chwiejnym krokiem weszła Vanessa. Zataczała się i gadała coś pod nosem. Było pewne, że coś piła a ja tylko zastanawiałem się, dlaczego doprowadziła się do takiego stanu. Podszedłem do niej, a ona na mój widok zaczęła piszczeć z radości. Byłem w szoku. Jeszcze nigdy aż tak bardzo nie cieszyła się na mój widok. Byłem pewny, że to tylko i wyłącznie dzięki wypitemu alkoholowi.
- Co się stało? Piłaś?- spytałem, jakbym nie znał odpowiedzi. Doskonale wiedziałem, że piła tylko nie wiedziałem jak mam zacząć rozmowę z nią. Dziewczyna rzuciła mi się na szyję, a do mojego nosa dotarł cudowny zapach jej perfum połączony z alkoholem.
- Kto ci takich głupot naopowiadał? Przecież jestem trzeźwa.
- No oczywiście.- powiedziałem, śmiejąc się z niej. Tak słodko wyglądała, kiedy udawała, że się gniewa. Uroczo marszczyła wtedy nos.
- Nie śmiej się ze mnie!- krzyknęła nagle.
- Nie śmieję się z ciebie.- powiedziałem, a ona zaczęła płakać. Zdecydowanie nie powinna była tyle pić. Zapowiada mi się ciekawy wieczór pełen humorków i wahań nastrojów. Coś pięknego po prostu...
- Śmiejesz się! A ja cię tak lubię!- a to ciekawe. Vanessa w końcu się przyznała, że mnie lubi.
- Lubisz mnie?
- Teraz już nie bo się ze mnie śmiejesz!
- Oj kochanie ja się do ciebie uśmiechałem.- powiedziałem najbardziej czule, jak tylko potrafiłem, a ona się zarumieniła. Nawet nie zwrócila mi uwagi na to, jak ja nazwałem.
- No dobrze.- odpowiedziała i stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. Dziewczyna w jednej sekundzie pocałowała mnie w usta. Byłem w siódmym niebie! Oczywiście od razu oddałem pocałunek, a ona całowała mnie dalej i z każdą chwilą coraz bardziej namiętnie. Wiedziałem, że źle robię. Na pewno rano nie będzie nic pamiętać, a jak się dowie, będzie na mnie cholernie zła. Z drugiej strony ona tak cudownie całowała i miała takie słodkie, delikatne usta! Chciałem, żeby ta chwila trwała wiecznie. Objąłem ją, a jedną rękę położyłem na jej tali. Vanessa od razu się do mnie przysunęła i sam nie wiem kiedy, zostałem przygwożdżony do ściany. Naprawdę czułem się jak w raju. Z drugiej strony wiedziałem, że będę miał potem ogromne wyrzuty sumienia.
Vanessa nagle dotknęła zapięcia od paska moich spodni i wtedy zaświeciła mi się czerwona lampka. Cholernie tego chciałem i pragnąłem jej na maksa, ale nie w takich okolicznościach, nie wtedy kiedy była pijana i myślał za nią alkohol. Niechętnie przerwałem pocałunek i odsunąłem ją delikatnie od siebie.
- Co robisz?- spytała cicho, próbując ponownie się do mnie przysunąć.
- Kochana uwierz, nawet nie wiesz, jak bardzo tego chcę, ale nie mogę.- powiedziałem smutno, a ona przytuliła się do mnie.
- Dlaczego nie możesz?
- Bo to by było nie fair. Szanuję cię i nie chcę, żebyś potem czuła się wykorzystana przeze mnie. - odpowiedziałem, a dziewczyna wtuliła się we mnie.
Staliśmy tak dobre parę minut, a potem wymyśliłem, że obejrzymy jakiś film. Oczywiście chciałem ją położyć spać, ale ona nie chciała, więc musiałem wymyślić jakieś zajęcie. Nawet nie wiedziałem jaki film włączyłem, kompletnie mnie nie interesował. Myślami byłem przy najpiękniejszym pocałunku na świecie. Leżała na mojej klatce piersiowej a ja ją obejmowałem. Gdyby nie alkohol na pewno byśmy tak nie leżeli. Dotarło do mnie, co tak naprawdę czuję do tej małej wariatki. Nie była dla mnie już koleżanką czy przyjaciółką... Była osobą, z którą chciałem być i budować wspólną przyszłość. Zwyczajnie się zakochałem, chociaż nie planowałem tego. Najgorsze jest to, że nie mogę jej powiedzieć o tym, co czuję. Dopiero co zerwał z nią chłopak, którego tak kochała. Zabiłbym tego debila, gdybym mógł. Jak można tak potraktować kobietę! Fakt zrobiła źle, całując mnie, podczas gdy chodziła z nim, ale żałowała tego i przeprosiła. On za gwałtownie zareagował nawet, jak był mega wkurzony. Nie można w taki sposób wyzywać dziewczyn. Jak go kiedyś spotkam, to facet od razu w szpitalu wyląduje. Już ja go nauczę szacunku.
Film powoli się kończył, a ja nawet nie zauważyłem, kiedy tak szybko czas zleciał.
Vanessa spała wtulona we mnie. Wyglądała tak słodko i spokojnie. Delikatnie się uśmiechała, czyli śniła o czymś przyjemnym. Postanowiłem zanieść ją do jej sypialni, bo spanie w salonie na kanapie wcale nie jest takie wygodne. Powoli wstałem i delikatnie wziąłem ją na ręce. Nawet nie drgnęła. Widocznie miała naprawdę mocny sen. Poszedłem do jej pokoju i nawet nie zapalając światła, położyłem ją na jej łóżku. Dziewczyna od razu otuliła się kołdrą. Już miałem wychodzić, kiedy nagle usłyszałem, że coś po cichu do mnie mówi. Myślałem, że może zaczęła mówić przez sen, więc zignorowałem to. Głos jednak stawał się coraz głośniejszy, więc podszedłem do niej.
- Zostań tu ze mną, nie chce być sama.- powiedziała, wyciągając do mnie rękę. Oczy miała zamknięte, ale widać było, że nie śpi. Złapałem ją za rękę i położyłem się obok niej. Przytuliła się do mnie, a ja pocałowałem ją w czoło. Uśmiechnęła się i wydawało mi się, że ponownie zasnęła. Ja jednak nie mogłem spać, mimo że do szczęścia nic mi nie brakowało. Miałem w swoich ramionach najpiękniejszą i w ogóle najlepszą dziewczynę pod słońcem. Męczyło mnie tylko to, czy ona będzie cokolwiek pamiętać jutro. Miałem w głębi serca nadzieję, że tak. Z drugiej strony mogłoby być trochę niezręcznie, jakby pamiętała o naszym pocałunku.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym ci powiedzieć, że mi na tobie zależy i podobasz mi się.- powiedziałem do śpiącej dziewczyny, chociaż wiedziałem, że i tak mnie nie usłyszy. Powoli odpływałem, kiedy Vanessa lekko się poruszyła.
- Ty mi też bardzo się podobasz.- powiedziała cichutko, ale ja byłem tak zmęczony, że nie wiedziałem do końca czy mi się to śni, czy może to było naprawdę.

~Vanessa~
Wstałam rano z ogromnym bólem głowy. Wczoraj zdecydowanie przesadziłam. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że jestem u siebie w pokoju więc przynajmniej tyle dobrego.
Przetarłam ręką oczy i zauważyłam, że obok mnie spał Mike. Miałam pewność, że wszystko, co się wczoraj stało, to nie był sen. Skompromitowałam się po całej linii. Pewnie teraz ma mnie za idiotkę za te wczorajsze pocałunki i rzucanie się na szyję. Kleiłam się do niego przy każdej możliwej okazji. Tylko co ja mam teraz zrobić? Udawać, że nic nie pamiętam czy jednak przyznać się, że pamiętam wszystko i go przeprosić. Najlepiej chyba poczekam, co on powie i dopiero się zastanowię co zrobić. Chciałam pójść do kuchni po coś do picia, ale byłam na tyle głośno, że Mike się obudził.
- Hejka- powiedział i otworzył oczy. Wyglądał słodko w tych rozczochranych włosach i zaspanych oczach.
- Nie chciałam cię obudzić, przepraszam.- powiedziałam, czekając na jakąś jego reakcję.
- Po co tak wcześnie wstałaś?
- Chciałam iść po coś do picia.
- Kładź się, ja pójdę. Pewnie średnio się czujesz.- no i mnie zaskoczył.
- Nie trzeba, sama pójdę.
- Oj daj spokój, ja pójdę.- powiedział i wstał, więc nie miałam wyboru.
Mike nie miał na sobie koszulki, dzięki czemu mogłam podziwiać jego super sylwetkę. Widać, że praca na siłowni dobrze mu służy.
- Nie ładnie tak podglądać.- powiedział, gdy zauważył, że go obserwuję.
- Podglądać? Paradujesz przede mną pół nago i myślałeś, że tego nie zauważę?
- Jak chcesz, to mogę zacząć paradować całkiem nago.- powiedział zalotnie.
- Oh nie błagam, oszczędź mnie tych katuszy!
- Katuszy? Chcesz powiedzieć, że nie podoba ci się moje ciało?- spytał oburzony.
- No jest takie przeciętne.- powiedziałam.
- Wczoraj wydawało mi się, że myślałaś inaczej.- powiedział, łapiąc się za krocze i puszczając mi oczko. Od razu rzuciłam w niego poduszką, a on wybiegł z pokoju.

Po chwili wrócił z dwiema szklankami wody i jakimiś tabletkami, pewnie przeciwbólowymi.
- Jak się czujesz?- spytał, siadając obok mnie na łóżku.
- Bywało lepiej.
- Co się stało, że postanowiłaś aż tyle wypić?- spytał, a na samo wspomnienie zrobiło mi się smutno.
- Definitywny koniec mój i Jake'a.- odpowiedziałam cicho.
- Rozumiem. Pamiętasz coś?- No i co ja mam mu odpowiedzieć?
- Nie za wiele. A co? Odwaliłam coś głupiego?
- Nie, spokojnie. Nic takiego się nie działo poza dzikim seksem i wyznaniem miłości.
- Słucham!?- krzyknęłam, chociaż dobrze wiedziałam, że nic takiego nie miało miejsca. No może poza wyznaniem uczuć.
- Żartuję. Wróciłaś do domu pijana, spytałem, co się stało, nagle zaczęłaś mnie całować, a potem chciałaś czegoś więcej, ale ci przerwałem.

- Całowaliśmy się?- spytałam, udając, że nic nie pamiętam. Chciałam wiedzieć, co mi powie, a czego nie.

- Tak, ale spokojnie. Na tym się skończyło. Potem oglądaliśmy film i zasnęłaś, więc zaniosłem cię do pokoju. Poprosiłaś, żebym został, więc tak zrobiłem i tyle.- powiedział, ale brakowało mi jeszcze jednego. Dlaczego nie wspomniał, że wyznał, że mu się podobam? Albo, dlaczego nie wspomniał o tym, że mu odpowiedziałam to samo? Zmienił zdanie? Jestem pewna, że wyznaliśmy sobie uczucia... Nie mogło mi się to przecież przyśnić... Chociaż w sumie to sama nie wiem. Może to był faktycznie tylko sen.
- Nic więcej się nie wydarzyło?- spytałam, myśląc, że zaraz może sobie o tym przypomni.
- Nic.- powiedział, a ja już nie ciągnęłam tematu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
hej wszystkim. Tak wiem, że część jest krótka. Szczerze mówiąc, myślałam, że wyjdzie dłuższa. Pewnie pomyślicie, że nie miałam pomysłu, ale ja po prostu chciałam ją skończyć w tym momencie. Następna pewnie będzie już dłuższa. Dobrej nocy

703 czyt.
100%112
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2008 słów i 10476 znaków.

2 komentarze

 
  • Julian05

    Julian05 · 19 paź 15:25

    Za bardzo wciąga czytanie twojej opowieści, zdecydowanie za szybko to przeczytałem     
    z niecierpliwoscia czekam na kolejną  część ^^

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 19 paź 9:32

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybko a może jakiś maratonik