Tęsknię... Cz.52

Vanessa

Siedziałam w kolejce do lekarza. Cała się trzęsłam. Dobrze, że Bianka była obok mnie, bo nie wiem, co bym zrobiła.

Na korytarzu powoli robiło się pusto, co dodatkowo sprawiało, że czułam większy stres.
W końcu na korytarzu zostałam sama, a zza drzwi gabinetu wyłonił się mój lekarz.
Z delikatnym uśmiechem na twarzy zaprosił mnie machnięciem ręki.

- Teraz pani kolej, zapraszam.- powiedział bardzo uprzejmie, jakby widział mój strach.
Powolnym krokiem skierowałam się do gabinetu, a Bianka tylko pokazała gestem, że trzyma za mnie kciuki.

Gabinet nie był duży i był cały biały. W sumie, kto mógłby się tego spodziewać.
Na ścianach wisiały zdjęcia i jakieś ulotki. Zawsze mnie one brzydziły. Po co takie gówna wieszać na ścianie? Jak to może kogokolwiek uspokajać?  

- To jest pani pierwsza wizyta?- spytał mężczyzna, patrząc coś w dokumentach.
- Tak.- odpowiedziałam nerwowo.
- Proszę się nie denerwować. Co panią do mnie sprowadza?- spytał i zaprosił mnie do swojego biurka.

Usiadł na swoim fotelu i przyglądał mi się.
- Podejrzewam, że jestem w ciąży.- powiedziałam.
- Skąd takie podejrzenia?- spytał, a ja powiedziałam mu o wszystkich możliwych objawach no i o teście, który zrobiłam.
- Rozumiem. Zaproszę panią na fotel, tam dokonam dokładnego badania i zaraz wszystko będziemy wiedzieć.- powiedział i już po chwili rozpoczęło się badanie.

Wszystko poszło bardzo sprawnie. Minęło parę minut, a ja miałam wrażenie, jakby minęło kilka godzin. Na twarzy lekarza dało się zauważyć zakłopotanie. Nie miałam pojęcia, co to mogło oznaczać.

Lekarz zostawił mnie na chwilę samą, żebym się ubrała i doprowadziła do porządku. Potem usiedliśmy znów przy jego biurku. Zdecydowanie wolę to, od badania.

- I co wyszło? - spytałam niecierpliwie.
- Z badania wynika, że nie jest pani w ciąży.- powiedział, a mnie zamurowało.
- Jak to nie? Jest pan pewny?- spytałam. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Z jednej strony troszkę mi ulżyło. Mam szanse mieć dziecko wtedy, kiedy będę na nie gotowa, a nie w wyniku wpadki. Z drugiej strony, zrobiło mi się przykro. Zdążyłam pokochać tę małą istotkę, a okazało się, że jej nie ma.
- Przeprowadziłem szczegółowe badanie i nic nie wskazuje na obecność dziecka. Przykro mi.- powiedział, zapewne widząc moje rozczarowanie.
- A co z tymi objawami? Zmęczenie, wymioty, mdłości, brak miesiączki? - zaczęłam wyliczać.
- No cóż. Wszystko to może wynikać z wielu czynników. Nie zawsze to musi oznaczać ciąże. Czasem chodzi tu po prostu o przepracowanie no i stres.- faktycznie ostatnio więcej pracowałam. Potem ciągle chodziłam zdenerwowana i rozdrażniona.
- A test?
- Test mógł się mylić. Nie dają one 100% pewności.- powiedział. Nie wiedziałam, jak mam się zachować i co o tym wszystkim myśleć.
- Jeżeli pani chce, mogę skierować panią na badania. Poszukamy innej przyczyny takiego samopoczucia.

Lekarz wypisał mi skierowanie na badania. Chwilę później opuściłam jego gabinet.
Pod drzwiami czekała na mnie Bianka.

- No i jak? Masz okropną minę.- powiedziała moja przyjaciółka, a ja usiadłam obok niej.
- Nie jestem w ciąży.- powiedziałam. Widać było, że jest zaskoczona.
Opowiedziałam jej wszystko. Ona też nie wiedziała, jak na to wszystko zareagować.
- Kochanie spokojnie.
- Sama nie wiem, jak mam się czuć.
- Chyba cię rozumiem. Pomyśl o tym tak. Teraz masz szansę spokojnie skończyć szkołę i ułożyć sobie życie. Na dziecko jeszcze przyjdzie pora, uwierz mi.
- Przez tyle dni myślałam, że noszę w sobie malutkie dzieciątko. Ciągle o nim myślałam, pokochałam, a teraz się okazuje, że nie jestem w ciąży.
- Przede wszystkim musisz się uspokoić. Na spokojnie o tym wszystkim pomyśleć.
- Masz rację.- powiedziałam i wróciliśmy do domu. Bianka zaczęła się pakować, bo zaraz miała po nią przyjechać mama.
Cieszę się, że była przy mnie w tych trudnych chwilach. Potrzebowałam najlepszej przyjaciółki, a ona bez wątpienia nią jest.

Wieczorem siedziałam w sypialni, rozmyślając. Byłam totalnie rozstrojona. Czekałam na Mike'a, żeby mu o wszystkim powiedzieć. Ciekawa byłam jego reakcji.

- Hej kochanie.- usłyszałam nagle. O wilku mowa.
- Hej, muszę Ci o czymś powiedzieć.- powiedziałam, a on usiadł na łóżku obok mnie.
- Ja tobie też. Przede wszystkim muszę cię przeprosić za moje dziwne zachowanie. Nie byłem sobą.
- To jest teraz nieważne.- powiedziałam niecierpliwie.
- Owszem jest.- odpowiedział i zaczął mi tłumaczyć wszystko.
- Mike nie jestem w ciąży.- wypaliłam nagle, bo nie wytrzymałam. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- Nie?
- Nie. Test się mylił.- powiedziałam i próbowałam coś wyczytać z jego twarzy.
On tylko mnie przytulił. To był dla nas ciężki czas. Potrzebowałam bardzo jego wsparcia.
- Spokojnie skarbie. Jak nie teraz to kiedy indziej. Teraz możemy skupić się na twojej nauce, na odłożeniu trochę pieniędzy, usamodzielnieniu się. Przecież nie byliśmy na to gotowi.
- Nie jest Ci przykro?- spytałam, a on pogłaskał mnie po głowie.
- Jasne, że jest. Jeszcze będziemy mieli naszego małego synka, obiecuje.- powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
- Synka? Skąd wiesz? A może ja chcę córeczkę.- powiedziałam.
- Oj kochanie będzie synek, uwierz mi. Będzie ze mną chodził na siłownię i naprawiał samochody.- zabrzmiało to tak, jak z tych wszystkich filmów familijnych.
- Przecież Ty nie umiesz naprawiać samochodów.- odpowiedziałam, śmiejąc się.
- Oj cicho kobieto.- powiedział i mnie pocałował.
Nagle przypomniałam sobie, że miał mi coś powiedzieć, ale nie dokończył, bo mu przerwałam.
- Co mi chciałeś powiedzieć?- spytałam, a on trochę się spiął.
- Oj to nic takiego. Miałaś ciężki dzień.
- Na pewno? - spytałam, a on pokiwał głową.
Odpuściłam mu. Powie mi, kiedy będzie chciał.

Zaczęłam szykować się do spania. Wzięłam prysznic i w samym ręczniku poszłam poszukać jakiejś piżamy. Weszłam do sypialni. Oczywiście nie miałam jak się dostać do szafy, bo Mike'a torba przewracała się na podłodze. Nie zdarzył jej jeszcze rozpakować po wypadzie z kumplami. Wszystkie rzeczy były porozwalane. Jak zwykle zrobił syf i po sobie nie posprzątał.  
Pozbierałam wszystko i już miałam wrzucić z powrotem do torby, kiedy coś przykuło moją uwagę.
Były to damskie, koronkowe body, które robiły za bieliznę. Nie były moje, bo nie mam takich rzeczy.
Dodatkowo pachniały jakąś laską.
Do oczu napłynęły mi łzy. To właśnie było to, co chciał mi powiedzieć? Zdradził mnie!?
Jak to ja, bardzo impulsywna osoba, wzięłam bieliznę i poszłam szukać chłopaka. Siedział w salonie z Dylanem.

- Co to kurwa jest!? - krzyknęłam i rzuciłam tym w niego.
- O co chodzi? Siostra ty nosisz taką bieliznę? Ulala no nie wiedziałem.- powiedział mój durny brat i zaczął się śmiać, jak to on ma w zwyczaju.
- To nie jest moje.
- O kurwa.- powiedział nagle Mike.
- No zapewne jakaś tam była. Fajnie się bawiłeś?- spytałam, a łzy spływały mi po policzku.
- Van pogadajmy. Miałem Ci o tym powiedzieć.
- A to jest ta mało ważna i nieistotna sprawa tak?- powiedziałam, cytując jego wcześniejsze słowa.
- Nie chciałem cię teraz denerwować.
Dylan zostawił nas samych. Mike natomiast wstał i podszedł do mnie. Chciał mnie objąć, ale od razu się odsunęłam.
- Nie dotykaj mnie człowieku.
- Van ja z nikim nie spałem, przysięgam.- powiedział, ale niezbyt chciało mi się w to wierzyć.
- To, co to jest?- powiedziałam, wskazując na bieliznę.  
- Byliśmy na imprezie. Mało pamiętam. Obudziłem się z jakąś nagą laską w łóżku.
- Świetnie po prostu.-powiedziałam rozczarowana nim. Nie sądziłam, że mógłby mi zrobić coś takiego. Nigdy bym się tego po nim nie spodziewała.
- Posłuchaj mnie. Ja z nią rozmawiałem. Naprawdę nie spaliśmy ze sobą!
- A co robiliście!? Graliście w karty!  
- Van...
- Chce wiedzieć wszystko.- powiedziałam, chociaż wiedziałam, że mega mnie to zaboli.
- Całowaliśmy się i macaliśmy, tylko tyle. Powiedziała, że seksu nie było.
- A to ty niczego nie pamiętasz. Świetnie. A jak się jednak bzykaliście?
- Po co miałaby kłamać. Van przepraszam. Byłem schlany.
- To nie pij, jak nie umiesz.- powiedziałam, a on znów próbował mnie objąć. Ponownie się odsunęłam.
- Van ja naprawdę tego żałuję.
- Daj mi spokój człowieku.- powiedziałam wściekła i rozczarowana jednocześnie.

„Tylko się całowaliśmy i macaliśmy.” Tylko!? Tylko to można z kimś zatańczyć albo wypić drinka na imprezie, ale nie lądować razem w łóżku!

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1646 słów i 8836 znaków.

3 komentarze

 
  • Misiek93

    Coś czuję, że Mike sobie tym wypadem ładnie nagrabił i wcale się nie dziwię, że Vanessa jest na niego wściekła. Czekam na kolejne części, bo chce się dowiedzieć co się dalej wydarzyło, bo nie powiem zrobiło się bardzo ciekawie.

  • cukiereczek1

    W takim momencie kochana kończysz czekam na kolejną z niecierpliwością 😁😁😍😍

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję dziś wieczorkiem będą dwie jak obiecałam 😊

  • Klara99

    W takim momencie 😔 rób więc takich maratonów

  • nasiaaa

    @Klara99 dziś jeszcze będą dwie części więc spokojnie 🤗

  • Klara99

    @nasiaaa wstaw w poniedziałek jeszcze coś robi się ciekawie i więcej takich maratonów