Bez wyjścia (12) -Trening - Niedziela cz 16 - Rano

Bez wyjścia (12) -Trening - Niedziela cz 16 - RanoNastępnego dnia po południu siedziałam w samolocie do Rębiechowa. Myślałam o wydarzeniach poprzedniej nocy i zastanawiałam się czy podjęłam dobrą decyzję. Dobrze po północy targana wyrzutami sumienia wysłałam Robertowi mojego pierwszego nagiego selfika z podpisem: „tęsknię”. Nie był to ten sam który wysłałam wcześniej Arturowi. Tamto i to co stało się później miało zostać tylko dla mnie.
On też jeszcze chyba nie spał bo za mniej niż dwie minuty odesłał mi swoje zdjęcie zrobione w lustrze pokazując się z pełnym wzwodem z podpisem „my też”. No tak, mogłam się spodziewać takiej odpowiedzi.  
Rano zamiast zejść na śniadanie do restauracji zjadłam mały rogalik w lounge, zrobiłam check-out na telewizorze i przemknęłam się przez recepcje do wyjścia . Za wszelką cenę chciałam uniknąć spotkania z Arturem. I udało mi się. W pracy obrałam i pokroiłam ogórek zostawiając go w pokoju socjalnym dla wszystkich. Nie wolno wyrzucać jedzenia tylko dlatego że kupująca okazuje się niewyżytą suką. Poprzednia noc miała zostać zapomniana, wracałam do rzeczywistości do męża, do dzieci. Starałam myślami ogarnąć co będzie się działo gdy wrócę do domu.  
Radość dzieci, spragniony seksu mąż no i pewnie góra prania i sprzątania. Standardowe fakty po każdym wyjeździe służbowym. Jutro urodziny Jasia, do południa mieli przyjść Beata z Krzysztofem. Robert tłumaczył się gęsto że poprosił go o założenie dodatkowego spotlight-a w jego biurze kiedy my będziemy na zakupach. Wieczorem wielka impreza urodzinowa. Pewnie dużo krzyków, panowie będą grać w pokera a my plotkować. Dzięki temu powinnam zapomnieć o tym co się stało ostatniej nocy. No i o tym co się nie stało. Kiedy zakomunikowałam Arturowi moją decyzję poczułam ulgę i uważałam że to był najlepszy wybór ze wszystkich które brałam pod uwagę.  
Niestety nie przewidziałam tego że wypadki które miały nastąpić wywrócą moje kalkulacje do góry nogami. Widziałam ogromny zawód na twarzy Artura kiedy poprosiłam żebyśmy dokończyli wirtualnie. Ładnie zachował się bo poprowadził mnie do ogromnego orgazmu i sam wyrzucił z siebie duży zapas nasienia. Po raz pierwszy widziałam na żywo wytrysk kogoś innego poza mężem.
Z mężem wszystko tak jak przez wyjazdem, dzika noc, ale bez specjalnych fajerwerków. Zawsze czuły i zawsze dbający o moje potrzeby. Starałam zdusić w sobie potrzebę mocniejszych wrażeń ciesząc się z orgazmów które zapewniał mi Robert.  
Wszystko rozsypało się tydzień później kiedy przegrałam jakiś głupi zakład i mąż przygotował dla mnie niespodziankę. Związaną z zasłoniętymi oczami i słuchawkami w uszach wziął mnie ostro, z pewną dozą brutalności. Był taki napalony że jego penis wydawał się grubszy a ręce szorstkie, mocno ściskające moje piersi jak jeszcze nigdy dotąd.  
Obudził tym moje demony i chęć ponownych mocniejszych doświadczeń. Wróciły wspomnienia o Arturze i tym co mógłby ze mną zrobić gdybym wtedy zdecydowała się powiedzieć tak. Zostało to podsycone podsłuchaną rozmową moich byłych kolegów którzy nieświadomi naszej obecności na polance, dyskutowali co by ze mną zrobili gdyby mieli taką okazję. Robert chyba zauważył jak ta rozmowa mnie podnieciła, a on miał ogromny namiot. Oburzyło mnie to, ale szybko poszłam do domu żeby nie mógł zobaczyć w jakim stanie była moja cipka.
Chyba domyślił się że chciałabym tego doświadczyć, bo kilka dni później korzystając z nieobecności dzieci ponownie zostałam związana i brutalnie potraktowana. Tym razem poszło znacznie dalej. Nie obyło się bez ostrych klapsów, nie tylko na pupie, ale oberwało się też moim piersiom, cipce no i dostałam kilka policzków które w połączeniu z jego nabrzmiałym penisem doprowadziły mnie do ogromnej eksplozji.
Po czymś takim zwykły seks już nie wystarczał. Oczywiście z dziećmi w domu, chodząc do pracy, nie mogliśmy co noc szaleć. Ale brakowało mi mocniejszych doświadczeń i zastanawiałem się kiedy możemy to zrobić ponownie.  
Rosła we mnie ciekawość jak to będzie na wakacjach, gdzie rozmieszczenie pokoi gwarantowało dużą dozę prywatności, a wymoczone dzieciaki zasypiały jak aniołki. W naszym apartamencie zaproponowałam sporą swobodę ubraniową, wieczorami korzystaliśmy z uroków balkonu, ale nie czułam już w nim takiej ekscytacji nawet kiedy poprosiłam go o ponowne związanie mnie i robienie ze mną co chce. Oczywiście miałam orgazm i byłam poklepywana, ale to nie to samo czego doświadczyłam u nas w domu. Nie  wyczuwałam tej twardości,zdecydowania i szorstkości co przednio. Jednocześnie odczuwałam dziwne zachowanie Krzysztofa. Przesadnie grzeczny i ostrożny w rozmowach ze mną. Zorientowałam się też że jego stosunek do żony sporo zależy od naszych relacji. Kiedy przypadkiem wpadł na mnie wieczorem nagą w mojej kuchni to następnego ranka Beata przywitała nas z ogromnym bananem na twarzy i ledwo mogła chodzić.
W połowie pobytu po sporej dawce alkoholu i małym nieporozumieniu, w końcu dowiedziałam się o najskrytszych marzeniach moje męża. To już nie było pokazywanie mojego ciała i wyciąganie fantazji innych facetów na mój temat. Po prostu zaproponował żebym w ramach naprawy związku Krzysztofa i Beaty uprawiała seks z Krzysiem, a on się będzie temu przyglądał i może dołączy się.
Płakałam i byłam wściekła na siebie. Dla takiego dupka i palanta straciłam okazję na prawdopodobnie seks mojego życia z Arturem. Zamknęłam się w łazience i masturbowałam się butelką od szamponu. Musiałam dać upust frustracji i poczuć jak mnie coś wypełnia, bo to że mąż mnie długo nie dotknie to było pewne. Parę dni później oczywiście zrobiłam to z Krzysiem. W tym momencie nie miałam nic do stracenia. Mąż debil i perwert, a małżeństwo koleżanki się sypało.  
Pierwszy raz to praktycznie dostałam minetkę, zrobiłam Krzysiowi loda i kiedy był już prawie gotów, to skończył we mnie. Miło było znowu poczuć penisa w środku zwłaszcza że rozmiarem pokonywał Roberta.
Na ostatni dzień chciałam znacznie więcej i przygotowałam mu nagrodę za dotrzymanie umowy. Wziął mnie w ich sypialni, w każdej pozycji. Ponownie miałam zasłonięte oczy i czułam twardego penisa, szorstkie mocne ręce, zdecydowane klapsy, bolesne ściskanie piersi i charakterystyczne szybkie ruchy. Do złudzenia przypominało te nasze niezapomniane dwie noce w domu.  
I właśnie wtedy, zaraz po zniewalającym orgazmie doszło do mnie że to Krzysztof brał mnie kilka tygodni temu. Związaną, z zawiązanymi oczami, w towarzystwie męża który rozmawiał ze mną trakcie, na naszym małżeńskim łóżku, a parę dni później drugi raz brutalniej w salonie. Po tylu latach małżeństwa i biorąc pod uwagę że to mój drugi penis w życiu nie mogłam się mylić. Różnica była ZBYT wyczuwalna. Po prostu to był on.
Zablokowałam tą informację do momentu wyjazdu. Pośpiech i gniew jest złym doradcą. Zachowałam spokój, anielski spokój. Kolacja i noc minęły gładko a ja udawałam że pomysł Roberta zadziałał. W drodze powrotnej to on prowadził, a ja udawałam że śpię. Myślałam jak sobie to poukładać. Jedno niepotrzebne słowo i nasze małżeństwo skończyłoby się.  I nie wiadomo jak by nasi przyjaciele dali sobie radę z tym. To skomplikowane. Nie mogłam mieć dużych pretensji do Krzysztofa, Nie układało im się, zawsze patrzył na mnie wygłodniałym wzrokiem, który facet by nie skorzystał. Ale Robert? Czułam się jak kurwa którą sutener wystawił klientowi. Jak on mógł coś takiego zrobić ? Dalej mnie gniotło, że odmówiłam Arturowi żeby nie zdradzać męża, a on parę dni później związał mnie, rozciągnął nagą na łóżku z szeroko rozdziawioną cipą i oddał koledze do zabawy.

eksperymentujacy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1436 słów i 7979 znaków, zaktualizował 16 cze o 20:26. Tagi: #żona #cuckold

4 komentarze

 
  • Erol

    No i zawiało nudą
    Te same wydarzenia, tylko z drugiej strony, czyli mielenie tej samej historii od początku

  • eksperymentujacy

    @Erol oczywiście że masz prawo do swojej opinii ale to historia to nie tylko o ruchaniu mężatki ale również o emocjach związanych ze zdradą i cuckoldem. Jeżeli cię to nudzi  to
    pomiń również następny rozdział

  • Egon

    Te przemyślenia Karoliny są coraz ciekawsze.
    Rzadko się zdarza móc poznać odczucia obojga małżonków i spojrzeć na sytuację z dwóch różnych punktów widzenia.
    Brawo.

  • eksperymentujacy

    @Egon dzięki Egon
    Zbliżamy się do sedna :)

  • trantolo

    Wow super opowiadanie warto było czekać. Akurat sex w nim nie jest najważniejszy. Emocje, stąpanie po ciężkiej linii i co z tego wyniknie ...... życie nie jest proste. Brawo  :bravo: Niecierpliwie czekam na więcej  :smile:

  • Szu

    Narracja Karoliny zaczyna się trochę rozjeżdżać, tak jakby jej wspomnienia do momentu w łazience były pisane przez kogoś innego (cnotliwa żoneczka „zdjęcia były tylko do prywatnego użytku i nie było mężczyzny przed poznaniem męża i w trakcie małżeństwa”) a HotMilf z łazienki (jej zdjęcia od kilku lat na portalu, erotyczne rozmowy, cyberseks, tęsknota za Arturem). Może jeszcze się okaże że seks w lesie i trening to były jej pomysły?

  • trantolo

    @Szu czy ty przypadkiem nie szukasz dziury w całym. Ja czytam to jako pewien proces. Pewnie jest w nim trochę fikcji ale to nie film dokumentalny. Ludzie dzielą się tym co chcą i kiedy chcą dbając o swoją prywatność ja to doceniam  to nie jest proste co z opisu także wynika. Pozdrawiam

  • eksperymentujacy

    @Szu wcześniejsze opisy były z punktu widzenia Roberta a narracja Karoliny była pisana ze świadomością (swoistą autocenzurą) że Robert będzie ją czytał. Teraz wychodzi tzw drugie dno.

  • Szu

    @eksperymentujacy  Jestem od początku zafascynowany ta seria i może dlatego zależy mi na jej spójności 😀

  • eksperymentujacy

    @Szu staram się żeby była spójna - jeżeli zauważasz jakieś błędy to zapraszam na priv