Tęsknię...Cz.46

Vanessa
Siedziałam w pokoju i czekałam na Mike'a aż wróci z pracy. Nie wiedziałam jak mam mu powiedzieć o ciąży. Bałam się, że mu to się nie spodoba. A co jeżeli będzie mną rozczarowany?
Przeglądałam internet, jedząc moje ulubione żelki, kiedy nagle mój ukochany wszedł do sypialni.

- Hej słońce!- krzyknął na powitanie i od razu rzucił się na łóżko. Dał mi buziaka i mocno mnie przytulił. Uwielbiałam, gdy mnie tak witał. To było mega słodkie.
- Tęskniłam. Jak było w pracy?- spytałam, gdy wtulał się we mnie.
- Niech no pomyśle... Masa dziewczyn w skąpych sportowych strojach.- powiedział, na co od razu go szturchnęłam.

Zawsze byłam zazdrosna, zwłaszcza, że sama nie mam figury modelki. Na samą myśl, że przez cały dzień ma styczność z pięknymi dziewczynami, w jak to ujął "skąpych strojach", robi mi się nie dobrze. Pewnie nie jedna próbowała go poderwać. Wcale się nie dziwię. Mike jest naprawdę przystojnym chłopakiem, wysportowanym no i w dodatku jest trenerem na siłowni. Jakim cudem o akurat mnie wybrał?

- O czym ty tak myślisz? Przecież tylko żartowałem z tymi dziewczynami.- spytał, wyrywając mnie z rozmyśleń.
- Dzisiaj akurat nie było żadnej do poderwania.- dodał po chwili, a ja od razu zepchnęłam go z siebie. Wkurzył mnie tym tekstem. Postanowiłam go trochę podręczyć. Od razu się od niego odwróciłam tyłem. Niech się teraz chłopak trochę postara.
- Oj kochanie przecież wiesz, że tylko ciebie chce.- powiedział, prubójąc się do mnie przytulić. Niestety nie ma tak łatwo.
- No chyba się nie gniewasz na mnie.powiedział, ale udałam, że go ignoruję.
- Szkoda bo już miałem zabrać cię do McDonald's.- powiedział, a ja się odwróciłam w jego stronę.
- Czy ty myślisz, że mnie przekupisz?- spytałam.
- Nie chcesz to nie.- odpowiedział, uśmiechając się.
- Oj tak to nie ma. Do Mc i tak pojedziemy, ale nie dlatego, że ci wybaczam tylko dlatego, że jestem głodna, a ty mnie kochasz i mnie tam zabierzesz.- powiedziałam, a on się roześmiał.
- A co jeżeli się nie zgodzę? Podobno jesteś obrażona.- odpowiedział, a ja spojrzałam na niego groźnym wzrokiem.
- To dziś śpisz na podłodze bo do łóżka cie nie wpuszczę.- powiedziałam i wstałam.  

Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni się napić. Mike krzyczał coś do mnie z pokoju ale nie wiedziałam, co mówi.
W kuchni Dylan robił jedzenie.

- Vicki nie ma?- spytałam bo jakoś ostatnio jej nie widziałam, a mieszkamy pod jednym dachem.
- Pojechała na parę dni do rodziny. Jakieś sprawy rodzinne, nie pytałem o co chodzi. A wam co? Czyżby kłótnia?- spytał roześmiany.
- Stary ratuj. Przygarniesz mnie dzisiaj do swojego łóżka?- odezwał się nagle Mike. Skąd on nagle się pojawił?
- Chyba cię posrało.- odpowiedział mój brat, na co się roześmiałam.
- Twoja siostra wyrzuciła mnie z sypialni.
- O no proszę... Czyżby chormony już robiły swoje?- powiedział Dylan, a ja zdałam sobie sprawę z tego, co właśnie zrobił.
- Co to miało znaczyć?- spytał zdezorientowany Mike. Nie chciałam żeby dowiedział się w taki sposób. Musiałam jakoś się z tego wykęcić.
- Dylanowi chodziło o to, że dostałam okresu. Ale to wcale nie o to chodzi.- powiedziałam. Miałam nadzieję, że uwierzy. Powiem mu ale w odpowiednim momencie.
- Oj kochanie no.- powiedział Mike i objął mnie od tyłu.
- O co wam tak właściwie poszło?
- Twój przyjaciel woli jakieś obce laski w sportowych strojach ode mnie.- powiedziałam, a Dylan się roześmiał.
- No ba, że ja też. Wcale mu się nie dziwię.- odpowiedział na co odsunęłam od siebie Mike'a i poszłam do siebie do sypialni.
- Walcie się!- krzyknęłam tylko po drodze i zamknęłam się na klucz.  

Teraz niech sobie sami radzą. Skoro tak właśnie myślą to ciekawe, kto im teraz będzie sprzątać i gotować. Jakoś nie przypominam sobie, żeby któryś robił cokolwiek z tych rzeczy w ostatnim czasie. Ciekawe w jakim czasie cały dom obrośnie brudem.
Mając obydwu gdzieś, siedziałam w sypialni i przeglądałam internet. Mike zapukał tylko raz ale go nie wpuściłam. Może zrobiłam z tak niewielkiej rzeczy, wielką aferę, ale chciałam dać im nauczkę.

Wieczorem lekko zgłodniałam, więc postanowiłam wyjść coś zjeść. Bez słowa minęłam tamtych dwoje w salonie. Wcale mnie nie zdziwił widok jaki zobaczyłam. Siedzieli przed telewizorem i grali na konsoli. Oczywiśćie kolacji też im się nie chciało robić, więc zamówili sobie pizze. To było do przewidzenia.

Ja postanowiłam zrobić sobie coś lepszego na kolacje. Szkoda tylko, że nie miałam na nic pomysłu, a i w lodówce nie wiele było.
Postanowiłam zrobić sobie placki. Niestety to wymagało pojechania do sklepu. Nie było zimno, wiec nie ubierałam się jakoś szczególnie. Sklep też nie był daleko, wiec postanowiłam przejść się na pieszo.

- Gdzie ty się wybierasz?- spytał Mike, gdy zakładałam buty.
- Do sklepu. Tak się składa, że nikt nie zrobił zakupów. Nie mam co jeść.
- Daj spokój. Podzielimy się z tobą pizzą, a zakupy zrobimy rano.- powiedział Dylan.
- Nie dziękuję.
- To chociaż cię podrzucę, jest ciemno nie możesz sama chodzić po ulicy.
- Nic mi nie będzie.- powiedziałam i wyszłam z domu.

Droga do sklepu minęła mi szybko i spokojnie. Zrobiłam najpotrzebniejsze zakupy i udałam się w drogę powrotną.
Wtedy już nie było tak kolorowo. Cały czas szedł za mną jakiś typek. Nie był jakoś sporo starszy ale był nawet wysportowany. Cały czas czułam się przez niego obserwowana. Przez jakiś czas szedł w sporej odległości ale potem stopniowo zaczął się zbliżać. Zaczęłam się go bać. Nagle z nikąd pojawił się obok mnie.

- Co taka ładna dziewczyna robi tu sama o tej godzinie.- spytał strasznie niepokojącym tonem.
- Nie gada z tobą.- odpowiedziałam szorstko, idąc dalej.
- Oj daj spokój, co taka nie miła dla mnie jesteś?
- To ty daj mi spokój.
- Jestem pewien, że jak poznasz mnie bliżej, to mnie polubisz.- powiedział i złapał mnie za rękę.- mega się bałam, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać.
- Nie sądzę.- odpowiedziałam, próbując się wyrwać.
- Przestań mi się opierać.- powiedział i szarpnął mnie za ręke. Nie wiedziałam, co zrobić. Nie miałam tyle siły, żeby mu się wyrwać.
Chłopak zaczął mnie całować po szyi, a ja z całej siły starałam się go odepchnąć.

- Zostaw ją!- usłyszałam krzyk i nagle chłopak wylądował na ziemi. To był Mike, zawsze zjawia się w odpowiednim momencie.
Chłopak dostał jeszcze parę ciosów w twarz po czym przestraszył się i uciekł.
- "Nic mi nie będzie, nie potrzebuje waszej pomocy"- powiedział to takim samym tonem, jak ja wcześniej. Bardzo się wystraszyłam tego typa. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam Mike'a. Jak zawsze mnie ratuje.
Rzuciłam mu się na szyję cała rozstrzęsion.
- Dziekuję.- powiedziałam szeptem, a on mnie objął.
- Nic ci nie jest?- spytał z troską.
- Wszystko okej. Skąd wiedziałeś, gdzie jestem?
- Myślisz, że puściłbym cie sam po nocy?
- Dobrze, że tego nie zrobiłeś.- powiedziałam i wsiedliśmy do samochodu, którym przyjechał.

Wróciliśmy do domu.
- Widzę, że gołąbeczki znowu zakochane. Jak tam wyprawa do sklepu?- spytał mój brat.
- Na szczęście dobrze.- powiedziałam.
- Bo się pojawiłem.- wtrącił się Mike.
- Co fakt, to fakt.- powiedziałam i poszłam wziąć prysznic.  
Dalej czułam na sobie dotyk tego chłopaka. Musiałam jak najszybciej to wszystko z siebie zmyć.

Po prysznicu poszłam w końcu zrobić sobie coś do jedzenia. Przez to wszystko w ogóle nie czułam głodu. Zrobiłam sobie placki z owocami i masłem orzechowym. Wyszły zajebiste, szkoda tylko, że musiałam się podzielić z Mike’em. No w końcu wypadałoby po tym, jak mnie uratował. Dalej się trzęsę na myśl, co by było gdyby się w porę nie zjawił.

Późną nocą leżeliśmy na łóżku i oglądaliśmy film. Ja jednak do końca nie mogłam skupić się na ekranie. Moją głowę zawracała masa myśli. Dziś prawie by się wydało, że jestem w ciąży. Co jeżeli następną razą nie uda się wybrnąć z sytuacji? Albo sam się dowie w jakiś sposób?
Postanowiłam mu o wszystkim powiedzieć. Im szybciej tym lepiej.

- Kotek możemy pogadać?- spytałam, a on na mnie spojrzał. Od razu zatrzymał film i lekko się podniósł.
- Coś się stało?- spytał zaniepokojony.
- Można tak powiedzieć. Muszę ci coś wyznać.- powiedziałam. Strasznie się bałam. Do tego stopnia, że słowa nie chciały przejść mi przez gardło. Cała się trzęsłam.
- Ej kochanie spokojnie. Cokolwiek by to nie było, to jestem przy tobie pamiętaj.
- Obiecaj mi, że nie będziesz zły i mnie nie zostawisz.
- No teraz to zaczynam się bać.- powiedział, przerażony.
- Będziemy mieli dziecko.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1727 słów i 9008 znaków.

3 komentarze

 
  • Niutria

    Aa nie mogę się doczekać na więcej dodaj szybko czekam z niecierpliwością  :zakochany:

  • nasiaaa

    @Niutria dziękuję bardzo ❤️

  • Iga21

    Dawaj jak najszybciej kolejną część. Czekam niecierpliwie na jego reakcje 😃

  • nasiaaa

    @Iga21 postaram się dzisiaj ale co z tego wyjdzie to nie wiem 😪

  • cukiereczek1

    Kochana czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybciutko 😗😗😉😉

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję postaram się 😊