Tęsknię... Cz.31

~Vanessa~

Szłam na to spotkanie cała w nerwach. Co mogło się stać? A może chce mi powiedzieć to, czego ja nie dałam rady?

Ta myśl zmartwiła mnie jeszcze bardziej. Idąc, czułam, jak nogi się pode mną uginają, a na skórze miałam gęsią skórkę. Trzęsły mi się ręce i nie mogłam skupić myśli na czymś innym niż to spotkanie. Doszłam na miejsce. Już nawet z otworzeniem drzwi miałam problem, a co mówiąc o złożeniu jakiegoś sensownego zdania. Pewnie znowu wyjdę na kretynkę. Gorzej być nie może...

Weszłam do środka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nigdzie go nie było, więc usiadłam przy stoliku trochę na uboczu. Skoro to coś ważnego, to lepiej, żeby nikt nam nie przeszkadzał.

Po chwili siedzenia w samotności podeszła do mnie kelnerka i spytała, czy czegoś nie potrzebuję. Chętnie bym jej powiedziała, że coś na uspokojenie i to najlepiej w litrach, ale się powstrzymałam. Poprosiłam tylko o szklankę wody i po paru minutach dostałam swoje zamówienie.

Czekałam dobre 20 minut, ale Mike nie przychodził. Może się rozmyślił? Albo zapomniał jak to facet...

Po pół godziny czekania i patrzenia w szklankę z wodą pojawił się i on...

Szukał mnie wzrokiem po całej sali, aż w końcu nasze spojrzenia się spotkały. Pomachał do mnie ręką i podszedł. Usiadł obok mnie i przytulił mnie na powitanie.

- Hejka.- powiedział lekko zestresowanym głosem. Odpowiedziałam mu tym samym.

- Co to za ważna sprawa?- spytałam, nie chcąc przedłużać. Byłam ciekawa czy chodzi o to, czym się zadręczałam od rana.

- Muszę ci się do czegoś przyznać, a i przepraszam, że tak długo, ale prawie zostałem wyrzucony z pracy.

- Co? Jak to?

- Nie wiem, od czego zacząć.

- No najlepiej od początku.- powiedziałam i się uśmiechnęłam, chcąc trochę rozluźnić atmosferę.

- No więc poszedłem dziś do pracy jak prawie codziennie no i wszystko było spoko, puki nie przyczepiła się do mnie jakaś laska. Zaczęła ze mną flirtować i mnie podrywać, ale, mimo że była seksowana i bardzo zachęcajaca, odmówiłem jej.- powiedział, a ja nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Po co opowiada mi o jakiejś lasce? Chce sprawdzić, czy będę zazdrosna?

- No okej, a po co mi o tym mówisz?

- Nie jesteś ciekawa, dlaczego jej odmówiłem?

- No może trochę.

- Odmówiłem jej, bo interesujesz mnie tylko ty. Zdałem sobie sprawę z tego, że jesteś cholernie dla mnie ważna, i żadna laska tak mnie nie kręci, jak ty.- powiedział, a mnie zamurowało. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Nie mogłam z siebie nic wydusić.

- Bałem się ci to powiedzieć. Pomyślałem, że może to dla ciebie za wcześnie. Wczoraj w nocy myślałem, że śpisz... Wyznałem ci, co czuję, a ty mi odpowiedziałaś. Nie wiem, czy to pamiętasz, czy nie ale tak było.

- Pamiętam.- powiedziałam, tylko a on szeroko otworzył oczy.

- Chciałam cię o to spytać, ale też się bałam.

- Ale czego?

- Nie byłam pewna czy to się zdarzyło, czy to był tylko sen. Próbowałam się czegoś dowiedzieć, dlatego tak dopytywałam.

- Co teraz będzie? Zależy mi na tobie.- powiedział i złapał mnie za rękę, a ja spojrzałam w jego oczy. Scena niczym z filmu romantycznego. Tylko nasza dwójka... Nic innego się nie liczy i wielkie wyznanie miłości... niech ktoś mnie uszczypnie albo da mi w twarz, żebym się opanowała.

- Mi na tobie też.- odpowiedziałam, a on się uśmiechnął. Tak bardzo chciałam znowu poczuć jego miękkie usta na swoich...

Zbliżyłam się do niego i go pocałowałam. Nie był zaskoczony. Chyba chciał tego samego. Pocałunek nie był długi, ale za to pełen emocji i wyjątkowy.

- Jak to jest, że znamy się już tyle czasu, tyle razy się całowaliśmy, a dopiero teraz pytam cię, czy chciałabyś być moją dziewczyną?- zanim dotarło do mnie, co przed chwilą powiedział, minęło trochę czasu.

- Co!?- spytałam zaskoczona. Myślałam, że może mi się przesłyszało.

- Przepraszam, że w takich okolicznościach, bez kwiatów, romantycznej muzyki i randki, ale nie mogę z tym już dłużej czekać. Zawładnęłaś moim sercem Van, a moja głowa wariuje, jak tylko o tobie pomyślę. Bardzo mnie to dziwi, bo pierwszy raz mam coś takiego. Trochę dziwnie się z tym czuję i pewnie gadam głupoty i nic z tego nie rozumiesz, ale najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że cię kocham.- wzruszyłam się. Nie spodziewałam się takiego wyznania, a już szczególnie nie od Mike'a. Łzy spływały mi po policzkach, a ja nie mogłam ich powstrzymać.

- Dlaczego płaczesz? Powiedziałem coś nie tak? Jeżeli potrzebujesz czasu to...- nie dałam mu dokończyć. Rzuciłam mu się na szyję i namiętnie go pocałowałam, mówiąc mu, jak bardzo go kocham.

Pierwszy raz od przyjazdu tutaj byłam tak naprawdę szczęśliwa. Myślałam, że Jake to moja wielka miłość. Był słodki, ale aż za bardzo. Miałam wszystko, czego chciałam i niczego mi nigdy nie brakowało. Zawsze był, kiedy tego potrzebowałam, a już o niespodziankach nie wspomnę. Czułam się jak zamknięta w bajce. Teraz? Teraz czuję, że żyję. Takiej osoby potrzebowałam. Kogoś z kim nie będę się nudzić i zawsze będzie się działo coś ciekawego. Mike raczej nie jest typem romantyka, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Przynajmniej wiem, że każde nasze spotkanie czy rozmowa, nie będzie tak przesłodzone. Z Jake'em było fajnie, bo nie powiem, że nie. Czułam coś do niego, ale nigdy nie wiedziałam co. Nazywałam to „miłość”, bo nie umiałam tego określić. Teraz wiem, że to nie było to i tak naprawdę nie mam pojęcia, co to było. Zwykłe zauroczenie?

Odsunęliśmy się od siebie i zaczęliśmy rozmawiać. Zamówiliśmy sobie po szklance soku i ciasto.

- I co? Masz w końcu tę pracę czy cię wyrzucili?- spytałam ciekawa, bo w końcu mi nie powiedział, jak to się skończyło.

- Dziewczyna po tym, jak jej dałem kosza, poszła do mojego szefa i powiedziała, że ją molestowałem. Nie wzięła tylko pod uwagę tego, że na sali jest monitoring i wszystko można sprawdzić. Szef oczywiście najpierw stwierdził, że mnie wyrzuca, bo moje zachowanie jest niedopuszczalne i zawiesił mnie w obowiązkach, ale potem zobaczył nagranie i znowu mam pracę.- jaką trzeba być niewyżytą, żeby robić takie rzeczy. Laska chyba dawno faceta nie miała.

- No to super panie trenerze. To kiedy idziemy na siłkę?- spytałam w żarcie.

- Nawet zaraz, jeśli chcesz.- powiedział całkowicie poważnie.

- No coś ty! Nie mam stroju ani nic.

- Coś się znajdzie. No kochanie proszę... Trzeba spalić to zjedzone ciacho!- po słowie „kochanie” nie słyszałam już nic. Z jego ust to słowo brzmiało tak dziwnie, ale też uroczo. Zawsze mówił tak do mnie tylko w żartach. Teraz to słowo nabrało całkowicie innego znaczenia. Troszkę się teraz pozmienia. Już nie wypada mi mówić na niego „debil” czy „kretyn”, ale nie ma mowy, że zrezygnuje z naszego przekomarzania.

- Słuchasz mnie?- spytał po chwili, a ja się otrząsnęłam.

- Tak, tak słucham.- powiedziałam.

- Oszukaniec.

- No chyba ty.- odpowiedziałam, śmiejąc się.

Koniec końców wybraliśmy się na tą siłownię. Mega się zmęczyłam, ale było warto. Super było tak poćwiczyć, ale też trochę się powygłupiać. Po siłowni wybraliśmy się na pizzę. W końcu trzeba było uzupełnić kalorie.

Do domu wróciliśmy późnym wieczorem. Otworzyłam drzwi, a to, co zobaczyłam, sprawiło, że szczęka mi opadła.

- Jaja sobie ze mnie robisz!?- krzyknęłam na cały dom.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I jak? Może być? Część krótka, ale tak miało być ;) Jutro po południu kolejna część, bo dzisiaj już nie mam siły.

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1502 słów i 7861 znaków.

3 komentarze

 
  • Iga21

    No i co tam? :)

  • nasiaaa

    @Iga21 momencik ;)

  • Iga21

    No i super wyszło :)
    Co braciszek jej pewnie znowu coś nawiwial? Jestem bardzo ciekawa :)
    Czekam, a Ty napisz szybko :)

  • nasiaaa

    @Iga21 dziękuję :) część miała być dzisiaj wieczorem ale będzie jutro jakby co ;)

  • Iga21

    @nasiaaa ok :)

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością :* :* :)  :)

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 będzie jutro ;) ;*