Tęsknię... Cz.12


~Vanessa~  
Dzień w pracy był bardzo spokojny. Było mało ludzi więc mogłam się wszystkiego na spokojnie nauczyć. Widziałam też, że ciocia była zadowolona z mojej pracy więc na sam koniec postanowiłam to uczcić z dziewczynami. Co do nich to złapałyśmy świetny kontakt a przynajmniej z Amy i Rosalie. Z Vicki troszkę gorzej. Już sam początek naszej znajomości nie był za dobry. Raczej to wszystko przez to co mówiła o niej Amy.  
- Laski co powiecie na wypad do galerii?- Spytałam bo akurat zbierałyśmy się do wyjścia.
- No ja jestem za- odpowiedziała mi od razu Rosalie
- Można, można- odpowiedziała zaraz za nią Amy więc od razu się ucieszyłam. O wiele bardziej wole popołudnie z nimi od popołudnia z chłopakami. W końcu zrobię coś ciekawego. Może kupię sobie parę ładnych rzeczy do pokoju.  
Z tego co zdążyłam zauważyć to galeria była niedaleko więc szybko się tam dostałyśmy.  
Na sam początek pochodziłyśmy trochę po sklepach bo dziewczyny szukały jakiś fajnych ubrań. Wyszły z całymi torbami zakupów. Dodatkowo kupiłyśmy sobie takie same bordowe bluzy. Mam nadzieję, że będzie okazja do założenia ich. Mamy lato i jest gorąco więc będzie ciężko do znalezienia okazji. W sumie mogłyśmy kupić koszulki, byłoby prościej.  
Po zakupach odzieżowych przyszła pora na zakup nowych rzeczy do mojego pokoju. Kupiłam sobie śliczny, szary kocyk oraz różowe i szare poszewki na poduszki.
Kupiłam też małą lampkę, zapachowe świeczki, kwiaty w doniczkach i takie malutkie podświetlane spinacze do zdjęć na ścianę.  
Koniec końców moje zakupy wyszły o wiele większe od dziewczyn.
Na sam koniec poszłyśmy do McDonald's na jedzenie, kawę i najlepsze lody pod słońcem.  
Najedzone i zmęczone postanowiłyśmy wracać do domów żeby trochę odpocząć.  
Jako, że jutro o dziwo mamy wolne to zobaczymy się dopiero w niedzielę.  
Dotarłam do domu strasznie zmęczona zarówno pracą jak i zakupami. Jedyne czego chciałam to wykąpać się i położyć do mojego kochanego łóżeczka.
- Siostra wychodzimy dzisiaj- powiedział mój brat gdy tylko przekroczyłam próg domu.
- To idźcie- odpowiedziałam odkładając swoje rzeczy.  
- My wychodzimy. Ty i ja- powiedział co mnie zdziwiło
- Jak to my? Gdzie?- spytałam zaciekawiona propozycją  
- Mike robi imprezę z okazji wyjazdu rodziców.  
- O nie... Beze mnie. Impreza u niego i to w dodatku mam świętować fakt, że jego rodzice wyjeżdżają i mieszka z nami. Słyszysz się braciszku? Sorry ale nie.  
- Oj nie daj się prosić  
- Dylan nie żartuj sobie ze mnie. Jeszcze mnie tam brakowało.
- No weź. Będzie tam dużo moich znajomych. Chcieliby cię poznać a to jest do tego świetna okazja.
- No to nie możesz zaprosić ich tu albo umówimy się na inny dzień?  
- Nie no teraz jest okazja. Proszę cię.  
- Nie Dylan- odpowiedziałam stanowczo. Myślałam, że to podziała.
- Szkoda. Myślałem, że chociaż raz coś dla mnie zrobisz. Przyjechałem po ciebie, zabrałem do siebie a ty nawet nie chcesz iść ze mną na imprezę- powiedział a mnie od razu ruszyło sumienie. Ma racje... Wziął mnie do siebie na taki kawał czasu a ja nawet mu nie podziękowałam za to.
- No dobra niech ci będzie- powiedziałam niechętnie.
- Wiedziałem, że to podziała- powiedział a ja go walnęłam w ramię.  
- Jesteś okropny- odpowiedziałam  
- Ale i tak mnie kochasz
- Nie mam innego wyjścia- powiedziałam i zaczęłam iść do swojego pokoju.
- Bądź gotowa na 19:30- powiedział zanim zdążyłam zamknąć drzwi od pokoju.
W co ja się wkopałam? Naprawdę nie mam lepszych rzeczy do roboty tylko impreza u tego debila?  
Nie przeżyję tego...
Jakoś o 18:30 zaczęłam się szykować. Najpierw zrobiłam sobie gorącą kąpiel. Poleżałam chwilę w wannie ciesząc się pięknym zapachem olejków do kąpieli. Przy okazji umyłam sobie włosy.  
Po wyjściu szybko je wysuszyłam i ułożyłam. Zrobiłam sobię trochę ciemniejszy makijaż niż zwykle. No nie oszukujmy się ale codziennie nie chce mi się robić pełnego makijażu.
W sumie nawet nie wiem po co się stroję. To tylko impreza u Mike'a.
Po zrobieniu makijażu i ogarnięciu włosów przyszła pora na ubranie się w coś sensownego.
Zdecydowałam się na jasną, dopasowaną sukienkę przed kolana pokrytą białą koronką. Była ona bez ramiączek więc narzuciłam na nią czarną skórzaną kurtkę. Do całego stroju dobrałam jasne buty na koturnie żeby trochę dodać sobie wzrostu. Zadowolona ze swojego wyglądu i gotowa do wyjścia spojrzałam na zegarek. Była dokładnie 19:23 więc poszłam szukać brata.
Dylan ubrał się w ciemne spodenki i koszulkę. Nic szczególnego jednak wyglądał naprawdę bardzo dobrze.  
- Widzę, że już gotowa. Pięknie wyglądasz- powiedział na co się uśmiechnęłam
- Ty również  
- Mike po nas przyjedzie za jakieś 5 minut- powiedział co już mnie tak nie cieszyło.  
Nie minęło nawet dwie minuty jak usłyszałam klakson. Wzięłam torebkę i wyszłam z domu.
Wsiadłam do samochodu a Mike spojrzał na mnie z dziwnym uśmiechem.  
- Mam coś na twarzy?- spytałam bo przyglądał mi się jakby mnie widział pierwszy raz
- Pięknie wyglądasz kochanie- powiedział ale przewróciłam tylko oczami. Naprawdę nie chciałam tam jechać.  
Byliśmy na miejscu po jakiś piętnastu minutach. Mike ma równie duży dom co Dylan. W środku wszystko było jasne tak jak w moim pokoju co bardzo mi się spodobało. Wszędzie była masa ludzi i czuć było alkohol i fajki jak na każdej większej imprezie. Niektórzy ledwo chodzili o własnych nogach a impreza dopiero się zaczęła.  
Na początku całą trójką poszliśmy się napić. Jeden kieliszek, drugi kieliszek i impreza zaczęła robić się znośna. Dylan mnie zostawił samą. Z resztą Mike też gdzieś zniknął chociaż nie żebym miała coś przeciwko. Cieszyłam się, że nie kręci się gdzieś obok.
Dołączyłam się do jakiś dziewczyn. Razem piłyśmy, tańczyłyśmy i zaczęłyśmy się wygłupiać. Szukałyśmy sobie mężów i wyrywałyśmy jakiś chłopaków ale nie było nikogo ciekawego więc zaczęłyśmy bawić się we własnym gronie. Mimo, że impreza nie zapowiadała się dobrze to było naprawdę bardzo fajnie. Gospodarza imprezy nie widziałam ani razu do pewnego momentu. Przez chwilę widziałam jak idzie z jakąś dziewczyną na górę... Nie trzeba było być geniuszem żeby wiedzieć po co tam szli jednak moja ciekawość i alkohol zrobiły swoje. Chwilę poczekałam i poszłam za nimi. Całowali się na korytarzu. Świnia z niego. Najpierw zarywa do mnie, próbuje mnie pocałować, wali te swoje idiotyczne teksty a przy pierwszej lepszej okazji leci w ślinę z jakąś laską. Gdy weszli do jednego z pokoi wkurzyłam się jeszcze bardziej. Jak w ogóle mogłam się zastanawiać co jest między nami?
Zniknęły wszelkie wątpliwości co do tego, że powinnam się od niego trzymać jak najdalej. Okazało się jaką jest osobą. Najlepiej będzie jak po prostu będę go ignorować i trzymać się od niego z daleka.
Straciłam ochotę na dalszą zabawę więc wpadłam na pomysł żeby zadzwonić po Jake'a.
- Hej misiek przyjedziesz po mnie? Wiem, że już późno ale trochę wypiłam i sama nie trafię do domu- powiedziałam i zauważyłam, że zaczął mi się język plątać.  
- Jasne już jadę tylko powiedz gdzie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Do zobaczenia jutro <3 pozdrowienia dla mojej ukochanej siostry, która wczoraj zaczęła czytać to opowiadanie <3  


631 czyt.
100%105
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1411 słów i 7576 znaków.

5 komentarzy

 
  • nasiaaa

    nasiaaa · 15 maja

    Kochani dzisiejszej części niestety nie będzie bo się nie wyrobię. Jutro już będzie

  • agnes1709

    agnes1709 · 15 maja

    Jest całkiem przyzwoicie, tylko gdzie Twoje przecinki? Korzystaj z edytora. A co do poczekalni? Prezesuro, moglibyście wypuścić, młoda się stara. Bo jak widzę, co czasem wyłazi...(zwłaszcza z erotycznych) to powyższe powinno wyskoczyć jak najbardziej.

  • nasiaaa

    nasiaaa · 14 maja

    Moi kochani czytelnicy pomożecie moim ostatnim częściom tego opowiadania wyjść z "poczekalni" 😥 bardzo Was proszę

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 14 maja

    Czekam na kolejną kochana 💖💖😍😍😙😙

  • Drzewo_Bambusowe

    Drzewo_Bambusowe · 14 maja · 204032080

    Ooo jak miło ❤🎈