Tęsknię... Cz.17


~Vanessa~
Po całej akcji z rana miałam beznadziejny humor. Nie miałam na nic ani siły ani ochoty ale musiałam ogarnąć się do pracy.
Odczekałam chwilę żeby Jake ochłonął po całej sytuacji i próbowałam się do niego dodzwonić. Wszystko na nic... Odrzucał każde połączenie aż w końcu wyłączył telefon. Najgorsze jest to, że przecież ja nie zrobiłam nic złego! Fakt, mogło to źle wyglądać a nawet i beznadziejnie ale w całej sytuacji byłam niewinna. Nie chciałam tego wszystkiego! Po co ja  pomogłam temu debilow?! Mógł spać na korytarzu a ja mogłam mieć to głęboko gdzieś ale nie... Oczywiście ja i moje dobre serce musieliśmy mu pomóc. Dlaczego mnie to spotkało?
Jake zachował się jak dziecko z podstawówki. Ludzie my nie mamy po trzy lata żeby tak postępować! On mi nie dał nic wyjaśnić a teraz mnie olewa. Ma prawo być zły no ale ja mam prawo wszystko wytłumaczyć.  
Początek związku i już takie problemy... Chyba tylko ja tak mam...

~Mike~
Po całej sytuacji i po tym jak znów dostałem w twarz, siedziałem w pokoju i włączyło mi się myślenie.  
Chyba trochę przesadziłem... Poniosły mnie emocje i nie przemyślałem tego wszystkiego.  
Nie potrzebnie mu tak nagadałem no ale byłem wkurzony! Nie panowałem nad sobą a to wszystko wina Vanessy. To ona zaczęła z tymi swoimi tekstami o kacu i piciu itp. Wtrąciła się i zaczęła mnie krytykować a gówno wie...
Z drugiej strony pomogła mi w nocy. Gdyby nie ona to pewnie bym spał na schodach.  
Kurde ta dziewczyna mi miesza w głowie. Z jednej strony mnie mega wkurza i mam ochotę ją udusić ale z drugiej jest troskliwa i lubię się z nią droczyć. Siedzi mi w głowie i nie chce wyjść.  
Nie wiedziałem co mam zrobić. Wypadałoby przeprosić chociaż czy to cokolwiek da?

~Vanessa~  
Jake'a nie było w pracy co jeszcze bardziej mnie zasmuciło. Starałam się jednak pracować jak najlepiej ale momentami było ciężko. Nie mogłam się skupić. Nie chciałam z nikim rozmawiać, ani z dziewczynami ani z ciocią, która co chwilę pytała co się stało.  
Około południa kobieta wezwała wszystkich na małe spotkanie. Nie chciało mi się tego słuchać ale jedno słowo a raczej imię, przykuło moją uwagę.  
- Musimy zmienić trochę nasz rytm pracy. Jake nas opuścił i mamy przez to mniej kelnerów. Nie wiem dokładnie kiedy wróci ani czy w ogóle wróci. Teraz musimy się spiąć i poradzić sobie w mniejszym składzie. Ewentualnie gdyby było trudno, czasem do kelnerów dołączy Lucas. Najwyżej czasem nie będzie dostaw do domów.- Po zdaniu "Jake nas opuścił" już niczego nie słyszałam. Nie mogłam w to uwierzyć. Wyjechał... Dlaczego nic nie powiedział? To przeze mnie?! Jak mógł mnie tak zostawić niczego mi nie mówiąc...
Miałam łzy w oczach a jak tylko spotkanie się skończyło, pobiegłam do łazienki i rozpłakałam się na dobre.  

~Jake~
Po kłótni z Vanessą spakowałem się i wróciłem do rodzinnego domu. Postanowiłem wcześniej przyjechać. Musiałem odreagować całą tą sytuację. Kocham Vanesse i zależy mi na niej ale nie wiem co mam o tym myśleć. Nie wiem czy z nim spała czy ten cały Mike tylko mnie podpuszczał.  
Van wydzwaniała do mnie przez cały dzień ale nie odebrałem ani razu. Nie chciałem w emocjach powiedzieć czegoś czego potem bym załował. Wyłączyłem telefon i postanowiłem skupić się na rodzinie. Teraz to ona była najważniejsza.  
Moja mama nie wyglądała najlepiej więc nic dziwnego, że po mnie zadzwoniła.  
Zająłem się całym domem i oczywiście bratem. Ucieszył się z mojego przyjazdu i w sumie nic dziwnego bo dawno mnie nie było.  

~ Parę dni później ~

~Vanessa~  
Od kilku dni kompletnie nie mam kontaktu z Jake'em. Czuję sie okropnie i cholernie za nim tęsknie. Wszystko przez to nieporozumienie.  
Staram się jakoś funkcjonować ale bardzo mi ciężko. Na niczym nie mogę się skupić, nie wychodzę z domu i z nikim się nie spotykam.  
- Vanessa jak mi zaraz nie powiesz co się stało to jedziesz do domu.- powiedział mój brat a ja zobaczyłam jak bardzo się martwi.
- Nic takiego.- opowiedziałam bez emocji. Co mam mu powiedzieć? Że ma przyjaciela, który jest skończonym idiotą i rozwalił mi związek?  
- Nie denerwuj mnie. Zawsze wszystko mi mówiłaś. To przez Jake'a? Zerwaliście?
- Spytaj swojego kolegi. Jestem pewna, że wie co się stało.  
- Co on ma do tego?
- Powiedziałem parę słów za dużo. Vanessa ja...- usłyszałam nagle głos Mike'a. I od razu wstałam. Tylko go usłyszałam i zaczęło się we mnie gotować.  
- Wal się.- powiedziałam tylko i poszłam do pokoju. Zamknęłam się w nim i włączyłam ulubione piosenki.

~Jake~
Mama czuła się lepiej od kiedy wróciłem. W końcu miał się nią kto zająć. Powoli dochodziła do siebie a ja miałem trochę czasu na spotkania ze znajomymi.  
Korzystając z tego umówiłem się z moim starym kolegą Chrisem. Chodziliśmy razem do szkoły, znamy się od dziecka i dalej mamy mega kontakt. Postanowiłem mu się wygadać o tej całej sytuacji z Van.
- Stary ale ty jesteś idiotą!- powiedział gdy już skończyłem mówić.  
- No dzięki- odpowiedziałem.
- Ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz!  
- Czemu?
- Uwierzyłeś w jakąś bajkę jednemu lamusowi i skreślasz związek? Jestem pewien, że właśnie tego chce a biedna dziewczyna pewnie zamartwia się dniami i nocami.  
- Tak myślisz?
- Gdybym tak nie myślał to bym tego nie powiedział. Ale ty debil jesteś! Zadzwoń do niej!- powiedział a mi się otworzyły oczy. Zdałem sobie sprawę z tego co zrobiłem. Vanessa serio była niewinna! Dałem się wkręcić. Muszę to wszystko naprawić.  
- Teraz?
- No a na co czekać? Im dłużej tym gorzej stary. Ja już i tak spadam. Powodzenia- powiedział i przybiliśmy sobie piątki na pożegnanie.
Postanowiłem od razu zadzwonić do Vanessy. Tak jak się spodziewałem, nieodebrała mimo, że dzwoniłem tyle razy.
Postanowiłem do niej pojechać. Mamie powiedziałem, że wrócę za parę godzin i wsiadłem w samochód. Jechałem jak wariat. Na pewno wiele razy przekroczyłem prędkość i wszelkie możliwe przepisy. Przez całą drogę powtarzałem sobie, że jeszcze wszystko naprawię.
Podjechałem pod jej dom i od razu zacząłem walić do drzwi. Nikt nie otwierał więc waliłem mocniej. Tak bardzo chciałem ją zobaczyć.  
Nagle drzwi się otworzyły ale za drzwiami nie stała ona tylko jej brat.  
- Muszę porozmawiać z Vanessą.  
- Obawiam się, że nie masz jak.- Powiedział a moje serce chciało wyskoczyć.
- Dlaczego
- Bo wyjechała.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Tak jak obiecałam jest i nowa część. Jeszcze raz Was wszystkich bardzo przepraszam za długą nieobecność.
Dobrej nocy   

914 czyt.
100%87
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1291 słów i 6789 znaków.

7 komentarzy

 
  • Ela

    Ela · 22 czerwca · 284352576

    To się nie obiecuję

  • Ela

    Ela · 21 czerwca · 284352576

    Ej obiecałaś wczoraj i nic co jest

  • Ela

    Ela · 20 czerwca · 284352576

    Ale by bylo fajnie

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 19 czerwca

    Super! Kiedy kolejna część?

  • martynka888

    martynka888 · 18 czerwca

    Masz talent dziewczyno!  Czekam na kolejną część!!!

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 18 czerwca

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybko 😊😊😍😍😙😙

  • Ela

    Ela · 17 czerwca · 284352576

    Super proszę nie daj nam zaś czekać wieki