Tęsknię... Cz.2


- Synku jak dobrze cie widzieć, super wyglądasz- powiedziała mama z szerokim uśmiechem i przytuliła Dylana.
- Ciebie też mamo
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?- wtrąciłam się a oni się od siebie odsunęli.
- Oj bo to miała być niespodzianka- odpowiedziała  
- No ale jak? Dlaczego?
- Są wakacje. Nie chce żebyś siedziała w domu. Ja wyjeżdżam do babci, potrzeba jej pomocy ale ty byś się tam zanudziła. Wymyśliłam, że zamieszkasz u brata, możesz też poszukać sobie jakiejś pracy. Moja koleżanka ma tam restauracje pogadam z nią może szuka pracowników.  
- Mamo jesteś najlepsza!- krzyknęłam i przytuliłam rodzicielkę.
- Zmienisz otoczenie, poznasz nowych ludzi. Napewno będzie cudownie- powiedziała a ja cieszyłam się jak malutkie dziecko, które właśnie dostało wymarzoną zabawkę.  
- To kiedy jedziemy?- spytałam brata.
- Ej, ej spokojnie kobieto. Może byś się najpierw spakowała. Nie licz na to, że zasponsoruję ci garderobę.
- Kurde a już myślałam, że mnie kochasz- odpowiedziałam śmiejąc się  
- Spadaj wariatko. Zegar tyka, no chyba, że mam cie tu zostawić- powiedział a ja od razu pobiegłam do pokoju. Po drodze oczywiście zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki ze szkoły. No w sumie wypadałoby ją poinformować o tym, że znikam na całe dwa miesiące.  
- Hej laska- powiedziałam od razu gdy odebrała połączenie  
- No cześć mała, co tam?
- Wyjeżdżam- odpowiedziałam i tylko czekałam aż mi się wydrze do słuchawki a moje uszy zaczną krwawić.
- Słucham?! Gdzie?! Kiedy?! Z kim?!
- Zadajesz za dużo pytań- powiedziałam śmiejąc się  
- No słuchaj, nie często dowiaduję się, że moja przyjaciółka wyjeżdża. Będę za piętnaście minut i czekam na wyjaśnienia.- powiedziała i się rozłączyła.  
Zaczęłam wyjmować walizki i robić listę tego co potrzebuję na wyjazd. Prawie skończyłam pisać gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Bianka, ona nigdy się nie spóźnia. Poszłam jej otworzyć ale uprzedził mnie Dylan.  
- Van wariatko! To on mi ciebie kradnie?- krzyknęła a ja się zaśmiałam
- No jakoś tak wyszło- powiedziałam i ją przytuliłam na powitanie.
- Ładnie to tak?- spytała mojego brata odsuwając się ode mnie.
- Też cię kocham- odpowiedział jej. Dylan ty skonczony idioto! No nie ukrywam, trochę niezręcznie się zrobiło. Bianka kiedyś się w nim kochała, gadała o nim całymi dniami. Mam tylko nadzieję, że już jej przeszło. Trochę się uspokoiła gdy wyjechał. Nie chcę żeby znowu narobiła sobie nadzieji.
Poszłyśmy do mojego pokoju i rzuciłyśmy się na łóżko.
- Wszystko okej?- postanowiłam spytać przyjaciółkę.
- Wiesz co? Nawet tak. Chyba mi przeszło. Może to było tylko zauroczenie a nie wielka miłość tak jak myślałam.  
- Nawet nie wiesz jak się ciesze. Skończyło się raz na zawsze gadanie o moim głupim bracie. Ty wiesz jakie to było wkurzające?  
- Zdaję sobię z tego sprawę. No dobra koniec tego gadania, trzeba cie spakować.  
- Masz rację. Ty idź po moje kosmetyki, ręczniki i inne takie a ja zacznę pakować ubrania.
Pakowanie walizek zajęło nam może z czterdzieści minut. Potem już tylko leżałyśmy i oglądałyśmy nasze ulubione seriale z całą masą przystojniaków. Dobrze, że w szawce miałam jeszcze zapasy słodyczy i dziwnym trafem butelkę naszego ulubionego wina.
- Kobieto kocham cie! Jak ja tu bez ciebie wytrzymam? Masz do mnie dzwonić, pisać i opowiadać mi o wszystkim a spróbuj mnie tylko kimś zastąpić to poznasz moją złą stronę.
- A to jest jakaś dobra?- powiedziałam i zaczęłam się śmiać.  
- Oj grabisz sobie.
- Dziewczyno ciebie nie da się zastąpić choćbym nie wiem jak próbowała.- powiedziałam a jej wyraźnie ulżyło. Nie wiem dlaczego pomyślała, że mogę ją zastąpić kimś. My się znamy od "piaskownicy"! Wiemy o sobie wszystko. Choćbym nie wiem co się wydarzyło dalej będzie najważniejsza.  
Wieczorem około godziny 20:00 przyszedł do nas Dylan.
- I jak tam? Spakowana?- spytał szczerząc się. Z czego on się tak cieszy? Aż dziwne, że zgodził się mnie przygarnąć na tyle czasu wiedząc jak bardzo potrafię być nieznośna.  
- Tak już dawno- odpowiedziałam podekscytowana.
- No to co? Za jakieś pięć minut lecimy
- Jasne tylko po drodze odrzucimy Biankę.
- Co? Daj spokój, nie trzeba- powiedziała moja przyjaciółka.  
- Jak nie trzeba? Nie puszczę cię samej w nocy.
- Van ma rację, jedziesz z nami i koniec gadania.- Wtrącił się nagle mój brat po czym od razu wyszedł dając nam jeszcze chwilę.
- Vanessa nawet nie próbuj się ze mną żegnać bo wiesz, że tego nienawidzę. No i nie wyjeżdżasz przecież na całe życie.- Bianka użyła mojego pełnego imienia więc dziewczyna nie żartuje. Już się nauczyłam, że lepiej jej nie drażnić.  
- Będę tęsknić mała- powiedziałam i ją przytuliłam.  
- Ja też- odpowiedziała i poszłyśmy do Dylana przy okazji zanosząc wszystkie moje rzeczy. No trochę się tego uzbierało. Bianka poszła z moim braciszkiem do samochodu a ja poszłam jeszcze pożegnać się z mamą. Znalazłam ją leżącą w salonie przed telewizorem.  
- Mamuś my już jedziemy- powiedziałam i podeszłam żeby ją przytulić.
- Już? Myślałam, że jutro.- odpowiedziała zaskoczona i zeszła z kanapy.
- Też tak myślałam ale Dylan woli jechać nocą.  
- Dobrze tylko uważajcie na siebie i jedźcie ostrożnie- powiedziała obejmując mnie.
- Baw się dobrze i nie szalej aż tak bo na posadę babci to ja się jeszcze nie piszę.
- Mamo!- krzyknęłam zażenowana.
- No co?
- Nic. Będę tęsknić.- powiedziałam i zaczęłam zbierać się do wyjścia.
No to teraz się dopiero zacznie. To będą najlepsze wakacje w całym moim życiu! Napewno będzie zajebiście.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hejka wszystkim. Jest i druga część! Jak się podoba? Piszcie Mam nadzieję, że chociaż troszkę umiliłam Wam poniedziałek.  

917 czyt.
100%92
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1131 słów i 6001 znaków.

2 komentarze

 
  • Drzewo_Bambusowe

    Drzewo_Bambusowe · 13 maja · 204032080

    fajnie hahah

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 18 lutego

    Noo ja czekam na kolejną część z niecierpliwością kochana