Tęsknię... Cz.6

~Vanessa~
Z chłopakami pojechaliśmy na kręgle do pobliskiej kręgielni. Miejsce naprawdę fajne i nowoczesne. Był tam nawet bar gdzie można było spokojnie posiedzieć i odetchnąć. Wykupiliśmy sobie bilety na tor i poszliśmy grać. Z początku szło mi beznadziejnie bo nie mogłam trafić w kręgle. Chłopaki mieli ze mnie niezły ubaw co zaczęło mnie denerwować. Graliśmy przez dobrą godzinę i powoli zaczęło mi wychodzić. Nagle poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Rozejrzałam się po sali aż nagle natrafiłam na piękne brązowe oczy. Wysoki blondyn, właściciel tych niesamowitych oczu przyglądał mi się z toru obok. Ubrany był w jeansowe spodenki i czarną koszulkę. Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie a on zrobił to samo. Jego uśmiech był równie niesamowity. Przyglądaliśmy się sobie przez dłuższą chwilę.
- Van! Grasz czy się obijasz?- nagle usłyszałam słowa Dylana więc odwróciłam się w jego stronę.  
- Co chcesz?- spytałam  
- Grasz?- spytał podając mi kulę.  
- Tak- odpowiedziałam i wzięłam ją od niego. Po chwili ją wypuściłam a ona zbiła wszystkie kręgle. No w końcu!
Zaczęłam cieszyć się jak małe dziecko. Chłopaki zaczęli się śmiać z mojej reakcji ale miałam ich gdzieś.  
- Idziemy po coś do picia- powiedział mój brat i poszli a ja zostałam sama. No po prostu super...
- Brawo- usłyszałam nagle za sobą więc się odwróciłam. Zobaczyłam te same brązowe oczy, które chwile wcześniej mi się przyglądały.
- Dzięki- odpowiedziałam uśmiechając się.
- Jake jestem- powiedział. Kurde on nawet głos ma cudowny!
- Vanessa- odpowiedziałam i podaliśmy sobie ręce.  
- Miło mi cie poznać. Chyba pierwszy raz tu jesteś co?
- Aż tak widać, że nie umiem grać?- spytałam śmiejąc się  
- Co? Nie! Nie chodziło mi o to. Po prostu bywam tu dosyć często a nigdy wcześniej cie nie widziałem.  
- Niedawno się przeprowadziłam do brata.
- No to super- powiedział radośnie.
- Pokażesz mi jak się gra? Brat i jego głupi kolega mają ze mnie polew.- powiedziałam. Chciałam żeby się zgodził. Wydawał się naprawdę super.
- Jasne. To nic trudnego- powiedział uprzejmie i wziął do ręki kule.  
- To dlaczego mi nie wychodzi?
- Bo jeszcze nie spotkałaś dobrego nauczyciela.
- A ty nim jesteś?- spytałam i podeszliśmy bliżej toru.  
- No oczywiście! Stań tu.- powiedział i wskazał mi miejsce a ja wykonałam polecenie. Jake ustał zaraz za mną i podał mi kulę. Pokazał mi jak ustać i jak ułożyć ręce. Ogólnie wszystko mi pokazał. Zaimponował mi tym, że nie pchał rąk tam gdzie nie trzeba jak robią to inni. Był kulturalny i bardzo uprzejmy. Dużo się śmialiśmy i żartowaliśmy jak nam nie wychodziło. Potem już rzucałam sama i odziwo wszystkie trafiałam. Piękną chwilę przerwali chłopcy, którzy wrócili z piciem.  
Nawet nie zauważyłam, że długo ich nie było.  
- Kochanie już wróciłem! Tęskniłaś?- no nie...  
- Ani trochę kretynie- powiedziałam a uśmiech zszedł mi z twarzy.
- Skarbie chwilę mnie nie było i co? Już innych sprowadzasz?- spytał udając rozczarowanego. W co ten debil pogrywa? Oby tylko Jake w te wszystkie brednie nie uwierzył bo się chyba załamie.  
- Spadaj. Nie jesteśmy razem- powiedziałam. Dlaczego Dylan nie reaguje? Zapomniał, że jest moim bratem czy co?! W ogóle mu to nie przeszkadza?
- Spokojnie kochanie skleroza nie boli. Przecież to już tydzień razem. Nie pamiętasz?
- Chyba cie głowa boli.
- Masz chłopaka?- spytał Jake a ja byłam niemal pewna, że posmutniał.
- Nie mam- powiedziałam od razu i w duszy się modliłam żeby mi uwierzył.  
- Ma- powiedział nagle Mike i stało się coś czego się nie spodziewałam. Ten debil mnie pocałował i to w usta! Najgorsze jest to, że widział to Jake.
Co za głupi kretyn! Nie daruję mu tego.
Oczywiście nie odwzajemniłam pocałunku a jak go od siebie odepchnęłam Jake gdzieś zniknął. Poszedł sobie! Wszystko wina tego debila! Byłam tak wściekła, że dałam mu w twarz z liścia.  
Chłopak złapał się za czerwony policzek i był wyraźnie zaskoczony. Czego on się spodziewał?! Że mi się spodoba i to odwzajemnie? Po moim trupie...
- Za co?- spytał zdziwiony
- Za niewinność- powiedziałam sarkastycznie.
- Vanessa...
- Jeszcze raz mnie dotkniesz lub chociaż się do mnie odezwiesz to zobaczysz jak wściekła i nieprzyjemna potrafię być- powiedziałam i wyszłam z kręgielni. Jestem ciekawa co zrobi Dylan i czy w ogóle coś zrobi. Jego kolega pocałował mnie na jego oczach... Nie sądzę żeby zostawił to bez komentarza zwłaszcza, że sam mówił jaki jest.  

~ Mike~
Nigdy jeszcze nie widziałem jej tak wściekłej. Co mi odwaliło? Fakt, może i chciałem to zrobić ale nie w taki sposób... Teraz już pewnie się do mnie nie odezwie.  
- Co to miało być?- usłyszałem wkurzonego Dylana
- Szczerze? Nie wiem co mi odwaliło i już dostałem za swoje więc błagam nie zaczynaj pogadanki starszego brata- powiedziałem a on wyraźnie się zdziwił.  
- Nie taka była umowa- powiedział. Tak to prawda...
- Stary ale chciałem żeby było wiarygodnie.- Beznadziejna ta umowa ale tak to jest jak się wymyśla coś takiego w parę sekund ale tylko tyle mieliśmy. Wracając z piciem zauważyliśmy tego lalusia, który dostawiał się do Vanessy. Wymyśleliśmy, że poudaję jej chłopaka żeby się odwalił. Ustaliliśmy, że będzie bez pocałunku ale coś nie wyszło.  
- Jeżeli jeszcze raz ją tkniesz albo coś jej zrobisz to nie ręcze za siebie.- powiedział a ja tylko skinąłem głową. Jakoś nie byłem w nastroju na rozmowy.  
Z Dylanem posiedzieliśmy jeszcze chwilę w barze na kręgielni. Chciałem odreagować całą sytuację z Vanessą ale jakoś mi to nie szło.  
- Idziemy do klubu?- Spytałem przyjaciela licząc, że może to coś pomoże.  
- No można- I taką odpowiedź to ja rozumiem. W końcu napiję się czegoś z alkoholem a nie same soki...

~Vanessa~
Nie wiem jakim cudem sama trafiłam do domu. Na szczęście miałam klucze więc nie było problemu z dostaniem się do środka. Najpierw skierowałam się do kuchni i zrobiłam sobie kakao. Potem zajrzałam do lodówki żeby zrobić sobie coś na kolację ale oczywiście niczego ciekawego tam nie było. Postanowiłam zamówić sobie pizze. W internecie znalazłam numer do jednej z pobliskich restauracji, która dowozi pizze do domu. Od razu do nich zadzwoniłam i zamówiłam z szynką i pieczarkami.  
Na jedzenie nie trzeba było długo czekać. Po dwudziestu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się blondyn z kręgielni. Jakim cudem?!
- Nie wierze- powiedziałam i się uśmiechnęłam. On był tak samo zaskoczony jak ja.  
- Co tu robisz?- spytałam zdziwiona
- Pracuję mała. Z tego co widzę to na ten adres była zamawiana pizza- powiedział a ja zobaczyłam w jego ręku moje zamówienie. Podał mi je a ja zapłaciłam.  
- Jake słuchaj, jeżeli chodzi o tamtą sytuację...
- Spokojnie. Nie musisz mi się tłumaczyć- powiedział i się uśmiechnął.
- Ale chce bo to było jedno wielkie nieporozumienie- odpowiedziałam a on się zgodził co mnie bardzo ucieszyło.
- Tamten debil nie jest moim chłopakiem. Ja nie mam chłopaka. Chciał po prostu zrobić mi na złość bo uwielbia mnie denerwować a za pocałunek już dostał w twarz.- powiedziałam a chłopak się roześmiał.
- Taka mała a taka waleczna. Ja już muszę iść bo praca wzywa. Dlatego też tak zniknąłem. Zadzwonili do mnie żebym przyszedł bo pilnie kogoś potrzebowali na dwie godziny i się zgodziłem.
- A ja myślałam, że wściekłeś się na mnie.
- Nie no coś ty. Nie ma nawet takiej opcji. Lece bo jeszcze mnie wyrzucą. Dozobaczenia- powiedział i wyszedł.  
Cieszyłam się ze znowu go zobaczyłam a jeszcze bardziej z tego, że się na mnie nie gniewa i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Usiadłam sobie w salonie z puszką coli i moją ukochaną pizzą. Zajadałam się kiedy nagle dotarła do mnie jedna rzecz...
Nie mam żadnego kontaktu do chłopaka... Nawet głupiego numeru telefonu nie wzięłam! Chyba tylko ja tak potrafię.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Komentujcie i piszcie co myślicie ;)  

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1563 słów i 8222 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Noo noo ale się rozkreciło czekam na kolejną z niecierpliwością 😚😚😊😊

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana :)

  • PLMatrix

    O widzę ze Vanessa zakochała się,tylko ten Mike widzę ze jej chce to zniszczyć

  • nasiaaa

    @PLMatrix porobiło się :) a co się będzie działo jeszcze....