Tęsknię... Cz.55

Vanessa

Ucieszyłam się jak małe dziecko, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Szybko spakowałam swoje rzeczy i już miałam wyjść, kiedy nagle zaczepił mnie znów tamten kretyn.

- No to co słońce? Do następnej lekcji. Już się nie mogę doczekać.- powiedział i wyszedł, biorąc wszystkie swoje rzeczy.

Starałam się to zignorować. Nie pozwolę sobie, żeby jakiś laluś mnie denerwował cały czas. Już jednego kiedyś takiego poznałam. Dobrze, że nie dał za wygraną, bo teraz jesteśmy szczęśliwą parą. Kto by pomyślał, biorąc pod uwagę, jak bardzo ciekawe były początki naszej znajomości. Czyżby przeciwieństwa naprawdę się przyciągały?

Pogrążona w myślach, wyszłam na korytarz. Nagle usłyszałam krzyk.
- No w końcu! Ile można do ciebie krzyczeć?- spytał z uśmiechem Thony. Kompletnie go nie słyszałam przez ten szkolny gwar.
- O hej! Nie słyszałam, przepraszam.
- No coś ty! Tu jest taki hałas, że wcale ci się nie dziwię.- powiedział, przytulając mnie na powitanie. Dawno nikt mnie tak nie witał, nie licząc oczywiście Mike'a.
- Jak tam pierwszy dzień w szkole?- spytał i usiedliśmy na ławce obok.
- Znośnie, chociaż niektórych osób wolałabym nie poznać.- powiedziałam, przypominając sobie Colina.
- Masz kogoś konkretnego na myśli?- spytał zaintrygowany.
- A szkoda gadać. Jest w mojej klasie taki jeden przygłup. Ma się za nie wiadomo kogo.- odpowiedziałam.
- No cóż. Jest tu cała masa takich ludzi, ale idzie się przyzwyczaić. Wystarczy po prostu nie wchodzić im w drogę i będziesz miała spokój.- powiedział jak gdyby nigdy nic.
- A co jeżeli to on wchodzi mi w drogę?
- W takim razie, nie daj się.- powiedział i poklepał mnie po ramieniu.
- Spróbuję.
- Może chciałabyś posiedzieć ze mną i resztą na szkolnej stołówce na następnej przerwie? Myślę, że się ucieszą.
- Jasne, czemu nie. O ile trafię na stołówkę.- powiedziałam i oboje zaczęliśmy się śmiać.

Chwilę później oczywiście zadzwonił dzwonek. Już zapomniałam, jak krótkie są szkolne przerwy. Zdążysz mrugnąć i już po przerwie.

- W takim razie do zobaczenia.- powiedział i poszedł.

Ja próbowałam znaleźć klasę, w której miałam mieć lekcję. Oczywiście jak zwykle miałam z tym problem. Nagle wpadłam na jakąś parę. Na moje nieszczęście był to Colin z jakąś dziewczyną.

- Przepraszam, nie zauważyłam was.- powiedziałam i już chciałam sobie iść.
- To może pora na wizytę u okulisty.- powiedziała laska kpiącym głosem.
- Skoro potrzebujesz, to chętnie podam ci namiary.- powiedziałam równie wrednie, jak ona do mnie.
- A ty, to przepraszam kto, żeby tak do mnie mówić?  
- No proszę, chyba trafiłam na jakąś nadmuchaną księżniczkę.- powiedziałam, widząc jej za bardzo zrobioną twarz i cycki. Już na pierwszy rzut oka, było widać, że są sztuczne.
- Chyba nie wiesz, do kogo mówisz.- powiedziała, wywyższając się. Czy tylko ja nienawidzę takich ludzi? No ale przynajmniej się dobrali ona i tamten dzban, co stał obok.
- Oświeć mnie, bo nie mam pojęcia.- powiedziałam, śmiejąc się z jej dziwnej miny.
- Jeszcze mnie popamiętasz.- powiedziała, a ja zaczęłam naśladować jej durny głos.
- Pa misiaczku pysiaczku.- powiedziała do chłopaka, całując go namiętnie. Jej głos był tak piskliwy, że nie dało się tego wytrzymać.
- O błagam.- powiedziałam, wzdychając.

Dziewczyna sobie poszła, zarzucając po drodze włosami. Bardziej puste, to nie mogło być. Gdzieś już to widziałam. Nowa dziewczyna w szkole, pusta gwiazdeczka i jej facet. Czy to przypadkiem nie jest temat większości filmów i książek dla nastolatek?
Nie sądziłam, że przeżyje coś takiego.

Chwilę później byłam już sama na korytarzu. Nawet nie zauważyłam, kiedy Colin sobie poszedł. Potem na szczęście, udało mi się znaleźć klasę. Jak na złość, Colin nie ułatwiał mi, przeżycia lekcji. Czemu on się mnie tak uczepił? Dobrze, że chociaż nie usiadł ze mną w ławce. Tego już bym chyba nie zniosła, chociaż jego denerwujący wzrok, przeszkadzał mi jeszcze bardziej. Przez całą lekcję się na mnie gapił i stroił durne miny.

Na szczęście lekcje skończyły się szybciej, niż się spodziewałam. Czas szybko mi minął i nim się obejrzałam, już wychodziłam ze szkoły. Przed szkołą oczywiście spotkałam dwie gwiazdeczki całujące się. Nie chciałam kolejnej spiny, więc próbowałam przejść niezauważona. Niestety nie wyszło mi to, bo już po chwili usłyszałam za sobą piskliwy głos.

- O patrzcie, kto to.
- Z łaski swojej przymknij się dziewczynko.- powiedziałam, nie chcąc wdawać się z nią w dyskusję.
- Jeżeli myślisz, że ujdzie ci to płazem, to się grubo mylisz.
- O kurde uważaj, bo już się trzęsę.- powiedziałam, rozbawiona.
- Dziewczyno to jest twój koniec w tej szkole.- powiedziała, a ja tak zwyczajnie to olałam i poszłam w przeciwnym kierunku.  

Nagle zobaczyłam znajomy samochód. Mój kochany chłopak przyjechał po mnie.
Podeszłam do niego. Miał dziwny wyraz twarzy. Patrzył się gdzieś za mną i nawet nie zauważył, kiedy podeszłam.

- Hej kochanie.- powiedziałam szczęśliwa, że go widzę.
- Hej słońce. Z kim rozmawiałaś? - spytał zamyślony.
- Szkoda gadać naprawdę. Nic nie mówiłeś, że przyjedziesz.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Chłopak w końcu na mnie spojrzał.
- Chciałem Ci zrobić niespodziankę.- powiedział i również mnie pocałował.
To było kochane z jego strony. Zastanawiam się tylko, nad czym on tak myślał. Wyglądał, jakby zobaczył co najmniej ducha.
No nic, może zauważył jakiegoś znajomego.

Wróciliśmy do domu. Podjechaliśmy na podjazd, a tam zauważyłam znajomy samochód. Kompletnie się go tu nie spodziewałam.
Weszliśmy do środka i szczęka mi opadła.

- Mama!? - krzyknęłam zszokowana i radosna jednocześnie. Mina mojego chłopaka była bezcenna.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1123 słów i 6030 znaków.

2 komentarze

 
  • Iga21

    No i pięknie. Dziewczyna nie daje sobą pomiatać. Brawo 🙂
    Czy mi się wydaje, czy Mika łączyło coś z tamtą pustą lalką?  
    Sherlockiem to ja raczej nie jestem.
    Ale czy to nie ta sama, z którą przypadkowo chłopak spał?  
    Pozdrawiam i czekam na kolejną część 🙂

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością kochana dodaj coś szybciutko 😁😁😘😘💕💕