Tęsknię... Cz.16


~Jake~
- Musisz przyjechać.
- Co? Ale jak to?!- spytałem zdziwiony. Co teraz? Co z pracą? Co z Vanessą?  
- Uspokój się człowieku.- powiedziała mama.  
- Jak ja mam się uspokoić w takiej sytuacji?! Znowu mam wrócić do domu jak ja już tutaj sobie życie ułożyłem.  
- Ale kto powiedział, że już masz tu zostać? Rozchorowałam się i potrzebuję twojej pomocy. Trzeba się zająć trochę twoim bratem, pomóc mu w lekcjach, nauce itp.  
- No i musisz mnie tak straszyć?- spytałem a kamień spadł mi z serca. Nie będę musiał zostawiać Vanessy ani mojej pracy.  
- To ty wyobrażasz sobie nie wiadomo co i nawet nie dałeś mi dokończyć zdania. Kiedy możesz być?
- Musiałbym wziąć wolne w pracy.- powiedziałem
- Zrób tak żeby być pojutrze bo nie daje sobie już rady a jutro pozałatwiaj wszystko.
- Okej dozobaczenia.- odpowiedziałem i się rozłączyłem. Naprawdę mi ulżyło.
Zadzwoniłem do szefowej i wyjaśniałem jej jak wygląda sytuacja. Na szczęście kobieta nie miała z tym żadnego problemu i dała mi wolne.  

~Vanessa~
Leżałam już w łóżku gotowa do spania kiedy nagle zaczął dzwonić mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Jake'a.
Uśmiechnęłam się i odebrałam połączenie.  
- Hej księżniczko. Śpisz już?- powiedział radośnie.  
- Nie ale powoli będę się kłaść. Jak rozmowa z mamą?- spytałam równie wesoło.  
- Porozmawiamy o tym jutro dobrze? O nic się nie martw. Bardzo cię kocham i śpij dobrze.- odpowiedział i wiedziałam, że nie muszę się niczego bać.  
- Ty również. Ja ciebie też kocham.- powiedziałam i byłam pewna, że się uśmiechnął. Pierwszy raz mu wyznałam uczucia. Szkoda tylko, że przez telefon...
Rozłączyłam się i zgasiłam wszystkie światła w pokoju. Byłam tak padnięta, że już usypiałam na stojąco.  
Położyłam się do łóżka i zamknęłam oczy.
Nagle usłyszałam hałas. Nie miałam pojęcia co to mogło być ale postanowiłam wyjść i to sprawdzić.  
Wyszłam na korytarz i zobaczyłam Mike'a, który ledwo stał na własnych nogach.  
- Możesz mi powiedzieć co ty wyprawiasz?- powiedziałam cicho żeby nie obudzić Dylana.  
- Słonko ciszej i wolniej jakbyś mogła.- powiedział bełkocząc.
- Ty to jednak jesteś udany. Chodź trzeba cię położyć spać- nie chciało mi się i wcale nie chciałam mu pomagać. Ciągle mnie denerwuje ale nie mogłam go tak zostawić. Pewnie by zasnął na środku korytarza albo znowu w łazience jak ostatnio. Ten człowiek ewidentnie ma jakiś problem ze sobą.  
- Ooo idziemy do pokoju?
- No a gdzie indziej? - powiedziałam i pomogłam mu iść.
- I będziemy razem spać? Nie spodziewałem się tego po tobie.- powiedział. Nawet po pijaku był w stanie mnie zdenerwować.  
- Chyba śnisz.- odpowiedziałam i ledwo go zaciągnęłam do jego pokoju. Od razu walnął się na łóżku. Miałam iść już do siebie bo wydawało mi się, że zasnął.  
Nagle on złapał mnie za rękę i był na tyle silny, że upadłam na niego.
Próbowałam wstać ale mnie trzymał.
Oplutł mnie swoimi rękoma tak mocno, że nie mogłam się uwolnić. Zaczęłam go szturchać i starałam się go obudzić ale wszystko na nic. Byłam tak zmęczona, że sama zasnęłam.  
Obudziłam się i poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Mike'a. Przestraszyłam się i próbowałam sobie przypomnieć jak znalazłam się w jego pokoju.  
- Jak się spało?- spytał jak gdyby nigdy nic.
- Jak się spało?! Żartujesz sobie?!
- Możesz nie krzyczeć?
- A co? Kaca masz? Musiałam spać z tobą...
- Oj daj spokój na pewno nie było tak źle.
Wstałam z łóżka i spojrzałam na niego. Mam tylko nadzieję, że Jake się o niczym nie dowie bo byłby wściekły.  
- Jak się nie umie pić to się nie piję!- krzyknęłam.
- Jak nie znasz sytuacji to lepiej się nie wypowiadaj!- krzyknął a ja aż się przestraszyłam. Był zły a jednocześnie wyczułam ból w jego głosie. Co się stało, że się tak zachowuje?
- Wyjdź bo chcę się ubrać.- powiedział. To nie był ten Mike, którego znałam. Tak po prostu kazał mi wyjść, bez żadnego swojego żartu czy podtekstu. Postanowiłam go posłuchać. Z resztą tak będzie lepiej. W końcu będę go unikać i skupię się tylko i wyłącznie na Jake'u.

~Mike~
Laska nie zna sytuacji a się wypowiada. Wkurzyłem się. Oceniła mnie niczego nie wiedząc. To nie jej brat zginął w wypadku równo rok temu... To nie ona musi go opłakiwać i co noc widuje go w snach...
Miałby teraz 5 lat gdyby nie ten wypadek.  

~Vanessa~
Wyszłam z pokoju Mike'a i prawie dostałam zawału.
- Hej słonko.- powiedział Jake i pocałował mnie w usta.
- Hej- odpowiedziałam.
- Co ty taka przestraszona? To tylko ja- powiedział śmiejąc się.  
- Co tu robisz?
- Przyszedłem po ciebie żebyśmy poszli do pracy. Dylan powiedział, że pokój masz na samym końcu.- powiedział zastanawiając się chwilę nad czymś. Nagle drzwi się otworzyły i pojawił się Mike.
- Bo to prawda.- powiedział chłopak z tym swoim uśmiechem. Jeżeli coś powie to go zamorduję.
- Co u niego robiłaś w samej piżamie?- spytał lekko zdenerwowany Jake.
- Stary a co można robić w nocy? Spaliśmy ze sobą.- Już po tobie człowieku!
- Możesz powtórzyć?- spytał niedowierzając.
- Dobrze słyszałeś. Vanessa weszła mi do łóżka- powiedział a ja myślałam, że wybuchnę. Mike świetnie się bawił nie zwracając uwagi na to co robi.
- Zabiję cie, przysięgam- powiedziałam w stronę Mike'a.
- Vanessa to prawda?- spytał Jake głosem pełnym bólu.  
- Jasne, że nie! On kłamie!- odpowiedziałam od razu.
- Czemu miałby kłamać?
- Nie wiem. Może dlatego, że jest debilem!
- Słonko spałaś we mnie wtulona a teraz mówisz o mnie takie brzydkie rzeczy? Nie ładnie.  
- Zamknij się!
- Pójdę już.- powiedział nagle Jake.
- Nie. Porozmawiajmy proszę.- powiedziałam próbując go zatrzymać.  
- Ja już chyba wszystko wiem.
- Tak? I wierzysz jemu a nie mi? No to zajebiście...- odpowiedziałam wkurzona. Już miałam łzy w oczach. Jake uwierzył temu debilowi.
- Wiem co widzę. Wyszłaś od niego w piżamie a on samych bokserkach. W dodatku to nie twój pokój, to co ja mam myśleć? Że graliście w karty?!  
- A mi nie pozwolisz niczego wytłumaczyć? Już mnie skresliłeś?
- Nie ale muszę pomyśleć a po za tym zaraz w emocjach powiemy o parę słów za dużo a tego nie chcę.- powiedział i tak po prostu sobie poszedł.  
Cała sytuacja była absurdalna. Przecież nie zrobiłam niczego takiego złego. Nie zdradziłam go! Po za tym nie mogłam się uwolnić. Szkoda tylko, że Jake nie dał mi szansy na wytłumaczenie wszystkiego.  
Wkurzona i ze łzami poszłam do swojego pokoju. Zanim zamknęłam za sobą drzwi, postanowiłam rozliczyć się z tym pajacem, który wszystko zepsuł.  
Weszłam z impetem do jego pokoju i podeszłam do niego.
- Stęskniłaś się?- spytał a ja z całej siły uderzyłam go z liścia w policzek.  
Chłopak był w szoku i od razu złapał się za bolące miejsce.  
- Jeżeli jeszcze raz się do mnie odezwiesz albo zbliżysz to nie ręczę za siebie. Jesteś skończonym debilem i jeżeli myślisz, że to co zrobiłeś jest zabawne, to się mylisz. Jeżeli Jake ze mną zerwie przez ciebie, nigdy ci tego nie wybaczę. Nienawidzę cie.- powiedziałam i wyszłam trzaskając za sobą drzwiami.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hejka!
Jak się podobała część?  
Wiem, że miała być przed weekendem ale nie dałam rady :(  


nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1469 słów i 7532 znaków.

6 komentarzy

 
  • Ela

    Ej obiecalas

  • nasiaaa

    @Ela dzień się jeszcze nie skończył

  • Ela

    Ej co jest grane czego nas cyganisz

  • nasiaaa

    @Ela nie cyganie :( powiedziałam, że się postaram ale nie było na to czasu. Wynagrodzę Wam to obiecuję. Moja rodzina i ja przeżywamy odejście bardzo ważnej osoby z naszej rodziny i po prostu psychicznie nie dałam rady. Część będzie jutro ;) na 100%

  • Ela

    Są warzne i warzniejsze sprawy nic się nie dzieje

  • nasiaaa

    Bardzo wszystkich przepraszam ze tak dlugo mnie nie ma :( niestety to jest chyba najgorszy okres w moim zyciu :( proszę o zrozumienie. W ostatnich dniach za dużo się wydarzylo ale mysle ze nie ma sensu mowic co. Postaram się zeby część była jutro popoludniu. Pozdrawiam! Dobrej nocy

  • Ela

    :sex2:

  • Ela

    Kiedy coś dodasz

  • nasiaaa

    @Ela postaram się żeby część była jutro ;)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana 😙😙😍😍💖💖

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję ❤❤❤