Tęsknię... Cz.5

~Vanessa~
Po rozmowie zanieśliśmy moje walizki do pokoju żebym w końcu mogła się rozpakować. Zaczęłam od kosmetyków i wszystkich rzeczy do łazienki. W domu jest ich dwie więc stwierdziłam, że jedną przejmę ja, oczywiście tą najbliżej mojego pokoju. Przecież nie będę wszystkiego trzymać w sypialni i latać w te i z powrotem.  
Ogarnięcie całej łazienki zajęło mi z pól godziny a potem przyszła pora na ubrania. Wychodziłam z łazienki na korytarz kiedy nagle na kogoś wpadłam. Pech chciał, że niefortunnie upadłam uderzając głową w sam róg ściany. Trzymałam się za bolące miejsce a między palcami poczułam gęstą ciecz. Moje powieki nagle zrobiły się ciężkie a obraz z początku się rozmazał a potem był już tylko czarny.

~Mike~
Zadzwonił do mnie Dylan, że można by było wyskoczyć na jakieś piwo i kręgle. Nie miałem nic innego do roboty więc od razu się zgodziłem a na samą myśl, że znów zobaczę tę małą złośnicę, od razu pojawiał się banan na twarzy.
Nie szykowałem się długo. Wziąłem tylko szybki prysznic i się przebrałem w czyste ubrania. O wiele więcej czasu zajęło mi znalezienie kluczy do mojego maleństwa a mianowicie do najpiękniejszego Mustanga na świecie. Od dawna chciałem go mieć więc jak tylko natrafiła się okazja to go kupiłem.  
Po wejściu do samochodu od razu włączyłem moją ulubioną muzykę i ruszyłem w stronę domu przyjaciela.  
Po paru minutach byłem już na miejscu. Zaparkowałem zaraz pod drzwiami żeby nie łazić dużo. No nie oszukujmy się... Jestem chyba największym leniem jaki przyszedł na ten świat.  
Wszedłem do środka i od razu natknąłem się na Dylana.  
- No siema. Lecimy?- spytałem nawet nie ściągając butów. Liczyłem na to, że od razu pojedziemy.  
- Słuchaj jeszcze bym poszedł się umyć ok?- Ani trochę nie ucieszył mnie ten pomysł ale niech mu będzie.
- No luz tylko szybko.
- Myślałem żeby wziąć Vanessę. Co ty na to?- a ja na to jak na lato. Może być ciekawie.
- Okej a pytałeś ją?- spytałem mając nadzieję, że ja będę mógł to zrobić.  
- Nie ale możesz zapytać a ja za parę minut będę gotowy.- no i to ja rozumiem. Dwa razy nie musiał mi powtarzać. Od razu zacząłem kierować się w stronę jej pokoju. Ciekawi mnie co teraz robi.  
Nagle drzwi od łazienki się otworzyły i wpadł na mnie nikt inny jak Vanessa. Dziewczyna upadła i uderzyła się prosto w głowę... Cholera tylko nie to...
Od razu do niej podszedłem żeby jej jakoś pomóc.  
- Vanessa, Van! Ej! Słyszysz mnie?- zacząłem panikować. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji.  
Dziewczyna trzymała się za głowę i nagle zobaczyłem krew... Byłem przerażony. Mówiłem do niej i potrząsałem ramionami ale to na nic. Vanessa nagle odleciała a ja myślałem, że zaraz zrobię to samo.
- Dylan! Stary chodź tu szybko!- wydzierałem się najgłośniej jak tylko mogłem aż w końcu przyszedł.  
- Co się stało?!- spytał równie przerażony
- Wpadła na mnie i się uderzyła przy upadku.
- Dzwoń na pogotowie a ja spróbuje ją jakoś obudzić- powiedział a ja od razu wyszedłem z telefonem na zewnątrz żeby złapać lepszy zasięg. Z nerwów ledwo mogłem złożyć najprostrze zdania ale myślę, że udało mi się z nimi dogadać.  

~Vanessa~  
Próbowałam otworzyć oczy ale światło było tak jasne, że nie dawałam rady. Mrugałam próbując się przyzwyczaić aż w końcu się udało. Rozejrzałam się dookoła. Z tego co zauważyłam to byłam w sali szpitalnej tylko pytanie po co?  
Przy moim łóżku siedział Mike... Jeszcze tego gościa tu brakowało.  
- Ale mnie przestraszyłaś mała- powiedział z wyraźną ulgą. Czyżby się o mnie martwił?  
- Co się stało? Jakim cudem wylądowałam w szpitalu?  
- Wpadliśmy na siebie. Upadłaś i się uderzyłaś w głowę. Lekarze założyli ci szwy.  
- Super... Pierwszy dzień i już szpital. Coraz lepiej. Gdzie Dylan?- spytałam mając nadzieję, że gdzieś tu jest.
- Poszedł po kawę, zaraz powinien przyjść. Powiem ci szczerze, że do twarzy ci w tej piżamce.- powiedział śmiejąc się a ja się sobie przyjrzałam. Faktycznie miałam na sobie szpitalne ubranie co oznacza, że spędziłam tu kawał czasu.  
Piżama była okropna a widząc dodatkowo ten uśmieszek chłopaka zdenerwowałam się.  
- Kochanie nie denerwuj się bo złość piękności szkodzi a już i tak jest kiepsko- zaraz mnie coś strzeli jeżeli on się nie zamknie ale nie mogę dać mu się sprowokować.  
- Ja złoszcząc się przynajmniej coś tam stracę z tej piękności za to ty już nie masz nic do stracenia. Teraz to już tylko torba na głowę cie uratuje- powiedziałam pewna siebie
- Nawet w takim stanie umiesz pyskować.- powiedział a ja jeszcze bardziej byłam z siebie zadowolona.
Nagle do sali wszedł Dylan a ja się ucieszyłam, że przyszedł. W końcu ktoś normalny.  
- Braciszku pierwszy raz się tak bardzo cieszę, że cie widzę. W końcu odwiedził mnie ktoś z mózgiem większym od orzeszka- powiedziałam patrząc na jego przyjaciela
- Kochanie sugerujesz coś?- Doskonale wie, że nienawidzę jak mnie tak nazywa.
- Jeszcze raz tak do mnie powiesz to inaczej będziemy rozmawiać.  
- Widzę, że siostrzyczka już w formie. To dobrze bo mam wypis.- powiedział wymachując kartką papieru.
- I super.- odpowiedziałam wstając.
- Ej nie tak szybko! Najpierw musi zobaczyć cie lekarz i go podpisać.- No tak... To było do przewidzenia. Najpierw będzie mnie badał nie wiadomo jak długo żeby potem w końcu mnie wypuścić. No ale niech im będzie. Wolę żeby teraz mnie przebadali niż miałabym tu wracać.  
Na lekarza czekaliśmy pól godziny a przez kolejne pól przeprowadzał ze mną wywiad na temat tego jak się czuję i robił badania. Myślałam, że szybciej się z tym wszystkim uwinę.  
Z tego co się dowiedziałam chłopaki chcieli jechać na kręgle. Nie miałam nic przeciwko tylko najpierw zajechaliśmy do domu żebym mogła się ogarnąć. Śmierdziałam szpitalem a nienawidzę tego.

~Mike~  
Zajechaliśmy do domu Dylana żeby Van mogła się ogarnąć. Tą razą już do niej nie poszedłem bo jeszcze bidulka znowu by trafiła do szpitala.  
Czekaliśmy na nią mega długo i cholernie się nudziłem. Ile czasu można się myć?!
Po jakiejś godzinie w końcu do nas przyszła. Wyglądała świetnie. Miała na sobie krótkie, białe spodenki a do tego żółtą bluzę z czarnymi sznurkami i innymi wstążkami. Włosy miała związane w wysokiego kucyka i widać było, że zrobiła delikatny makijaż.
Jakim cudem ta dziewczyna jest wolna? Chociaż w sumie z takim charakterkiem pewnie nie jeden miał jej dość. Dylan pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ile już mi powiedział o swojej siostrze. Niedługo pewnie będę wiedział o niej więcej niż ona sama. Nie przeszkadza mi to. Przynajmniej wiem z kim mam do czynienia.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Troszkę krótko i przepraszam, że tyle mnie nie było. Natłok obowiązków i nauki przed maturą nie dał mi czasu na pisanie :( aleeee...  
już jestem   
Miłego wieczoru   

918 czyt.
100%72
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1357 słów i 7118 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 20 marca

    Kochana rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością 😙😙

  • enklawa25

    enklawa25 · 19 marca

    super