Tęsknię... Cz.25

~ Vanessa ~

"Po prostu powiedzmy, że nie pasujesz do niego. Z chęcią to udowodnię i zajmę twoje miejsce."
Właśnie te słowa chodziły mi po głowie i rozbrzmiewały jak najgorsza muzyka na świecie.
Dziewczyny przyglądały mi się ze zdziwieniem. Nie miały pojęcia o całej sytuacji. Postanowiłam, że im wszystko opowiem skoro i tak już straciłam dobry humor.  
Może uda im się mnie jakoś pocieszyć, czy chociażby dać jakąś dobrą radę.
Bardzo się bałam, że mój związek wisi na włosku... Jake był i jest dla mnie mega ważną osobą. Nie chciałam go skrzywdzić i tak bardzo nie chcę go teraz stracić. Co do Mike'a, to wszystko jest jakieś popieprzone. Nie mam pojęcia, co się dzieje w mojej głowie i dlaczego mój mózg płata mi takie figle. Przecież dotychczas ten chłopak był tylko irytującym kolegą. Co się nagle zmieniło?
Czasem się zastanawiam czy tylko ja mam takie durne problemy.  
- Pewnie chcecie wiedzieć, co się właśnie stało.- powiedziałam, patrząc w piasek. To nie było pytanie. Doskonale wiedziałam, że i tak ze wszystkiego będę musiała się im wyspowiadać, bo nie doznam spokoju.  
- No ba! Dziewczyno, co  jest grane!? O jakim ona mówiła pocałunku?- Spytała Rosalie, a ja mimowolnie westchnęłam na te słowa. Ciężko było mi o tym pomyśleć, a jeszcze ciężej opowiadać. Nie miałam już wyjścia.
We trzy poszłyśmy trochę dalej, gdzie było spokojniej i nie było nikogo, kto mógłby nas słyszeć. Opowiedziałam im całą historię, od początku po sam koniec. Widać było, że żadna nie wiedziała, jak ma na to zareagować. Sama nie wiem, co bym zrobiła, będąc na ich miejscu.  
- Jestem głupia, wiem. Jak mogłam zrobić coś takiego?- spytałam jakby sama siebie.
- Każdemu może zdarzyć się chwila słabości. Nie zapominaj, że w grę wchodzą również emocje. Może bardzo tego potrzebowałaś. Nie dręcz się tak. Jake na pewno ci wybaczy. On cię kocha.- odpowiedziała mi Amy, co trochę poprawiło mi humor. Mimo że bardzo miałam na to ochotę, to się nie popłakałam. Muszę być silna i dać radę. Mam tylko nadzieje, że wszystko się ułoży.
- Wiecie, co mnie bardzo zastanawia?
- No?
- Jaki w tym wszystkim interes ma Vicki? Dlaczego tak bardzo chce rozwalić  mój związek? Ja rozumiem, że może mnie nie lubić, ale, że aż tak?
- Ja chyba wiem, o co chodzi.- powiedziała Amy, spuszczając wzrok. Wtedy obawiałam się najgorszego.  
- O co?- spytałam niecierpliwa odpowiedzi.  
- Nie chcę cię martwić, ale Vicki strasznie podoba się Jake. Kiedyś próbowali być razem, ale im nie wyszło. Widać było, że się nie dobrali, chociaż ona twierdziła inaczej. Jake z nią zerwał, ale biedna nie mogła sobie z tym poradzić.  
- Biedna?- spytałam, żeby się upewnić czy na pewno dobrze usłyszałam.
- Tak. Ona kiedyś była miła. Nawet dało się z nią normalnie porozmawiać, ale po zerwaniu stała się okropna. Każdemu dogryzała, co chwilę się z kimś kłóciła, no i niszczyła każdą relację Jake'a z jakąkolwiek dziewczyną.
- Co robiła?
- Każdej mówiła co innego. Raz wymyśliła, że jest w ciąży, raz, że jest śmiertelnie chora. Chciała wziąć wszystkich na litość. Twój pocałunek dał jej idealną okazję do spieprzenia wszystkiego po raz kolejny.- nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Naprawdę ludzie są do tego zdolni? Ja myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w takich typowych romansidłach. Typowy czarny charakter próbujący z zazdrości rozbić związek.  
- Cholera to mam przesrane.
- Niekoniecznie, jeżeli będziesz ostrożna. Ona tylko szuka okazji, jeżeli jej nie dasz, to nic nie zrobi.
- Już dałam.- powiedziałam, chowając twarz w dłonie. Czułam, jak napływają mi łzy do oczu.
- Bo o niczym nie wiedziałaś. Teraz wiesz, że masz uważać.- odpowiedziała mi Amy, przytulając mnie na pocieszenie.
Nie byłam w nastroju, żeby wrócić na imprezę. Błędem było, że w ogóle się na nią wybrałam.
Dziewczyny nie chciały mnie zostawić samej, mimo że mówiła, że nie potrzebuje pomocy.  
Koniec końców pojechałyśmy do Rosalie. Dziewczyna ma mały, śliczny domek jednorodzinny. Jej rodzice wyjechali, więc bez problemu mogłyśmy zostać na noc.  
Rozłożyłyśmy na podłodze masę różnych materaców, kocy i poduszek. Nie zabrakło również jedzenia i napojów. Włączyłyśmy sobie bajkę długometrażową i tak przesiedziałyśmy pół nocy.  
Około 4 nad ranem stwierdziłyśmy, że wypadałoby się położyć, chociaż na chwilę. Kompletnie zapomniałyśmy, że nasza impreza była w środku tygodnia i normalnie trzeba iść do pracy.  

Nigdy do pracy nie wstawało mi się tak ciężko. Mimo że alkoholu prawie nie piłam, nieprzespana noc wywołała u mnie ogromny ból głowy. Nie był to kac, jednak czułam się, jakbym balowała do białego rana, wlewając w siebie litry alkoholu. Nie tylko dla mnie pobudka była ciężka. Dziewczyny były w podobnym stanie.  
Zajrzałam do telefonu. Przypomniało mi się, że znowu nie dałam znać, że nie wrócę na noc. Dylan pewnie już myśli jak na mnie nakrzyczeć. Byłam przygotowana, że będzie na mnie zły jednak już nic nie mogłam na to poradzić. Zostało mi tylko wrócić do domu, posłuchać przez chwilę jak marudzi i się wydziera oraz jakoś to przeżyć. Tak to jest, jak się mieszka ze starszym bratem. Czasem mam wrażenie, że aż za bardzo wczuł się w rolę odpowiedzialnego brata.
On w domu nocował rzadko, ciągle imprezował, a o nauce to już nawet nie wspomnę.  
O dziwo nie miałam od niego żadnej wiadomości ani nieodebranego połączenia. Byłam w szoku. Zawsze byłam zasypywana telefonami i wiadomościami a teraz? Zapomniał, że ma siostrę?
Z dziewczynami zjadłyśmy szybkie śniadanie i wróciłam do domu. Weszłam do środka, a tam panowała grobowa cisza. Miałam wrażenie, że jestem sama, ale drzwi były otwarte.  
Poszłam do kuchni zrobić sobie kawy. Nagle w progu pojawił się Mike.
- Hej- powiedział, a ja odpowiedziałam mu tym samym.
- Nie było cię w nocy?- Spytał ciekawy.
- Nocowałam u koleżanki. Dylan w pracy?- spytałam ciekawa, co się dzieję z moim bratem.
- W pracy? No coś ty!
- To, gdzie jest? Stało się coś?
- Wrócił po północy podpity z jakąś laską. Od razu poszli do pokoju. Było głośno, ale szczegółów ci oszczędzę.
- Co!? Żartujesz sobie ze mnie?- spytałam. Nie dowierzałam w to, co słyszę. Mój brat i panienki na jedną noc? No to ci dopiero historia.
- Słońce, po co miałbym żartować. Mówię, to co słyszałem i widziałem.
- Ona dalej tu jest?
- Tak, ale na twoim miejscu bym tam nie wchodził.- powiedział, śmiejąc się.
- Zgłupiałeś? Nie zamierzam tego oglądać.- powiedziałam i zaparzyłam sobie kawy.  
W czasie gdy gorący napój stygł, ja postanowiłam się odświeżyć i przebrać
O niebo lepiej się poczułam, jak wyszłam z kabiny czysta i odświeżona.
Od razu przebrałam się w świeże ubrania. Włosy spięłam i zrobiłam makijaż.  Gotowa do wyjścia poszłam do kuchni po moją kawę. To, co zobaczyłam, sprawiło, że prawie upadłam. Myślałam, że to mi się śni. Miałam nadzieje, że to tylko zły sen, z którego zaraz się obudzę.
Przy stole siedział mój brat razem z Vicki. Skąd ta szmata się tu wzięła!?
- Co ty tu do cholery robisz?- spytałam wściekła, a ona na mnie spojrzała.
- Hej Van, zjesz z nami śniadanie?- spytał mój brat, a ja myślałam, że oczy mi wyskoczą ze zdziwienia.
- Żartujesz sobie ze mnie? Co ona tu robi?
- Znacie się?- spytał zdziwiony.
- Jesteśmy koleżankami z pracy.- odpowiedziała mu Vicki najbardziej zakłamanym i fałszywym tonem, jaki w życiu słyszałam. Laska jest na tyle psychiczna, żeby prześladować mnie w moim własnym domu?
- O to super!- powiedział mój brat z uśmiechem, ale mi nie było do śmiechu. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
- Musimy pogadać.- powiedziałam od razu.
- Teraz?
- Nie, jutro- odpowiedziałam sarkastycznie. Miałam świadomość, że Dylan jest niewinny. Nie wie, kim naprawdę jest Vicki i co planuje zrobić. Kierowały mną emocje, a w tamtym momencie byłam wściekła i przestraszona jednocześnie. Nie wiedziałam, co ta laska planuje w związku z moim bratem. Do czego on jest jej potrzebny?
- No dobra idę. Słońce poczekaj tu chwile, zaraz wracam.- powiedział do tej ździry, a ja myślałam, że zwymiotuję.  
Poszliśmy do mojego pokoju. Od razu zamknęłam drzwi, upewniając się wcześniej, że nas nikt nie słyszy.
- Co tu robi ta dziewczyna?
- Przyszła ze mną. Przedłużyła nam się impreza.- powiedział radośnie. Był szczęśliwy. Szkoda mi było, że muszę mu powiedzieć, po co tak naprawdę ona tu przyszła.
- Ona musi stąd iść.
- Słucham? Niby czemu?- powiedział zdziwiony.
- No nie dziewczyna dla ciebie.
- A od kiedy ty mi mówisz, kto jest dla mnie?- po jego głosie słyszałam, że się zdenerwował, ale nie miałam innego wyjścia. Im szybciej wszystkiego się dowie, tym lepiej. Przecież chcę dla niego dobrze.
- Zaufaj mi. Jej chodzi tylko o mnie.  
- Bredzisz głupoty.
- Nie chcę, żebyś cierpiał.- powiedziałam. Wiedziałam, że to był dla niego szok. Miałam tylko nadzieję, że to tylko i wyłącznie znajomość na jedną noc, która właśnie się kończy.  
- Wiem, co robię. Vicki to naprawdę fajna dziewczyna, super się wczoraj bawiliśmy i nie zamierzam jej wyganiać. Poza tym to moje mieszkanie i będę robił, co mi się podoba. Nie zapominaj, że mieszkasz u mnie. Wczoraj znowu nie dostałem informacji, że nie wracasz. Mam nadzieję, że to się nie powtórzy, bo wrócisz do mamy.
- Żartujesz?- spytałam zdziwiona. Nigdy nie był taki ostry. Co mu się stało? Od kiedy on mi nie wierzy?
- Nie- odpowiedział tylko i sobie poszedł.

Wróciłam do kuchni. Tamta laska dalej tam siedziała. Była sama, więc postanowiłam wykorzystać okazję.
- Co ty wyprawiasz co?- spytałam zła.
- Chyba nie rozumiem.
- Nie udawaj głupiej. Nagle przypadkiem pojawiasz się w moim mieszkaniu. Myślisz, że uwierzę w taki zbieg okoliczności?
- Nie wiem, o czym mówisz.- odpowiedziała, chamsko się uśmiechając.
- Nie rób ze mnie idiotki.
- Nie muszę. Sama świetnie dajesz sobie radę. A co do twojego brata, słodki jest, ale naiwny.- powiedziała. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo wrócił Dylan i poszli do niego do pokoju.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Dobrej nocy wszystkim. Mam nadzieję, że cześć Wam się podobała. <3

717 czyt.
100%73
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2036 słów i 10612 znaków.

3 komentarze

 
  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 29 sierpnia

    Super!! Kiedy kolejna część?

  • Lala

    Lala · 28 sierpnia · 193629796

    Czekam na kolejną... Ciekawe co ta zdzira wymyśliła

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 28 sierpnia

    Ale się po robiło czekam na kolejną z niecierpliwością kochana