Bez wyjścia (10) - Las cz.1 - Goblin

Bez wyjścia (10) - Las cz.1 - GoblinRodzice Karoliny zadzwonili w czwartek że Małgosia trochę pokasłuje. Zdecydowała się takim razie pojechać do rodziców w piątek rano.
Ja niestety miałem pilny projekt do ukończenia i musiałem zostać do soboty. W piątek po południu dostałem od niej smsa, że Małgosia się już lepiej czuje i nie muszę się śpieszyć. W pracy okazało się że klient przesunął czas implementacji projektu o jeden miesiąc i nagle zaczęliśmy mieć dużo czasu. W podziękowaniu za wszystkie godziny nadliczbowe które robiliśmy na tym projekcie prezes zafundował nam wolny piątek.
Nie chciało mi się jechać teraz już za Karoliną zwłaszcza, że chciałem uporządkować po wakacjach zdjęcia i filmiki. Poza tym planowałem, że zrobię jej niespodziankę. 
Wchodząc do domu zauważyłem coś kolorowego przy drzwiach wejściowych, widocznie Karolina spiesząc się upuściła to wychodząc z domu. Schyliłem się i podniosłem coś co okazało się skarpetką niemowlaka. Po chwili wytężonej pracy mózgu skierowałem się do pokoju Marcinka. Otworzyłem górę szafy gdzie trzymaliśmy rzeczy z których już wyrósł, a które były prawie nowe i mogły być dane znajomym, albo zachowane w razie by się nam jeszcze jedno trafiło. Zgodnie z moim przypuszczeniem większość rzeczy została przebrana i sporo brakowało. Mhh czyli jeżeli dobrze dedukuję, wybierała się w odwiedziny do nowej mamy i wyjątkowo chujnie obdarzonego taty. 
Chciałem potwierdzić moje przypuszczenia, więc zalogowałem się na jej iCloud i sprawdziłem gdzie obecnie znajduje się jej telefon. Wow, moja intuicja mnie nie zawiodła. Kropeczka pulsowała na jednym z domów w sporej odległości od domu moich teściów.
Co ona kombinuje? Czyżbym miała wyrzuty, że zaniedbała koleżankę z dzieciństwa? Czy tylko o to chodzi?
Nie, nie wierze że Karolina byłaby zdolna do tego. Moja wstydliwa żona, która do niedawna nie pozwalała na zapalenie światła w pokoju w trakcie seksu? Z drugiej strony od naszej pierwszej przygody z Krzysiem i całego dramatu wakacyjnego zaczyna wykazywać zainteresowanie innymi formami seksu.
Zacząłem przeglądać jej zdjęcia z pierwszej sesji z Krzysztofem w domu. Kilka ujęć Karolinki z rozłożonymi nogami i ostro sterczącymi sutkami.
Przypomniał mi się jej wzrok utkwiony w wyposażenie Henryka i przyspieszony oddech kiedy jej "amanci" snuli plany ostrego zerżnięcia jej wszystkich dziurek, wtedy też miała takie sterczące sutki, ale może było jej zimno ?
Roześmiałem się na tą myśl. Lato było bardzo gorące i nawet noce były duszne i parne
A więc to jest jej plan – pomyślałem – iść do Henryka popatrzeć na dawnego wielbiciela, a później na polance wspominać dawne czasy i bawić się paluszkami. Oczywiście nie mogę odmówić sobie takiego widoku. Wyłączyłem laptopa spakowałem go razem z kilkoma niezbędnymi rzeczami na weekend i wsiadłem w samochód. Cóż, jeżeli się pomylę to wyjdę na męża który stęskniony przybiegł za swoją żoną. Miałem dużo czasu, dzieci chodzą spać około dwudziestej pierwszej, więc po drodze wstąpiłem do mojego ulubionego zajazdu. Jedząc kolację przeglądałem Google maps, żeby znaleźć najlepsze podejście do polanki. Na obrazie satelitarnym widać było jaśniejszy kawałek lasu niemal dochodzący do skraju polanki. Wyglądało to na szkółkę leśną. Pomimo to, że trzeba nadrobić będzie ponad kilometr wyglądało na to, że pozwoli mi to na dojście do polanki niemal bezszelestnie, i na pewno nie jest to droga którą wybierze Karolina. 
Zadzwoniłem do niej dopytując się co robiła cały dzień i co będzie teraz robić. Odpowiedziała mi zdawkowo na temat jej dnia i powiedziała, że trochę poczyta przed snem.
Popatrzyłem na godzinę. Czas już było jechać. Nie śpiesząc się zbytnio, jechałem wyobrażając sobie moją żonę zaspokajającą się w świetle księżyca. Zatrzymałem się jeszcze na chwilę na stacji benzynowej, żeby kupić małą latarkę która pomoże mi przejść przez las.
Wybrałem okrężną drogę która mnie doprowadziła do miejsca gdzie będę mogę zostawić samochód bez potrzeby przejeżdżania przez wieś. Zaparkowałem, zgasiłem światła i wyciągnąłem telefon. Sygnał w tym miejscu był bardzo słaby, ale po chwili zobaczyłem, że kropka oznaczająca położenie telefonu Karoliny przesuwa się po drodze w kierunku polanki. A jednak. Pogratulowałem sobie przenikliwości i dreszcz podniecenia przebiegł przez moje ciało. Wyszedłem z samochodu i zagłębiłem się w las. Przy pomocy latarki i bezchmurnym niebie nie był to żaden wyczyn. Po kilkunastu minutach doszedłem na skraj młodniaka. Na telefonie widziałem, że Karolina skręca teraz z drogi w leśną ścieżkę. Miałem nad nią kilka minut przewagi i zgodnie z oczekiwaniami przebiegłem przez młodniak bez potrzeby świecenia i stosunkowo cicho. Doszedłem do granicy lasu, ale od polany dzieliło mnie tylko kilkadziesiąt metrów. Upewniłem się idę w dobrym kierunku i zalogowałem się na aplikacje która pokazuje mi ekran jej komórki. Niejako z urzędu, często pomagam jej kiedy ma problem z aplikacjami na telefonie. Dawno tego już nie robiliśmy, ale dostęp ciągle był aktywny.
Doszedłem do skraju polany i zamaskowałem się w miedzy małymi drzewkami, żeby mieć wgląd na polankę z głazem.
Po paru minutach usłyszałem szelest zbliżającej się Karoliny. Była ubrana w letnia sukienkę do kolan zapinaną na guziczki na całej długości. Po bokach miała kieszonki. Rozejrzała się i skierowała na polankę z mchami. Usiadła na kamieniu, na którym ostatnio jej wielbiciele raczyli się trunkiem. Chyba powinienem studiować psychologie!  Była o kilka metrów ode mnie i dzięki jasno świecące mu księżycowi widziałem ją bardzo dokładnie. Wyciągnęła telefon i zaczęła coś w nim przeglądać. Blask ekranu dokładnie oświetli twarz i widziałem, że uśmiechała się oglądając. Z komórki słychać było dźwięki pojękiwania. Ki czort?
Położyła się na kamieniu, rozpięła kilka guzików od góry i wsunęła rękę pieszcząc pierś. Podkurczyła nogi i ręka powędrowała w majteczki. Westchnęła rozkosznie, nie przerywając zabawy dalej patrzyła na ekran. To był przepiękny widok.  
Zaciekawiło mnie co ogląda, więc dyskretnie otworzyłem komórkę. To był animowany pornolek, jak jakiś stwór posuwa gołą laskę na kamieniu na leśnej polanie. Chyba częściej muszę przeglądać jej komórkę! Wszystko się zgadzało, tylko nie było goblina.  
Cichutko uklęknąłem I ściągnąłem szorty na dół, jej pojękiwania stały się coraz głośniejsze i coraz szybsze. Nagle usłyszeliśmy szelest krzaków i zbliżających się kroków. Karolina zerwała się, zgasiła telefon i szybko zapięła sukienkę. Ja trochę zaniepokojony podciągnąłem szorty i korzystając z chwilowego zamieszania posunąłem się o dwa kroki bliżej do Karoliny. Po minucie na polane wszedł Henryk. No i mamy goblina.
– A cześć Heniek - ale się przestraszyłam 
Mężczyzna stanął naprzeciwko niej nic nie mówiąc, przy jego prawie 2 metrach wzrostu i około 100 kg wagi wyglądała jak uczennica stojąca przed nauczycielem. 
- Co ty tu robisz? - zapytała 
- Zaprosiłaś mnie to jezdem, nieładnie odmawiać gościom
- Zaprosiłam cię ? Kiedy ?- starała się wykazać z głosie zdziwienie
- Dwa razy dziś mówiłaś mojej, że chodzisz do lasu, żeby czasem odpocząć od dzieciaków, a ja wiem po co i gdzie chodzisz 
- Haha - roześmiała się nieszczerze - to było takie babskie gadanie jak sobie radzić ze stresem, źle to zrozumiałeś. 
Henryk ciężko usiadł na głazie i wyjął papierosa i zapalił. Siedział do mnie trochę tyłem a trochę bokiem wiec widziałem tylko częściowo jego profil natomiast  Karolina była znakomicie widoczna 
- Ja tam się na waszych miastowym pierdołach nie znam, mówiłaś wiec przyszłem - wychowanym jestem
- Skąd wiedziałaś że tu będę ? - zapytała drżącym głosem 
- A bo to raz cię tu widziałem ? - stwierdził obojętnie 
- Podglądałeś mnie tutaj ? - tym razem zdziwienie było autentyczne i pomieszane z zakłopotaniem 
- Jo, widziałem jak sobie tu piczkę targasz ale wstydziłem się wtedy zagadać 
- Boże - wstyd w jej głosie był autentyczny
- Młody i głupi byłem - kontynuował beznamiętnie - trzeba cię było wtedy tu wyruchać. Jak wyjechałaś to potem niejedną tu rozdziewiczyłem, hehe, same się prosiły 
W jego głosie zabrzmiała duma. 
- Muszę już iść - powiedziała zduszonym głosem 
- Dzie ? - złapał ją za rękę - jeszcze nie skończylim 
- O co ci chodzi
- O ten tramwaj co nie chodzi - rzucił sucharem
- Puść mnie, muszę już iść 
- A podzienkować to co?
- za co ? - zdziwienie znowu było autentyczne 
Puścił jej rękę 
- Dwie rzeczy - pirwsze to że te szmaty wzielimy od ciebie
- Mam ci dziękować, za to że wam dałam ubranka dla dziecka? - zdziwiła się -  są prawie nowe a niektóre jeszcze nie odpakowane, bo synek szybko rósł napewno się przydadzą. Gdzie masz problem?
- Ano podziękuj za to, że możesz się czuć jako dziedziczka która przyjeżdża z miasta do czworaków i jałmużnę udziela wsiowym - sarkazm aż kapał z jego słów 
- Jaka dziedziczka - razem sie wychowaliśmy, trzeba sobie pomagać 
- Ja to tak nie widze, masz szczyńście, że moja tak sie tym zachwyciła bo bym cię te wszystkie szmaty oddoł
- To twój problem, dobrze że chociaż żonę masz mądrą - a za co jeszcze mam dziękować ?
- Za obronę 
- Jaką obronę ?
- W szkole jak sie chłopaki śmieli i gadali co by z tobą robili i gdzie by ci wsadzali, to późnij albo następnego dnia  z każdym sie biłem Staszek Kowaluk nawet ząb mi wybił. 
- Nie miałam pojęcia - powiedziała cicho
- Ty nic nie wiedziałaś - to że cię przez okno oglądałem tez nie 
- Podglądałeś mnie w domu ? - wyraźnie była zaszokowana 
- Ano jo, z twoim psem sie polubilem coby nie szczekał 
- I nic nie powiedziałeś – cicho powiedziała
- Mówiłem - młody i głupi byłech
Karolina wzięła głęboki oddech  
- Dziękuje ci bardzo za to wszystko, ale już muszę iść, dzieci w domu - próbowała zebrać myśli 
- Za dziękuje sie nic nie kupuje - wycedził przez zęby
- Mam Ci zapłacić - powiedziała drżącym głosem - ile ?
- Nie piniądze - chce zobaczyć jak gola jesteś - wypalił
- Zwariowałeś? - głos jej drżał - mam się rozebrać przed tobą  ?
- Nie pierwszy raz 
- Ale nie wiedziałam że patrzysz, a teraz mam męża i dzieci a ty tez 
- nie wymydli ci sie mężowi tyż nie ubedzie a będziemy kwita
Oj naiwny - pomyślałem - ale ciekawe jak ona z tego wybrnie. 
Henryk spokojnie palił papierosa kiedy moja żona wyraźnie próbowała znaleść wyjście z sytuacji. 
- Dobrze - powiedziała cicho
Że co kurwa ? To jest jej wyjście? No nie powiem, penis mi sie naprężył jak wieża Eiffela, ale byłem zaskoczony że tak szybko poległa. Widocznie chce to jak najszybciej skończyć i widzi że chłop żywemu nie przepuści. Zapowiada się interesująco - to myśląc uwolniłem mojego rumaka czekając na pokaz. 
Henryk siedział dalej zaciągając się papierosem i spokojnie czekał. 
Karolina drżącymi rękami zaczęła odpinać guziczki sukienki, po trzecim lub czwartym pojawiła się biel jej stanika. Oboje z Henrykiem patrzyliśmy intensywnie czekając na kontynuacje. 
Po dwóch następnych mogła już pozwolić sukience opaść na ziemię, ale ona kontynuowała rozpinanie. Ciekawe czy chciała odroczyć chwile kiedy będzie naga, czy droczyć się z Henrykiem. 
Po chwili wszystkie guziki były dopięte i opuściła ręce stojąc przed nim pokazując skrawki bielizny. 
Wzięła głęboki oddech i zdjęła z siebie sukienkę. Miała założony zwykły biały stanik i białe majtki - nic seksownego co by wskazywało, że planowała coś więcej niż spacer po lesie. 
- Starczy ? zapytała drżącym głosem
- Wszyćko zdejmij
Jej oddech stał się trochę szybszy gdy sięgnęła do pleców i odpięła stanik. Przez chwile zakrywał jej piersi, ale zdecydowanym ruchem zdjęła go i rzuciła obok sukienki. 
Następny głęboki oddech i szybkim ruchem pozbyła się majtek, które również wylądowały obok reszty rzeczy. Ślicznie wyglądała oświetlona księżycem. Jej piersi lekko zwisały, biała karnacja odbijała światło jeszcze bardziej podkreślając włosy łonowe. 
- Zadowolony ? - spytała zdławionym głosem
Henryk patrzył na nią przez dłuższą chwilę, zaciągnął się jeszcze raz i rzucił niedopałek pod nogi starannie go przydeptując. Wstał powoli z kamienia i podszedł do dygocącej Karoliny. Noc była gorąca, wiec nie było jej zimno. Momentalnie pokrył jej piersi swoimi wielkimi dłońmi. Karolina cofnęła się, ale on błyskawicznie podskoczył do niej, obrócił jak piórko i jedną ręką trzymając pierś, drugą sięgnął do jej krocza. Ścisnęła nogi, pochyliła i bezskutecznie próbowała się wyrywać. 
- Puść mnie, co robisz ! - krzyknęła półgłosem 
- Nie chcesz ? - spytał się z lekkim zdziwieniem w głosie
- Nie, puszczaj
Zacząłem się rozglądać za jakimś ciężkim przedmiotem, bo wiedziałem, że nie dam rady inaczej pomóc żonie, ale zanim zdołałem się ruszyć, Henryk pozwolił się jej uwolnić.
- Dobra, to spierdalaj 
- Chciałeś mnie zgwałcić !
- Pojebało cię ? Po co ? Nie chcesz to nie i chuj
Patrzył przez chwilę jak Karolina zbiera swoje rozrzucone rzeczy wzruszył ramionami i jakby nigdy nic ruszył w kierunku ścieżki do domu.  
Karolina wyprostowała się i patrzyła za nim stojąc nieruchomo, przyciskając do siebie ubranie. Była odwrócona do mnie tyłem i widziałem tylko jej  oświetlone plecy i tyłek. 
- Heniek poczekaj - zawołała
Zaskoczyło mnie, że moja naga żonka chce kontynuować konwersacje. 
Henryk odwrócił się powoli
- Czego jeszcze chcesz ?
- Chcę !
- Czego?
Chwila ciszy i padły słowa których nigdy bym się nie spodziewał 
- Chcę uprawiać seks z tobą.
Uśmiechnął się lekko i podszedł do niej 
- Uprawiać to możesz marchewkę za chałupą - powiedział drwiąco 
Zmieszała się, spojrzała w bok i wykrztusiła 
- Chcę żebyś mnie pieprzył 
- Kotlety się pieprzy
Wyrwał jej ubranie które ciagle do siebie przyciskała, chwycił jej włosy od tyłu i skierował jej twarz ku górze 
- To co chcesz żebym ci robił ?
Patrząc mu prosto w oczy, głośno powiedziała zdecydowanym głosem 
- Chcę żebyś mnie rżnął jak burą sukę
O kurwa !

eksperymentujacy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2732 słów i 14595 znaków, zaktualizował 3 cze o 20:19. Tagi: #żona #cuckold

3 komentarze

 
  • Helen57

    Wspaniale opisane spotkanie żony w lesie z kolegą z lat szkolnych ...Czekam na dalszy ...

  • Xe

    Fajny macie związek

  • Horn

    Dobre! Kontynuuj!