Tęsknię... Cz.26

Część jest dedykowana wszystkim moim kochanym czytelnikom, którzy właśnie dziś zaczęli nowy rok szkolny. Trzymajcie się! Trzymam za Was kciuki!  
Miłego czytania  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

~Vanessa~
Ten tydzień zdecydowanie nie należał do najlepszych w moim życiu. Jake się do mnie nie odzywał i wcale się mu nie dziwie. Potraktowałam go okropnie i bardzo zraniłam. Naruszyłam jego zaufanie do mnie i teraz będzie bardzo ciężko je odbudować.  
Co do mojego brata, pomimo moich ostrzeżeń, coraz częściej zaczął umawiać się z Vicki. Laska na każdym kroku próbuj mnie sprowokować, a mojego brata owinęła sobie wokół palca. Codziennie gdzieś wychodzą, a jak już przyjdzie do nas, to tylko chamsko się uśmiecha. Dała mi wyraźnie do zrozumienia, że ma mojego brata w dupie i chodzi jej tylko o zemstę na mnie. Próbowałam z Dylanem o tym porozmawiać, ale ten debil nie chce mnie słuchać. Nasze relacje bardzo się pogorszyły, a ja go już nie poznaję. Kiedyś by mi od razu uwierzył, a teraz? Co ta sucz z nim zrobiła? Gdy tylko o niej wspomnę, on od razu na mnie warczy i zamyka się, na wszystko, co mówię.  
Siedziałam sama zamknięta w pokoju. Przeglądałam internet, słuchając ulubionej muzyki. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę!- krzyknęłam, a po chwili drzwi się otworzyły. W progu pojawił się Mike.
- Hej.- powiedział cichym i spokojnym głosem i wszedł do środka.
- No hejka. Stało się coś?
- A musiało się coś stać, żebym cię odwiedził?- spytał, uśmiechając się i usiadł obok mnie na łóżku.
- Nie bajeruj, tylko gadaj, o co chodzi.- powiedziałam, również się uśmiechając.  
- Martwię się o ciebie. Coraz mniej wychodzisz z pokoju i jesteś jakaś przygaszona. Gniewasz się na mnie? Unikasz mnie?
- Skąd ci to przyszło do głowy?- spytałam, szerzej się uśmiechając. To miłe z jego strony, że tak się martwi.
- No nie wiem, dlatego pytam.
- To nie chodzi o ciebie.- powiedziałam i od razu posmutniałam. Wiedziałam, że zaraz spyta, o co chodzi, a na samą myśl, robiło mi się smutno.
- No więc, co się stało, bo nie uwierzę, że nic.
- Pokłóciłam się z Jake'em.
- Coś poważnego?- widziałam po nim, że mega się przejął.
- Dowiedział się o tym, że cię pocałowałam.- powiedziałam i spojrzałam na niego, żeby sprawdzić jego reakcję. Chwilę milczał i tylko patrzył w podłogę.
- Powiedziałaś mu o tym?- spytał nagle.
- Nie ja. Zrobiła to nowa laska mojego durnego brata.- chłopak był wyraźnie zdziwiony i wcale mu się nie dziwię. Ta historia jest jakby żywcem wyjęta z jakiegoś filmu. Nie sądziłam, że kiedykolwiek coś takiego mi się przytrafi.  
- Poczekaj chwilę, bo nic nie rozumiem.
- Vicki to kelnerka z restauracji, w której pracuję. Podkochuję się w moim chłopaku. Jest mega zazdrosna, więc wymyśliła, że mi go odbije. Podsłuchała, jak rozmawiałam z kolegą o tym pocałunku i wszystko mu wypaplała.  
- Ale skoro laska aż tak cię nienawidzi, to po co spotyka się z twoim bratem.
- Żeby dodatkowo się na mnie zemścić. Doskonale wiedziała, że Dylan to mój brat. Owinęła go sobie wokół palca, a kretyn świata poza nią nie widzi. Teraz ona na każdym kroku próbuję zniszczyć mi życie.
- Gadałaś z nim o tym?- spytał, a ja westchnęłam.
- A żeby to raz. Nie słucha mnie, a nie chce go prowokować, bo to jego dom. W każdej chwili może mnie z niego wyrzucić.
- Daj spokój, nie zrobi tego.
- Ja go teraz nie poznaję. Jest nieprzewidywalny i ciągle się na mnie wkurza.
- Może ja z nim pogadam.
- Zrobiłbyś to dla mnie?- spytałam pełna nadziei. Nie wiedziałam, czy to coś pomoże, ale warto było spróbować wszystkiego. Dylan nie zna Mike'a od wczoraj. Jestem przekonana, że mega mu ufa. Może to jemu uwierzy.  
- Jasne, że tak. Nie chcę, żeby mój kumpel spieprzył sobie życie. Już jedna taka była co mu serce złamała. Myślałem, że się chłopak nie pozbiera, ale po długim czasie się udało.
- Tym bardziej trzeba mu przemówić do rozumu.
- Ja się tym zajmę, a ty uśmiechnij się w końcu- powiedział, a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech.
- Tak już lepiej a teraz się zbieraj.
- Ale po co?- spytałam zdziwiona.
- Trzeba cię w końcu wyciągnąć z tej jaskini, bo osiwiejesz tu.- powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
- Oj bez przesady!
- Bez przesady? Już naliczyłem trzy siwe włosy!- krzyknął, śmiejąc się,  
- Ha ha ha bardzo śmieszne.- powiedziałam, udając poważną.
- Za pięć minut widzę cię w salonie.- powiedział, a ja spojrzałam na niego jak na debila.
- Masz rację, ta masakra potrzebuję więcej czasu. To za 10 minut w salonie- powiedział, śmiejąc się, a ja go pchnęłam. Myślałam, że może spadnie z łóżka, ale on opadł na poduszki i nic mu się nie stało.
- Coś ci słońce nie wyszło.- powiedział, śmiejąc się.
- Uważaj, bo to słońce zaraz ci przywali.
- Bez urazy kochanie, ale już widziałem przed chwilą, jaka potrafisz być groźna. Strach się bać.- Właśnie tego mi było trzeba. Tych jego kiepskich żartów i przekomarzania między sobą. Nasza relacja powoli wraca do początku, kiedy to na każdym kroku się kłóciliśmy. Oczywiście w tym pozytywnym stopniu.
- Gdzie mnie zabierasz?
- Idziemy na pizzę, bo pewnie nic dzisiaj nie jadłaś, a potem coś się wymyśli.- powiedział i wyszedł.  
Wstałam z łóżka i podeszłam do lusterka. Wyglądałam tragicznie!
Ubrania całe pogniecione, mimo że to tylko dres a włosy przetłuszczone. Najgorsze było to, że nawet nie miałam czasu na szybki prysznic. Jestem pewna, że jakbym zaczęła się myć, a minęłoby te zasrane 10 minut, to wtargnąłby mi do łazienki i mnie z niej wyciągnął. Nie mogłam do tego dopuścić.
Żeby świat nie zobaczył tego tłuszczu na włosach, zaplotłam je w dwa dobierane warkocze. Na moją okropną i zmęczoną twarz, nałożyłam odrobinę podkładu. Nie obeszło się też bez tuszu do rzęs.
Przebrałam się w czarne rurki a do tego szarą koszulkę z myszką Miki. Nie stroiłam się, bo nie widziałam takiej potrzeby. To było tylko koleżeńskie wyjście na pizzę. Mike wiedział, na co się pisze i wiedział, że nie ma u mnie szans, nawet jeżeli teraz jest kiepsko w moim związku.  
Gotowa poszłam do salonu. Tam czekał na mnie Mike. Dylan leżał na kanapie i oglądał jakiś film.
- Wychodzicie gdzieś?- spytał, odrywając na chwilę wzrok od monitora.
- Nagle cię interesuję?- spytałam zdenerwowana. Przez cały tydzień mnie nie słuchał i miał mnie gdzieś. Nagle interesuje go, gdzie wychodzę?
- Vanessa...
- Co Vanessa? Nie potrafiłeś ze mną porozmawiać przez ostatnie dni i nagle co?  
- To nie tak.
- Wiesz co? Daruj sobie. Jak chcesz, to wyślij mnie do domu, będziesz miał święty spokój, a jak spieprzysz sobie życie, to pretensje miej tylko do siebie.- powiedziałam i wyszłam z budynku, trzaskając drzwiami.  
Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam. Widać było, że coś go ruszyło. Byłam na niego zła, więc powiedziałam mu, to co myślałam. Może w końcu coś do niego dotrze.  
Po chwili z domu wyszedł Mike.  
- Dobrze mu powiedziałaś. Przejął się twoimi słowami.
- Tak myślisz?
- Tak. Widać było po nim.- powiedział, a mi trochę ulżyło.
- idziemy?- spytał.  
- Prowadź- powiedziałam z uśmiechem.
Ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku. O dziwo ciągle żartowaliśmy a Mike, skutecznie starał się poprawić mi humor.  
W pizzerii oczywiście był spór, jaką pizzę zamówić. Pół godziny walczyliśmy, czy zamówić z serem i pieczarkami, czy z salami. W końcu uratował nas fakt, że można było zrobić pół takiej a pół innej.  
Siedzieliśmy tam grubo ponad godzinę i miło spędzaliśmy czas. Potem wybraliśmy się do kina na komedię. Film był świetny i super się bawiłam. Wyjście z Mike'em, wbrew pozorom wyszło mi na dobre. Poprawił mi humor i na chwilę sprawił, że przestałam myśleć o problemach.  
Późnym wieczorem postanowiliśmy zbierać się do domu.  
Wracaliśmy, śmiejąc się i komentując film. W pewnym momencie podszedł do nas jakiś chłopak. Było tak ciemno, że w pierwszej chwili nie wiedziałam, kto to. Dopiero jak podszedł bliżej, okazało się, że to Jake.
- Jake? Co ty tu robisz?
- Już wiem, czemu nie odbierałaś telefonu.
- Dzwoniłeś?- spytałam zdziwiona. Miałam wyciszony telefon. Nic dziwnego, że go nie słyszałam, tylko jak to wytłumaczyć.
- Wcale mnie nie dziwi, że nie słyszałaś. Dobrze się bawisz? Jak nowy chłopak?
- Ej zluzuj trochę- powiedział nagle Mike.
- Nie wtrącaj się dobrze!? Nie rozmawiam z tobą, tylko z moją byłą.- powiedział, a ja zamarłam. Zrywa ze mną w taki sposób? Nawet nie dał sobie nic wyjaśnić!
- "Byłą"?  
- Sama tak chciałaś. Mam dosyć tego wszystkiego. Całujesz się z nim, a teraz łazisz po mieście bez żadnych wyrzutów sumienia. Jak można być tak podłym? Nie w takiej dziewczynie się zakochałem.- powiedział, a mi pękło serce. Rozpłakałam się.
- Dlaczego nie dasz mi wytłumaczyć?- spytałam przez łzy. Miałam problem z wyduszeniem z siebie czegokolwiek.  
- Co chcesz mi wyjaśniać? Że się mną bawiłaś? Że jesteś zakłamaną oszustką i do tego zdzirą?- nie mogłam uwierzyć w jego słowa. Jak mógł powiedzieć coś takiego? Ja nigdy nie powiedziałabym o nim złego słowa nawet w najgorszej sytuacji. On zwyzywał mnie od zdzir, a dwie minuty temu jeszcze byliśmy razem. I kto tu jest podły?
- Przesadziłeś.- powiedział Mike i dał mu z pięści w twarz. Nie wiedziałam jak mam zareagować. To wszystko działo się tak szybko.  
Jake mu oddał i zaczęli się bić, a ja stałam i krzyczałam, bo nie mogłam ruszyć się z miejsca, żeby ich powstrzymać. Emocje mnie sparaliżowały, ale w końcu udało mi się ich rozdzielić. Mieli pokaleczone całe twarze. Wyglądało to okropnie i przerażająco. Wiedziałam, że musi obejrzeć to lekarz, ale zanim zdążyłam się odezwać, Jake sobie poszedł. Mike był w lepszym stanie, ale i tak konieczny był szpital.
- Coś ty zrobił najlepszego?- spytałam, oglądając jego twarz.
- Nie mogłem pozwolić, żeby tak cię obrażał. Skoro w domu nie nauczyli go szacunku do kobiet, to ja musiałem to zrobić.
- Dziękuję.- powiedziałam, a pojedyncze łzy spływały mi po policzkach. Mike delikatnie je starł i przyglądał mi się dłuższą chwilę. W końcu zadzwoniłam po taksówkę i pojechaliśmy do szpitala opatrzeć jego głowę i twarz. Nie wyglądało to dobrze, ale na szczęście lekarz powiedział, że obejdzie się bez szycia.  
Zrobili mu opatrunek i mogliśmy wrócić do domu. Mina Dylana była bezcenna, ale nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.  
Dopiero gdy byłam sama w pokoju, dotarło do mnie, co się stało.
Jake ze mną zerwał...
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Dobrej nocy kochani!

1 215 czyt.
100%158
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2096 słów i 11067 znaków.

8 komentarzy

 
  • Iga21

    Iga21 · 25 września

    Hej kochana jak tam zdrówko ?

  • nasiaaa

    nasiaaa · 21 września

    Ze względów zdrowotnych część będzie jutro wieczorem

  • Ja

    Ja · 20 września · 193629794

    Czekam

  • Duygu

    Duygu · 4 września

    Znacznie lepiej  

  • Iga21

    Iga21 · 2 września

    A moim zdaniem niech zbytnio nie rozpacza nie ten to inny   
    A ma lepszego innego blisko   
    Czekam na c.d

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 2 września

    Wow nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Mam nadzieję że Van będzie z Mike'm A nie Jake'm

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 2 września

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana czemu w takim momencie skonczyłaś

  • szaramyszka

    szaramyszka · 2 września · 284358659

    Wzajemnie i dziękujemy za część