Tęsknię... Cz.21


Myślałam, że mi się przywidziało bo to co zobaczyłam sprawiło, że odjęło mi mowę.  Przede mną w sportowym stroju stał chłopak, którego doskonale znałam. Patrzył na mnie tymi swoimi dużymi oczami. On chyba też był lekko zdziwiony spotkaniem a przynajmniej taką miał minę. W tamtym momencie modliłam się żeby to nie on był moim osobistym trenerem. Fakt, tylko jedne takie spotkanie sobie wykupiłam, ale z nim nawet jedno to o wiele za dużo. Chłopak lekko się uśmiechnął a ja miałam ochotę wyjść, tylko szkoda, że nie mogłam.
- Co tu robisz?- spytałam oschle. Nie zamierzałam dużo z nim rozmawiać bo nie widziałam w tym sensu. Za każdą razą jak go widziałam to miałam ochotę go udusić. Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie wkurzył. Ciągle ta sytuacja siedzi mi w głowie i nie może wylecieć… Na ogół aż tak pamiętliwa to ja nie jestem. Nie wiem co się ze mną stało, że aż tak mnie zdenerwował.
- Pracuję a ty od kiedy ćwiczysz na siłowni?
- Dużo o mnie nie wiesz. Możemy zacząć ćwiczyć? Nie mam ochoty rozmawiać z tobą.- powiedziałam i zeszłam z bieżni. Przez nerwy nawet nie odczułam zmęczenia.  
- Vanessa dobrze wiesz, że kiedyś będziemy musieli pogadać. Mieszkamy w jednym domu i codziennie się widujemy. Nie możemy się traktować jak obcych.
- Ja z tym nie będę miała problemu.- odpowiedziałam patrząc gdzieś przed siebie.
- Van…
- Nie mów tak do mnie. Tak mogą mówić tylko znajomi a ty na to nie zasłużyłeś.  
- Posłuchaj, wiem, że jesteś na mnie wkurzona, ale jak zaczniemy się tutaj kłócić, to ty zmarnujesz kasę za wejściówkę a ja stracę pracę.  
- No bywa.- powiedziałam a on nagle złapał mnie za rękę. Od razu ją odtrąciłam odsuwając się od niego.
- Możemy porozmawiać po treningu? Proszę… Chciałbym wszystko wyjaśnić.- powiedział ale się nie odezwałam.
- Uznam to jako tak i nie przyjmuję odmowy. Mam ci coś ważnego do powiedzenia a ty musisz mnie wysłuchać.- powiedział i zaczęliśmy ćwiczenia. Na początek poszliśmy robić ćwiczenia na ręce. Było tego tyle, że myślałam, że umrę. W dodatku Mike wymyślił sobie, że każde ćwiczenie robimy po trzy serie. Z początku myślałam, że sobie ze mnie żartuje albo po prostu chce się na mnie odegrać w jakiś sposób.  
- Zobaczysz jeszcze parę wizyt i będziesz zadowolona z efektów.
- Parę wizyt? I to może jeszcze z tobą? Chyba oszalałeś! Nigdy więcej!- powiedziałam wyczerpana. Fakt wiele razy byłam na siłowni i to nie jest pierwszy raz kiedy ćwiczę, ale no kurde! Pierwszy raz tak bardzo się zmęczyłam. Dodam jeszcze, że przyszłam tu prosto po pracy więc to dodatkowe zmęczenie.
- Oj daj spokój. Ja to i tak byłem delikatny. Ten trening to był pikuś w porównaniu z takimi jakie robią pozostali trenerzy.
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Nigdy w życiu słonko.-  powiedział a w mojej głowie zaświeciła się czerwona lampka. Muszę pamiętać o tym, że jeszcze się nie pogodziliśmy. Jeszcze? Nawet nie wiem czy to nastąpi. Na pewno tak łatwo mu nie odpuszczę.  
- Nie rozpędzaj się kolego.- powiedziałam patrząc na niego jak na debila, którym w sumie jest.  
- O już jestem kolegą. Jeszcze godzinę temu nie byłem nawet znajomym.  
- Nie łap mnie za słówka dobrze?- powiedziałam mimo wszystko lekko się uśmiechając.  
- Uśmiechnęłaś się!- krzyknął nagle na całą salę tak, że wszyscy na nas spojrzeli.  
- Wcale, że nie i nie krzycz bo ludzie się patrzą.
- No i co z tego! Niech się patrzą. Halo! Ta oto pani w końcu się do mnie uśmiechnęła.- krzyknął a ja już czułam wzrok tych wszystkich ludzi na sobie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Sama się sobie dziwię, że się śmiałam. Powinnam być na niego zła a ja się z nim śmiałam i żartowałam. Co się ze mną dzieje?
- Zamknij się kretynie.- powiedziałam i zatkałam mu usta ręką. Nasze twarze dzieliły jedynie centymetry. Mike patrzył mi prosto w oczy i nawet zdawało mi się, że usłyszałam bicie jego serca.  Nie wiem czemu, ale sama też nie mogłam oderwać od niego wzroku. W jego oczach było coś co sprawiało, że nie chciałam przestać w nie patrzeć.  
Mike wziął moją dłoń ze swoich ust. Miał poważny wyraz twarzy jakby nad czymś się zastanawiał. W głowie już miałam myśl co za chwilę może się zdarzyć, jednak nie odsunęłam się ani o krok. Jego twarz była coraz bliżej a ja ani drgnęłam. Byłam świadoma co on chce zrobić bo to było wręcz oczywiste, ale w tamtym momencie byłam jakby w transie. Nie zrobiłam nic żeby przerwać całą tą scenę.
Do pocałunku nie doszło. Mike nagle odsunął się ode mnie z prędkością światła. Nie wiedziałam co się dzieje a chłopak szepnął jedynie ciche „Przepraszam”.
Byłam w szoku. Co się stało, że mnie nie pocałował? Dlaczego nagle zmienił zdanie? A może tylko zdawało mi się, że chce to zrobić.
Co mi w ogóle odbiło? Powinnam od razu go od siebie odsunąć! Przecież to Mike do cholery a po za tym ja mam chłopaka. Mam nadzieję, że nie narobiłam mu nadziei na cokolwiek.  
Stałam w bezruchu czekając na jakąś reakcję chłopaka. Nawet na mnie nie spojrzał a ja nie wiedziałam jak mam się zachować.
- Nie powinienem. Wiem, że masz chłopaka. Szanuję to tak samo jak szanuję ciebie i mimo, że cholernie chciałem to zrobić, to nie pocałuję cię, dopóki sama nie będziesz tego chciała.
Po tych słowach dosłownie zaniemówiłam. Byłam pod ogromnym wrażeniem, że coś takiego powiedział. Wiele dla mnie znaczą te słowa. Świadomość tego, że chłopak nie zrobi nic wbrew mojej woli ogromnie mnie ucieszyła. Byłam też zaskoczona jego wyznaniem, że bardzo chciałby mnie pocałować. Nie spodziewałam się tego.  
Nasza znajomość stała się w pewnym momencie bardzo dziwna. Odkąd się poznaliśmy były ciągłe sprzeczki i kłótnie. Dogryzywaliśmy sobie na każdym kroku i droczyliśmy się ze sobą jak nikt inny.  A teraz? Mike nagle chce mnie pocałować? Jest dla mnie uprzejmy i nie żartuje sobie ze mnie?  
Co najciekawsze ja też inaczej się zachowuję w stosunku do niego. Fakt, to trochę wina tej kłótni ale teraz emocje trochę opadły a my nie zachowujemy się tak,  jak na początku.  
- Idź się przebrać dobrze? Chciałbym cię zabrać na kawę i porozmawiać z tobą poważnie.- powiedział a ja tylko kiwnęłam głową.  
-  A jeżeli nie mam ochoty na kawę?- spytałam obserwując jego reakcję.  
-  To zabiorę cię na twój ulubiony sok.- powiedział nagle z delikatnym uśmiechem.
- Nie wiesz jaki jest mój ulubiony. Nie mówiłam ci.- powiedziałam  również lekko się uśmiechając. A gdzie jakieś złośliwe żarciki z jego strony? Gdzie ten jego uśmieszek albo głupie miny? Co się z nami stało!?
- Pomarańczowy słonko. Wiem to doskonale. Tylko nie jakiś sztuczny pomarańczowy tylko taki świeżo wyciskany. Jest tak kwaśny, że wykręca twarz ale ty pijesz go bez najmniejszego grymasu zawsze rano do śniadania.- powiedział i to był kolejny moment dzisiaj kiedy mnie mega zaskoczył. Skąd on tyle wie!? Oczywiście trawił bezbłędnie. Właśnie taki sok lubię najbardziej ale jestem przekonana, że nie rozmawiałam z nim na ten temat. Przez to co powiedział, nawet nie zwróciłam uwagi na to, że powiedział na mnie „słonko”. Normalnie coś już bym mu powiedziała na ten temat, ale za bardzo skupiłam się na soku.
Po naszej jakże zaskakującej rozmowie, poszłam się przebrać do szatni. Zmieniłam ciuchy i popsikałam się ulubionymi perfumami. Poprawiłam lekko makijaż no i oczywiście musiałam na nowo uczesać włosy bo byłam cała rozczochrana.
Po niespełna dziesięciu minutach wyszłam z szatni i poszłam odnieść kluczyk od szafki do recepcji. Tam czekał już na mnie Mike. Dalej miał na sobie strój  sportowy.  
- Mam tylko pół godziny przerwy a potem tu wracam. Wybacz, że jestem w stroju sportowym, no ale nie opłaca mi się przebierać. Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci to.
- Nie no coś ty. Chodźmy bo szkoda czasu.- powiedziałam i wyszliśmy z budynku. Skierowaliśmy się w stronę najbliższej kawiarni i usiedliśmy przy jednym ze stolików.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Cześć wszystkim!
Jak podobała się nowa część?  
Miłego dzionka!

981 czyt.
93%142
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1593 słów i 8375 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 23 lipca

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybko   

  • Speker

    Speker · 23 lipca

    No i masz babo placek. Tak to jest z kobietami...