Bez wyjścia (12) - Trening - Niedziela cz 12 - Świt

Bez wyjścia (12) - Trening - Niedziela cz 12 - ŚwitZdjęcie nie ma nic wspólnego z tą częścią . Chciałam tylko uświadomić/przypomnieć wszystkim z jakim rozmiarem miałam odczynienia. Bo w tej części rozmiar ma znaczenie! (bardziej niż w innych)


Byłam zaskoczona jego odpowiedzią. No tego się nie spodziewałam. Biorąc pod uwagę jak to się z nami zaczęło, byłam więcej niż pewna że ochoczo zgodzi się na moją prośbę.
- Dlaczego – nie lubisz tak ? Przecież to wszystko co mi zafundowałeś w ciągu tego tygodnia...
     - JA lubię, ale nie robię tego z osobą którą trenuję – przerwał mi moje wywody  - to zbyt brutalne w moim wykonaniu
Być brutalnie zerżniętą przez Johna to było to czego moja cipka domagała się na pożegnanie. Czuć jego silne ręce na ciele i oddać się całkowicie pod jego władzę, spełniać każdą jego zachciankę  - to jest to co ta tygrysica chciała w tej chwili najbardziej na świecie.
- Ale my już prawie skończyliśmy, to będzie takie pożegnanie - nalegałam proszącym głosem  
-  Nie chciałbym żebyś właśnie to pamiętała z tego wszystkiego
- Wszystko będę pamiętać, a bardzo chcę poczuć jak to robisz.... z innymi - dodałam na koniec rumieniąc się
Milczał chwilę pewnie myśląc co zrobić z taką napaloną czterdziestką.  
- Zdajesz sobie sprawę że takim wypadku musisz zrezygnować z bezpiecznego słowa ? - spytał patrząc na mnie uważnie
Nie zastanawiałam się nawet chwili.
- Dobrze rezygnuję, wszystko co chcesz, ale chodźmy gdzieś indziej, nie chcę obudzić Roberta
-Jesteś 100% pewna? Zastanów się dobrze, bo potem nie ma odwrotu, aż ja nie powiem że to koniec.
- Tak, Panie

Zwinnie jak kot zerwał się i chwytając mnie za włosy praktycznie ściągnął mnie z łóżka wyprowadzając z pokoju. Zaszokowana takim postępowaniem szłam za nim myśląc że to zupełnie niepotrzebne, bo i tak poszłabym tak gdzie chce. Szłam więc obok niego przechylona na bok aż go ostatniego pokoju w końcu korytarza. Myślałam że zejdziemy do pokoju w piwnicy, ale przypomniałam sobie że to zbyt blisko pod sypialnią Roberta.
Serce zaczęło mi bić jak szalone antycypując, że zaraz będę tą zabawką w silnych rękach Johna.
Wepchnął mnie do pokoju i zamknął drzwi za nami.  
Złapał mnie silnie za ramiona i ustawił z boku łóżka. Nacisnął w dół i usiadłam na podłodze opierając się plecami o materac. Zauważyłam, że w trakcie naszego „spaceru” nabrał solidnej erekcji. Stanął przede mną ze sztywnym penisem, więc sięgnęłam po niego ręką i pochyliłam się w jego stronę żeby zacząć go ssać.  
Zaświeciły się wszystkie gwiazdy. Wymierzył mi potężnego policzka aż mi głowa odskoczyła. Lewa strona mojej twarzy stanęła w ogniu. Zrozumiałam, że nie mam tu wykazywać żadnej inicjatywy.
Kiedy pocierałam twarz zbliżył się jeszcze bardziej i mocnymi ruchami rozłożył mi ramiona na boki.  
- Trzymaj i nie puszczaj
Kurczowo złapałam prześcieradło nie za bardzo wiedząc po co.
Chwycił mocno za włosy jedną ręką, drugą otworzył mi usta i wepchnął swojego sterczącego penisa, do końca. Zaczęłam się dławić i dusić. Desperacko odsunęłam głowę i jedną ręką odepchnęłam jego podbrzusze, chciwie łapiąc powietrze.
Tym razem dostałam w prawy policzek
Położył mi rękę ponownie na krawędzi łóżka  
- Nie ruszaj się suko – warknął  
Tym razem byłam już trochę bardziej przygotowana i szeroko otwierając usta starałam się zapewnić mu jak najwięcej miejsca. Niestety kiedy praktycznie docisnął swój brzuch do mojego nosa zaczęłam wydawać z siebie odgłosy wymiotne desperacko walcząc o oddech.  
- Kurwa, to chyba nie był dobry pomysł – pomyślałam rozpaczliwie  
Wyczuł że jeszcze chwila a niestrawione resztki kolacji pokryją podłogę w jego sypialni, bo wycofał się na chwilę dając mi szansę na złapanie oddechu i uspokojenie odruchu wymiotnego.
Moja twarz teraz płonęła z obu stron, a ból nadwyrężanych cebulek opanował górną część mojej głowy.  
Nie było to coś co bynajmniej zaprzątało jego uwagę.  
Ponownie otworzył mi usta. Nabrałam głęboki oddech przygotowując się na inwazję. Teraz zaczął mnie po prostu posuwać w usta, co jakiś czas dobijając głębiej. Oczy zaczęły mi łzawić, ale koncertowałam się na opanowaniu odruchu wymiotnego. Dziwne co w takich desperackich momentach chodzi człowiekowi po głowie, ale mnie przypomniała się rada mojej dentystki, że kiedy czuję dławienie się to powinnam skoncentrować się na ruszaniu palcami u nóg.  Palcami? Całe nogi mi chodziły, żeby jakoś odciągnąć uwagę od tego co wypełniało mi usta i gardło. W duchu modliłam się o jak najszybszy wytrysk, który i tak prawdopodobnie poleci prosto do żołądka z pomięciem moich kubków smakowych. Straciłam rachubę czasu, więc nie wiem ile to trwało. Dla mnie całą wieczność. Kiedy John wyciągnął go z ust, chwycił mnie mocniej za włosy, podniósł do góry i rzucił na łóżko. Wiedziałam że nie skończył jeszcze.  
Bez słowa wyszedł z pokoju. Leżałam ciężko dysząc, próbując dojść do siebie. Moje szczęka była obolała a tylna część ust nie mogła dojść do siebie. Po chwili usłyszałam jego kroki które zbliżały się do pokoju. Miałam nadzieję że najgorsze już za mną i teraz czeka mnie nagroda w postaci ostrego rżnięcia.
Położył coś na stoliku, ale prawdę mówiąc bałam się spojrzeć co to jest żeby znowu nie dostać w twarz, więc wciąż leżałam tak jak mnie położył przed wyjściem.
Wszedł do mnie na łóżko i postukał dłonią między udami.  
Posłusznie i szybko rozsunęłam nogi. Nareszcie odczekam się ostrego ruchanka – pomyślałam. No cóż, nie do końca...
Najpierw poczułam piekący ból cipki. Wrzasnęłam z tego bólu i z zaskoczenia, no i ponownie zapiekła mnie twarz.
Następne razy wymierzone otwartą ręką spadały na moją rozwartą cipkę. Posłusznie trzymałam nogi rozsunięte, choć za każdym razem jak widziałem jego rękę, odruchowo ściskałam mięśnie podbrzusza żeby przygotować się na ból. Bolało trochę poza granicą mojego komfortu, ale nie można powiedzieć żeby mnie katował. Po prostu bolało.
Po kilkunastu takich razach przestał. Nastąpiła chwila która wydawała mi się wiecznością. Czułam że ustawia się między nogami. Przystawił się do mojego wejścia i płynnym długim ruchem wszedł do samego końca.
Prąd przeszedł po całym moim ciele. Ukrwiona poprzednim laniem cipka zareagowała tak intensywnie,  że ponownie nieomal odpłynęłam.  
A John zaczął mnie po prostu ostro ruchać. Na to czekałam, tego się spodziewałam i na to miałam nadzieję od początku. To było niesamowite uczucie. Silny, zdecydowany facet nie zwracający uwagi na mnie, używał sobie tak jak mu się podobało. Jeszcze nigdy tego nie przeżywałam, to było takie atawistyczne kiedy brutalny samiec bierze cię i nie masz żadnych szans na opór, musisz mu się oddać, a do tego sprawia ci to przyjemność jakiej jeszcze nigdy nie czułaś.  
Nie wiem czy to ma jakiś związek z legendą że każda kobieta chciałaby być choć raz w życiu zgwałcona. Ja nigdy nie miałam takiej fantazji, bałabym się za bardzo, że ktoś nieznajomy zrobi mi krzywdę. Co innego tutaj, jesteś zniewolona, ale bezpieczna, po prostu małe ruchadełko w rękach jaskiniowca który cię zawlekł do swojej groty i robi sobie dobrze, a ty nie możesz nic zrobić żeby przestał. No i za nic nie chciałabyś żeby przestał.  
Moja cipka zbita i rozpulchniona odczuwała wypełniającą ją sztywność i pomału dochodziłam do ciekawego punktu. Teraz zajął się moimi piersiami. Początkowe delikatne ugniatanie przeszło w mocne ściskanie i ciągnięcie brodawek. Maksymalnie wyciągnięte, rolował je między palcami jak plastelinę. Długo, praktycznie zawijając sobie je na palcach. Nie wiedziałam czy wyć z bólu czy z podniecenia. Kiedy ból stawał się dominujący, puścił je nagle i ciało przeszedł mi prąd ulgi, coś czego jeszcze nie doświadczyłam wcześniej.  Nie przestając mnie posuwać, podniósł moje ręce do góry i przytrzymał je mocno nad głową jedną ręką. Wtedy gdy poczułam ponownie pieczenie na policzku. Kiedy jego biodra miażdżyły moje krocze, zaczął używać sobie na mojej twarzy. Po trzecim uderzeniu zamknęłam oczy i prąd który przyniosło czwarte sprawił że moje ciało się wyprężyło w ogromnym spazmie. Od palców nóg do palców rąk przeszył mnie zniewalający orgazm, Nie mogłam ruszyć się spod przyciskającego mnie Johna więc przeżywałam to unieruchomiona jego ciężarem.
Nareszcie poczułam to co tak długo chciałam doświadczyć. Orgazm bez możliwości wpływania na jego przebieg i pod wpływem bardzo silnych bodźców. Coś jak kiedyś z Henrykiem ale teraz znacznie lepiej bo byłam na to gotowa i chciałam tego od dawna. Warto było.
John który jeszcze nie skończył, dalej dobijał się do końca mojej cipki, ale chwilowo nie robiło to na mnie żadnego efektu. Byłam jakby wyżęta z odczuwania przyjemności i miałam nadzieję że za chwilę to się zmieni. On okazał się w końcu facetem po pięćdziesiątce i zrezygnował z dalszego wbijania mnie w zagłówek łóżka.  
- Jesteś zbyt luźna – mruknął trochę rozczarowany po angielsku
- Mogę trochę złożyć nogi albo dokończymy inaczej – oblizałam usta choć na myśl o ponownym ruchaniu mojego gardła aż mnie zabolała szczęka  
- Trochę inaczej – zgodził się John i przewrócił mnie na brzuch  
Byłam zachwycona jego pomysłem. Chciałam żeby nasz świt skończył się ostrym pukaniem od tyłu.
Ustawiłam się wygodnie z buzią na poduszce i upewniłam się że moje brodawki będą mieć bezpośredni kontakt z prześcieradłem.  
Poszperał trochę na szafce i zbliżył się do mojej wypiętej dupki. Spodziewałam się że zacznie od klapsów, ale nagle poczułam chłód zimnego żelu i jego palec obficie nawilżając mój odbyt wślizgnął się do środka  
- Nie ! - powiedziałam  scenicznym szeptem – Nie tam
John nie zwracał na to uwagi dokładając więcej smarowidła  
Ruszyłam pupą, ale jego ręce szybko uniemożliwiły mi każdy ruch  
- John co robisz ? Mieliśmy umowę że nie będzie analnego.  
John ustawiając się za moją wypiętą pupą przeszedł zupełnie na angielski. Postaram się jak najlepiej oddać sens jego słów.
- Ostrzegałem że nie będzie odwrotu, więc nie pierdol mi tutaj o umowach.
Nie miałam zamiaru ustępować więc zrobiłam jedyne co mogłam w takiej sytuacji. Mocno zacisnęłam odbyt napinając wszystkie mieście ud i brzucha nie pozwalając mu na wtargnięcie.
Po kilku próbach wiedział, że pomimo swojej siły nie będzie w stanie tego zrobić bez uszkodzenia mnie, albo ostrego pobicia a tego przecież nie mógł zrobić.
Odciągnął mi głowę za włosy do tyłu i wysyczał do ucha.
- Słuchaj dziwko, jeżeli budzisz mnie w nocy i prosisz na ostro to musisz zdawać sobie sprawę z  konsekwencji swoich wyborów.  
- Teraz jak skończę mówić, to grzecznie otworzysz swoją grubą dupę i ja cię wyrucham – powiedział oznajmiająco  
Jeżeli nie zrobisz tego to zawołam twojego męża. A on albo okaże się mądrym mężem to rozchyli twoje tłuste pośladki i będzie patrzył z bliska jak wchodzę i cię rucham w dupę. Pewnie będzie walił sobie konia i może skończy sobie na twoich plecach szybciej niż jak w tobie.  Albo okaże się dobrym mężem i zabierze cię. Ale wtedy będziecie mieć 5 minut żeby stąd wypierdalać.
Oczywiście pierwsze o czym pomyślałam to że John uważa że mam grubą dupę, ale szybko zajęłam się bardziej w tej chwili naglącym problemem.  Wiedziałam że to zrobi, a za żadne skarby nie chciałam żeby Robert mnie widział w takim stanie i musiał podejmować taką decyzję. Ponownie poczułam że jestem bez wyjścia. Powoli rozluźniłam mięśnie. John wziął moje ręce i położył mi je na pośladkach, pokazując że ma je rozciągnąć na boki. Nie było to potrzebne, ale wydaje mi się że chciał pokazać że do końca złamał mój opór i jest teraz moim Panem.
Był bardzo sztywny. Poczułam go przy wejściu i po pierwszych centymetrach myślałam że mnie rozerwie. Niewyobrażalny ból opanował każdą komórkę mojego ciała. Moje ręce nie były już tam do niczego potrzebne, wiec kurczowo złapałam prześcieradło  i wyjąc w poduszkę czułam jak coraz głębiej wchodzi we mnie. Jego penis coraz grubszy w miarę zbliżania się do podbrzusza zdawał się nie mieć końca. Na szczęście nie dobił do końca tylko zaczął poruszać się we mnie odczuwając wyraźną przyjemność.  
- No w końcu - wymruczał – ciaśniutka tu jesteś suko
Starałam się kontrolować ból i miałam nadzieję że właśnie ta moja „ciasnota” przyspieszy cały proces.  
Ból nie ustępował, ale na tyle go opanowałam że przeciągłe wycie przeszło w krótkie dźwięki. Tak więc najgorsze minęło, ale mimo to z każdym jego ruchem wydawałam odgłos. Z tym że nie rozkoszy ale bólu właśnie.
Oczywiście jemu wcale to nie przeszkadzało i kiedy już myślałam że może to jakoś zniosę, on zaczął robić coraz głębsze i dłuższe wejścia.  
Nagle zatrzymał się. Wiedziałam że jeszcze nie skończył więc spodziewałam się czegoś gorszego. Usłyszałam że szuka czegoś na stoliku, a potem poczułam że ciągle będąc zagłębionym we mnie podnosi moje biodra do góry. Posłusznie uniosłam się nieco i poczułam jego palce szukające wejścia do cipki. W ślad na nimi poczułam chłodny przedmiot który mnie penetruje.  
Wkładał we mnie wibrator.
Mimo bólu byłam cały czas mokrutka po wcześniejszych harcach, więc nie sprawiło mu to żadnych trudności. Włączył go i poczułam drgania które wywoływały dyskomfort w połączeniu z moim rozepchanym odbytem. Upewnił się że jest wciśnięty do końca i przycisnął mi biodra do materaca. W ten sposób nie było możliwości żeby sam się wysunął albo żebym go mogła wypchnąć mięśniami pochwy.
W sumie to nie chciałam nic wypychać. Po pierwsze bolały mnie mięśnie brzucha po „walce o dostęp”, poza tym  nie chciałam nic zmieniać w mojej pozycji żeby dodatkowo nie napinać zwieracza, no i lekkie drgania w cipce po chwili zaczynały łagodzić uporczywy dosłowny ból dupy.
Na Johna te drgania też zaczęły działać, bo zaczął być bardziej zdecydowany. Zwolnił trochę tempo chyba żeby delektować się odczuciami jakie dostarczała mu moja „ciasna” i wibracje.
Te z kolei w połączeniu z stymulacją mojego odbytu wprowadzały mnie w uczucie swoistej przyjemności. Dalekie, bardzo dalekie było to od rozkoszy, ale wymuszało na mnie dziwnego rodzaju podniecenie. Zaryzykowałam lekkie poruszenie i wibrator zbliżył się do łechtaczki. John zaczął trochę przyspieszać, czułam że już długo nie potrwa więc zupełnie zrelaksowałam się. Trwało długo. Nie czarujmy się, ból nie ustępował ale pomieszanie wszystkich bodźców wywołało we mnie najdziwniejszy orgazm jaki do tej pory miałam. Nie było mowy o żadnym porywającym odczuciu przyjemności, raczej takie mechanicznie wytworzone i wymuszone szczytowanie. Coś dziwnego i niezdecydowanego, mieszanina bólu i przyjemności, taki sos słodko-kwaśny.  
Przyszedł on z dobrodziejstwem inwentarza czyli skurczami odbytu, pochwy i moim niezdecydowanym stękaniem które nie było już zdecydowanymi okrzykami bólu. To była ta kropla której John potrzebował żeby zalać mnie swoim nasieniem. Z głuchym głosem długo wyczekiwanej przyjemności kończył we mnie posuwistymi ruchami. W końcu znieruchomiał i leżał na mnie tkwiąc w moim odbycie. Wibrator ciągle buzował.
- Wyłącz go – rozkazał.
Nie mogłam go wyciągnąć w tej pozycji więc tylko sięgnęłam ręką i znalazłam wyłącznik.  
Powoli jego oddech uspokajał się i czułam że maleje.
Po chwili bez słowa podniósł się i wyszedł. Usłyszałam szum wody w łazience.
Cała obolała delikatnie przekręciłam się na bok i usunęłam obce ciało z cipki. Nie miałam siły nic więcej robić, więc tylko włożyłam go pod poduszę  
John wrócił pachnący mydłem, ale nie brał prysznica. Domyśliłam się którą część ciała tak dokładnie umył i jęknęłam w duchu. Po raz pierwszy od długiego czasu miałam serdecznie dość seksu. Na myśl że znowu będzie mi rozpychał gardło albo próbował ponownie mojej dupci zrobiło mi się słabo. Jedyne co mogłabym zaakceptować to misjonarskie wpychanie mnie w materac.
Przewrócił mnie na brzuch i znowu usłyszałam jakieś stukanie na szafce. Delikatnie rozsunął moje nogi. Chciało mi się wyć z rozpaczy gdy poczułam jego palce na moim odbycie. Ale tym razem nie był to zimny żel, tylko jakaś oleista substancja . Delikatnie wysmarował mi całe okolice które najpierw piekły niemiłosiernie, ale za chwilę poczułam niesamowitą ulgę . Miał maść na ból dupy! No może nie tylko na to, bo przewrócił mnie na plecy i to samo zrobił z zmaltretowanymi sutkami, a potem lekko posmarował mi policzki. Poczułam do niego wdzięczność. Jakiś kurwa syndrom sztokholmski czy co ?
Kiedy położył się przytuliłam się do niego, a on patrząc przed siebie powiedział
- Nigdy przenigdy (never ever) i z nikim, nie zgadzaj się na wyeliminowanie bezpiecznego słowa
Po chwili zasnął a zaraz po nim ja.

eksperymentujacy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3242 słów i 17533 znaków. Tagi: #żona #cuckold

2 komentarze

 
  • Egon

    Można to nazwać gwałtem.
    Ciekawe jaka będzie Twoja reakcja...

  • eksperymentujacy

    @Egon ultimatum i szantaż - tak
    Gwałt - raczej nie.  
    Karolina mogła w każdej chwili zmienić bieg wypadków. Dowiedziałem się ogólnie o przebiegu tego poranka kiedy John już dawno był w Anglii, a wszystkie detale poznałem tylko dzień wcześniej niż wy kiedy przeczytałem to co Karolina opisała.  Ona sama nie odbiera tego jako przemoc, a raczej lekcje aby w żadnej sytuacji nie dawać zgody na bezwarunkowe zachowania.

  • Egon

    @eksperymentujacy może i mogła, ale tego nie zrobiła wskutek szantażu.
    Czyli jednak gwałt.
    Ale to moje zdanie.
    Zresztą, już raz pozwoliła się szantażować, sprawa  z polanki.

  • eksperymentujacy

    @Egon sprawa z polanki jest bezdyskusyjna ale tutaj nie są spełnione znamiona gwałtu.  
    „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze ...”
    Groźba zawołania męża nie jest bezprawną  ;)

  • Egon

    @eksperymentujacy no niby nie jest, ale jeśli szantażysta wie że żona się nie odważy...To jest to podstęp.
    Czyli jednak podpada pod gwałt.
    Aczkolwiek tutaj cel owego szantażu można usprawiedliwić jeśli chodziło o pokazanie jak się może skończyć rezygnacja ze słowa bezpieczeństwa.

  • Szu

    @eksperymentujacy  widocznie sama uznała to za gwałt i obawiając się twojej reakcji o tej sytuacji od razu nie opowiedziała. Dodatkowo przenoszenie się do innego pokoju, żebyś o niczym nie wiedział to już perfidia nie mająca nic z cuckold. Po prostu miała zachciankę nie doceniając skutków i pomijając całkowicie waszą relację. Ciekawe ile teraz ma takich zachcianek o których nie wiesz?

  • Szu

    @eksperymentujacy taka dodatkowa refleksja - żona uprawia seks z kim chce, olewając cię i bez twojej zgody (dodatkowo zamiast wrócić do ciebie po seksie z kochasiem jeszcze go uwielbia, tak ze brakuje żeby wyznała mu miłość), ty się nie przejmujesz gwałtem i pobiciem twojej żony, to tylko świadczy na jakim etapie związku jesteście - czyli obojętności wzgledem siebie i braku  wzajemnego szacunku (gdybys miał jaja to byś  dorwał faceta i się mu odwzajemnił za to co zrobił twojej żonie)

  • eksperymentujacy

    @Szu Wydaje mi się że nie rozumiesz istoty cuckoldu. To nie jest rękawiczka która pasuje do każdej ręki, jest wiele odcieni i barw a tamtym czasie właśnie szukaliśmy co pasuje do nas. Nie było tam ani gwałtu ani pobicia, poszukaj pojęcia ostrzejszego seksu. Fakt to nie jest dla każdego, dlatego na tym etapie Karolina nie chciała żebym to widział choć początki już były widoczne z Krzysiem
    Absolutnie nigdy nie miałem pretensji do żony za jej potępowanie bo dla mnie prioritetem była jej przyjemność. Oczywiście duża część facetów wychodzi z założenia że samochodu, czapki i żony się nie pożycza. To jego własność i tylko on może ją "używać". Najważniejsze jednak jest zrozumienie potrzeb i oczekiwań obu parterów w takim związku. Jak wytrzymasz i doczytasz pozostałe części to może zgodzisz się ze mną. A jak nie, to cóż mamy demokrację ;)

  • Szu

    @eksperymentujacy czekam na dalsze części

  • Czarly

    O w końcu nowa część już nie mogłem się doczekać  jest zajebista jak zwykle nic dodać nic ująć ciekawi mnie teraz jak będzie między wami po takiej przygodzie juz nie mogę się doczekać kolejnej części pozdrawiam was i całuję małżonkę jest naprawdę goraca :kiss:  :sex2:

  • eksperymentujacy

    @Czarly dziękujemy ! A będzie ciekawie i mam nadzieję że następna część wyjdzie szybciej ;)