Tęsknię... Cz.54

Vanessa
Wszyscy dookoła bili brawo albo gwizdali. Speszona odsunęłam się trochę od Mike'a. On uśmiechnął się do mnie, pokazując idealnie proste i białe zęby. Przytulił mnie, a ja delikatnie odwzajemniłam uścisk. Wsiedliśmy do jego samochodu. Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Nie wiedziałam, jak mam się zachować, ani co mu powiedzieć.

- Van, ja wiem, że tak łatwo mi nie wybaczysz. Wiem, że będzie ciężko odbudować zaufanie, ale zrobię wszystko, żeby było tak jak dawniej.- powiedział i złapał mnie za rękę. Poczułam, że mam łzy w oczach.
- Proszę cię, nie płacz.- powiedział, a ja milczałam.
- Zróbmy tak. Zaplanowałem dla nas dzień, tylko my we dwoje. Porozmawiamy, wyjaśnimy sobie wszystko. Tylko się zgódź.- powiedział, a ja pokiwałam twierdząco głową.

Mike włączył nasze ulubione piosenki i odpalił silnik. Pojechaliśmy w miejsce, którego nie znałam. Nigdy wcześniej tu nie byłam.
Był to mały drewniany domek. Przypominał typowy domek na drzewie, ale zamiast tego był na ziemi.

- Tutaj spędziłem połowę dzieciństwa. Wybudowałem go z tatą, żebym latem mógł się tu bawić. Dawno tu nie byłem, ale wszystko odnowiłem i wysprzątałem.
- Jest piękny- powiedziałam i bez problemu weszliśmy do środka.  

To wcale nie było takie małe, jak się wydawało. W środku było bardzo dużo miejsca. Były szafki, projektor, mała lodówka i duże łóżko z palet z ogromnym materacem i masą poduszek i kocy.

- Zrobiłem to specjalnie dla nas. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej.- powiedział, uśmiechając się. Wyglądał, jakby właśnie przypomniał sobie  dzieciństwo i jak kiedyś się tu bawił.
- Jesteś kochany.- powiedziałam, również się uśmiechając.
- Oj to dopiero początek. Mam twoje ulubione jedzenie, wino, słodycze no i ulubione filmy.- powiedział, pokazując wszystko, co przygotował.  
Mimo tego wszystkiego, atmosfera dalej była gęsta. Postanowiłam najpierw z nim spokojnie porozmawiać, żeby rozluźnić sytuację. Usiedliśmy na łóżku.

- Mike, dziękuję Ci za to wszystko. Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale chyba najpierw musimy porozmawiać. Jeżeli to ma wypalić, to chce wiedzieć wszystko. Nie możemy mieć przed sobą tajemnic.- powiedziałam, a chłopak się spiął.  
- No więc poszliśmy z chłopakami na imprezę do klubu. Trochę wypiliśmy.- powiedział, wzdychając.
- Dołączyły do nas dwie laski. Nie byłem żadną zainteresowany, ale Dylan mnie namawiał, żebym z jedną zatańczył. Tańczyliśmy normalnie, nie jakoś tak, żebyś była o to zła. Potem wypiliśmy jeszcze więcej i więcej aż w końcu wszystkim urwał się film, a przynajmniej mi i Dylanowi. Rano obudziłem się w naszym pokoju, a obok mnie leżała laska, z którą tańczyłem. Była naga, a ja w bokserkach. Kompletnie nic nie pamiętam. Pytałem, co robiliśmy, ale nie chciała powiedzieć. Tego dnia, co miałaś wizytę u lekarza, ja byłem z nią umówiony. Musiałem dowiedzieć się prawdy, bo nie mogłem nawet spojrzeć Ci w oczy. Czułem się jak śmieć. Dziewczyna przysięgła, że seksu nie było. W pokoju się całowaliśmy i rozebraliśmy. Powiedziała, że chwilę się dotykaliśmy, ale potem zacząłem po pijaku mówić o tobie i dziecku, a potem zasnąłem.
- Masz z nią jeszcze jakiś kontakt?- spytałam ciekawa. Jego historia wydawała się naprawdę prawdziwa. Gdy to mówił, widziałam łzy w jego oczach. Pierwszy raz widziałam, jak płacze. Zrobiło mi się cholernie smutno.
- Nie. Nie mam z nią żadnego kontaktu i nic dla mnie nie znaczy.- powiedział, chowając twarz w dłonie.
- Wierzę ci.- powiedziałam, też płacząc. Mike mnie pocałował. Bardzo za tym tęskniłam. Nie był to zwykły pocałunek. Był pełen smutku, namiętności i tęsknoty. Brakowało mi go przez te wszystkie dni.

Teraz mam pewność, że to ten facet, o którym marzyłam przez całe życie. Tyle razem przeszliśmy, a mimo to zawsze dawaliśmy radę.
Całowaliśmy się coraz namiętniej, a ja pragnęłam go z każdą chwilą coraz bardziej. Zaczęłam zdejmować z niego koszulę, a zdziwiony chłopak tylko uśmiechnął się w moje usta. Pomógł mi pozbyć się jego ubrań, a chwilę potem pozbył się moich. Mike całował każdy centymetr mojego ciała, a mnie przechodziły fale rozkoszy i podniecenia. We wszystkim był delikatny, jakby bał się, że zaraz mu ucieknę.

Po godzinie opadliśmy zdyszani na materac. To było to, czego potrzebowałam. No i tą razą oszczędziliśmy sobie stresu i się zabezpieczyliśmy.
Mike okrył nas kocem i włączył film. Oglądaliśmy, co chwilę śmiejąc się i żartując. Zjedliśmy pyszne jedzenie, które załatwił.

To był najlepszy dzień od dłuższego czasu. Bardzo brakowało mi jego bliskości. Po raz pierwszy od paru dni poczułam, że wszystko będzie dobrze, że mimo wszystko, damy sobie radę.

- Nad czym tak myślisz? - spytał, całując mnie po szyji.
- A o niczym ważnym.- powiedziałam tylko i pocałowałam go w usta.
- Obiecuje, że już nigdy więcej cię nie skrzywdzę.- powiedział i przyrzekliśmy sobie na mały palec, że już nigdy nic takiego się nie wydarzy.  

W domku, jakojako że było ciepło, spędziliśmy całą noc, aż do rana. Niestety musieliśmy bardzo wcześnie wstać, bo rano miałam szkołę, a nie chciałam wagarować już pierwszego dnia.

Mike znów się do mnie wprowadził, więc razem wróciliśmy do naszego pokoju, żebym mogła przyszykować się do szkoły.
Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w czyste ubrania. Zrobiłam mocniejszy makijaż, żeby zasłonić podkrążone oczy.

- Wyglądasz pięknie.- powiedział Mike, gdy tylko zdąrzyłam się ubrać. Ustał za mną, a rękoma zaczął jeździć po moim ciele.
- Mike mam szkołę.- powiedziałam, przygryzając dolną wargę.
- Z tego, co mi wiadomo, nie ma nóg, więc nie ucieknie.- powiedział i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Jak zawsze dostałam gęsiej skórki, gdy całował mnie w okolicach ucha. Jednak, gdy ręką zaczął jeździć pod moją spódniczką, opanowałam się i odsunęłam. Nie mogłam sobie pozwolić na spóźnienie pierwszego dnia. Musiałam się pokazać z jak najlepszej strony.
- Dobra koniec tego dobrego.- powiedziałam, a on mruknął z niezadowolenia.

Potem odwiózł mnie do szkoły i sam pojechał do pracy.
Budynek dzisiaj wydawał się jeszcze większy niż wczoraj. Miałam problem, żeby trafić do odpowiedniej klasy. Wyszło oczywiście tak, że się spóźniłam i do klasy weszłam parę minut po dzwonku. Starsza kobieta, siedząca za biurkiem, spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

- Dzień dobry. Jestem Vanessa. W tym roku się tu przepisałam.
- Ach tak, pani dyrektor coś mi wspominała. Usiądź proszę na wolnym miejscu.- powiedziała kobieta i uśmiechnęła się do mnie serdecznie.
Znalazłam wolne miejsce przy oknie w ostatniej ławce. To chyba było najlepsze, co mogło mi się przytrafić.

Słuchałam z zaciekawieniem lekcji. Kobieta omawiała jakiś wiersz, który o dziwo był bardzo ciekawy. Widać było po niej, że lubi swoją pracę.
Nagle do klasy wparował jakiś chłopak. Był cały zdyszany.

- No proszę. Nie sądziłam, że zaszczycisz nas jeszcze dziś swoją obecnością Colin.- powiedziała nauczycielka w stronę chłopaka. On natomiast uśmiechnął się pewnie.
- Pani Amando, jak mógłbym nie pojawić się na tak fantastycznych zajęciach?- spytał chłopak. Już na odległość było czuć od niego pewność siebie i arogancję. Taki typowy dupek można było powiedzieć.
- Po prostu usiądź na swoim miejscu i z łaski swojej, nie przeszkadzaj.- powiedziała kobieta, zmęczona zachowaniem chłopaka.

Nauczycielka wróciła do prowadzenia zajęć natomiast chłopak, zaczął iść w moją stronę.
- Złotko chyba zajęłaś moje miejsce.- powiedział tuż nad moją głową, odsłaniając szereg śnieżnobiałych zębów.
- Złotko? Serio?- spytałam, śmiejąc się cicho.
- Widzę, że nie jesteś spokojna jak te wszystkie laski tutaj.
- I zauważyłeś to po paru sekundach widzenia mnie? Śmieszny jesteś. A jeżeli chodzi o miejsce, nie było podpisane.- powiedziałam, a chłopak usiadł obok. Wcale nie miałam ochoty z nim siedzieć, ale nie mogłam się teraz przesiąść.
- W takim razie będziemy siedzieć razem.- powiedział uwodzicielsko, na co tylko przewróciłam oczami.
- Hura- odpowiedziałam szeptem.
- Colin jestem, a ty?- koleś powoli działał mi na nerwy tym swoim spojrzeniem i tanim uwodzicielskim głosem.
- A mnie to nie interesuje.- odpowiedziałam i mrugnęłam okiem.

Do końca zajęć chłopak już się do mnie nie odzywał, ale ciągle się na mnie gapił.
Byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, jak w końcu zadzwonił dzwonek na przerwę.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Hejka wszystkim. Oto ostatnia część maratonu. Następna część moooooooże w środę, ale to jeszcze zobaczę.

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1650 słów i 9004 znaków.

2 komentarze

 
  • Smerfetka16

    Kiedy nowa część już się nie mogę doczekać co się wydarzy

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc jak zawsze czekam na kolejną z niecierpliwością 😁😁😚😚

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana 😚