Tęsknię... Cz. 37

***
UWAGA!
To jest notka dla wszystkich, których męczą pytania takie jak:
* Czemu tak długo nie ma części?
* Czemu są długie przerwy między częściami?
Itp.
Jeżeli cię to nie interesuje, to po prostu przewiń na dół i masz nową część ;) a teraz do rzeczy.

Gdy planowałam to opowiadanie, miałam wypisany plan na nie, jednak gdy zaczęłam pisać, kompletnie nie miałam pomysłu. Można powiedzieć, że po prostu nie poczułam tego opowiadania. Było mi coraz trudniej coś napisać, dlatego były takie przerwy. Części pisze na bieżąco, nie mam ich napisanych wcześniej. Ostatnia część była dla mnie szczególnie ciężka. Nie wiedziałam, co chce napisać i pisałam ją przez parę dni, a i tak wyszła mega krótka. Można powiedzieć, że po prostu miałam kryzys autorski. „ Miałam”, bo już mam nowe pomysły, które zrealizuję, bo powiedziałam sobie, że skończę to opowiadanie, jak należy. Zawsze mnie denerwowało, jak czytałam czyjeś opowiadanie, a ono nie miało końca albo części tak jak u mnie, strasznie rozciągały się w czasie. Wiele razy chciałam po prostu przerwać pisanie, ale stwierdziłam, że przecież jednak ktoś to czyta i też będzie zdenerwowany, jak nie skończę. Dlatego biorę się za robotę i postanawiam poprawę :D . Teraz mówię mega poważnie nie tak jak wiele razy, kiedy obiecywałam, że wracam.
A teraz zapraszam do części, która miała być wczoraj.
Miłego czytania ;)
***

Vanessa

Wielkimi krokami zbliżał się weekend, a co za tym idzie, nasz wyjazd do domku. Nie mogę się doczekać. W końcu odpocznę i się zrelaksuję i to w najlepszym towarzystwie. Jedziemy jednak we czwórkę. Ja jadę z Mike’ em, a Amy ze swoim facetem, którego ma nam przedstawić. Rosalie się wycofała, nie udało jej się załatwić wolnego od pilnowania dzieci.  

Trochę lipa, bo będzie jej tam brakowało. Mam tylko nadzieje, że te dzieci to nie była tylko wymówka. W końcu ja jadę z Mike’em a Amy z chłopakiem. Ona jako jedyna nie ma partnera i mogła się poczuć głupio. Następny wyjazd będzie tylko babski...

Dylan bez problemu się zgodził, bo wie, że będę w dobrych rękach. No w końcu Mike to jego przyjaciel.
Jutro wyjeżdżamy, więc trzeba było się jeszcze spakować. Więcej się tutaj pakuje i przeprowadzam niż kiedykolwiek wcześniej...

Ja bez problemu spakowałam trochę ubrań, kosmetyków i innych drobiazgów, natomiast Mike się strasznie ociągał.

- Ja już dawno spakowana, a ty?- spytałam, widząc, jak leży na łóżku.

- Oj, ale po co?- spytał, siedząc w telefonie.

- Jak to po co?

- Kochanie to tylko dwie noce. Co ja mam tam pakować? Wezmę jedne majtki i szczoteczkę w kieszeń i wystarczy.- powiedział, a ja się zastanawiałam, czy zacząć się śmiać, czy płakać.

- Żartujesz prawda?- spytałam całkowicie poważnie, a on wstał z łóżka i do mnie podszedł.

- Oj kochanie jasne, że żartuje. Wezmę jeszcze gumki. Mogą się przydać.- powiedział, znacząco poruszając brwiami. Przewróciłam oczami.

- Debil.- odpowiedziałam i go odepchnęłam.

- Jak tu wrócę, masz być spakowany, bo jak nie, to masz szlaban na figle.

- Jesteś okrutna!

- A ty niewyżyty!- krzyknęłam, jeszcze zamykając drzwi.

Poszłam do salonu, gdzie zastałam mojego brata i Vicky. Staram się ją tolerować. Czasem mnie denerwuje, ale jednak mieszkamy pod jednym dachem. Nie wchodzimy sobie w drogę wtedy, gdy to nie jest konieczne. Na razie się to udaje.

- Twój przyjaciel to debil!- powiedziałam i usiadłam na kanapie.

- Mówiłem!

- Wyjeżdżamy na trzy dni, a on stwierdził, że weźmie jedną parę majtek i szczoteczkę.- o gumkach wolałam nie wspominać.

- Po co więcej?

- Jesteście nienormalni.- powiedziałam i zerknęłam na ekran telewizora.

- Co oglądacie?- spytałam, przyglądając się.

- Jakieś romansidło.- odpowiedział mój brat.

Widać było, że to Vicky wybierała. On w życiu sam z siebie, by tego nie włączył, choćby mu mieli zapłacić. Na ekranie jakaś para całowała się na prześlicznie oświetlonym pomoście. Było mega romantycznie. Tak bardzo nie w stylu Dylana. Jak zobaczyłam jego minę, to mi się śmiać chciało. Vicky będzie miała z nim ciężko, jeżeli szukała romantyka.

Następnego dnia rano ubraliśmy się i zjedliśmy śniadanie. O dziesiątej mieliśmy wyjechać od nas i jeszcze zajechać po Amy. Jej chłopak dojedzie później, bo mu nie dali podobno wolnego w pracy. Dobrze, że chociaż na weekend załatwił, bo tak to byśmy pewnie wcale nie pojechali.

- Tylko grzecznie tam.- powiedział mój brat, gdy wychodziliśmy z domu.

- Stary no co ty? Nie chcesz być wujkiem?- zażartował Mike.

- Słuchaj, to, że wiem, że bzykasz moją siostrę to jedno, ale ja nie chce o tym słuchać, a poza tym, to jestem za młody na tę rolę.- powiedział i zaczęli się śmiać.

- Idioci.- powiedziałam tylko i wsiadłam do samochodu, wcześniej pakując swoje bagaże. Poczekałam na Mike’a, wybierając jakąś piosenkę na trasę. Podobno mamy tam około 100 km, a jeszcze zajeżdżamy po Amy, to pewnie wyjdzie nawet ponad 100.

- Gotowi na przygodę?- spytała przyjaciółka, gdy tylko weszła do samochodu.

- No pewnie, tylko podaj mi konkretny adres, to wbije w nawigację.- odpowiedziałam tylko i ruszyliśmy w trasę.

Oczywiście o spokojnej drodze mogliśmy tylko pomarzyć. Jak nie korek na mieście, to jeszcze złapaliśmy gumę, a nie mieliśmy zapasowego koła. Zanim przyjechała pomoc drogowa, to oczywiście się zeszło i zamiast jechać tak około półtora godziny, to my jechaliśmy ponad trzy. Pod koniec trasy to już nam się nie chciało. Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się w domku, zwłaszcza że chłopak Amy, czekał na nas z obiadem. Wszyscy umieraliśmy z głodu, ale nie chcieliśmy już nigdzie zajeżdżać, byleby jak najszybciej być na miejscu.

Po dotarciu na miejsce Amy od razu poszła szukać swojego chłopaka, a ja i Mike wyjęliśmy bagaże.

- No to gotowa na odpoczynek?- spytał Mike, całując mnie czule w czoło.

- Ja to się cieszę, że udało nam się tu w końcu dotrzeć.

- Ja też. Padam z nóg, a oczy to mi zaraz wysiądą.

- Moje biedactwo.- powiedziałam i pocałowałam go w usta.

- Halo gołąbeczki, chodźcie kogoś poznać!- krzyknęła moja przyjaciółka z domku.

- Idziemy!- odpowiedziałam i ruszyliśmy w tamtą stronę. Mike trzymał mi dłonie na tali, przez co było mi bardzo miło.

Gdy tylko weszliśmy do środka, poczułam piękny zapach znajomego jedzenia. Nie mogłam sobie przypomnieć tylko, co to była za potrawa. Wiem, że kiedyś bardzo często ją jadłam i kojarzyła mi się tylko z jedną osobą.

Nagle zza rogu wyłonił się chłopak Amy, a mi opadła szczęka. Nie wiedziałam jak mam się zachować ani co powiedzieć. Brunet rozejrzał się dookoła, aż napotkał moje spojrzenie. On też był w szoku.

- A to jest właśnie mój chłopak, Jason.- powiedziała podekscytowana Amy.  

Mike od razu wyciągnął do niego rękę, przedstawiając się. Ja natomiast nie dość, że zapomniałam, jak się nazywam, to jeszcze zapomniałam, jak się oddycha.

- Hej Van.- odezwał się, a ja usłyszałam głos, którego tak dawno nie słyszałam. Szczerze, to prawie o nim zapomniałam.

- Hej.- ledwo odpowiedziałam.

- Zaraz. To wy się znacie?- spytał Mike, odsuwając się ode mnie delikatnie. Właśnie wtedy, kiedy ledwo stałam na nogach.

- Tak. I to nawet bardzo dobrze.- odpowiedział chłopak i czułam jego wzrok na sobie.

Patrzyłam w podłogę. Jakoś nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Nie chciałam się rozklejać ani rozpamiętywać czegokolwiek.

Czeka nas naprawdę długi i nie wiem, czy przyjemny weekend.

- Jason i ja kiedyś byliśmy parą.- powiedziałam cicho, bo zauważyłam, że chciał, żebym ja to powiedziała.  

Wszystkim opadła szczęka i zapanowała niezręczna cisza.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Spokojnej nocy kochani i do następnego <3

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1509 słów i 7988 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością rozkręca się kochana opowiadanie :* :) :* :) :*

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 staram się ;)

  • Iga21

    No to nieźle się porobiło :)
    Ale moim zdaniem nie powinni już rozdrapywać starych ran.  
    Będzie im ciężko ale mogliby jakoś się dogadać. Wiadomo, że milutko nie będzie ale chodziby mogli się tolerować (zwłaszcza on ją). Poprostu nie darzyć się wielką nienawiścią.

  • nasiaaa

    @Iga21 😉