Tęsknię... Cz.22

~ Vanessa ~

Usiedliśmy do jednego ze stolików. Przez dłuższą chwilę panowała niezręczna cisza. Żadne z nas nie wiedziało jak zacząć rozmowę. W końcu postanowiłam przerwać tą ciszę zwłaszcza, że nie mięliśmy dużo czasu.  
- Co takiego ważnego chciałeś mi powiedzieć?- spytałam chłopaka i próbowałam złapać z nim kontakt wzrokowy. Niestety Mike unikał mojego spojrzenia i patrzył na blat stołu. Milczał a ja miałam wrażenie, że próbuje poukładać myśli. Jak się okazało, tak właśnie było.  
- Chciałbym cię bardzo przeprosić. Zachowałem się jak ostatni kretyn.- powiedział z poważną miną.  
- Nie da się ukryć, że tak.- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, żeby trochę rozładować napięcie. Wiedziałam, że ani ja, ani on, nie mamy ochoty na tą rozmowę.  
Spojrzałam na niego jeszcze raz. Miał zamknięte oczy a gdy je otworzył, zobaczyłam łzy... Mike płakał a raczej szlochał a ja byłam w szoku. Czy to ta sytuacja doprowadziła go do takiego stanu? To przez naszą kłótnię czy może chodzi o coś kompletnie innego?
- Mike wszystko okej?- spytałam zmartwiona. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. Sprawiał wrażenie człowieka niezdolnego do uczuć a już szczególnie takich.
- Pamiętasz jak wtedy rano powiedziałaś mi coś w stylu "Jak się nie umie pić to się nie piję"?- powiedział a ja przypomniałam sobie te słowa. Faktycznie tak było. Byłam na niego wtedy mega wkurzona.
- Tak, pamiętam.
- Byłaś taka zła i krzyczałaś.- powiedział smutno a ja miałam wrażenie, że siedze z obcą osobą.  
- Prawda. Do czego zmierzasz?
- Powiedziałem ci żebyś się nie mieszała i nie oceniała mnie jak nie znasz sytuacji.- nie przerywałam mu bo bardzo chciałam żeby mi powiedział, co go tak męczy od dłuższego czasu. Wiedziałam, że coś musi być na rzeczy. Ludzie nie zachowują się tak bez przyczyny...
- Chodziło o mojego młodego brata.- powiedział a ja nie wiedziałam, że ma rodzeństwo. Nic nie wiem o jego rodzinie bo jakoś specjalnie mnie nie interesowała.
- Nie wiedziałam, że masz brata. Co z nim?  
- Nie żyje.- powiedział a ja nie wiedziałam jak zareagować...  
- Przepraszam, ja...- powiedziałam i mi też oczy zaszły łzami. Ja co prawda nie byłam w takiej sytuacji, ale chyba wiem co czuje Mike...
- Skąd mogłaś wiedzieć?
- Współczuje ci.- powiedziałam a on zakrył twarz dłońmi.
Byłam w jakimś amoku. Nie wiedziałam co robię. W jednej chwili wstałam z krzesła i podeszłam do chłopaka. Kucnęłam zaraz przed nim i dotknęłam jego dłoni swoimi. Mike otworzył oczy i na mnie spojrzał. Obydwoje mieliśmy łzy w oczach. Żadne z nas nic nie mówiło a ja tak po prostu wstałam i go przytuliłam. Mike wtulił się we mnie a ja w niego i cicho szlochaliśmy.  
- Chodźmy stąd- powiedziałam wstając. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy z kawiarni. Usiedliśmy na ławce niedaleko parku.  
- Jak to się stało?- spytałam siadając bardzo blisko chłopaka. Wzięłam go za rękę. Wiedziałam, że bardzo tego potrzebuje.
- To był wypadek.- powiedział prawie płacząc a ja mocniej objęłam jego rękę. Widziałam, że to dla niego trudne, ale miałam nadzieję, że poczuje się lepiej.
- Jechaliśmy do wesołego miasteczka z mamą. Nick miał być tam pierwszy raz. Miałem mu wszystko pokazać i wszystkiego nauczyć...- powiedział a z jego oczu poleciały łzy.
- Droga była spokojna. Mieliśmy tam ledwo parę kilometrów. Nagle z zakrętu wyjechał jakiś debil. Nie wyrobił się bo jechał za szybko. Wjechał na nasz pas z ogromną prędkością. To była chwila kiedy w nas uderzył. Debilowi nic się nie stało. Mama wypadła z samochodu ale nic jej nie było. Ja próbowałem uwolnić siebie i brata, który był nieprzytomny.
- Mike nie musisz dalej mówić- powiedziałam również płacząc.  
- Przyjechała karetka ale niestety za późno. Facet uciekł z miejsca zdarzenia. To było trochę ponad rok temu.- skończył a ja byłam zła na siebie za to, jak go traktowałam i za to, że naciskałam by mi to wyznał.  
- Jestem pewna, że niechciałby twoich łez. Na pewno patrzy na ciebie z góry.- powiedziałam żeby go uspokoić.  
- Miałem go nauczyć tylu rzeczy... Miał przed sobą całe życie.  
Przytuliłam go a on szczerze odwzajemnił uścisk. Byliśmy w rozsypce w dodatku cali mokrzy od łez.  
Nagle Mike odsunął mnie troche od siebie. Miał zamknięte oczy a gdy je otworzył były całe czerwone. Dotknęłam dłonią jego policzka i przejechałam po nim ścierając ostatnią łzę.  
Mike zbliżył się do mnie a ja dotknęłam jego ust swoimi. Nie wiem co się ze mną działo. Czułam się jak w transie i w tamtym momencie cholernie chciałam to zrobić. Mike zaskoczony sytuacją odwzajemnił mój pocałunek. Całowaliśmy się dłuższą chwilę. To było coś niezamowitego! Tyle przekazanych uczuć i emocji w jednej chwili!  
Odsunęliśmy się od siebie. Nie wiedziałam jak mam się zachować i dotarło do mnie co zrobiłam... Z własnej woli pocałowałam Mike'a. Jak ja mogłam zrobić coś takiego? Przecież ja mam chłopaka.
- Vanessa jeżeli chodzi o to...
- Przepraszam. Zapomnijmy o tym.- powiedziałam nagle wstając.  
- Jak to? Poczekaj, porozmawiajmy.- odpowiedział chłopak wstając zaraz po mnie.
- Mike to nie powinno się wydarzyć.  
- Ale to się stało i nie możesz tego traktować jako nic...
- Mike ja mam chłopaka. Kocham go.
- Żałujesz tego?- Spytał nagle podnosząc mój podróbek.  
- Co?
- Spytałem, czy żałujesz tego co stało się przed chwilą. Powiedz mi prosto w oczy szczerą prawdę.- powiedział a ja nagle zapomniałam jak się oddycha.  
- Tak, żałuje.- powiedziałam i zaraz po tym zamknęłam oczy.  

~ Mike~  
- Tak, żałuje.- odpowiedziała i zaraz po tym zamknęła oczy. Nie wiedziałem czy mówi prawdę i sam do końca nie wiedziałem co chcę usłyszeć. Wiem jedno, Vanessa nie jest mi obojętna. To co się dziś stało, utwierdziło mnie w przekonaniu, że cholernie mi na niej zależy i już nie jest tylko znajomą czy siostrą najlepszego kumpla. Odsunąłem się od niej a ona otworzyła oczy.
- Skoro tak to nie będę ci już mieszał w głowie.- odpowiedziałem i odszedłem w stronę siłowni zostawiając ją samą.  

xxx
Dwa tygodnie później.  

~ Vanessa~

Minęły dwa tygodnie od mojego pocałunku z Mike'em. Jake nic o nim nie wie i nie chcę mu tego mówić. Mam świadomość tego, że źle zrobiłam, ale skrzywdziłabym go, mówiąc mu o tym.
Dalej nie wiem co mam o tym sądzić.  
Przez te dwa tygodnie Mike odsunął się ode mnie. Mało rozmawialiśmy mimo tego, że już się pogodziliśmy. W domu mijamy się jak jakieś cienie. W głowie mam ciągle jedno jedyne zdanie, które mi powiedział.  
"Nie będę ci już mieszał w głowie."
Problem w tym, że już to zrobił a ja mam w głowie jeden wielki burdel. Ciągle czuję jego usta na moich... Ciągle czuję te wszystkie emocje.
Czy to jest możliwe żeby Mike był dla mnie ważniejszy niż sądziłam?

Leżałam w salonie z Jake'em. Oglądaliśmy jakiś nudny film w tv. Byliśmy wtuleni w siebie. On leżał za mną i bawił się moimi włosami. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi.
Chwilę potem w kuchni, na którą miałam idealny widok, pojawił się Mike. Nie przywitał się z nami. Pewnie nie chciał przeszkadzać. Mimowolnie obserwowałam każdy jego ruch. Na moment nasze spojrzenia się spotkały. Obserwował mnie z pewnym smutkiem a ja próbowałam odgadnąć o co chodzi. Przyłapał mnie na tym, że go obserowałam a to nie był pierwszy raz...  
- Kochanie...- usłyszałam nagle.
- Hm?
- Nie słuchałaś mnie. Stało się coś?- spytał nagle Jake i podnieśliśmy się. Film się skończył a ja nawet nie wiedziałam kiedy.  
- Nic się nie stało. Czemu pytasz?
- Od dłuższego czasu jesteś zamyślona, nie słuchasz mnie i jesteś smutna. Martwię się.- powiedział a ja nie zdawałam sobie sprawy z tego jak się zachowywałam. Aż tak to było widać?
- Wszystko jest dobrze.- powiedziałam siląc się na uśmiech. Mike patrzył na mnie a po chwili poszedł do swojego pokoju.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Część krótka ale może niedługo uda się dodać następną.  
Miłej nocy

774 czyt.
93%153
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1613 słów i 8293 znaków.

3 komentarze

 
  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 5 sie 14:38

    Rewelacyjna czesc kochana czekam na kolejną z niecierpliwością

  • Speker

    Speker · 5 sie 12:33

    To taka rozterka? Niedopowiedzenia to wszystko utrudnia. Niby Jake, ale Mike ciągle na obserwacji.

  • Mmmm

    Mmmm · 5 sie 10:17 · 212633024

    Nie rozumiem, czemu ktoś ci daje łapkę w dół, bez uzasadnienia dlaczego