Tęsknię... Cz.56

Vanessa:

- Mama!?- krzyknęłam zaskoczona. Była ostatnią osobą, której się tutaj spodziewałam. Nawet nie zadzwoniła, że przyjeżdża, a zawsze to robiła.
- Niespodzianka skarbie.- powiedziała radośnie kobieta i uściskała mnie na powitanie.
- Ale co ty tutaj robisz mamo?- spytałam ciekawa.
- Chciałam wam zrobić niespodziankę, zobaczyć jak mieszkacie i jak sobie radzicie, a poza tym dzwonili ze szkoły, żeby coś podpisać.
- Ciszę się, że cię widzę.- powiedziałam całkowicie szczerze, a ona zaczęła się przyglądać Mikeowi.
- A to musi być ten tajemniczy chłopak mojej córki.- powiedziała.
- Mamo to jest właśnie Mike.- powiedziałam, a chłopak wyciągnął do niej rękę.
- Bardzo miło panią poznać.- powiedział uprzejmie, a ona się uśmiechnęła i podali sobie ręce.

Po jakże niespodziewanym spotkaniu usiedliśmy wszyscy razem w salonie. Przygotowałyśmy z mamą obiad i wspólnie go zjedliśmy.

- Synu, a ja, kiedy poznam twoją wybrankę?- spytała mama, a Dylan się speszył.
- No wiesz, nie spodziewałem się ciebie tutaj mamo. Vicky wyjechała na trochę do rodziców.- powiedział.  

Coś mi tu nie grało. Już jej nie było kawał czasu. Może się pokłócili i ona wróciła do siebie? Chociaż w sumie mój brat nic nie wspominał, żeby coś się stało.

- Mam nadzieje, że między wami wszystko jest w jak najlepszym porządku.- powiedziała.
- No pewnie, że tak. Obiecuję, że już niedługo ją poznasz.- powiedział mój brat i temat jego dziewczyny ucichł.

Rozmowa przeniosła się na temat naszego domu.

- Ładnie tu macie. Mieszkacie w czwórkę?- spytała.
- Tak, w kupie raźniej.- odpowiedziałam. Zastanawiałam się, jak mama zareaguje na to, że śpię z Mikeem w jednym łóżku. Jestem niemal pewna, że nie będzie zadowolona.
- No, a jak śpicie?- spytała zaciekawiona. Wiedziałam, że to pytanie prędzej, czy później padnie z jej ust.
- Oj mamo. Nie jesteśmy małymi dziećmi.- powiedział Dylan.
- Ja wiem, dlatego o to pytam. Za młoda jestem na babcię w tym wieku.- powiedziała, na co wszyscy się roześmiali. Moja mama jest naprawdę spoko. Wątpię, że by się czepiała o takie rzeczy. Myślę, że w jakimś stopniu była na to nastawiona, pozwalając mi tu mieszkać.
- Mike, a ty czym się zajmujesz?- spytała nagle mojego chłopaka. Widać było po nim, że się zestresował. Teraz wie, co ja czułam, jak poznałam jego rodziców. Tylko że tamto spotkanie było o wiele bardziej stresujące. Moja mama na szczęście nie zaskoczyła nas w nieodpowiednim momencie. Wtedy dopiero byłoby piekło na ziemi. Aż ciężko mi to sobie wyobrazić, co by wtedy się działo.

- Jestem trenerem na siłowni.- powiedział.
- O no to widzę, że moja córka dobrze trafiła. W końcu doprowadzi siebie do porządku.- No normalnie matka roku. Nic dodać, nic ująć.
- Mamo!- odpowiedziała urażona. Moim zdaniem nie wyglądałam, aż tak tragicznie. Myślę, że mieściłam się w normach. Patyczakiem nigdy nie byłam i pewnie nigdy nie będę. Miałam małe krągłości, ale dbałam o siebie i moim zdaniem wyglądałam normalnie, jednak moja mama musiała się do czegoś przyczepić.
- No co?- spytała, jak gdyby nic się nie stało. Cała ona.
- Moim zdaniem pani córka wygląda pięknie. Ma naprawdę ładną figurę i teraz już widzę, po kim ją odziedziczyła.- no proszę... Nie wiedziałam, że z mojego chłopaka taki mały lizusek. Wie chłopak, jak się przypodobać kobiecie, a już w szczególności mojej mamie. Ona uwielbia słuchać takich tekstów.

Po obiedzie Dylan zabrał mamę na miasto. Musiała załatwić jakieś papiery w mojej szkole i pewnie przy okazji pojechali na zakupy.

- Jak tam wrażenia po spotkaniu z mamą?- spytałam z uśmiechem.
- Przeżyłem!- krzyknął radośnie, na co zaczęłam się śmiać.
- Oj daj spokój. Nie było tak źle.- powiedziałam ledwo panując na śmiechem. Chłopak wyglądał, jakby właśnie wygrał fortunę.
- No to co kochanie, jutro bierzemy się za dietę i ćwiczenia?- spytał nagle i od razu dostał po głowie.
- Debil z ciebie.- powiedziałam, a on wybuchł śmiechem.
- No wiesz kochanie, mogłabyś w końcu doprowadzić siędo porządku.- powiedział, a ja w odpowiedzi wypięłam mu język i poszłam do swojego pokoju.

xxx

Mike

Następnego dnia wstaliśmy bardzo wcześnie. Musiałem zawieźć Van do szkoły i sam jechać wcześniej do pracy. Na szczęście mama Van zrobiła nam pyszne śniadanie, więc o to nie musieliśmy się martwić.
Szybko się ogarnęliśmy i podwiozłem dziewczynę pod szkołę. Nagle zauważyłem tę samą laskę, z którą wczoraj widziałem Van.
Z daleka wyglądała na znajomą. Jakbym gdzieś już ją widział. Niestety była za daleko, żebym mógł się jej dokładnie przyjrzeć. Męczyło mnie to od wczoraj.

- Kochanie halo! Jesteś tutaj?- usłyszałem nagle głos ukochanej.
- Tak, co się stało?- spytałem zdezorientowany.
- Piąty raz pytam, o której dzisiaj kończysz. Co się stało? Zobaczyłeś kogoś?- spytała poddenerwowana.
- Wydawało mi się, że widziałem starego kumpla.- powiedziałem, wymyślając coś na szybko. Przecież nie mogłem jej powiedzieć, że zauważyłem znajomą dziewczynę. Od razu zaczęłyby się sceny zazdrości i masa pytań.
- Niech ci będzie.- powiedziała, ale widziałem, że nie była zadowolona.
- Przyjadę po ciebie po pracy i pojedziemy coś zjeść.- powiedziałem i ucałowałem ją na pożegnanie.  

Van uśmiechnęła się słabo i wyszła z samochodu. Westchnąłem tylko i pojechałem w stronę siłowni.

Vanessa

Wyszłam z samochodu i zaczęłam się kierować w stronę budynku. Byłam zamyślona i nie patrzyłam, dokąd idę. Głowę zawracało mi zachowanie Mike'a. Dziwnie się zachowywał od wczoraj.

- O patrzcie, kto idzie. Nasza mała buntowniczka.- usłyszałam nagle gdzieś obok siebie. Od razu wyrwało mnie to z rozmyśleń. Doskonale wiedziałam, do kogo należy ten głos. Ja nie miałam siły na sprzeczkę z samego rana, ale tej dziewczyny nie dało się zignorować.
- Masz jakiś problem?- spytałam, odwracając się w jej stronę.
- Aktualnie to ciebie.- powiedziała, a we mnie się zagotowało.

- Olivia daj sobie spokój, nie masz nic innego do roboty?- usłyszałam nagle i się odwróciłam. Na całe szczęście przyszedł Thony.
- No proszę. Widzę, że twój rycerz się pojawił.- powiedziała chamsko, a ja już miałam coś powiedzieć, ale chłopak mnie powstrzymał.
- Daj spokój, nie warto.- powiedział i objął mnie ramieniem.

Dziewczyna sobie poszła, a ja odetchnęłam z ulgą.

- No to już wiem, kto ci dupę zawraca.
- Dzięki wielkie.- powiedziałam do chłopaka, a on uśmiechnął się serdecznie.
- Nie ma za co. Olivią się nie przejmuj. Nie jest groźna, ale lubi namieszać i zepsuć dzień. Chociaż z tego, co zauważyłem, z tobą nie mogła sobie poradzić.
- No cóż, ze mną nie pójdzie jej tak łatwo.- powiedziałam i również się uśmiechnęłam.

Potem zadzwonił dzwonek na przerwę, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że teraz miałam literaturę, a to oznaczało tylko jedno. Cała godzina siedzenia z Colinem w jednej ławce...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1389 słów i 7248 znaków.

3 komentarze

 
  • niunia99

    Świetne!!! Kiedy kolejna część?

  • nasiaaa

    @niunia99 dziś

  • Lal

    Czekam kochana

  • nasiaaa

    @Lal wiem i przepraszam, że tak długo :(

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybciutko 😁😁😘😘

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 postaram się jak najszybciej kochana 😍