Tęsknię... Cz.14


~Vanessa~
Wstałam z samego rana kompletnie nie wyspana. Miałam długą i ciężką noc. Co chwilę śniły mi się jakieś głupoty i się budziłam. Najgorsze jest to, że już nawet nie pamiętam tych snów.  
Przetarłam ręką oczy żeby chociaż troszkę się obudzić ale nic to nie dało.   
Wstałam z łóżka i od razu poszłam pod prysznic.  
Rozebrałam się z piżamy i weszłam od razu do kabiny. Odkręciłam wodę i nagle na moje ciało poleciał lodowaty strumień.
Od razu zaczęłam krzyczeć.  Byłam pewna, że odkręciłam ciepłą wodę ale okazało się, że się pomyliłam.
Gdy już zaczęła lecieć gorąca woda zaczęłam myć się moim ulubionym płynem.  
Nagle ktoś zaczął walić w drzwi od łazienki i krzyczeć moje imię.  
- Kto tam?!- krzyknęłam ale nic to nie dało.  
Postanowiłam szybko się opłukać.  
Po wyjściu lekko się wytarłam i owinęłam na szybko ręcznikiem bo walenie do drzwi nie ustało.
Szybko otworzyłam i moim oczom ukazał się nikt inny tylko Mike.
- Co chcesz człowieku? Stało się coś?- chłopak przez chwilę stał i nic nie mówił. Patrzył na mnie więc szczelniej owinęłam się ręcznikiem.  
- Ziemia do Mike'a! Co chcesz i czego walisz mi do drzwi?- spytałam poirytowana. Ten człowiek przerwał mi kąpiel a tego nienawidzę.  
- Krzyczałaś więc postanowiłem sprawdzić co się stało.- powiedział przejęty
- Nic takiego- odpowiedziałam
- To co się drzesz?  
- Zimna woda zaczęła lecieć i tyle- powiedziałam  
- I dlatego krzyczałaś?
- Tak a teraz idę się ubrać- odpowiedziałam i zamknęłam drzwi.
- Może ci pomóc?- usłyszałam jeszcze zza drzwi.
- Po moim trupie.

~Mike~
Smacznie sobie spałem kiedy nagle usłyszałem krzyk. Na początku nie wiedziałem co się dzieje ale potem rozpoznałem głos Vanessy. Postanowiłem mimo wszystko sprawdzić co się takiego stało. Głos dobiegał z łazienki. Zawołałem ją ale się nie odzywała więc zacząłem się martwić. Waliłem w te drzwi i krzyczałem ale to na nic.
W końcu usłyszałem, że woda przestała leciec a chwilę potem drzwi się otworzyły. Zza nich wyszła Vanessa w samym ręczniku. Jej ciało było mokre i spływały po nim pojedyncze krople.
Widok nieziemki tylko po co ten ręcznik?! Cholera jakie ciało!
- Ziemia do Mike'a! Co chcesz i czego walisz mi do drzwi?- usłyszałem nagle. Ciekawe jak długo się jej przyglądałem.
- Krzyczałaś więc postanowiłem sprawdzić co się stało.- odpowiedziałem przypominając sobie dlaczego przyszedłem.
- Nic takiego- odpowiedziała. No to super! Ja sobie śpię a ta się drze bez powodu i mnie budzi! Czy to jest normalne?!
- To co się drzesz?- spytałem zdenerwowany.
- Zimna woda zaczęła lecieć i tyle- powiedziała jak gdyby nigdy nic. Przysięgam, że ją zabiję! Krzyczała z powodu wody no litości.
Po całej sytuacji wróciłem do swojego pokoju i próbowałem ponownie zasnąć ale niestety się nie udało.  

~Vanessa~
Ubrana i umalowana poszłam zjeść coś na śniadanie przed pracą. Kto w ogóle wymyślił pracowanie w niedzielę? Jak go spotkam to przysięgam, że nie wyjdzie z tego cało.  
W kuchni spotkałam Mike'a. Zastanawia mnie co ten człowiek robi w życiu. Do szkoły na pewno nie chodzi no bo widać, że jest parę lat starszy ode mnie. Z drugiej strony jeszcze nie widziałam żeby wychodził gdzieś do pracy czy coś.  
- Jest i moja wrzeszcząca królewna- powiedział pijąc kawę.  
- A ty nie masz żadnej pracy, do której już musisz iść?- spytałam szykując sobie płatki z mlekiem. Jakoś nie chciało mi się myśleć nad czymś bardziej kreatywnym.
- Moją pracą jest wkurzanie ciebie słonko i chyba nawet mi to wychodzi- powiedział uśmiechając się zadziornie.
- Ktoś ci za to płaci czy robisz za darmo?
- Zapłatą jest twoja urocza mina kiedy jesteś wkurzona. Im bardziej zła tym bardziej urocza i czerwona na twarzy.
- Jesteś chory- powiedziałam i zaczęłam jeść.  
Po śniadaniu spakowałam się i poszłam do pracy. Gdy tam dotarłam zobaczyłam masę ludzi. Całe miasto przyszło na niedzielny obiad czy jak?
To z pewnością nie będzie spokojny dzień.  
Weszłam do środka a tam było drugie tyle ludzi co na zewnątrz.
Za barem stał jakiś chłopak. Podeszłam bliżej. Wcześniej go tu nie widziałam. Był on wysoki ale nie aż tak bardzo, wysportowany, z ciemnymi włosy i karnacją i dodatkowo ślicznymi, błękitnymi oczami.
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął pokazując szereg białych zębów.  
- Hej śliczna- powiedział i tym tekstem zgasł w moich oczach. Jak jakiś chłopak tak mówi to przeważnie jest to typowy podrywacz a szczególnie gdy mówi to z takim specyficznym akcentem.  
- Hej- odpowiedziałam i weszłam za bar.  
- Pracujesz tu?- spytał  
- Tak a ty? Nie widziałam cię tu wcześniej.  
- Tak. Jestem kierowcą więc większość czasu jestem w trasie.
- A no tak. Mówili mi o tobie.
- Tak? A co?- spytał zaciekawiony więc postanowiłam go trochę powkręcać.
- Nic takiego tylko tyle, że pracuje tu taki jeden okropny chłopak. Tyle się plotek nasłuchałam, że szok.- powiedziałam a on mocno się zmartwił.
- Jakich plotek?
- A szkoda gadać- powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który cały się spiął. Tak mi było go szkoda, że postanowiłam to przerwać.
- Spokojnie. Niczego się nie nasłuchałam. To był żart.- powiedziałam a on wyraźnie odetchnął z ulgą. Czyżby miał jakiś sekret, o którym nie chce żeby ktoś się dowiedział?
- Na pewno?- spytał  
- Jasne, że tak- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Vanessa jestem.
- Lucas- odpowiedział i podaliśmy sobie ręce. Chyba za wcześnie go oceniłam. Mylący był ten tekst na samym początku. Może nie jest podrywaczem za jakiego go miałam. W sumie już mi na takiego nie wygląda. Okazał się naprawdę spoko i głupio mi, że tak go wkręciłam. No cóż, najważniejsze, że się nie gniewa.
- Lucas, co mi wyrywasz moją żonę?- usłyszałam nagle bardzo znajomy mi głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Jake'a jak zawsze przystojnego i uśmiechniętego. Czy on kiedykolwiek źle wygląda? No bo ja mam na przykład tak, że jednego dnia wyglądam okropnie a drugiego nawet całkiem znośnie. A on? On nigdy nie wyglądał okropnie od kiedy go znam. To jest niesprawiedliwe!
- Nie wiedziałam, że jestem twoją żoną.- powiedziałam śmiejąc się.
- No jak to kochanie? To już nie pamiętasz naszego ślubu?  
- No jakoś nie- odpowiedziałam  
- Było pięknie, plaża, zachód słońca itp.
- Słońce ja nawet zaręczyn nie pamiętam. Nie przypominam sobie żebym mówiła "tak".
- Oj ta twoja słaba pamięć. Chociaż o dzidziusiu pamiętasz?- spytał udając całkowicie poważnego.  
- Dzidziusiu?
- No kochanie! Nasz mały chłopczyk jest już w drodze! Ja już ubranka kupiłem!- powiedział na całą restaurację. Tego już nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem tak samo jak chłopaki.  
- Mam rozumieć, że to był żart?- powiedział Lucas śmiejąc się.  
- Tak, Jake dał się ponieść wyobraźni.- powiedziałam dalej się śmiejąc.
- Oj nie śmiej się kochanie bo to wszystko prawda.- powiedział chłopak a za każdą razą jak mówił "kochanie", przechodziły mnie drecze mimo, że to tylko było w żartach.  
- Dobraliście się. Jedno lubi żartować i drugie. Po prostu para idealna.- powiedział Lucas a ja lekko spoważniałam.
- Nie jesteśmy parą- powiedziałam
- Jeszcze- dopowiedział Jake a mnie zamurowało. Mimo tego jednak postanowiłam zamienić to w żart.
- Oczywiście mój mężu, no w końcu kto by się zajmował naszym maluszkiem- powiedziałam śmiejąc się.  
- No ty a kto niby? Ja?!
- Oj ale mały Jimmy będzie potrzebował ojca.- odpowiedziałam kontynuując dalej tą grę.
- Wybrałaś już imię i mnie nie poinformowałaś?- odpowiedział urażony.
- No a miałam czekać z tym na ciebie? To bym prędzej urodziła!
- Jesteście szurnięci!- powiedział Lucas i zostawił nas samych.
- Żona powiadasz?- powiedziałam do Jake'a dalej się z tego śmiejąc
- Jimmy powiadasz- odpowiedział również się śmiejąc i zabraliśmy się do pracy żeby potem nie mieć przypału.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Jak tam kochani nowa część? <3  
Dobrej nocy życzę <3  




837 czyt.
100%81
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1599 słów i 8292 znaków.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 21 maja

    Noo rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana 😙😙💖💖😍😍 szybko coś napisz