Bez wyjścia (5) - przyjazny Kaszub

Bez wyjścia (5) - przyjazny KaszubKarolina jęknęła, zaczerwieniła się jak burak i głębiej wcisnęła się siedzenie gdy przejeżdżaliśmy koło niego. Co najśmieszniejsze była tym tak zaaferowana, że nie zmieniła pozycji  - Możesz stąd wyjechać inną drogą ? – zapytała
Rzuciłem okiem na GPS, można było
– Nie, nie mogę - odpowiedziałem - muszę zawrócić  
- To poczekajmy chwile
- Nie wygłupiaj się - tu nie wolno wjeżdżać samochodem, zmykamy.  
Po chwili znalazłem małą zatoczkę i jechaliśmy spowrotem do szosy.  
Miejscowy szedł dalej do drogi, obrócił się na dźwięk nadjeżdżającego samochodu i zaszedł nam drogę.  
Jej twarz zrobiła się czerwona jak burak.  
- Zakryj się sukienką - zażartowałem  
W panice nie odebrała tego jako żartu ale dobrą radę i naciągnęła sukienkę na głowę eksponując swoje wdzięki. Znowu poczułem że robi mi sie ciasno w spodniach. Dojechałem do radośnie uśmiechniętego autochtona i stanąłem. Miał wspaniały widok na odsłoniętą cipkę mojej żony i wydawał się bardzo z tego zadowolony. Włożył głowę do samochodu i nie spuszczając wzroku z jej krocza zapytał  
- Zgubiliście się ? Mogę pomóc
- Trochę - droga do G. to prosto prawda?
Oblizał usta
- Tak ale jest skrót mogę pokazać  
Karolina zorientowała się w końcu że jej mokra szparka jest wystawiona na świdrujący wzrok chłopa i złożyła nogi nadal zakrywająć twarz sukienką.
- Nie ma się co wstydzić paniusiu piękną macie kùle
Karolina milczała  
- Nie dziękujemy panu ale pojedziemy szosą
Tubylec ani myślał dawać za wygraną
- Ale jakbyście szukali noclegu to ja mam piekną paradnicę. Tanio policzę. My już znajome przeca
- Co to paradnica? - spytałem
Jedź już kurwa - syknąła Karolina
- No izbę dla gości mom.
- Aha - nie, dziękujemy ale my do G.. Do widzenia - pożegnałem go z uśmiechem i bardzo powolutku ruszyłem.  
Widać było że był rozczarowany wysunął głowę ale szedł jeszcze obok samochodu.
Jechałem przez chwilę w jego tempie aż zdecydowałem że już dosyć tego pomachałem mu  i przyspieszyłem. W lusterku zobaczyłem jak jedną ręką złapał się za krocze a drugą mi pomachał.  
- Już ? - spytała  
- Co już ?
- Nie udawaj idioty - minęliśmy go ?
- Już dawno
Ostrożnie zerknęła i opuściła sukienkę.  
- Czemu nie mówisz ?
- Żeby pozbawić się takiego widoku ?
- Czemu tak powoli jechałeś  
- Dziura była - praktycznie nie można mi zarzucić, że skłamałem  
- Nie poczułam  
- No to musisz być rozczarowana bo ja bardzo dobrze ją czułem  - puściłem do niej oko
- A tak w ogóle to ci się zebrało na na dyskusje i pogłebianie słownictwa - dodała z sarkazmem
- Przecież nie mogłem go rozjechać. Poza tym okazał bardzo miłym i uczynnym człowiekiem, szkoda że telefonu nie podał - zaśmiałem sie - na pewno dostalibyśmy zniżkę
- Co to jest kùla ? spytałem
- Właśnie po kaszubsku dziura
- O widzę że trafiliśmy na lokalnego eksperta - puściłem do niej oko -- Jestem pewien że on też chciał  coś pogłebiać  
- Świnia!

Karolina nic nie odpowiedziała tylko wgłębiła się w fotel i zamknęła oczy. Kontem oka widziałem uśmiech błąkający się na jej ustach.  
Po 20 minutach zbliżaliśmy się już do cywilizacji więc powrót do realności. Wyciągnąłem i przestawiłem komórkę z trybu samolotowego. W czasie wyjazdów rodzinnych służy mi tylko jako aparat i zegarek.  
Po chwili cicho piknęła. Kilka maili z pracy i SMS od Krzysztofa.  
"Kiedy wracasz?
- Odpisz mu - poprosiłem  
"Cześć Krzysiu - Karolina pisze"
"Cześć Karola - stęskniłem się za tobą"
"Akurat - wszyscy jesteście tacy sami - tylko kobietę wykorzystać a potem ani telefonu ani SMS-a"
"O czym ty mówisz ??"
"Dostałeś wszystkie devolaje po imprezie i ani słowa :( "
"Nie chciałem przeszkadzać - pyszne były - ty robisz najlepsze :*"
"Dobra dobra - co słychać"
"Poproś Roberta żeby do mnie zadzwonił jak będzie miał chwile - mam mały problem z laptoptem"
"To może wpadniecie jutro wieczorem - dzieciaki zostały u dziadków - możemy imprezować cały tydzień !! :) "
"Świetna wiadomość :) nasze wracają w niedzielę"
"Wiem :)"
"Kto jeszcze będzie i co przynieść ?"
"Tylko my i przynieś jakieś czerwone wytrawne wino - mamy kaczkę od mamy"
"Super - pozdrów Roberta"
"Ok - a ty Becię - buziaczki"
- Masz pozdrowienia, ma problem z laptopem - przychodzą jutro na kolacje  
- Super - powiedziałem z ironią

Zaczął się spory ruch przy wjeździe do miasta. Weszliśmy do domu i wnieśliśmy bagaże Karolina poszła wstawić pranie.  
Zadzwoniłem do Krzysztofa.
– Co kombinujesz?
- O Robert cześć co słychać – rozumiem że Beata słucha tej rozmowy - coś mi siadło w lapku. Poza tym słyszałem że moja praca bardzo się podobała klientce której mnie poleciłeś. Chciałem ci podziękować.  
- O co ci chodzi
- Zgubiłem jej numer telefonu a słyszałem że jeszcze potrzebuję elektryka.  
– Dobry masz słuch  
– No właśnie to pogadamy o tym jutro.

Karolina wróciła wróciła z pralni.
- Jedzonko? zapytała
- Tak, jestem głodny
- Dobra szybko coś przygotuje mi pójdziemy wykorzystać fakt że dzieci nie ma.
Bardzo ciekawy tydzień się zapowiada...

eksperymentujacy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1023 słów i 5375 znaków.

2 komentarze

 
  • nanoc

    Oj, masz fantazję, wciąga mnie, :bravo:

  • Helen

    Wspaniałe ! Coraz ciekawiej ! Nowe doznania ! Karolina ma ................