Tęsknię... Cz.59

Vanessa:

Siedzieliśmy z Mike'em wieczorem przy jakiejś komedii. Tytuł jak zwykle uciekł mi z głowy, ale film był naprawdę fajny. Ciężko było tylko się na nim skupić. Niestety z moim chłopakiem nie da się oglądać filmów. Co chwilę coś marudził albo mnie zaczepiał. Na szczęście da się do tego przyzwyczaić. Zabawne było, jak próbował zwrócić na siebie uwagę, całując mnie po szyi albo wędrując rękoma po moich nogach. Niestety sielanka nie trwała długo. Mniej więcej w połowie filmu dostałam smsa od nieznanego numeru.

Nieznany: Hej słońce, robimy jutro projekt? C.
Od razu wiedziałam, kto to. Zastanawiałam się tylko, skąd on ma mój numer? Jakim prawem ktoś mu go dał... Teraz nie będę miała spokoju.

Ja: Skąd masz mój numer?
Głupek: A to już moja słodka tajemnica. Po lekcjach u mnie? ;)
Ja: Jak mus to mus.

Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy i będę miała go z głowy.

- Z kim ty tak romansowałaś?- spytał Mike, gdy odkładałam telefon na półkę.
- Z nikim nie romansowałam.- powiedziałam, uśmiechając się.
- Tak? To, czemu nazwał cię skarbem?- spytał, na co się zdziwiłam.
- Widziałeś...
- Nie dało się nie zauważyć, skoro leżysz obok.- powiedział poważnym tonem.
- Oj nie złość się. To wszystko nie tak. Chłopak, który do mnie napisał, to natrętny koleś z mojej klasy. Z przymusu robimy razem projekt na literaturę. Nie mam pojęcia, skąd wziął mój numer.
- No okej, a czemu nazwał cię skarbem?- spytał. Widziałam, że był zazdrosny, ale kompletnie nie miał powodów. Ktoś taki jak Colin, nigdy by mi się nie spodobał. Był za bardzo arogancki i pewny siebie. W dodatku ciągle działał mi na nerwy. Z kimś takim nie dałoby się wytrzymać.
- Żeby mnie zdenerwować.- odpowiedziałam szybko i pewnie.
- Chyba trzeba mu pokazać, że jesteś zajęta.- powiedział, na co się uśmiechnęłam.
- Mój zazdrośnik.- odpowiedziałam i pocałowałam go namiętnie.

Jeden mały buziak przedłużył się do tego stopnia, że ominęła nas druga połowa filmu.
-W sumie trochę szkoda, bo nie widziałam, jak się skończył.- powiedziałam, gdy zobaczyłam napisy końcowe.
- Jakiś film jest lepszy ode mnie?
- Nie wiem, bo połowy nie widziałam.- odpowiedziałam, drocząc się z nim.
- A klapsa chcesz?- spytał i dźgnął mnie palcem w bok.
- Ała!- krzyknęłam, ale po chwili obydwoje zaczęliśmy się śmiać.

xxx

Następnego dnia staliśmy z Mike'em pod szkołą. Koniecznie chciał zobaczyć, który to jest ten Colin. Nie chciałam żadnej awantury, ale się uparł.

- Masz mi powiedzieć, jak będzie szedł.- powiedział, udając groźnego.
- A co jeżeli nie powiem?- spytałam, drocząc się z nim.
- Oj no chce tylko kulturalnie z nim pogadać.- powiedział, robiąc słodkie oczka.
- Już to widzę.- odpowiedziałam, śmiejąc się.

O dziwo Colin się nie pokazał. Mike odjechał niezadowolony, a ja ze spokojem poszłam na lekcje. Cieszyłam się, że chociaż jeden dzień będę miała spokoju. Na pewno nie będę za nim tęskniła. Zastanawiałam się tylko dlaczego nie przyszedł. Czy to oznaczało, że nasze popołudniowe spotkanie też jest odwołane?

xxx

Wszystkie lekcje minęły mi bardzo spokojnie. Colin do końca dnia się nie pojawił. Mike będzie miał niespodziankę, jak wcześniej wrócę do domu.

Wyszłam ze szkoły i już miałam iść do domu, kiedy usłyszałam jakiś krzyk. Zauważyłam Colina kłócącego się z Olivią. Czyżby problemy w raju? Swoją drogą, co on tu robił, skoro nie był na zajęciach cały dzień? Postanowiłam na niego zaczekać, ale tak, żeby mnie,nie zauważyli. Nie chciałam kolejnego spotkania z tamtą małpą. Wolałam ją omijać szerokim łukiem.

- Ogarnij się Colin!-krzyknęła dziewczyna. Nie chciałam ich podsłuchiwać, ale byli tak głośno, że nawet głuchy by ich usłyszał...
- To ty się ogarnij, o co ci w ogóle chodzi?
- O co mi chodzi? Co cię łączy z tamtą idiotką? Piszesz do niej, a dziś przyjeżdżasz po nią do szkoły!? Chyba ci się dziewczyny pomyliły... Już zapomniałeś, że to ze mną jesteś?- zaraz chwila... Czy ona mówiła o mnie? Przyjechał po mnie, żebyśmy zrobili projekt? Czyżby Olivia była o mnie zazdrosna?
- Tak przyjechałem. Masz z tym jakiś problem? Nie ufasz mi?- odezwał się zdenerwowany Colin.
- Owszem mam, bo zachowujesz się jak skończony kretyn.- powiedziała i chyba sobie poszła.

Już miałam odejść kawałek, żeby zaraz nie było, że ich podsłuchałam, ale niestety nie udało mi się to.
- Podsłuchiwałaś?- usłyszałam nagle za plecami. Przestraszyłam się. Teraz już nie było odwrotu... Odwróciłam się w stronę chłopaka. Miał smutną i jednocześnie złą minę. Nigdy wcześniej go takiego nie widziałam. Widać było, że dotknęła go kłótnia z dziewczyną.
- Nie. Nic nie słyszałam.- postanowiłam skłamać. Raczej dziwnie by to zabrzmiało, jakbym powiedziała, że podsłuchałam jego prywatną rozmowę. Co z tego, że prawdopodobnie mówili o mnie.
- To, co tu robisz?- spytał zaskoczony moją odpowiedzią.
- Zauważyłam cię i chciałam spytać, co z projektem, ale nie chciałam wam przeszkadzać, więc zaczekałam tutaj.- powiedziałam, a on chyba mi uwierzył.
- Właśnie po ciebie przyjechałem.- powiedział, delikatnie się uśmiechając. Zachowywał się jak nie on. Bez żadnych kiepskich tekstów ani żartów z jego strony, poszliśmy do samochodu. Czułam się niezręczne. Widziałam, że jest nie w humorze i nie wiedziałam, jak mam się zachować.

- Słuchaj, jeżeli chcesz, możemy to przełożyć.- powiedziałam, ale on nie odpowiedział. W ciszy i skupieniu patrzył na drogę. Dopiero po dłuższej chwili się odezwał.
- Mówiłaś coś?
- Na pewno nie chcesz przełożyć? Mamy trochę czasu.
- Nie, jest dobrze.- powiedział i do końca drogi żadne z nas się nie odzywało.

Colin:

Sytuacja z Olivią kompletnie mnie rozstroiła. Niby nic takiego, mała sprzeczka, ale nie dawała mi spokoju. Zawsze jakoś się dogadywaliśmy. Już nie jeden raz była kłótnia, bo albo ona, albo ja na kogoś spojrzeliśmy. Zawsze potem się układało. Teraz jest jakoś inaczej. Nie czuję się tak pewnie, jak zawsze. Widać Olivię zabolało, że chodzi o nową, ale nie ma powodów do obaw.
Weszliśmy z Vanessą do pustego domu. Rodzice pewnie jeszcze byli w pracy, co wcale mnie nie dziwiło. Z grzeczności zaproponowałem dziewczynie coś do picia, ale odmówiła. Wzięliśmy się do pracy. Wiersz był beznadziejny. Kompletnie nie rozumiałem, o co w nim chodziło. Za każdą razą, jak coś mówiłem, okazywało się, że gadam głupoty. Przynajmniej mogłem popatrzeć na uroczy uśmiech dziewczyny. Pokazywały się wtedy jej słodkie dołeczki. Nie wiem, o co mi chodziło. Przecież miałem najpiękniejszą dziewczynę w szkole. Nie powinienem zwracać uwagi na inne, a jednak coś mnie do niej ciągnęło. Sam nie wiem co. Może chodziło o to, że zgrywała taką niedostępną. Przy niej zachowywałem się zupełnie inaczej.

- Bujasz w obłokach.- odezwała się nagle lekko wkurzona. No tak... Ona pracowała, a ja nie robiłem kompletnie nic oprócz gapienia się na nią.
- Jak mam pracować, skoro mnie rozpraszasz?- spytałem, przysuwając się do niej.
- Widze, że humor ci wrócił. To świetnie, bo teraz ty będziesz pracował.
- Oj dobrze wiesz, że na wierszach się nie znam.- odpowiedziałem, a dziewczyna westchnęła.
- On jest bardzo prosty... Jak można go nie rozumieć?- spytała, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Nigdy nie lubiłem literatury.
- Oj zobacz. Cały wiersz to przemyślenia pewnego młodzieńca, który siedzi w nocy na ławce w parku.  
Rozmyśla o dziewczynie, której nie może mieć, bo jest zaręczona. Jest też napisane, że łączy ich namiętność i pożądanie, ale ona za każdą razą wbrew sobie go odrzuca.- powiedziała, a ja nie wiedziałem, skąd ona to wzięła. Że niby w tych paru linijkach było tak napisane?

Dziewczyna z zainteresowaniem opowiadała o wierszu, ale już jej nie słuchałem. Przyglądałem się, jak z ciekawością czyta kolejne wersy i kompletnie ją to pochłania. Odruchowo dotknąłem opuszkami palców jej policzka. Sam, nie wiem, czemu to zrobiłem. Dziewczyna przestała czytać i zamknęła oczy. Nie odsunęła się, a to tylko zachęciło mnie, by zjechać dłonią do jej szyi i obojczyka. Dopiero wtedy zamrugała kilka razy i odsunęła się ode mnie.

- Muszę już iść.- powiedziała, szybko wstając.
- Zaczekaj, przepraszam.- zaraz chwila... Za co ja ją przepraszam. Przecież chciałem tego i widziałem, że ona też. W pierwszej chwili nie odtrąciła mnie.
- Dokończymy następną razą.- powiedziała i zebrała swoje rzeczy.

Wyszła i nawet nie pozwoliła się odwieźć do domu. Zostawiła mnie samego z masą myśli w głowie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1703 słów i 8983 znaków.

3 komentarze

 
  • Smerfetka16

    Halo kiedy kolejna część może jakiś maratonik weekendowy?

  • Jj

    Kiedy next

  • cukiereczek1

    Oj oj ale się porobilo czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybko 🥰🥰❤❤😘😘😊😊

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję postaram się jak zawsze, oby mi się udało 😊❤️