Tęsknię... Cz.4

~Vanessa~
Zadowolona z siebie poszłam się odświeżyć. Z tego co zdążyłam zauważyć to łazienka jest tuż obok mojego pokoju. Od razu tam poszłam biorąc ze sobą ręcznik, który zostawił dla mnie brat. Swoją drogą jak on zaraz nie wróci to go chyba zabiję. Ile jeszcze czasu mam chodzić w samych gaciach?! Jeszcze żebym tu była sama to co innego ale jest tu ten denerwujący koleś i w dodatku podglądacz. Nawet nie wiem jak się nazywa ale konkretnie szarpie moje nerwy. Mam nadzieję, że zdążył już zauważyć z jaką osobą ma do czynienia. To ja tu mam ostatnie słowo i lepiej nie zaczynać mnie drażnić. Nie mówię, że jestem agresywna bo to nie prawda ale lubie dopiąć swego i zawsze mam coś do powiedzenia.  
Prysznic dobrze mi zrobił. Odświeżyłam się i od razu poczułam się lepiej. Wszystko by było idealnie gdybym jeszcze miała dostęp do swoich ubrań. Dlaczego ten kretyn nie pomyślał żeby wyjąć moje walizki zanim pojechał do pracy?
Nagle mnie olśniło...
Wzięłam przecież ze sobą małą, podręczną kosmetyczkę a w środku jest komplet czystej bielizny. Chociaż tyle dobrego...
Najgorsze jest jednak to, że kosmetyczka została w pokoju a pajac, który mnie przestraszył na tarasie może być wszędzie. A co jeżeli teraz jest pod drzwiami łazienki i tylko czeka aż z niej wyjdę?! Nie no bez przesady... Nie popadajmy w paranoję. Na pewno go tam nie ma no bo po co miałby być? Po za tym nie należę do osób, które krótko się myją więc nawet jeżeli na początku tam stał to do tego czasu na pewno mu się znudziło.  
Owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki i poszłam prosto do pokoju. Już miałam zrzucić ręcznik gdy w ostatniej chwili zauważyłam, że ten debil leży na moim łóżku.  
- Co ty tu robisz?! Jestes zawodowym podglądaczem?  
- Kochanie dla takich widoków mogę zostać- powiedział pewny siebie a ja jeszcze mocniej owinęłam się ręcznikiem.  
- Wal się i wypad z mojego pokoju- powiedziałam wkurzona
- Wyjdę jak mi oddasz koszulkę- odpowiedział zadowolony z siebie. Po moim trupie kolego.
- W twoich snach- odpowiedziałam równie pewna siebie a on nagle wstał z łóżka i zaczął iść w moją stronę. Zaczęłam się cofać bo bałam się co zamierza zrobić. Był bardzo blisko a ja nie miałam gdzie uciec bo za mną była już tylko ściana. Dotknęłam jej plecami a pod wpływem zimna po moim ciele przeszły dreszcze.  
W co ten debil ze mną pogrywa?
- Ktoś tu się chyba przestraszył- powiedział kpiąc ze mnie a jego twarz znów była niebezpiecznie blisko. To już drugi raz dziś. Człowieku co jest z tobą nie tak?
- Chciałbyś- powiedziałam i starałam się brzmieć normalnie  
- Nadal taka pewna siebie?- spytał i położył dłonie na moich biodrach. No teraz to już przegiął.
- Jak nie chcesz stracić tych łap to je lepiej zabierz
- O jaka groźna- powiedział i zaczął się ze mnie śmiać.  
- Nie zrozumiałeś czy ci pomóc?- powiedziałam a on nagle zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się i wyrywałam i prawie spadł mi ręcznik a on dalej swoje.
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły a chłopak odsunął się ode mnie. Byłam cała zdyszana od śmiania i próby uwolnienia.  
- Co tu się dzieje do cholery?!- Usłyszałam krzyk i już wiedziałam, że będzie się działo. Musiało to wszystko bardzo dziwnie wyglądać. Ja w samym ręczniku obok jego przyjaciela i to w dodatku cali zdyszani.  
- To nie tak jak myślisz- powiedział nagle. Nie no ludzie trzymajcie mnie...
- Zajebisty tekst. Lepszego nie miałeś?- spytałam śmiejąc się. To była najgorsza rzecz jaką on mógł powiedzieć w takiej sytuacji.
- Może mi w końcu powiecie co tu się dzieje?!- spytał groźnym tonem mój brat. Po nim widziałam, że jemu nie jest do śmiechu.  
- Nic takiego się nie wydarzyło-  powiedziałam poprawiając ręcznik.  
- Dlaczego w takim razie jesteś w samym ręczniku i co on tu robi?
- Stary wyluzuj, nic nie robiliśmy.  
- Przeleciałeś mi siostrę?- spytał Dylan a ja myślałam, że mi oczy wyskoczą. Czy on naprawdę myśli, że byłabym do tego zdolna? Fakt dziwnie to wyglądało i można różne rzeczy sobie wyobrazić ale bez przesady. Ja tego człowieka nawet nie znam za to Dylan zna mnie aż za dobrze więc jego oskarżenia dodatkowo mnie zabolały.  
- Myłam się tylko! Przyszłam się ubrać ale on tu był i zaczął mnie łaskotać. Tyle! Cała historia i przestań się wściekać- powiedziałam bo miałam już dość całej tej chorej sceny. Miałam ochotę obydwu wykopać z tego pokoju i tak też zrobiłam.  
- Wynocha obydwaj!- powiedziałam wściekła  
- Van...- zaczął mój brat ale nie miałam ochoty go słuchać. Po tym jak stwierdził, że byłabym zdolna do spania z obcym dla mnie chłopakiem,  nie chce go nawet widzieć.  
- Wyjdź- powiedziałam tylko a oni wyszli. No to ciekawie się zapowiada ten wyjazd.  
Gdy zostałam sama w pokoju postanowiłam zadzwonić do Bianki. Wścieknie się, że do tej pory się nie odezwałam.
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer. Odebrała po dłuższej chwili.
- Hej laska. Opowiadaj co u ciebie. Jak wyjazd?
- Oj dzieje się...

~Mike~
Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się do salonu bo na pewno Dylan będzie chciał pogadać. Rozsiadłem się wygodnie na kanapie czekając na wykład przyjaciela. Po chwili przyszedł i po jego minie widać było, że nie ma najlepszego humoru.  
- Chcesz mi coś powiedzieć?- spytał szorstko
- Tak, że oskarżasz nas bez powodu. Swoją drogą mogłeś powiedzieć, że przyjeżdża twoja siostra no i mogłeś ogarnąć jej jakieś ubrania. Przez ciebie straciłem ulubioną koszulkę- powiedziałem i przypomniał mi się widok brunetki w za dużej koszulce.
- Cholera zapomniałem o jej bagażu! Przez cały dzień go woziłem- powiedział i złapał się za głowę.  
- No widzisz
- Ale jeszcze nie powiedziałeś co się działo w pokoju- powiedział a ja westchnąłem. On tak na serio?
- Poważnie będziesz mnie przesłuchiwał?
- Tak. To jest moja młodsza siostra i znam ciebie. Nie zamierzam dopuścić do tego żeby przez ciebie płakała.
- Bez przesady a w pokoju nic się nie działo. Myła się a potem przyszła do pokoju. Ja tylko poszedłem odzyskać koszulkę, którą mi ukradła ale nie chciała oddać. Trochę ją połaskotałem, podroczyliśmy się i tyle. Wyluzuj, przecież wiem, że to twoja siostra.
- I masz szczęście- odpowiedział i przybiliśmy piątkę
- Swoją drogą dziewczyna jest na ciebie wściekła.  
- Wiem. Nie potrzebnie się uniosłem. Vanessa nigdy by nie zrobiła czegoś takiego ale po prostu wkurzyłem się.- A więc tak ma na imię... Niedowiary, że dopiero teraz się tego dowiaduję.
- Ja będę leciał. Zajde jeszcze do niej żeby przeprosić i spadam. No chyba, że mnie zabijesz to zrezygnuje.- powiedziałem chodź tak naprawdę nie miałem zamiaru za nic ją przepraszać. Nie wiem czemu ale lubię drażnić tą dziewczynę. Słodko wygląda jak się złości.  
- Nie no luz. Ja ide po walizki- powiedział a ja udałem się do Vanessy. Juz miałem pociągnąć za klamkę gdy nagle usłyszałem jak rozmawia z kimś przez telefon.  
- Hmm... No niby jakiś jest ale strasznie wkurzający a w dodatku jest wszędzie- A to ciekawe. Czyżby mówiła o mnie? Niby nie ładnie podsłuchiwać ale ciekawość wygrała.  
- Powiem ci tak. Wysoki a w dodatku brunet- no na pewno o mnie bo o kim innym mogłaby mówić akurat teraz.
- Laska! I zielone oczy!- krzyknęła nagle podekscytowana a ja zacząłem się śmiać. Gdyby tylko wiedziała, że ja tu stoję i wszystko słyszę.
- Dobra mała ja już kończe i odezwę się potem. Muszę się jeszcze rozpakować.- powiedziała roześmiana i usłyszałem, że idzie w stronę drzwi. Szybko poszedłem do salonu żeby mnie nie zauważyła.  
- Dobra ja spadam- powiedziałem do przyjaciela
- Spoko. Potem się zgadamy to może się gdzieś wyskoczy- powiedział i nagle pojawiła się Vanessa
- Dozobaczenia piękna- powiedziałem i puściłem do niej oczko
- Po moim trupie- odpowiedziała sarkastycznie się uśmiechając. I to ja lubię. Wyszedłem zostawiając ich samych i udałem się do domu.

~Vanessa~
Po tym jak ten kretyn wyszedł zostałam sama z Dylanem.
- Możemy pogadać?- spytał. O nie mój drogi... Pomęcz się trochę.
- Idę się rozpakować- powiedziałam ale zaszedł mi drogę.  
- Zaraz to zrobisz. Pogadajmy- powiedział a ja westchnęłam. Niech mu będzie. Z nim i tak nie mam szans. Choćbym nie wiem jak próbowała on nie dałby mi przejść.
- O czym?
- Wiesz o czym. Wkurzyłem się i mnie poniosło. Przepraszam- powiedział patrząc na mnie.
- Naprawdę myślisz tak jak wtedy powiedziałeś?
- Nie mała. Oczywiście, że nie! Nie wiedziałem co mówię. Po prostu znam mojego przyjaciela aż za dobrze i się przestraszyłem. Wiem jak on traktuje dziewczyny i nie chce zeby i ciebie to spotkało.- powiedział a ja wiedziałam, że mówi prawdę. Jest moim bratem ale nigdy się nie rządził i nie miał nic do chłopaków, z którymi się spotykałam. Skoro więc teraz ma jakieś "ale" to znaczy, że ma ku temu powód a ja muszę być ostrożniejsza. Przyjechałam tu spędzić najlepsze wakacje i nie pozwolę żeby jakiś Mike mi je zepsuł.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I jak się podobało? Komentujcie miłego wieczoru.


1 072 czyt.
100%83
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1793 słów i 9364 znaków.

3 komentarze

 
  • szaramyszka

    szaramyszka · 18 marca · 193629790

    Będzie kolejna?

  • Spoderman

    Spoderman · 5 marca · 193487231

    Dobre dobre

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 3 marca

    Rewelacja kochana czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko