Tęsknię... Cz.32

~Vanessa~

- Jaja sobie ze mnie robisz!?- krzyknęłam na cały dom. Wszyscy doskonale wiedzieli, o co mi chodzi.

Obok mojego brata stała ta szmata Vicki, ale to, że ona tam stała to jeszcze nic. Oni się całowali, a ja myślałam, że mnie coś strzeli.

Po tym, co mu zrobiła, on ją jeszcze tutaj wpuścił!? To mi się w głowie nie mieściło.

Jeszcze nie tak dawno mi się wypłakiwał, jak to ona go nie zranił i jej nienawidzi a teraz? Stoją na środku salonu i pożerają sobie gardła! Czy mój brat jest naprawdę aż tak głupi?

Po tym, jak krzyknęłam, odsunęli się od siebie, a mój brat wyglądał na zdezorientowanego.

- Co tu się dzieje do cholery!? Możesz mi to wytłumaczyć?- krzyknęłam na cały dom i nagle poczułam rękę Mike'a na moich plecach. Troszkę udało mu się mnie uspokoić, ale nie na tyle, żebym przestała się wydzierać.

- Uspokój się, zaraz ci wszystko wyjaśnię.- powiedział Dylan, ale ja już nie mogłam dłużej czekać.

- Co ona tu robi. No mów!- krzyknęłam.

- Twój brat nie musi ci się spowiadać ze wszystkiego. Nawet z tego, z kim się spotyka.

- Spotykacie się!?- I już nie wytrzymałam. Miałam ochotę udusić i ją i jego.

- Twój brat jest dorosły...

- Zamknij się dziewczyno, bo nie z tobą rozmawiam. A ty co? Języka nie masz?- zapytałam, zwracając się w stronę Dylana.

- Pogodziliśmy się z Vicki... Miałem ci powiedzieć, ale nie było okazji.

W tamtym momencie nie chciałam już nic wiedzieć. Rozumiem, że się zakochał no ale bez przesady. Laska potraktowała go jak zabawkę, a gdy jej się znudził, zwyczajnie go zostawiła. Nagle wraca, bo Jake wyjechał i on tak po prostu jej wybacza...

Nie wiem, jak bardzo trzeba być głupim, żeby wybaczyć takie coś.

- Nie chcę już z wami rozmawiać. A ty nie przychodź do mnie, jak znowu potraktuje cię jak śmiecia.- powiedziałam do brata i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi, ale nim się obejrzałam, otworzył je Mike.

Bez słowa podszedł do mnie i mnie przytulił. Trochę mnie to uspokoiło, ale i tak byłam zła.

- Nie przejmuj się. Twój brat jest dorosły, wie, co robi, a nawet jeżeli nie, to jest jego wybór. Nie możesz mu zabronić spotykać się z Vicki. Sam musi przejrzeć na oczy i zobaczyć, jaka jest naprawdę.

- Ja po prostu się o niego martwię. Nie chcę, żeby przez nią znowu cierpiał.

- No niestety to jest jego wybór.

- Zostaniesz ze mną?- spytałam, odsuwając się na tyle, żeby móc spojrzeć w jego oczy. Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. To było urocze z jego strony. Od razu zrobiło mi się ciepło i całe moje ciało przeszły przyjemne dreszcze.

- No pewnie, że tak. Proponuję jakiś dobry film i coś do jedzenia. Co ty na to?

- A co dobrego do jedzenia?- spytałam ciekawa czy trafi w mój gust.

- Wiem! Pojedziemy do McDonald's i weźmiemy na wynos i przyjedziemy i coś obejrzymy. Może być?

- A nie lepiej po prostu zamówić pizzę? Nie chcę spotkać Dylana po drodze.

- No dobrze. Będzie pizza. Szynka, pieczarki może być?

- Jesteś najlepszy.

Zamówiliśmy jedzenie i w międzyczasie włączyliśmy bajkę. Okazało się, że obydwoje czasem lubimy obejrzeć coś dla dzieci. Mike przyniósł też ciastka ze swojego pokoju. Leżeliśmy wtuleni w siebie pod ciepłym kocem, co chwilę śmiejąc się z tego, co było na ekranie.

Czegoś takiego było mi trzeba. Nie myślałam o moim bracie i o całej tej sytuacji. Było mi wszystko jedno i doszłam do wniosku, że niech sobie robi, co chce.

Z Mike'em spędziliśmy super wieczór i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.

Obudziłam się rano i go nie było. Spojrzałam na zegarek i była 10:00. No to długo pospałam. Dobrze, że jeszcze dziś miałam wolne i dopiero jutro do pracy.

Poszłam do kuchni w poszukiwaniu Mike'a. Na szczęście był tam.

- Kawę dla mojej królewny?- spytał, odwracając się w moją stronę.

- Tak poproszę.- powiedziałam i pocałowałam go na przywitanie.

Po chwili już siedzieliśmy razem przy stole i piliśmy gorący napój. Rozmawialiśmy o głupotach, co chwilę się z czegoś śmiejąc.

Tak piękną chwilę przerwał mój brat, który akurat wszedł do kuchni.

- Cześć.- powiedział, również robiąc sobie kawę. Mike mu odpowiedział, ale ja nie czułam takiej potrzeby.

- Zamierzasz już nigdy się do mnie nie odezwać?- spytał, zwracając się w moją stronę.

- Idź do swojej dziewczyny. Ona chętnie z tobą pogada.

- Musisz być taka?

- Jaka?- spytałam ciekawa, co ma mi do powiedzenia.

- Zła? Obrażona? Złośliwa?

- Widocznie dajesz mi ku temu powody.- odpowiedziałam, biorąc łyk gorącego napoju. Na moje nieszczęście poparzyłam sobie język. Nie dość, że wkurza mnie mój własny brat to jeszcze teraz to.

Dylan już nic mi nie odpowiedział, ale po chwili do kuchni weszła ta szmata...

- Co ona tu robi?- spytałam, ale miałam wrażenie, że nikt tego nie usłyszał.

- Nie powiedziałeś jej?- usłyszałam nagle i poczułam, jak staje mi serce. Spodziewałam się najgorszego.

- Jeszcze nie zdążyłem.

- Ja tu jestem.- powiedziałam, a Dylan nawet na mnie nie patrząc, westchnął głęboko.

- Vicki zamieszka z nami. I tak jest tu większość czasu, więc jej to zaproponowałem.

- Żartujesz!?

- Nie.- odpowiedział, a ja nie mogłam w to uwierzyć.

- W takim razie ja się wyprowadzam.

- Nie możesz.

- A niby kto mi zabroni? Ty? Nie będę mieszkać z nią w jednym domu, więc wybieraj. Albo ona, albo ja.- powiedziałam i czekałam na jego reakcję.

- Vanessa...- znów westchnął, a mnie zaczynało to wkurzać. Tyle mi wystarczyło... Nie potrzebowałam więcej wyjaśnień. Wybrał ją...

- Rozumiem.- powiedziałam, wstając. Chciałam iść do siebie i wymyślić, gdzie mogę się wynieść. Jedno było pewne... Nie mogłam mieszkać z nią pod jednym dachem...

Mój brat widzę, nie marnuje czasu... Nie dość, że szybko jej wybaczył to jeszcze od razu wspólne mieszkanie... Zaraz mi powie, że się oświadczył albo dziecko mają w drodze...

Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam walizkę z szafy... Nie miałam pojęcia, gdzie pójdę ani co zrobię... Może odezwę się do cioci, żeby coś dla mnie znalazła. Pewnie będzie zadawać masę pytań no ale trudno.

Podczas gdy się pakowałam, do mojego pokoju wszedł Mike.

- Co robisz?

- Pakuję się...

- Kochanie, ale jesteś pewna? Gdzie pójdziesz?- spytał z troską w głosie.

- Nie wiem. Coś wymyślę. Może odezwę się do cioci.- odpowiedziałam, a on usiadł na łóżku. Nastała grobowa cisza.

- Mam lepszy pomysł.- odezwał się po chwili, a ja na niego spojrzałam. Na chwilę oderwałam się od walizki.

- Jaki?- spytałam bardzo ciekawa, co wymyślił.

- Ja mam przecież wolny dom. Rodzice przecież wyjechali i dom stoi kompletnie pusty. Możemy się tam przenieść.

- Poważnie? A co twoi rodzice na to?

- Coś się wymyśli, jak wrócą, a do tego mamy jeszcze dużo czasu.- powiedział, a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1371 słów i 7072 znaków.

2 komentarze

 
  • Iga21

    Moim zdaniem zbyt emocjonalnie do tego podeszła. No cóż wyprowadzi się, uspokoj i z czasem da sobie spokój z tą Vicki albo oni się znowu rozstaną.
    Wspólne mieszkanie w domu rodziców Mike'a sami. Ciekawe jak to się skończy :)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc kochana czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :) :) :* :*

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 postaram się kochana i dziękuję bardzo ;*